wtorek, 22 grudnia 2015

Złodziej pioruna, Rick Riordan


Nie czytać serii o Percy'm Jacksonie to trochę jak nie znać przygód sławnego czarodzieja - zachowanie absolutnie karygodne, wymagające natychmiastowego sprostowania i nienadające się do wspominek w trakcie rozmów towarzyskich. A przynajmniej takie odniosłam wrażenie, gdy powoli wsiąkałam w świat książkowej blogosfery i booktube'a. Jak już jednak przyznałam w poście o 5 autorach, których twórczości nie znam, bardzo długo należałam do grona osób nie zaznajomionych z fenomenem Riordanowskiej rzeczywistości. To właśnie ten post dał mi zresztą swego rodzaju kopa do nadgonienia zaległości, I muszę przyznać, że strasznie żałuję, że nie nastąpiło to wcześniej - bo wiele przez te lata traciłam. 

Percy Jackson jest chłopcem sprawiającym spore trudności wychowawcze - przenoszony z jednej szkoły do drugiej, ma problemy z odpowiednim zachowaniem i nauką. Tym razem jednak sprawy wyglądają jeszcze gorzej niż dotychczas - wydaleniu z placówki towarzyszą wydarzenia nie z tej ziemi - i to dosłownie. Percy Jackson musi szukać schronienia w Obozie dla Herosów - miejscu gdzie dzieci takie jak on szkolą swoje umiejętności walki i strategii; miejsce dla potomków greckich bogów, w którym obecność leśnych nimf, centaurów czy satyrów wydaje się na porządku dziennym. A gdyby niespodziewanych nowin było mało, okazuje się, że nad światem wisi groźba wojny najpotężniejszych bogów i że to właśnie w jego - Percy'ego rękach spoczywa odpowiedzialność czy do niej dojdzie.

Nie chciałabym porównywać ze sobą Harry'ego Pottera z Percy'm Jacksonem, bo książki te wiele od siebie różni, ale faktem jest, ze równocześnie mają ze sobą coś wspólnego. Mimo że skierowane głównie ku dzieciom/młodszej młodzieży, posiadają w sobie to COŚ co czaruje nawet z wiekiem. Rick Riordan nie sprawił, ze czułam się na zbyt starą w trakcie lektury, ale dokładnie tak jakbym znów była dzieckiem. I choć "Złodziej pioruna" ma w zanadrzu sporo do zaoferowania, to właśnie ten aspekt ujął mnie najbardziej i sprawił najmilsza niespodziankę. Język jakim manewruje Riordan nie jest zbyt skomplikowany, ale nie razi prostotą i banalnością. To język którym posługuje się młody, ale świadomy otaczającego świata i inteligentny nastolatek, na dodatek obdarzony sporym poczuciem humoru.

Słynny Riordanowskich humor rzeczywiście ujmuje, wywołując nie delikatny uśmieszek, ale uśmiech od ucha do ucha, a niekiedy wręcz głośny wybuch radości. Komizm językowy, ale przede wszystkim sytuacyjny. Absurd goni tutaj absurd, ale w trakcie lektury wszystko wydaje się tak prawdziwe jakbyście doświadczali tych wydarzeń na własnej skórze. Rick Riordan fantastycznie wplata w znane realia , świat greckich bogów ii wydarzeń, nadając znanym imionom i nazwom nowe, bardziej współczesne oblicze. Oblicze, które zdecydowanie łatwiej się przyswaja co prowadzi do jednej z najważniejszych atutów twórczości autora - bez wątpienia ma ona nie tylko walor rozrywkowy, ale i edukacyjny. 

Lekkość i szybkość z jaką przychodzi lektura ma jednak źródło nie tylko w języku jakim posługuje się Rick Riordan, ale też jego niebywałej wyobraźni. "Złodziej pioruna" to ciągła akcja i przygoda, które ceni chyba każde dziecko - nawet jeśli tylko duchem - i to małe i to duże. A w połączeniu z niezwykłymi bohaterami tworzy to mieszankę wybuchową. Uwagę przykuwają zwłaszcza nieco oswojeni, nieco bardziej ludzcy bogowie i mityczne stworzenia, jednak duet Percy&Annabeth w niczym im nie ustępuje. To postanie, z którymi łatwo się utożsamić, mimo ponadludzkiego pochodzenia - ujmujący odwagą i sprytem, ale także, jakże nam bliskimi, słabościami.

"Złodziej pioruna" to idealny wstęp do wspaniałej przygody. Rick Riordan kreuje przed nami niezwykle pociągającą wizję świata, w którym w realną rzeczywistość wplatają się mitologiczne wierzenia. Jak w każdej dobrej literaturze dla dzieci, tak i tutaj przygoda i akcja stanowią tło dla rodzącej się przyjaźni i niebywałej odwagi. Ale "Złodziej pioruna" to lektura nie tylko dla młodszych odbiorców. Jestem pewna, że fabuła i Riordanowski humor mogą podbić niejedno, nawet odrobinę zgrzybiałe serducho. Czasami cholernie dobrze jest na chwile znowu poczuć się jak dziecko.

"Złodziej pioruna", Rick Riordan ; wydawnictwo Galeria Książki ; Kraków 2009 ½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala