poniedziałek, 23 marca 2015

Pułapka uczuć, Colleen Hoover


Fakt, że przy tak ogromnym sukcesie jaki odniosła powieść "Hopeless" wśród polskich czytelników, debiutancki tytuł Colleen Hoover wydaje się pozostawać niezauważany, nie przestanie mnie chyba zadziwiać. Zazwyczaj sukces jednej pozycji ciągnie za sobą inne, tymczasem "Pułapka uczuć" znajduje się na naszym rodzimym rynku wydawniczym już prawie rok i jakoś nie doczekała się do tej pory oczekiwanego rozgłosu. A szkoda - bo chociaż widać progres jaki poczyniła autorka, jej debiut wciąż posiada w sobie coś co kradnie serducho.

Lyken skończyła niedawno osiemnaście lat, ale przeżyła już więcej niż niejedna nastolatka. Zaledwie kilka miesięcy temu straciła ojca, a teraz problemy finansowe wymuszają kolejne, choć już nie tak tragiczne, zmiany - przeprowadzkę na Północ, do Michigan. Lake, jej młodszy brat Kel i ich matka Julia - każde z nich ma inne obawy i plany na dalszą przyszłość i każdy stara się z nimi uporać na swój własny sposób. Losy rodziny Cohen szybko splatają się z mieszkającymi w sąsiedztwie Cooperami. Will i Layken zakochują się w sobie - wystarczy jedna rozmowa, jedna randka i jeden pocałunek. Wszystko komplikuje się jednak pierwszego dnia szkoły, kiedy wychodzi na jaw, że chłopak jest nauczycielem Lake.

Chociaż literatura z gatunku New Adult powinna odzwierciedlać problemy bliskie "młodym dorosłym" - osobom wkraczającym dopiero w dorosłe życie, autorzy specjalizujący się w tego typu powieściach wykazują zaskakującą skłonność do dramaturgii i wszelakiego rodzaju tragedii. Jakby mieli mnóstwo pomysłów i nie mogąc się zdecydować na nic konkretnego postanowili wrzucić wszystko do jednego wora - często balansując na granicy absurdu. Tak po prostu jest i należy to albo zaakceptować, albo trzymać się od gatunku New Adult na bezpieczny dystans, bo inaczej żadna z pozycji nie przypadnie Wam do gustu - co najwyżej wzbudzi irytacje.

"Pułapka uczuć" nie jest tu wyjątkiem. Colleen Hoover stawia przed swoimi bohaterami trudną do pojęcia dla zwykłego człowieka ilość przeszkód, ale robi to z wyczuciem. Mimo że po skończonej lekturze mamy świadomość, że rzadko tyle nieszczęść spada na jedną osobę (a już na pewno, rzadko zdarza się by owe nieszczęścia spadały na kilka znajomych osób), ale w trakcie czytania jakoś nie kłuje to czytelnika w oczy. Sprawia tylko,że co kawałek jesteśmy zaskoczeni takim a nie innym rozwojem wydarzeń.

Problematyka poruszana na łamach powieści też jest nieco bliższa niż ta w "Hopeless". I nie chodzi mi tu wcale o wątek miłosny, ale o to co rozgrywa się poza nim. Colleen Hoover z charakterystyczną dla siebie wrażliwością mówi o utracie bliskich - i to w różny sposób. Z jednej strony poznajemy Willa, który na chwilę obecną wydaje się już pogodzony z losem, z drugiej obserwujemy Lake, której rana wciąż jest otwarta i bolesna (zwłaszcza wraz z rozwojem fabuły) a jeszcze z innej - Eddie, która  przez długi okres czasu w ogóle nie posiadała obok siebie nikogo bliskiego.

Wątek romantyczny opierający się na  zakazanym uczuciu między nauczycielem a uczennicą nie jest czymś co łatwo jest udźwignąć. Bo to już było. Bo trudno dodać coś oryginalnego. Bo ciężko nie popaść w banał. Ale Colleen Hoover się to udaje. Przedstawić miłość łączącą LAke i Willa jako prawdziwe,, dojrzałe uczucie nie trącące banałem. "Pułapka uczuć" nie zawiera ponad to scen erotycznych, które w oczach czytelników kolejnej powieści Hoover stanowiły niekiedy problem. Chociaż namiętność i napięcie między dwójka głównych bohaterów jest wyraźne i niemożliwe do przeoczenia, nie mamy do czynienia z żadnymi graficznymi opisami zbliżenia.

Trudno również nie dostrzec, że debiutancka powieść Hoover kładzie duży nacisk na wątki poboczne, powiązane z drugoplanowymi bohaterami. Chociaż liczba istotnych postaci nadal nie przekracza jednocyfrowej liczby, otrzymujemy więcej historii niezwiązanej bezpośrednio z główną dwójką. I dobrze, zwłaszcza, że owi bohaterowie w większości wypadków wzbudzają sympatię czytelnika i dodają całości koloru. Zwłaszcza jeśli mowa o młodszym rodzeństwie Lake i Willa.

"Pułapka uczuć" mogłaby być jedną z tych przeciętnych historii New Adult, które rosną na polskim rynku wydawniczym jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Dobrą, ale nic ponad to. Mogłaby gdyby nie slam - literacki pojedynek, w którym ważna jest nie tylko poezja, ale i show - performance. Poetyckie teksty są nie tylko walorem samym w sobie (zwłaszcza dla miłośników poezji), lecz również ważnym źródłem dla poznania emocji jakie targają bohaterami i zrozumienia ich zachowania.

Chociaż "Pułapka uczuć" nie zdobyła równie dużego uznania co "Hopeless" i chociaż pod wieloma względami te dwie powieści się od siebie różnią, jest w piórze Colleen Hoover coś co zachwyca czytelnika od pierwszej strony. Historia Lake, Willa i ich bliskich momentami bawi, ale przede wszystkim wzrusza i łamie czytelnikowi serce.  Jeśli znacie już powieści Colleen Hoover, warto sięgnąć także i po "Pułapkę uczuć", jeśli natomiast nie mieliście jeszcze okazji zetknąć się z jej pozycjami - może warto rozpocząć ową przygodę od debiutu autorki?

★★


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala