września 2015 - Zlodziejka Ksiazek

środa, 30 września 2015

Podsumowanie września
września 30, 20150 Comments

Jeśli śledzicie uważnie mój profil na instagramie  czy też facebooku, doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, że wrzesień był dla mnie miesiącem pełnym wrażeń i pierwszych razów. Zakończyłam swoją pierwszą pracę w księgarni; po raz pierwszy od kilku lat zamoczyłam stopy w morzu (i to polskim! a to na pewno miało ostatnio miejsce w podstawówce); no i przeżyłam swój pierwszy w życiu lot samolotem. Mimo że bardzo chciałabym trochę ponarzekać jak szybko zleciał mi wrzesień i jak bardzo nie chce mi się wracać do uczelnianej codzienności -  nie mogę tego zrobić. Bo w trakcie tych trzydziestu dni przeżyłam więcej niż w trakcie przeszło sześćdziesięciu pozostałych wakacyjnych  dni. Sporym zaskoczeniem dla mnie samej jest fakt jak wiele mimo wszystko udało mi się przeczytać. Ale podróżowanie pociągiem i samolotem stwarza spore możliwości do popisu, tak samo zresztą jak dni wolne od pracy ;)

PRZECZYTANE

NAPISANE

Mimo rozjazdów wrzesień okazał się miesiącem, w którym udało mi się nadrobić nieobecność na blogu. Przede wszystkim ukazało się zaległe podsumowanie miesiąca  i, co cieszy mnie chyba najbardziej, aż cztery recenzje - Najdłuższej podróży Nicholasa Sparksa, Złączonych Carol Casselli, We dnie, w nocy Agaty Kołakowskiej a także Burzy słonecznej Asy Larsson. Oprócz tego tradycyjnie znalazło się miejsce dla wrześniowych zapowiedzi i linków miesiąca oraz dwóch rankingów - 5 autorów, których twórczości nie znam i 5 najlepszych książek jakie przeczytałam tego lata. Jak sami widzicie wrzesień zdecydowanie był dobrym miesiącem dla Złodziejki i miejmy nadzieję, że tak pozostanie w październiku. Przy okazji, wciąż zapraszam Was do konkursu na Razem kulturalnie

PS. A jak upłynął Wasz wrzesień? Koniecznie podzielcie się swoimi książkowymi (ale nie tylko) doświadczeniami. Czekam również na Wasze propozycje w komentarzach odnośnie postów - macie jakieś pomysły na rankingi, posty około książkowe a może takie dotyczące seriali? Wszystko zostanie wzięte pod uwagę ;)

PS2. Jeśli recenzja którejś książki jest dla Was szczególnie ważna również napiszcie o tym w komentarzu. Wątpię by udało mi się napisać o wszystkim a może coś interesuje Was w szczególności. 

Read more

piątek, 25 września 2015

5 najlepszych książek lata
września 25, 20150 Comments

Ostatnio zauważyłam, że rankingi książkowe spotykają się z Waszej strony chyba z największym zainteresowaniem (co znowu nie dziwi mnie aż tak bardzo bo oprócz bycia blogerem jestem również czytelnikiem). A że i ja lubię je tworzyć możecie ich wypatrywać teraz znacznie częściej na blogu. Szukając inspiracji do tematu, przejrzałam playlistę z ciekawymi filmami na YouTube i notatnik z moimi autorskimi pomysłami, ale jak to zwykle bywa pierwsza myśl okazała się być najtrafniejsza.  Sezonowe przedstawienie pięciu najlepszych książek wydaje mi się doskonałą możliwością dla mnie i dla Was. Nie wszystkie książki, które mam okazję czytać doczekują się oddzielnej recenzji, a nawet jeśli - odczekują sporo w kolejce a tak będziecie mieć szybki wgląd w to co mnie zachwyciło w danym sezonie. Rozważając letnią topkę brałam pod uwagę lektury czytane między 22 czerwca a 22 września czyli bodajże 28 wspaniałych tytułów i wybór nie był wcale łatwy, ale koniec końców - udało mi  się wyselekcjonować te najlepsze z najlepszych.

1. Fioletowy hibiskus - Chimamanda Ngozi Adichie

Mój absolutny numer jeden tegorocznego lata i równocześnie powieść, która natychmiastowo trafiła na listę moich ulubionych tytułów (i to nie tylko z perspektywy bieżącego roku). Tym bardziej wyjątkowa, że zupełnie nie spodziewałam się tego, że przypadnie mi do gustu, bo to nie do końca problematyka, w której czuję się komfortowo "Fioletowy hibiskus" skupia się na historii wpływowej, nigeryjskiej rodziny, w której idealna otoczka stworzona na rzecz społeczeństwa dalece odbiega od rzeczywistości. Z pewnością chciałabym Wam opowiedzieć o tym tytule trochę więcej i to wcale nie dlatego, że uwielbiam ową pozycję i że MOŻNA o niej wiele powiedzieć, ale ze względu na to, że niewiele jest osób, które o niej wspominają i uważam, ze trzeba to zmienić.  Kolejny powód by dziękować zagranicznemu booktube'owi, więcej DZIĘKUJĘ.

2. Razem będzie lepiej - Jojo Moyes

 Znam twórczość Jojo Moyes z "Ostatniego listu od kochanka" i już wówczas ją pokochałam, ale "Razem będzie lepiej" oceniłabym o oczko wyżej. To nie jest jakiś wielki kawałek literatury współczesnej. Jojo Moyes tworzy prostą powieść obyczajową drogi, w  której samotna matka z mnóstwem problemów, dwójką odmiennych od swych rówieśników dzieci, śmierdzącym dużym psem i przypadkowym mężczyzną wyruszają w podróż, która gwałtownie zmienia ich życie. Słowem, historia jakich wiele, ale przy tym na swój sposób wyjątkowa. Jojo Moyes ujęła mnie słodko-gorzkim wydźwiękiem owej powieści; humorem i porządnym kopem do refleksji, ale także uwaga jaką poświęca psiemu bohaterowi. Aż chciałoby się powiedzieć - proszę o więcej!

3. Szczygieł, Donna Tartt

Dla odmiany literatura z wyższej półki i przy okazji prawdziwy książkowy potwór jeśli chodzi o gabaryty. Nagradzana wielokrotnie powieść opowiadająca po prostu o życiu i dorastaniu Theo  - chłopcu, który stracił w wybuchu ukochana matką i którego losy od tamtej pory nierozłącznie związane są z pewnym obrazem, skradła mi nie jedno i nie dwa popołudnia (było ich pewnie z kilkanaście co nie zdarza mi się tak często), ale nie żałuję ani jednej spędzonej przy niej chwili. Pozycja, która skrada serce głównie dzięki cudnemu językowi jakim posługuje się autorka i uwadze jaką poświęca przy kreowaniu bohaterów i otaczających ich rzeczywistości. Już teraz ostrzę sobie ząbki na kolejne dzieło Donny Tartt ("Tajemna historia" czyli następna piękna cegiełka) - wiem, że będzie warto. 

4. Jej wszystkie życia, Kate Attkinson

Twórczość Kate Attkinson znałam już z pierwszego tomu jej serii "kryminalnej", ale wówczas nie byłam nią oczarowana (choć nie byłam też równie krytyczna co niektórzy), udało się to dopiero za sprawą "Jej wszystkich żyć" właśnie. Trudno zakreślić fabułę w jednym zdaniu, to co mnie ujęło w owej powieści to jednak już sam jej koncept - przedstawienie czytelnikowi bohaterki, która za każdym razem gdy umiera, rodzi się ponownie w swoim ciele, tego samego dnia - zimą 1910 i otrzymuje szansę by przeżyć swoje życie na nowo.  No i trudno nie docenić również wprawnego pióra autorki i jej wrażliwości. Nie sugerujcie się jej początkowymi dziełami -powieściami obyczajowymi z wątkami detektywistycznymi i dajcie autorce jeszcze jedną szansę. W moim przypadku było warto.

5. Natalii 5, Olga Rudnicka

Tak różna od pozostałych powieści jak to chyba możliwe. Powieść, którą pewnie większość z Was zaliczyłaby do kategorii  "guilty pleasure" bo też i nie wniesie wiele do Waszego życia poza chwilą na prawdziwą, czystą rozrywkę. Tylko czy jest w tym coś złego? Opowiadająca o pięciu siostrach, które nie miały pojęcia o swoim istnieniu a teraz zamieszkują pod jednym dachem starając się odnaleźć pozostawiony im przez ojca spadek i równocześnie udowodnić policjantom (i sobie nawzajem), że nie są winne jego ponoć samobójczej śmierci historia może nie ujmuje samą intrygą kryminalną, ale ma za to inne asy w rękawie. Chyba nigdy tak przednio nie bawiłam się w trakcie lektury - dosłownie śmiałam się na głos! - i automatycznie dołączyłam Olgę rudnicką do grona autorów, których powieściom muszę się przyjrzeć bliżej (zwłaszcza pozostałym dwóm powieściom opowiadających o losach sióstr). Pyszna zabawa!

A jakie powieści czytane w czasie lata znalazły się wśród waszych ulubieńców?

Read more

wtorek, 22 września 2015

Wrześniowe linki miesiąca
września 22, 20150 Comments

Wrzesień powoli dobiega końca, co ma chyba równie wiele wad (ekhem, ekhem studia ekhem, ekhem) i zalet - by wymienić choćby najbardziej oczywiste Londyn i zbliżające się wielkimi krokami Targi Książek w Krakowie no i oczywiście Pumpkin Spice Latte. Zanim jednak podsumujemy miesiąc (a sami przekonacie się niedługo, że tym razem wyjątkowo zajmie nam to odrobinę więcej czasu niż zwykle), przychodzę do Was z Waszym ulubionym postem jakim są linki miesiąca. Co prawda wyjątkowo nieco mniej będzie o książkach, ale mam szczerą nadzieję, że mimo wszystko znajdziecie tu coś dla siebie.

1) Na Razem kulturalnie czeka na Was pyszny konkurs książkowy - do zdobycia same godne buki, wprost idealne na jesienną lekturę a wysiłek jest doprawdy minimalny więc chyba warto ;)

2) Wrzesień był miesiącem, w którym doczekaliśmy się ujawnienia ostatecznych nominacji do dwóch prestiżowych nagród literackich (polskiej i zagranicznej) - Nike i Man Booker Prize

3) Moralność jest bardzo istotna w wielu zawodach, ale jeśli chodzi o literaturę - ma szczególną wartość (co jako student prawa własności intelektualnej powinnam doskonale wiedzieć ;) ) Nic więc dziwnego, że w świecie literatów funkcjonuje oddzielny dekalog 

4) Jakiś czas temu wspominałam Wam o moim własnym doświadczeniu jeśli mowa o czytnik i ebooki, ale gdyby było Wam mało - dziewczyny mają dla Was w zanadrzu dwa świetne teksty tu i tutaj (a na dokładkę jeszcze świetna animacja klatkowa ebook vs. book)

5) Było o nagrodach książkowych, pora na te serialowe - o relacji z rozdania Emmy jak zwykle u niezawodnego Zwierza i Myszy 

6) Nie tak dawna polska premiera "Fangirl" sprawiła, ze odżył temat fandomów i związanych z nim pojęć. eM przedstawia krótki słownik pojęć

7) W tym konkretnym sezonie niestety  na szczęście niewiele jest nowych serialowych premier, które by mnie zachwyciły, ale może Wy znajdziecie coś dla siebie. 

8) Jeśli sami blogujecie wiecie jak wiele znaczy każdy pojedynczy, wartościowy komentarz.A jeśli nie do końca wiecie jak taki wartościowy komentarz napisać koniecznie przeczytajcie  tekst u Eweliny Mierzwińskiej

9) U Eweliny Mierzwińskiej również kilka polecanych kont na instragramie - bo pięknych zdjęć nigdy nie jest za dużo.

10) Skoro mowa o zdjęciach - na Jestrudo znajdziecie przegląd kilku programów internetowych do obróbki fotografii

11) Również na Jestrudo przydatny tekst na temat tego skąd czerpać inspiracje do tworzenia postów  i gotowe pomysły na artykuły.

12) Nadchodzi jesień a więc okres na zmiany w szafie (cienkie sukienki i szorty niestety idą w odstawkę, witajcie swetry) i związane z tym zakupy - u Kameralnej kilka słów na temat tego jak uniknąć zakupowych porażek

13) I na koniec chwytliwa melodia do słuchania godzinami w wykonaniu niezawodnej Taylor Swift

Read more

sobota, 19 września 2015

Burza słoneczna, Åsa Larsson
września 19, 20150 Comments

Chociaż kryminały skandynawskie są polecane  wszędzie i przez wszystkich zbiorczo – jako jedna wielka grupa, istnieje również wąskie grono autorów tego gatunku, których wymienia się jako najlepszych z najlepszych. Stieg Larsson, Jo Nesbo,  Camilla Lackberg i Åsa Larsson właśnie. Kiedy zapoznałam się z większością wspomnianych autorów, z raczej pozytywnym rezultatem, logiczne wydawało mi się by próbować dalej „podążać tym tropem” - zwłaszcza, że prozę Åsy Larsson rekomendował mi dodatkowo kolega z pracy. Tyle że tym razem nie obyło się bez drobnych zgrzytów.

Rebeka Martinsson opuściła rodzinną Kirunę w pośpiechu i wcale nie zamierzała do niej powracać, zwłaszcza, że w Sztokholmie prowadziła w miarę uporządkowane, dostatnie życie, realizując się zawodowo jako prawniczka. Kiedy jednak jej dawna przyjaciółka zostaje główną podejrzana w sprawie morderstwa, zmienia swoje plany i powraca do Kiruny. Sprawa jest głośna bo zamordowany – Wiktor Strandgard był nie tylko bratem podejrzanej, ale także aktywnym działaczem religijnym zboru Źródło Mocy a samo morderstwo cechowało niebywałe okrucieństwo. Śledztwo wyjawia na światło dzienne tajemnice z przeszłości ofiary, ale także samej Rebeki.

Chociaż serie kryminalne mają to  do siebie, że niekoniecznie trzeba je czytać w odpowiedniej kolejności gdyż poszczególne części powiązane są ze sobą tylko jeśli mowa o wątku obyczajowym, lubię śledzić losy bohaterów w sposób chronologiczny i obserwować zachodzące w postaciach zmiany. Mam też zawsze dziwne wrażenie, że to właśnie pierwszy tom najlepiej przedstawia bohaterów i że w przeciwnym wypadku trudniej będzie mi zapałać do nich sympatią. „Burza słoneczna” wyłamuje się niejako z tego schematu. Åsa Larsson od razu wrzuca nas na głęboką wodę intrygi kryminalnej, nie poświęcając zbyt dużej uwagi kreacji głównych bohaterów, nawet Rebeki. Wszystko co otrzymujemy  to strzępki informacji wyłowione z właściwej fabuły.

I o ile ciężko uznać to za wadę jeśli mowa o kryminale, o tyle zdecydowanie rzutowało to na moją sympatię względem głównej bohaterki. Uczucie dyskomfortu towarzyszyło mi niestety także jeśli chodzi o wątek stricte kryminalny . Nie jestem fanatykiem religijnym i zazwyczaj nie przeszkadza mi poruszana w powieści problematyka innych wyzwań. Åsa Larsson, wybierając na ofiarę jednego z głównych aktywistów, poświęca jednak sporo uwagi zborowi Źródło Mocy i ,niestety, przy kreacji zarówno pastorów jak i całej wspólnoty korzysta z mnóstwa stereotypów. Mamy więc do czynienia z manipulacją młodymi ludźmi, hipokryzją  osób duchownych i wykorzystywaniem przez nich swej wyższej pozycji – wszystko to co już przecież widzieliśmy.

Nie do końca jest jednak tak, że „Burza słoneczna” zupełnie mnie do siebie nie przekonała. Sama intryga kryminalna bez religijnej otoczki – kto i  dlaczego zabił – prezentowała naprawdę przyzwoity poziom. Trudno również nie docenić sposobu kreowania przez Åsę Larsson atmosfery.  Skoro umiejscawia fabułę w małej szwedzkiej miejscowości o mroźnym, surowym klimacie, równie surowy pozostaje jej styl pisania. Larsson stroni od wszelkich ozdobników czy to stylistycznych czy fabularnych. W przeciwieństwie od Camilli Lackberg, która wyraźnie zarysowuje wątek obyczajowy i unika krwawych scen (przynajmniej w „Księżniczce z lodu”), Åsa Larsson jest w swej twórczości jakby bardziej męska. Chociaż samo zakończenie sugeruje, że kolejne tomy obiorą nieco inny tor – jeszcze się o tym przekonamy.

Nie nazwałabym samej siebie specjalistką od skandynawskich kryminałów – nie czytałam ich jeszcze wystarczająco dużo i nie odkryłam nawet co czyni je wyjątkowymi. Jak dla mnie, Åsa Larsson znajduje się jednak o stopień niżej niż wspomniana wcześniej Camilla Lackberg czy Stieg Larsson – ze względu na mniej rozbudowaną kreację bohaterów i niewygodną dla mnie problematykę.  Ale, ale... nie skreślam jej całkowicie. Åsa Larsson potrafi stworzyć powieści odpowiedni klimat i utrzymać zainteresowanie czytelnika. A to też dużo znaczy.

"Burza słoneczna", Åsa Larsson; wydawnictwo Literackie; Kraków 2013 


Read more

środa, 16 września 2015

We dnie, w nocy, Agata Kołakowska
września 16, 20150 Comments


Od bardzo dawna żadna książka nie zaskoczyła mnie do tego stopnia co najnowsza powieść Agaty Kołakowskiej. Chociaż czasami sięgając po jakiś tytuł wolałabym nie wiedzieć za dużo, prowadzeniae bloga i wakacyjna praca czyniły to niemal niemożliwym. Sięgając po "We dnie, w nocy" też myślałam, że wiem sporo na temat owej pozycji  - sugerując się opisem wykreowałam już nawet własną alternatywną fabułę - ale byłam tak daleko od prawdy, że sama nie mogę w to uwierzyć. I wiecie co? - jak ja lubię takie niespodzianki!

Historia Anny pozornie przypomina opowieść wielu innych kobiet. Pewnego dnia spogląda na swoje życie z dalszej perspektywy i nie może uwierzyć jak znalazła się w danej sytuacji. Marzenie o wielkiej karierze aktorskiej zostało zastąpione szarą rzeczywistością -  życiem u boku mężczyzny, do którego uczuć nie jest już wcale taka pewna; macierzyństwem, którego wcale nie planowała; i pracą, która ani odrobiny satysfakcji czy spełnienia. Chociaż obiektywnie rzecz ujmując, za wyjątkiem stosunków z rodzicami, życie Anny godne jest pozazdroszczenia, każdy kto znał ją wcześniej wie, że nie tak wyobrażała sobie swoją przyszłość. Jak doszła do tego punktu w życiu? Co z zaistniałą sytuacją ma wspólnego Piotr – podrzędny dziennikarz z żoną i dwójką dzieci? I czy naprawdę jest za późno by coś zmienić?

Agata Kołakowska zwiodła mnie w manowce dwukrotnie. Za pierwszym razem po tym jak przeczytałam opis owej powieści, za drugim już w trakcie czytania, przed dotarciem do punktu kulminacyjnego. „We dnie, w nocy” zdaje się być kolejną lekką obyczajówką, w której kobieta niezadowolona ze swojego dotychczasowego życia postanawia je trochę „przemeblować” i przy okazji znaleźć miłość swojego życia – zwłaszcza gdy w rzeczywistości jest ona tą starą miłością sprzed lat. Tylko widzicie – to nie do końca ta bajka. 

Historia opowiedziana przez Agatę Kołakowską przedstawiona jest z trzech perspektyw – Anny, Piotra i Anioła Stróża kobiety, chociaż można by się pokusić o stwierdzenie, że tych perspektyw jest dwa razy więcej – każdy narrator otrzymuje bowiem głos w przeszłości i czasach obecnych. Co ciekawe, chociaż główna fabuła toczy się w teraźniejszości, większość rozgrywających się w powieści wydarzeń  ma miejsce w przeszłości – to właśnie one mają bowiem wpływ na obecne życie bohaterów i zdeterminowały znaczną część podejmowanych przez nich decyzji. Chociaż autorka dla ułatwienia przy  każdym rozdziale wskazuje nam czas rozgrywających się wydarzeń, tak naprawdę nie byłoby to konieczne – kreacja bohaterów – ich zachowanie i spojrzenie na świat – jest tak odmienna na przestrzeni lat, ze stanowiłaby dostateczną wskazówkę. 

Można by powiedzieć, że oryginalność „We dnie, w nocy” stanowi osoba jednego z narratorów – Anioła Stróżą, ale tak naprawdę najnowsza powieść agaty Kołakowskiej broni się już samą fabułą. Nie chcę zdradzać wam kluczowego punktu by nie psuć wrażeń z lektury, ale problematyka jaką porusza polska autorka jest tak ważna i aktualna, że zdecydowanie częściej powinna znajdować swoje miejsce we współczesnej literaturze. Agata Kołakowska kreśli przejmujący i niezwykle przekonujący obraz tragedii i jej ofiary – trafiający do czytelnika tym bardziej gdy spostrzeże jak ogromny wpływ wywarł na całe życie Anny i jej relacje z innymi ludźmi. „We dnie, w nocy” uczula również na inny aktualny problem – znajomości zawieranych za pośrednictwem internetu oraz niebezpieczeństw jakie się z tym wiążą – który ostatnio odchodzi już niejako w niepamięć, a szkoda.

Chociaż powieść Agaty Kołakowskiej nie jest zaliczana do klubu „Kobiety to czytają”, ma zdecydowanie podobny charakter. Mówi o tematach ważnych dla współczesnego świata i trudnych. I idealnie nadawałaby się jako punkt wyjścia dla ciekawej dyskusji. Chociaż początkowo nic tego nie zapowiada, Kołakowska stworzyła niezwykle emocjonalną powieść, o której trudno zapomnieć po skończonej lekturze. Mimo że to pozycja, która pewnie bardziej przemówi do kobiecego grona, jej przesłanie jest zdecydowanie uniwersalne i powinno dotrzeć do większej ilości czytelników. Jeśli tylko natknięcie się na ową pozycję, koniecznie przyjrzyjcie jej się bliżej. Ja wciąż pozostaje pod ogromnym wrażeniem „We dnie, w nocy” i mam ochotę na to by zaznajomić się z innymi dziełami autorki. Jeśli będą choć w połowie tak dobre jak najnowsza jej pozycja, czeka mnie niesamowita, choć niekoniecznie lekka lektura.

"We dnie, w nocy", Agata Kołakowska; wydawnictwo Prószyński i S-ka; Warszawa 2015 ½

Read more

niedziela, 13 września 2015

5 autorów, których twórczości nie znam
września 13, 20150 Comments

Zabrzmi to trochę jak chwalipięctwo, ale mało jest znanych, cenionych autorów, których twórczość byłaby mi całkowicie obca - no chyba, że zupełnie nie znajduje się ona w kręgach mojego zainteresowania. Oczywiście, jak na przyzwoitego blogera książkowego (i miłośnika książek ogółem) przystało mam całą listę powieści do przeczytania - na tyle długo, że tagowe 100 pozycji może się schować z zażenowania pod taboretem - ale z reguły jest to tytuł  bądź kilka tytułów spod pióra autora, którego już znam (by przywołać choćby kolejne dwa tomy trylogii-nie-trylogii Millennium). No i nie chciałam też wymieniać nazwisk w  przypadku których byłabym zainteresowana tylko jednym jedynym dziełem czy też serią (by wymienić choćby Margaret Mitchell, Harper Lee czy, z nieco innej beczki, Brandona Sandersona).Sami widzicie, że znalezienie 5 autorów, których twórczości nie znam (a chciałabym poznać), nie było wcale łatwe. Ale się udało i jestem ciekawa czy uważacie te nazwiska za "warte zachodu",

Rick Riordan

Kiedy nie miało się komputera, galerie handlowe stanowiły rzadkość a ana dodatek było się otoczonym przez ludzi raczej stroniących od lektur - łatwo można było jakąś pozycję przegapić (nawet jeśli jej fenomen dorównywał ponoć Harry'emu Potterowi). O Percym Jacksonie usłyszałam dopiero w kontekście premiery filmowej (którego wciąż nie widziałam), ale nawet wówczas nie byłam świadoma istnienia książkowego pierwowzoru - o tym poinformowała mnie chyba dopiero blogosfera. Trochę obawiam się tego, ze jestem już na Riordana za stara (tak samo jak na Serię Niefortunnych Zdarzeń niestety ;() i że nie docenię jej tak jak powinnam. Ale tak bardzo chciałabym dołożyć swoje trzy grosze do ochów i achów na temat Riordana, że chyba zaryzykuję.

Sarah Waters

Nie potrafię wyjść z podziwu jak zwykła zmiana oprawy graficznej powieści może przyczynić się do wzrostu jej popularności. Z drugiej jednak strony, sama dałam się złowić na ową przynętę więc chyba nie powinnam marudzić. Sarah Waters jest tak chwalona przez blogerów i moich (byłych już) współpracowników, że powoli zaczynam się obawiać  czy nie mam zbyt wysokich oczekiwań względem jej prozy. Ale ostatnio, co może zauważyły osoby śledzące mój profil na goodreads, rozsmakowuję się we współczesnej literaturze pięknej - Jeffrey Eugenides, Donna Tartt, Zadie Smith - i wciąż mam apetyt na więcej...

Jo Nesbo

Powoli, powolutku poznaję Wielkie Nazwiska Skandynawskie 0 po jednej powieści z dorobku Stiega Larssona, Camilli Lackberg i Asy Larsson (i więcej ich tytułów w planach na niedaleką przyszłość), ale Jo Nesbo wciąż stanowi dla mnie nieodkrytą zagadkę. Nie ukrywam, że ostatnio nieustannie cierpię na nienasycony głód dobrych kryminałów, więc szansa na to, ze sięgnę po prozę tego autora w bliskiej przyszłości jest duża. Chyba najbardziej ciągnie mnie do najsłynniejszej serii Nesbo- chociaż słyszałam, że pierwsze dwa są raczej przeciętne, to prawda? - więc pewnie niedługo zapoluję na "Człowieka nietoperza" w bibliotece. I oby był to dobry wybór.

Remigiusz Mróz

Jak mnie ten autor prześladuje!  Zaczynam się zastanawiać czy aby go o to nie pozwać, ale ma tylu zwolenników, że pewnie nie wyszłoby mi to na dobre. Czuję presje by szybko nadrobić zaległości nie tylko ze względu na pozytywne opinie, ale również dlatego że to chyba "najpłodniejszy" polski pisarz. Jeśli też zostanę zamrozowana jak nadrobię te dziesiątki pozycji? Już teraz jest ich chyba siedem + dwa w bliskich planach wydawniczych, Najbardziej skłaniam się ku "Kasacji", ale ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłam.

Katarzyna Bonda

Ciągnie mnie ostatnio ku polskim kryminałom i długo się zastanawiałam czy w to miejsce nie wstawić Katarzyny Puzynskiej, Zygmunta Miłoszewskiego, Marka Krajewskiego czy Gaji Grzegorzewskiej, ale w końcu stanęło na Katarzynie Bondzie. Skoro zostało ochrzczona mianem Królowej polskiego kryminału do czegoś to chyba zobowiązuje?"Tylko martwi nie kłamią" zostali już zarezerwowani w bibliotece, ale kolejka jest długa i zastanawiam się czy szybciej nie sprezentuję sobie "Pochłaniacza" - ale portfel prawie pusty a książek które by się chciało tak dużo - jak wybrać?

Jeśli nazwiska tych autorów nie są Wam obce, koniecznie podzielcie się ze mną tajną informacją  jak najlepiej rozpocząć ową znajomość. Jak już wspomniałam, jakieś plany już mam, ale zawsze mogą one ulec zmianie. No i jestem ciekawa czy sami macie jakąś topkę nieczytanych autorów.

Read more

czwartek, 10 września 2015

Złączeni, Carol Cassella
września 10, 20150 Comments

Mimo że wielokrotnie wspominałam Wam o sympatii jaką darzę powieści wchodzące w skład serii wydawniczej "Kobiety to czytają" - zwłaszcza przy okazji co miesięcznych postów z zapowiedziami, celowo czy też nie sięgałam zazwyczaj tylko po twórczość znanych mi już autorek. Ze "Złączonymi" Carol Casselli sprawa wyglądała jednak inaczej. Tym razem motywację do lektury naprawdę stanowiła tylko klubowa nalepka i intrygujący opis. Ale efekt pozostał niezmienny - otrzymałam dobrą, pełną emocji lekturę, którą śmiało mogę polecić dalej.

Wyziębiona, oszołomiona, poturbowana i porzucona na poboczu. Bez żadnych dokumentów czy osobistych przedmiotów, które mogłyby umożliwić identyfikacje. Przywieziona do szpitala w Seattle, staje się kolejną bezimienną pacjentką. Mijają jednak dni, kiedy stan N. N. nie ulega poprawie a na policji nikt nie zgłasza zaginięcia bliskiej osoby i młoda lekarka Charlotte zaczyna odczuwać względem pacjentki całkowicie nieprofesjonalną nić sympatii. Mimo że nie leży to w jej obowiązkach, chciałaby odszukać bliskich N. N. i dać im szansę na zadecydowanie o jej przyszłości.  Nie podejrzewa nawet jak ogromny wpływ na jej własne życie przyniesie owa sytuacja.

Carol Cassella tworzy swoją opowieść dwutorowo, przy czym obie historie wydają się pozornie nie mieć ze sobą żadnych punktów wspólnych. Z jednej strony obserwujemy szpitalną rzeczywistość i losy młodej, ambitnej lekarki. Z drugiej przedstawiona zostaje nam historia dwójki dorastających dzieciaków, których los wydaje się być ze sobą splątany - wspólne wygłupy, wzajemne zauroczenie i przeciwności z jakimi przyjdzie im się zmierzyć. Mimo że spoiwo łączące obie historie nie jest niczym zaskakującymi w gruncie rzeczy możemy je wydedukować już na wstępie, Carol Cassella nie spieszy się z udzieleniem odpowiedzi. Kolejne elementy opowieści odsłania powoli, do samego końca zatrzymując drobne informacje dla siebie by nieustannie móc zaskakiwać czymś swoich czytelników.

Autorka porusza w swojej powieści wiele kwestii, wywołując pewne poczucie chaosu u czytelnika - zwłaszcza że są to wątki niezwykle różnorodne. Trzeba jednak przyznać, że Carol Cassella zgrabnie porusza się w owej wątkowej plątaninie i że większość z nich [wątków] prezentuje równie wysoki poziom. Autorka mówi o dorastaniu i odnajdywaniu swojej życiowej ścieżki; o sile pierwszej miłości, ale i konieczności pójścia na pewne kompromisy. Najmocniejszym atutem Carol Casselli okazało się jednak jej medyczne wykształcenie.

Nie mam dużego doświadczenia jeśli chodzi o obcowanie z literaturą poruszającą kwestię medyczne, ale Carol Cassella widocznie czuje się pewnie na owej płaszczyźnie. Zarówno przedstawione w powieści przypadki medyczne jak i ukazanie zetknięcia życia prywatnego i zawodowego lekarza wypadło niezwykle wiarygodnie. Autorka nie pozwala jednak medycynie zdominować swojej powieści - otrzymujemy tylko pobieżne, niezbędne dla fabuły i proste do zrozumienia informacje z dziedziny neurologii czy genetyki.

Powieści z klubu "Kobiety to czytają" charakteryzuje poruszanie trudnej, nierzadko kontrowersyjnej problematyki oraz silne zaplecze emocjonalne, i "Złączeni" nie stanowią tutaj wyjątku. Carol Cassella stawia pytanie o ludzkie życie - o to czy możemy określić jak dokładnie wygląda jego koniec? i kto tak naprawdę ma prawo by zadecydować o jego zakończeniu? I chociaż nakreśla własne stanowisko w tym temacie, nie narzuca go czytelnikowi.

"Złączeni" to kolejna klubowa pozycja warta uwagi czytelnika. Historia przepełniona emocjami i pewną życiową mądrością. "Złączeni" nie są powieścią pozbawioną wad, zaskakującą z każdą kolejną stroną czy wywracającą życie czytelnika do góry nogami, Ale mimo to, jest to powieść, która czegoś go uczy i zachęca do chwili refleksji. Jeśli lubicie historie o dramatach życia codziennego, z wiarygodnie nakreślonym wątkiem medycznym, koniecznie powinniście dać pani Carol Casselli szansę.

"Złączeni", Carol Cassella; wydawnictwo Prószyński i S-ka; Warszawa 2015 ½

Read more

poniedziałek, 7 września 2015

Zapowiedzi wrześniowe
września 07, 20150 Comments

Zanim sama zabrałam się za wyszukiwanie ciekawych wrześniowych premier, napatrzyłam się już trochę na Wasze posty i czułam jak to się skończy - oczopląsem. Koniec końców nie było jednak tak źle. Mimo, że z przyjemnością przygarnęłabym wszystkie pozycje (nawet jeśli  nie dla siebie, to dla mamutka), szybsze bicie serce towarzyszyło mi tylko na widok jednego tytułu - mojego absolutnego faworyta jakim jest "Światło, którego nie widać". A jak to jest u Was? Konieczny będzie napad na bank czy tym razem obejdzie się bez dodatkowych funduszy? Oczywiście, z chęcią posłucham również o pozycjach, których sama nie wymieniłam (zwłaszcza, że może to być kwestia przypadku lub nieświadomości). Ale bądźcie łaskawi dla mojego portfela. 

1 WRZEŚNIA


KRALL, WOJCIECH TOCHMAN MARIUSZ SZCZYGIEŁ

Z Hanną Krall rozmawia Wojciech Tochman, a do szuflad jej biurka zagląda Mariusz Szczygieł. 
"Krall" to książka, jakiej nie było. Hanna Krall, wybitna reporterka, ta, która opisywała innych, staje się tu bohaterką. Opowiadają o niej - przy aktywnym udziale jej samej - Wojciech Tochman i Mariusz Szczygieł. 
"Krall" składa się z dwóch części. 
Pierwszą jest rozmowa Wojciecha Tochmana z Hanną Krall. Idziemy razem z nimi przez Warszawę śladami małej Hani, która w 1945 roku wraz z mamą opuszcza zniszczoną stolicę, a później znajduje schronienie w otwockim domu dla sierot. Idziemy do jej dawnego mieszkania przy Targowej 32, do redakcji "Polityki", gdzie zrodziła się Krall-reporterka. Słuchamy rozmów o ważnych przyjaźniach z Edelmanem, Kieślowskim, Warlikowskim. Nie jest to wywiad. To rozmowa, w której zacierają się granice - i po chwili nie wiemy już, czy Krall jest jeszcze bohaterką, czy jak zawsze reporterką, bo nie potrafi się powstrzymać od zadawania pytań spotkanym ludziom w tej podróży w przeszłość. 
"Szuflada", druga część książki, to również podróż - ale przez domowe archiwum Hanny Krall. Mariusz Szczygieł wyciąga na światło dzienne pożółkłe już zdjęcia, listy i pocztówki, notatki robione na serwetkach przy kawiarnianym stoliku, odrzucone przez cenzurę reportaże, dyplom "Wiadomości Wędkarskich" i publikowany tam "Smutek ryb", recenzje książek w gazetach z całego świata, okładki przekładów na kilkadziesiąt języków, zapis wykładu o ważności słów. . . Każdy z tych przedmiotów, nawet skrawek papieru, to dowód na istnienie.

Nie jestem znawcą literatury non-fiction, a już reportaży w szczególności. Moje jedyne zetknięcie z tym gatunkiem miało miejsce na lekcjach języka polskiego przy omawianiu pozycji pani Hanny Krall właśnie. Ale to mi wystarczyło bym wiedziała jak ważne i istotne są to teksty. W najbliższym czasie  planuję trochę poeksperymentować jeśli chodzi o reportaże - posmakować tego kawałka literatury i kiedy zapoznam się już z większą ilością   tekstów pani Krall z pewnością sięgnę i po pozycje o niej samej.

9 WRZEŚNIA


PAN DARCY NIE ŻYJE, MAGDALENA KNEDLER

„Tak dumny i zarozumiały, że wszyscy wprost znieść go nie mogli” (Pani Bennet o Panu Darcym,„Duma i uprzedzenie”).

To miała być kolejna, stworzona z rozmachem ekranizacja dzieła Jane Austen. Gwiazdorska obsada, gigantyczna produkcja i oczywiście najważniejsze: epicki romans. Pan Darcy nie zdążył jednak wywołać rumieńca na twarzy Elizabeth Bennet ... 

Po romantycznej aurze „Dumy i uprzedzenia” pozostaje tylko piękna okolica i urokliwy dworek. Produkcja filmu zostaje wstrzymana. Jednak prawdziwa gra dopiero się zaczyna: śledztwo w sprawie ewentualnego zabójstwa i sekrety gwiazd inicjują zabawną komedię intryg. Bohaterowie spiskują, knują i robią wszystko, by kompromitujące fakty z ich życia nie ujrzały światła dziennego. 

Niespodziewane zwroty akcji, błyskotliwe dialogi i atmosfera hollywoodzkiego skandalu tworzą wybuchową literacką mieszkankę. „Pan Darcy nie żyje” to soczysta opowieść, nie tylko dla fanów Jane Austen!

Do pozycji inspirowanych, albo luźno powiązanych ze znanymi klasykami mam dosyć mieszane uczucia, ale pozycja pani Magdaleny Knedler akurat bardzo mnie intryguje. Zobaczymy jak to się potoczy.


TEN JEDEN ROK, GAYLE FORMAN

Kolejna książka bestsellerowej autorki „Zostań, jeśli kochasz” i „Wróć, jeśli pamiętasz”. 
Willem stracił kontrolę nad swoim życiem. Boleśnie zraniony śmiercią ojca obawia się kolejnej miłości i kolejnej (być może) straty. Nie potrafi jednak zapomnieć dnia spędzonego w Paryżu z pewną niezwykłą dziewczyną. Czuje, że musi ją odnaleźć, chociaż nie zna nawet jej prawdziwego imienia. Mimo to będzie próbował. W najbliższym roku czeka go kilka ważnych decyzji. Czy zaryzykuje? Czy otrzyma dar od losu i spotka ponownie Allyson?
„Ten jeden rok” to kontynuacja książki „Ten jeden dzień”. Romantyczna i wciągająca opowieść o miłości, podróży i zbiegach okoliczności, które zmieniają całe życie. 
Gayle Forman to wielokrotnie nagradzana amerykańska autorka oraz dziennikarka, której artykuły ukazywały się w licznych gazetach, między innymi „Seventeen”, „Cosmopolitan”, „The Nation” i „Elle”. W 2002 r. wyruszyła z mężem w roczną podróż dookoła świata. Wrażenia z tej wyprawy zawarła w swoim debiucie „You Can't Get There From Here: A Year On the Fringes of a Shrinking World”. W 2007 r. ukazała się jej powieść dla młodzieży „Sisters In Sanity”, a w 2009 bestsellerowa „Zostań, jeśli kochasz”. Od tamtej pory Gayle wydała cztery kolejne książki dla młodych czytelników.

Czytałam "ten jeden dzień" przeszło rok temu, jeszcze w oryginale, i bardzo mi się podobał, ale po kontynuacje (?) nigdy nie sięgnęłam. Pani Forman i jej twórczość często budzi moje zainteresowanie, ale koniec końców jakoś nam nie po drodze.  

10 WRZEŚNIA


GREY, E. L . JAMES

Zobaczcie świat Pięćdziesięciu twarzy Greya raz jeszcze,
tym razem oczami Christiana.
Historia miłosna, która zafascynowała miliony czytelników na całym świecie
z perspektywy Christiana Greya.
Christian Grey sprawuje kontrolę nad wszystkim; żyje w świecie poukładanym, a sobie i innym narzuca duża dyscyplinę. Jego życie jest pozbawione emocji do dnia, gdy do jego biura wpada Anastasia Steele, kobieta o niesfornych brązowych włosach i zgrabnych nogach. Próbuje o niej zapomnieć, ale to tylko pogłębia jego uczucia, których nie potrafi zrozumieć i którym nie zdoła się oprzeć. W przeciwieństwie do kobiet, które poznał w przeszłości, Ana jest nieśmiała, zjawiskowa i zdaje się, że przejrzała, iż za cudownym dzieckiem biznesu i stylem życia właściciela luksusowego apartamentu, kryje się chłodne i zranione serce Christiana.
Czy relacja z Aną pozwoli Christianowi pokonać demony przeszłości?

Wątpię bym sięgnęła po "Greya". to co znam w zupełności mi wystarczy. Ale mój mamutek jest zainteresowany, a i może wśród Was znajdują się jakieś wielbicielki/wielbiciele Christiana Greya.

22 WRZEŚNIA


WIELKIE KŁAMSTEWKA, LIANE MORIARTY

Zbrodnia? Nieszczęśliwy wypadek? A może zwyczajny wybryk?
Wiadomo tylko, że ktoś nie żyje.
Trzy kobiety - nieśmiała, skryta i przebojowa spotykają się któregoś dnia, kiedy ich dzieci idą do przedszkola. Nie wiedzą, że pozornie drobna zmiana przewróci ich życie do góry nogami, a sielska rzeczywistość na przedmieściach Sydney to jedynie pozory. "Wielkie kłamstewka" to opowieść o byłych mężach i drugich żonach, matkach i córkach oraz burzach w szklance wody, a także niebezpiecznych kłamstwach, w których trwamy, by doczekać jutra. Żyjemy, żeby kłamać, czy kłamiemy, żeby żyć? Oto jest pytanie.

Mam wrażenie, że co miesiąc się powtarzam jeśli chodzi o pozycje wchodzące w skład klubu "Kobiety to czytają", ale cóż na to poradzę. Sama przynależność do niego  stanowi dla mnie wystarczającą zachętę.

23 WRZEŚNIA


NA SZPULCE NIEBIESKIEJ NICI, ANNE TYLER

Każda rodzina myśli, że jest wyjątkowa. I może ma rację.
"To był piękny, letni dzień..." - w ten sposób Abby Whitshank zawsze zaczyna opowieść o tym, jak ona i Red zakochali się w sobie pewnego lipcowego dnia w 1959 roku. Jednak tym razem zgromadzona w Baltimore rodzina nie słucha tak uważnie jak dawniej. Ich myśli zaprząta ważny problem: kto i jak powinien zaopiekować się coraz starszymi i coraz bardziej schorowanymi rodzicami? Wspólne troski i radości, rywalizacja, sekrety i pozornie nieistotne wydarzenia, które stają się fundamentem naszego postrzegania świata i siebie.
Anne Tyler, zdobywczyni Nagrody Pulitzera, tworzy dowcipny i przenikliwy obraz trzech pokoleń. Przy kuchennym stole Whitshanków do głosu dochodzą nadzieje i lęki dobrze znane każdemu czytelnikowi.

O ile się nie mylę, a jeśli tak koniecznie wyprowadźcie mnie z błędu, "Na szpulce niebieskiej nici" znajduje się na liście powieści nominowanych do tegorocznej nagrody Bookera. 


ŚWIATŁO, KTÓREGO NIE WIDAC, ANTHONY DOERR

Marie-Laure mieszka w Paryżu tuż przy Muzeum Historii Naturalnej, w którym pracuje jej ojciec. Kiedy dziewczynka kończy 6 lat traci wzrok, tata buduje dla niej wierną makietę miasta, by mogła się swobodnie poruszać w sąsiedztwie i zawsze znaleźć bezpieczną drogę do domu. W wieku 12 lat Marie-Laure wraz z ojcem uciekają z okupowanego przez nazistów Paryża do Saint-Malo, i zamieszkują w domu nad brzegiem morza.

Werner Pfennig, wychowanek domu dziecka dorasta z młodszą siostrą w Zagłębiu Ruhry. Podczas jednej z zabaw znajduje radio, wkrótce staje się ekspertem w budowaniu i naprawianiu radioodbiorników. Dzięki swoim umiejętnościom zostaje wcielony do Wehrmachtu, gdzie służy w elitarnej grupie żołnierzy zajmującej się namierzaniem wrogich transmisji radiowych. Po powrocie z frontu wschodniego trafia do Saint-Malo w Bretanii, gdzie w sierpniu 1944 roku, podczas oblężenia miasta przez wojska amerykańskie, spotyka przypadkowo Marie-Laure i ratuje jej życie…

Tak zaczyna się poruszająca historia zakazanej miłości dwojga ludzi, która najpierw zachwyciła Amerykanów, a wkrótce cały świat.

Gdybym miała wybrać tylko jedną, jedyną premierę września, którą muszę zobaczyć u siebie na półce to byłby właśnie powyższy tytuł. Czekałam na tą pozycję od premiery oryginału i wprost nie mogę się doczekać! 


JEDEN KROK, HEATHER GUDENKAUF

Jedna szkoła.
Jeden uzbrojony mężczyzna. 
I twoje dziecko. 

Emocjonująca powieść, w której napięcie wzrasta z każdą umykającą minutą, a na światło dzienne wychodzą ukryte lęki i konflikty małej społeczności Broken Branch. 

Mieszkańcy próbują ustalić tożsamość napastnika z bronią, przetrzymującego w szkole ich dzieci jako zakładników. Na policjantce Meg Barrett spoczywa odpowiedzialność za dzieci z Broken Branch. 

Will Thwaite, opiekujący się dwójką wnucząt, powierzonych mu niechętnie przez córkę, przypatruje się wszystkiemu bezradnie, zastanawiając, czy znów zawiódł swoje dziecko. Uwięziona w klasie nauczycielka Evelyn Oliver wyczekuje okazji, by uratować swoich uczniów. Zaś trzynastoletnia Augie Baker zmagająca się z konsekwencjami straszliwego wypadku, zaryzykuje swoim życiem, aby ocalić młodszego brata. Krucha normalność miasteczka zostaje zachwiana. Liczy się każda minuta, prawda musi zostać odkryta.

Pani Gudenkauf wydaje mi się autorką zbliżoną do Jodi Picoult czy Diane Chamberlain - nie ze względu na styl bo nie miałam okazji zapoznać się z poprzednią jej pozycją, ale jeśli chodzi o poruszaną tematykę. 


PLAGA SAMOBÓJCÓW. PROGRAM, CZĘŚĆ 1, SUZANNE YOUNG

Nastolatki masowo popełniają samobójstwa. W niektórych szkołach władze wprowadzają więc pilotażowy program przeciwdziałania tej epidemii. Wszelkie objawy depresji są skrupulatnie notowane, a ci, którzy się załamują, są poddawani leczeniu w odizolowanych klinikach. Leczenie wydaje się skuteczne, ale każdy, kto brał udział w programie, wraca do zwykłego życia kompletnie pozbawiony wspomnień. 
Rodzice Sloane stracili już jedno dziecko i są gotowi na wszystko, by tylko ją uratować. Dziewczyna tłumi więc swoje prawdziwe uczucia. Jedyną osobą, przy której czuje się swobodnie, jest James, jej chłopak. Obiecał jej, że ich dwojgu nic się nie stanie, a Sloane jest pewna, że ich miłość przetrwa wszystko. Lecz z tygodnia na tydzień oboje stają się coraz słabsi. Coraz trudniej im zachowywać twarz, bo dopada ich depresja. A później Program. 
Mroczna, dystopijna powieść z romansem w tle.

Dystopie to już nie do końca moja bajka ale akurat o tej pozycji słyszałam już od dawna i w sumie chętnie podjęłabym się lektury ;)


PODWÓJNE ŻYCIE PAT, JO WALTON

Jedna kobieta. Dwa światy. Dwie historie
Jest rok 2015, a Patricia Cowan dożyła sędziwego wieku. "Dziś zdezorientowana" - głosi napis na karcie pacjenta na jej łóżku. Patricia nie wie, który jest rok, nie pamięta o ważnych wydarzeniach z życia swoich dzieci. Za to pamięta o tym, co wydaje się niemożliwe. Pamięta, że wyszła za Marka i miała czworo dzieci - ale pamięta też, że nie wyszła za Marka i wychowała troje dzieci z Bee.
Była gospodynią domową, która wyzwoliła się z okropnego małżeństwa, czy odnoszącą sukcesy autorką przewodników, mieszkającą w Wielkiej Brytanii i Włoszech? A księżyc, który widzi przez okno: czy znajduje się na nim poczciwa stacja badawcza, czy też posterunek wojskowy najeżony pociskami atomowymi?
Książka Jo Walton zaczyna się spokojnie, a potem nagle porywa czytelnika w szaloną podróż, wiodącą przez podwójny krajobraz i kończącą się czymś w rodzaju „Wyboru Zofii” do entej potęgi. Ta droga zapiera dech w piersiach.
 Ursula K. Le Guin

Koncept na ową powieść wydaje mi się tak oryginalny i ciekawy, ze już czuję jak ślinka napływa mi do ust! A dodatkowo nasłuchałam się sporo pozytywów na temat poprzedniej pozycji autorki!


DZIEDZICTWO OGNIA, SARAH J. MAAS

Celaena Sardothien przeżyła już wiele - brutalne szkolenia, niewolę, turniej o pozycję Królewskiej Obrończyni... Tym razem jednak przyjdzie się jej zmierzyć z własnymi demonami, z ciężarem jej dziedzictwa. Aby uzyskać informacje - kluczowe w wojnie z okrutnym królem Adarlanu - musi nauczyć się panować nad ogniem, który nosi w sobie. Podczas gdy codziennie ćwiczy pod czujnym okiem nieśmiertelnego Rowana, król wciela w życie kolejne z jego mrocznych planów. Jednak i na dworze  władcy zawiązują się sojusze, mające na celu zakończenie jego panowania i przywrócenie magii na kontynencie. Celaena, nieświadoma tego, co się dzieje w Rifthold, ma jeden cel  - dostać się do legendarnego Doranelle, którym rządzi Maeve, i uzyskać  odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jak jej władca zdołał usunąć magię? Co zrobić, by ją przywrócić? Jednak opanowanie jej mocy to niejedyna rzecz, z którą będzie musiała się przedtem zmierzyć - król Adarlanu już o to zadbał. Czy dziewczynie uda się wyjść cało z koszmaru, jaki zgotował jej władca pozbawionego magii kontynentu? Co jeszcze planuje król? I jaki los czeka rebeliantów?

Nie czytałam jeszcze "Korony w mroku" więc nie czytam opisu, ale zamierzam powtórzyć sobie "Szklany tron" i potem nadrobić zaległości. Liczę, ze się nie zawiodę ;)

24 WRZEŚNIA


KALENDARZE, MAŁGORZATA GUTOWSKA-ADAMCZYK

Najnowsza książka bestsellerowej pisarki. Piękna i pełna osobistych wątków powieść o dzieciństwie.
"Masz siostrę!" - radosny okrzyk babci wybudził ją w październikowy poranek. To pierwsze, mocno utrwalone wspomnienie dziewczynki. Odtąd była starszą siostrą, mądrzejszą, odpowiedzialną. Jako sześciolatka zaczęła swoją drogę do dorosłości.
Wakacje co roku spędzała u dziadków na wsi. Całe dnie biegała boso po trawie, bawiła się ze zwierzętami, pomagała babci, prowadząc z nią długie rozmowy. 
Powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zabiera nas w podróż do małego podwarszawskiego miasta i mazowieckiej wsi, ukrytych w nich wspomnień, obrazów, wrażeń i ludzi. Dorosła kobieta - której synowie opuszczają właśnie rodzinne gniazdo - opowiada historię dziewczynki i odkrywa piękno zwyczajnych rzeczy. Rozmowa przy stole, rodzinna wyprawa pociągiem do sąsiedniej miejscowości, uścisk dłoni najbliższych. Potrafiły przynieść wielką radość i były - może wciąż są - na wyciągnięcie ręki.
Kalendarze to mądra opowieść, która pokazuje, że spokojne i z pozoru nudne życie potrafi być wielkim darem.

Lubię twórczość pani Gutowskiej-Adamczyk. a ta okładka jest na dodatek tak urocza!

Read more

piątek, 4 września 2015

Najdłuższa podróż, Nicholas Sparks
września 04, 20150 Comments

Był taki okres w moim życiu, kiedy miałam zwyczaj wymieniać Nicholasa Sparksa w czołówce swoich ukochanych autorów Zaczytując się w kolejnych jego historiach, wydawało mi się, że nie ma autora, który równie  pięknie pisałby o miłości. A w swoim rozkochaniu byłam  zaślepiona na to, że lwia część spisanych przez Sparksa historii opiera się na niemal identycznym szkielecie fabularnym. Jak każda młodzieńcza "miłość" tak i ta odeszła w końcu w zapomnienie - właściwie  bez konkretnego powodu, ale sentyment pozostał i chyba  z tego sentymentu właśnie sięgnęłam po "Najdłuższą podróż".

Historię rozpoczyna nieszczęśliwy wypadek samochodowy. Ira, samotny i schorowany mężczyzna, nie zdaje sobie nawet sprawy z tego z jak trudnymi warunkami przyjdzie mu się zmierzyć.  Doznane w trakcie wypadku obrażenia uniemożliwiają Irze jakąkolwiek próbę manewru, a szalejąca śnieżyca znacznie utrudnia szybką pomoc. Siłę do walki przynosi mężczyźnie Ruth - wyobrażenie zmarłej małżonki i ich wspólna podróż po wspomnieniach. Równocześnie poznajemy także historie Sophie - studentki mającej za sobą burzliwy związek i Luke'a - zawodowego ujeżdżacza byków. Mimo dzielącą ową dwójkę różnic, niemal od razu rodzi się między nimi silna więź. Tylko czy związek ludzi z tak odmiennych światów ma szansę na przyszłość? 

"Najdłuższa podróż" to taka powieść, która idealnie oddaje kwintesencję twórczości Nicholasa Sparksa - co stanowi zarówno wadę jak i zaletę. Mamy dwójkę ludzi, który na pierwszy rzut oka absolutnie do siebie nie pasują; uczucie, które rodzi się szybko i w najmniej oczekiwanym momencie; rodzinne dramaty i skrywane tajemnice; i mamy nieśmiertelną Karolinę Północną, którą Nicholas Sparks upodobał sobie w szczególności jako miejsce dla rozgrywających się w fabule wydarzeń. Wszystko to już kiedyś otrzymaliśmy choć nieco w odmiennym opakowaniu . Mimo to nie będę ukrywać, że czerpałam z lektury ogromną przyjemność i nie zakłóciła jej nawet swego rodzaju schematyczność.

 Chociaż twórczość Nicholasa Sparksa i Jodi Picoult raczej więcej dzieli niż łączy, mają pewien wspólny mianownik -  by w pełni się nią delektować, należy sobie ową przyjemność odpowiednio dawkować i stawiać dłuższe przerwy między poszczególnymi spotkaniami. A warto to robić, nawet jeśli po drodze trafi się na pozycje słabsze, choćby dla takich tytułów jak "Bezpieczna przystań" czy "Najdłuższa podróż" właśnie.

Historia uczucia Sophie i Luke'a jest opowieścią, która wywołuje uśmiech na ustach i przyjemne uczucie melancholii. Jest coś pociągającego i uzależniającego w pierwszej, młodzieńczej miłości a już zwłaszcza w jej pierwszym etapie. Sophie i Luke są uroczo nieświadomi dzielących ich różnic, przekonani o trwałości swoich uczuć i tacy zdeterminowani by zaprezentować się od jak najlepszej strony. Nawet jeśli momentami ich historia odarta jest z realizmu a sami bohaterowie wydaja się aż nazbyt wyidealizowani- w tego typu historiach nie jest to zjawisko aż tak niepożądane i piętnowane.

Atutem Nicholasa Sparksa w tym konkretnym przypadku jest jednak druga z opowiadanych historii. Owszem, wspólne losy Iry i Ruth również nie są wolne od  pewnej schematyczności, ale już sam sposób opowiedzenia owej historii nadaje całości pewnego powiewu świeżości. Trudno się nie wzruszyć i nie poddać urokowi owej opowieści - zwłaszcza w chwilach gdy poznajemy ja poprzez rozmowę i wspólnie snute wspomnienia Iry i Ruth. A problemy z jakimi przyszło im się zmierzyć i strata, z którą musieli się pogodzić wyważa nastrój i nadaje całości delikatnie słodko-gorzki posmak.

Ciekawie uchwycono paralelność obu historii. Mimo dzielących owe pary różnic i skrajnie różne warunki w jakich przyszło im żyć, trudno nie dostrzec punktów wspólnych owych historii. Co zresztą, mimo wielu odstępstw od pierwowzoru, dobrze oddaje także filmowa adaptacja. Co jednak w "Najdłuższej podróży" stanowi rysę na szkle? W moim odczuciu samo zakończenie - wielbiciele twórczości Sparksa czy chociaż osoby z nią zaznajomione, z pewnością oczekiwały happy endu z lekką domieszka goryczy, ale wydaje mi się, ze sama końcówka delikatnie przekroczyła granicę realizmu. A może po prostu się czepiam.

Chociaż z młodzieńczego uwielbienia do twórczości Sparksa już wyrosłam, lektura "Najdłuższej podróży" przypomniała mi co takiego mnie w tych historiach fascynowało. To taka ciepła, urocza historia z nutką goryczy - o miłości i o tym, że może ona połączyć nawet dwie, pozornie zupełnie źle dobrane osoby. Jeżeli szukacie jakiejś dobrej, ale niezbyt ambitnej miłosnej opowieści, twórczość Sparksa, choćby "Najdłuższa podróż " właśnie, będzie doskonałym wyborem.

"Najdłuższa podróż", Nicholas Sparks; wydawnictwo Albatros; Warszawa 2014 ★★½

Read more

wtorek, 1 września 2015

Podsumowanie sierpnia
września 01, 20150 Comments

Pierwszy września z pewnością dla większości z Was nie jest ulubionym dniem w roku - jak chlubnie głosił napis na mojej WF-owej koszulce stanowi on bowiem koniec wolności. Szczęśliwie dla mnie jednak nie jest on jednak żadnym zakończeniem wolnego, wręcz przeciwnie - dopiero teraz rozpoczynam prawdziwe wakacje, wolne od wszelkich obowiązków i z perspektywą dwóch fantastycznych wyjazdów, o których nawet na chwilę nie potrafię przestać myśleć.  Siedząc przed komputerem i ratując się zimnym napojem,  dzisiaj nie tylko chcę Wam streścić co działo się w moim książkowym i czytelniczym życiu w sierpniu, ale również przesłać trochę pozytywnej energii i pozytywnego nastawione. Nic nie trwa wiecznie, a za beztroskimi latami szkoły jeszcze zatęsknicie!

PRZECZYTANE

Szczygieł, Donna Tartt ★★½
Tatiana i Aleksander, Paullina Simons ★★
Wyspa skazańców, Dennis Lehane ★★
A.B.C., Agatha Christie ★★½
Złączeni, Carol Cassella ★★½
Burza słoneczna, Asa Larsson 
We dnie, w nocy, Agata Kołakowska ★★½
Tysiąc drzewek pomarańczowych, Kathryn Harris ½
Ślubna suknia, Pierre Lemaitreon ★★
Najdłuższa podróż, Nicholas Sparks ★★½
KSIĄŻKA MIESIĄCA 



POSTY

Sierpień nie przysłużył się aktywności na blogu co postaram się Wam jakoś wynagrodzić. Tradycyjnie już podrzuciłam wam parę ciekawych zapowiedzi książkowych i  wybrałam kilka najbardziej inspirujących tudzież po prostu przydatnych linków. Niestety, opublikowałam tylko jedną recenzję - "Wiecznej wiosny" niezastąpionej Katarzyny Zyskowskiej - Ignaciak. Moim ulubionym sierpniowym postem bez wątpienia było jednak 7 wydawniczych grzechów głównych

Jestem ciekawa jak wyglądał Wasz sierpień? Poszaleliście blogowo i książkowo czy raczej zrobiliście sobie wakacyjny reset od blogosfery?

Read more