sobota, 25 kwietnia 2015

Tabula Rasa, Kristen Lippert-Martin


Odkąd znacząco ograniczyłam czytanie powieści z gatunku Young Adult, nieświadomie obrałam sposób selekcji tytułów, z którymi chciałabym się zapoznać. Jeśli dana pozycja a) nie stanowiła kolejnego tomu rozpoczętej przeze mnie serii, b) nie została napisana przez uwielbianego przez uwielbianego prze mnie autora czy też c) nie zyskiwała absurdalnie wręcz pochlebnych opinii od innych zaufanych książkoholików, szansa bym się z nią zapoznała (zwłaszcza w bliskiej przyszłości)  oscylowała blisko zera.  Ale nie byłą mu równa czego dowodem może być choćby  powieść "Tabula Rasa"  autorstwa  Kristen Lippert Martin.

Sara nie pamięta kim jest, nie wie jak wygląda i tak naprawdę nie jest nawet pewna swojego imienia. A wszystko dlatego, że otrzymała szansę na nowe życie - została wybrana do projektu Tabula Rasa. Tyle że nie wszystko układa się zgodnie z planem. Sesja Sary wydaje się przebiegać dłużej niż u innych pacjentów a dziwny incydent w trakcie jednej z ostatnich  z nich ostatecznie obudza w dziewczynie wątpliwości. O czym tak naprawdę miała zapomnieć Sara? I skoro nie zrobiła nic złego -  dlaczego strażnicy posiadają broń a dziwna, rudowłosa kobieta budzi w niej tyle niepokoju?

"Tabula Rasa" to taka niespodzianka, która nie przypadnie do gustu każdemu. Zarówno opis, który proponuje wydawca jak i ten który przybliżyłam Wam ja, zdradza niewiele z faktycznej fabuły - tyle że trudno byłoby powiedzieć coś więcej bez spoilerów (a tych zdecydowanie wolelibyśmy uniknąć ;) ) Lekturze "Tabuli Rasy" często towarzyszy uczucie zaskoczenia i lekkiej dezorientacji. Trochę dlatego, ze stykamy się z jakimiś zwrotami akcji, ale głównie ze względu na to, że wydarzenia poznajemy z punktu widzenia Sary, która ma problemy ze zrozumieniem zaistniałej sytuacji i ułożeniem poszczególnych elementów w całość. 

Zarówno owa atmosfera niepewności jak i rozwój wydarzeń mogą przywodzić na myśl thriller, ale  taki, który przekona do siebie raczej jedynie nastoletniego czytelnika.  Kristen Lippert Martin stara się stworzyć coś nowego i oryginalnego. W znacznej mierze rezygnuje z tego co kojarzy nam się zwykle  z powieściami typowo młodzieżowymi - problemów współczesnych nastolatek, pierwszych miłości (choć koniec końców wątek miłosny i tak się pojawia) - i zastępuje je elementami charakterystycznymi dla thrillera. Dużo tu pościgów, ryzykownych akcji, które kosztować mogą ludzkie życie czy też (bardziej lub mniej zaskakujących wydarzeń).

Aluzję pędzącej, wartkiej akcji Kristen Lippert Martin utrzymuje jednak głównie dzięki temu, że niemal zupełnie rezygnuje z pobocznych wątków. Co ma sens biorąc pod uwagę, że "Tabula Rasa" to powieść w jednym tomie. Owszem, poznajemy przeszłość dwójki głównych bohaterów - Sary i Pierce'a i stykamy się z jakimiś pobocznymi postaciami, ale fabuła nie wykracza daleko poza obszar budynku, w którym prowadzony był program Tabula Rasa. Informacje, które otrzymujemy, prędzej czy później, okazują się powiązane z głównym wątkiem.

Owe ograniczenie nie jest jednak całkowicie udanym rozwiązaniem. Mimo że co jakiś czas otrzymujemy od autorki jakieś informacje, końcowy obraz nie wydaje się być pełny. Nawet gdy mowa o głównej bohaterce. Sara zdecydowanie byłą postacią ze sporym potencjałem, który nie został do końca wykorzystany. Chociaż poznajemy prawdziwą tożsamość Sary tak naprawdę nie wiemy w jaki sposób obrała taką drogę w życiu i jak doszło do tego, że trafiła do programu.

Gdyby nie zakończenie, które, swoja drogą, zupełnie nie pasuje do konwencji pozostałej części powieści i gryzie się z resztą, byłabym pewna, ze czeka nas kolejny tom.  Kristen Lippert Martinnie wykorzystała jeszcze w pełni potencjału swojego pomysłu. Trochę szkoda, ze wplotła również w powieść wątek romantyczny. Chociaż większość nastolatek z pewnością tego właśnie oczekiwała, efekt końcowy nie był zadowalający. Relacja bohaterów byłą bardziej przekonująca na poziomie koleżeńskim - chemii nie dostrzegłam a dialogi między nimi stały się nieznośnie sztywne i wymuszone.

"Tabula Rasa" z pewnością nie jest powieścią złą i znajdzie swoich zwolenników. Czyta się ją szybko i z zainteresowaniem, no i zdarzały się momenty, w których Kristen Lippert Martin naprawdę mnie zaskoczyła. Ale widać, że to lepiej. I że mogło być lepiej, znacznie lepiej - zwłaszcza jeśli mowa o zakończeniu.  Kristen Lippert Martin mnie nie zachwyciła, ale i nie zniechęciła do swojej prozy. Jeśli przepadacie za powieściami młodzieżowymi, w klimacie thrillera gdzie dużą rolę odgrywa technologia - być może spodoba się Wam i "Tabula Rasa", ale zdecydowanie nie jest  to tytuł dla każdego. 

★★½

PS Ostatnimi czasy moda na to, że blogerzy i vlogerzy wydają swoje własne książki wyraźnie rośnie w siłę (Czego przykładem może być chociażby debiut Kristen Lippert Martin). Szkoda tylko, że sami nie zawsze stosują się do swoich własnych rad. A Wy chcielibyście wydać jakąś napisaną przez siebie historie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala