sobota, 21 lutego 2015

Powiedz wilkom, że jestem w domu - Carol Rifka Brunt


Powieści młodzieżowe, za granicą zwane po prostu Young Adult, wykazują często dziwną, nie do końca dla mnie zrozumiałą tendencję do spłycania życia współczesnych nastolatków. Wypychają na pierwszy plan miłosne problemy  bohaterów - zupełnie jakby to właśnie miłość znajdowała się w centrum ich życia - a pozostałe targające ich rozterki spychają na dalszy tor, niejednokrotnie zupełnie je pomijając. Nauczony doświadczeniem czytelnik, który wyrósł już z lat szczenięcej młodości, często zupełnie porzuca świat młodzieńczej literatury. A szkoda bo wśród wszystkich tych uroczych, ale jednak odrobinę naiwnych i podobnych do siebie historii można również natrafić na tytuły warte uwagi czytelnika, bez względu na jego wiek. I to właśnie takich pozycji należy debiutancka powieść Carol Rifki Brunt - "Powiedz wilkom, że jestem w domu".

June jest inna od dziewczynek w swoim wieku. To marzycielka zakochana w czasach średniowiecza (ubrana niezmiennie w ulubione botki i długie spódnice - w tej kolejności), która zamiast rzeczywiście spędzać czas z innymi ludźmi, woli się im przypatrywać. Jedyną osobą, która wydaje się rozumieć June jest jej najlepszy przyjaciel i ojciec chrzestny - Finn. Tyle że po długoletniej walce z AIDS Finn umiera i teraz June naprawdę zostaje zupełnie sama. Co gorsza, ma wrażenie, że nikt - ani zapracowani rodzice, ani starsza siostra - nie wydaje się tęsknić za jego bliskością i że wszyscy ruszyli już dalej ze swoim życiem. I właśnie wówczas w otoczeniu June pojawia się ktoś nowy - Toby. Toby, który ponoć był najbliższym przyjacielem Finna i który naprawdę rozumie stratę dziewczynki. Toby, którego wszyscy nienawidzą i obwiniają za za śmierć wujka. June jest rozdarta. Wie, że nie powinna utrzymywać z nim kontaktu, ale równocześnie ma wrażenie, że tylko on ją rozumie i że, w jakimś stopniu, malutkim stanowi on cząstkę Finna...


"Powiedz wilkom, ze jestem w domu" to powieść tak mądra i uniwersalna, że zaszufladkowanie jej jako historii skierowanej ku młodzieży nie przychodzi mi łatwo (choć nie da się ukryć, że Carol Rifka Brunt obrała właśnie młodzież jako główne grono odbiorców). Opowieść przedstawiona z punktu widzenia kilkunastoletniej dziewczynki uchodzącej wśród swoich rówieśników za "inną", porusza wiele istotnych tematów (zwłaszcza dla pokolenia współczesnej młodzieży). Carol Rifka Brunt z delikatnością i niespotykaną wręcz wrażliwością wchodzi w skórę zagubionej nastolatki. Obserwując oczami June Nowy Jork, trudno nie poczuć tego samego co ona - samotności, bólu, zagubienia i nieznośnego poczucia niezrozumienia.


Chociaż akcja "Powiedz wilkom, ze jestem w domu" nie rozgrywa się współcześnie lecz kilkanaście lat temu, a June należy raczej do dosyć specyficznej grupy bohaterek, w trakcie lektury trudno pozbyć się wrażenia bliskości z bohaterką  i zrozumienia jej problemów. Nastoletnie życie June dalekie jest od ideału i takie też pozostaje - nie mamy do czynienia z żadnym nagłym zwrotem akcji, który odmieniłby jej rówieśników i rodzinę. Co nie oznacza jednak, że autorka ukazuje jej rzeczywistość jedynie w samych negatywnych barwach. Carol Rifka Brunt nie neguje inności swoich bohaterów (a już zwłaszcza June), wręcz przeciwnie - wydaje się podkreślać, że tylko pozostając w pełni sobą możemy być naprawdę szczęśliwi. 

"Powiedz wilkom, że jestem w domu" to jednak nie tylko opowieść o June.  Carol Rifka Brunt ożywiła na kartach swojej powieści ograniczoną ilość bohaterów, ale za to wyraźnie zadbała o to by były to portrety szczegółowe, rzeczywiste a przy tym ciekawe z punktu widzenia czytelnika. Jako że powieść nie obfituje w nagłe zwroty akcji, to właśnie kreacja postaci - ich psychika i motywy postępowania napędzają fabułę i powstrzymują (niezwykle skutecznie) odbiorców od odłożenia lektury na bok.

Książka Carol Rifki Brunt wykracza poza granice typowych powieści młodzieżowych. Poczucie zagubienia i samotności;  skomplikowane relacje między rodzeństwem, które nie wytrwało próby czasu a nawet "porzucenie" dzieci na rzecz pracy - to bardzo ważna problematyka, której autorka przypatruje się ze skrupulatnością i uwagą. Ale "Powiedz wilkom, że jestem w domu" to również bardzo ważny głos w kontekście dyskusji o AIDS i homoseksualizmie. Carol Rifka Brunt nie boi się wkroczyć w gniazdo żmij i dosadnie ukazać zaściankowość społeczeństwa amerykańskiego w tamtych czasach; przedstawić AIDS jako chorobę, która, nie skutek nieszczęśliwych kolein losu, dotknąć może każdego porządnego, szanującego się obywatela.

"Powiedz wilkom,ze jestem w domu" to zdecydowanie jedna z najpiękniejszych i najmądrzejszych powieści jaki było mi dane przeczytać. Carol Rifka Brunt z niespotykaną delikatnością mówi o stracie, niezrozumieniu i inności. Historia June niesie rozrywkę, ale i pewną życiową lekcję - nie tylko dla nastoletniego czytelnika. Jestem ciekawa jak tą powieść odebrałby rówieśnik June. Bez względu na sugerowane grono odbiorców osobiście poleciłabym historie June czytelnikowi w każdym wieku, który kiedyś czuł się zupełnie sam na całym świecie. Oby więcej takich powieści.

★★

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala