5 najlepszych książek jesieni - Zlodziejka Ksiazek

czwartek, 24 grudnia 2015

5 najlepszych książek jesieni


Bardzo długo utożsamiałam grudzień z miesiącem typowo zimowym, ale teraz, patrząc na pogodę za oknem, znacznie łatwiej zaakceptować mi fakt, że nie do końca moje wyobrażenia pokrywają się z rzeczywistością. Jakkolwiek by na to jednak nie patrzeć, obecnie, przynajmniej w teorii, wreszcie zawitała do nas zima, przyszła więc najwyższa pora na to by podzielić się z Wami moimi absolutnie najlepszymi książkami jesieni. A uwierzcie mi, jest z czego wybierać. Brałam pod uwagę tylko tytuły czytane między 23 września a 21 grudnia, ale nawet ograniczając się do tych 31 lektur, ciężko mi było wybrać top 5. Chociaż po drodze napatoczyło się kilka pozycji przeciętnych a niekiedy nawet po prostu słabych i tak musiałam zrezygnować z kilku literackich frykasów. Cel został jednak osiągnięty a poniższe tytuły mogę wam z czystym sumieniem polecić. 

1. Szare śniegi Syberii, Ruta Sepetys

Wspomniałam o tym tytule w poście z polecanymi książkami na świąteczny prezent nie przez przypadek. Zdecydowanie jest to najpiękniejsza lektura jaką miałam okazję czytać tej jesieni i naprawdę nie dziwi mnie to, że ostatnimi czasy zagraniczny booktube ofiarował jej niejako "drugie życie". Mimo że to lektura z gatunku Young Adult (wiem, sama nie mogłam w to uwierzyć), tak naprawdę skierowana została do wszystkich potencjalnych czytelników, bez wiekowych ograniczeń. Ruta Sepetys przywołuje historie II wojny światowej, ale ze strony litewskiej inteligencji zesłanej na Syberię - wątek, który w innych powieściach nie jest zbyt często poruszany, przysłonięty innymi ludzkimi tragediami. Ogromnie żałuję, że nie posiadam własnego egzemplarza, bo to tego rodzaju opowieść, do której chce się jeszcze powrócić, ale obecnie jest on niemal nie do zdobycia (gdyby ktoś gdzieś widział, wiecie gdzie mnie znaleźć)

2. Światło, którego nie widać, Anthony Doerr

Myślę, że nie dziwi Was obecność tego tytułu. Wkrótce po premierze świecił on triumfy w blogosferze, zresztą, za sprawą zagranicznego booktube'a było o nim głośno nawet wcześniej. To kolejna  doskonała pozycja z gatunku fikcji historycznej, choć tym razem wyraźnie skierowana ku starszemu odbiorcy - i ze względu na język i sposób przedstawienia historii. Widać tutaj lata pracy autora i naprawdę nie dziwi mnie jego sukces. Nie chcę się za bardzo powtarzać, bo swego czasu opowiadałam Wam już o tym tytule w recenzji, o TUTAJ, więc po prostu spróbujcie sięgnąć po tą lekturę, dziękować będziecie mi później. 

3. Zabić drozda, Harper Lee

Wydanie drugiej powieści Harper Lee nareszcie zmotywowało mnie do lektury "Zabić drozda". Historia była niemal zupełnie różna od tego czego się spodziewałam, ale to nawet lepiej - był to dokładnie ten rodzaj literackich niespodzianek jakie uwielbiam. Szkoda, że w przeciwieństwie do, chociażby, amerykańskiego szkolnictwa u nas "Zabić drozda" nie stanowi lektury obowiązkowej. Bo to wyjątkowy tytuł, przedstawiający wiele ważnych, życiowych lekcji- w tym te o rasizmie - a nie przybierający przy tym zbyt moralizatorskiego tonu.Jeśli tak jak ja, zwlekaliście z lekturą, koniecznie nadróbcie zaległości. 

4. Między książkami, Gabrielle Zevin

Bałam się tej książki, powiem szczerze. Owszem, polecało ją wiele osób, których opiniom zazwyczaj ufam, ale podobnie było z inną pozycją autorki - "Gdzie indziej" i nie był to tytuł dla mnie. Dałam jej jednak szansę bo za mało jest ciepłych, chwytających za serce pozycji, w których książki odgrywają ważną rolę. I absolutnie się nie zawiodłam. To tego rodzaju tytuł, który powinien rozkochać w sobie każdego książkoholika, zwłaszcza gdy nie obca jest mu praca z książkami. Można więc powiedzieć, że ta pozycja trafiła na dobry moment w moim życiu.

5. Pisane szkarłatem, Anne Bishop

Nie jestem ani znawczynią, ani szczególną wielbicielką gatunku urban fantasy czy fantastyki w ogóle, ale od czasu do czasu sięgam po pozycje tego rodzaju licząc że może to właśnie TEN tytuł ową miłość zapoczątkuje. "Pisane szkarłatem" nie  były wybrane losowo , bo też i często o nim wspominacie, ale absolutnie się temu nie dziwię. Po swego rodzaju książkowym kacu, nie spodziewałam się że tak prędko zdołam przeczytać tak obszerny tytuł. Ale to pozycja tak przepełniona akcją i humorem, że nie sposób jej się oprzeć. Chyba muszę zrobić drugie podejście do innej serii autorki - być może nie wciągnęła mnie tylko dlatego, że zaczęłam jej lekturę od środka.