czwartek, 10 września 2015

Złączeni, Carol Cassella


Mimo że wielokrotnie wspominałam Wam o sympatii jaką darzę powieści wchodzące w skład serii wydawniczej "Kobiety to czytają" - zwłaszcza przy okazji co miesięcznych postów z zapowiedziami, celowo czy też nie sięgałam zazwyczaj tylko po twórczość znanych mi już autorek. Ze "Złączonymi" Carol Casselli sprawa wyglądała jednak inaczej. Tym razem motywację do lektury naprawdę stanowiła tylko klubowa nalepka i intrygujący opis. Ale efekt pozostał niezmienny - otrzymałam dobrą, pełną emocji lekturę, którą śmiało mogę polecić dalej.

Wyziębiona, oszołomiona, poturbowana i porzucona na poboczu. Bez żadnych dokumentów czy osobistych przedmiotów, które mogłyby umożliwić identyfikacje. Przywieziona do szpitala w Seattle, staje się kolejną bezimienną pacjentką. Mijają jednak dni, kiedy stan N. N. nie ulega poprawie a na policji nikt nie zgłasza zaginięcia bliskiej osoby i młoda lekarka Charlotte zaczyna odczuwać względem pacjentki całkowicie nieprofesjonalną nić sympatii. Mimo że nie leży to w jej obowiązkach, chciałaby odszukać bliskich N. N. i dać im szansę na zadecydowanie o jej przyszłości.  Nie podejrzewa nawet jak ogromny wpływ na jej własne życie przyniesie owa sytuacja.

Carol Cassella tworzy swoją opowieść dwutorowo, przy czym obie historie wydają się pozornie nie mieć ze sobą żadnych punktów wspólnych. Z jednej strony obserwujemy szpitalną rzeczywistość i losy młodej, ambitnej lekarki. Z drugiej przedstawiona zostaje nam historia dwójki dorastających dzieciaków, których los wydaje się być ze sobą splątany - wspólne wygłupy, wzajemne zauroczenie i przeciwności z jakimi przyjdzie im się zmierzyć. Mimo że spoiwo łączące obie historie nie jest niczym zaskakującymi w gruncie rzeczy możemy je wydedukować już na wstępie, Carol Cassella nie spieszy się z udzieleniem odpowiedzi. Kolejne elementy opowieści odsłania powoli, do samego końca zatrzymując drobne informacje dla siebie by nieustannie móc zaskakiwać czymś swoich czytelników.

Autorka porusza w swojej powieści wiele kwestii, wywołując pewne poczucie chaosu u czytelnika - zwłaszcza że są to wątki niezwykle różnorodne. Trzeba jednak przyznać, że Carol Cassella zgrabnie porusza się w owej wątkowej plątaninie i że większość z nich [wątków] prezentuje równie wysoki poziom. Autorka mówi o dorastaniu i odnajdywaniu swojej życiowej ścieżki; o sile pierwszej miłości, ale i konieczności pójścia na pewne kompromisy. Najmocniejszym atutem Carol Casselli okazało się jednak jej medyczne wykształcenie.

Nie mam dużego doświadczenia jeśli chodzi o obcowanie z literaturą poruszającą kwestię medyczne, ale Carol Cassella widocznie czuje się pewnie na owej płaszczyźnie. Zarówno przedstawione w powieści przypadki medyczne jak i ukazanie zetknięcia życia prywatnego i zawodowego lekarza wypadło niezwykle wiarygodnie. Autorka nie pozwala jednak medycynie zdominować swojej powieści - otrzymujemy tylko pobieżne, niezbędne dla fabuły i proste do zrozumienia informacje z dziedziny neurologii czy genetyki.

Powieści z klubu "Kobiety to czytają" charakteryzuje poruszanie trudnej, nierzadko kontrowersyjnej problematyki oraz silne zaplecze emocjonalne, i "Złączeni" nie stanowią tutaj wyjątku. Carol Cassella stawia pytanie o ludzkie życie - o to czy możemy określić jak dokładnie wygląda jego koniec? i kto tak naprawdę ma prawo by zadecydować o jego zakończeniu? I chociaż nakreśla własne stanowisko w tym temacie, nie narzuca go czytelnikowi.

"Złączeni" to kolejna klubowa pozycja warta uwagi czytelnika. Historia przepełniona emocjami i pewną życiową mądrością. "Złączeni" nie są powieścią pozbawioną wad, zaskakującą z każdą kolejną stroną czy wywracającą życie czytelnika do góry nogami, Ale mimo to, jest to powieść, która czegoś go uczy i zachęca do chwili refleksji. Jeśli lubicie historie o dramatach życia codziennego, z wiarygodnie nakreślonym wątkiem medycznym, koniecznie powinniście dać pani Carol Casselli szansę.

"Złączeni", Carol Cassella; wydawnictwo Prószyński i S-ka; Warszawa 2015 ½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala