niedziela, 11 stycznia 2015

Kruche więzi - Lisa Unger


Chociaż lubię wyrabiać sobie własną opinię niemal na każdy temat, nie zaprzeczę, że przy doborze lektur często sugeruję się poleceniami (czy też wręcz przeciwnie!) innych czytelników. Prz takiej mnogości czytelniczych przysmaków, niemożliwe jest spróbowanie wszystkiego. W przypadku "Kruchych więzi" przystąpiłam niejako wbrew owej regule. Powieść Lisy Unger posiada zaskakująco nisko ocenę na portalu lubimyczytac.pl, postanowiłam im jednak nie wierzyć i zamiast tego zaufać własnej intuicji. Jak się okazało całkiem słusznie.

Charlene jest zmęczona życiem w niewielkim miasteczku Hollows -wiecznym kłótniom z matką, lubieżnym spojrzeniom ojczyma i brakiem perspektyw na przyszłość. Dziewczyna marzy o wielkiej karierze muzycznej i barwnym życiu w Nowym Jorku. Kiedy nagle bez uprzedzenia znika, wielu uważa, że Charlenie postanowiła po prostu zrealizować owe plany. Niektórzy mając w pamięci tragedię sprzed lat, nie zamierza jednak czekać z założonymi rękami. Śledztwo prowadzi detektyw Jones Cooper - mąż lokalnej psychoterapeutki i ojciec chłopaka Charlene. Niepozorna sprawa powoli, niezauważalnie zaczyna odkrywać inne, często stare tajemnice.

Lisa Unger prowadzi swoją powieść powoli, stopniowo ukazując swoim czytelnikom fragmenty wątku kryminalnego. Zaginięcie Charlene, pierwotnie stanowiące wiodący, trzonowy element "Kruchych więzi", z czasem wydaje się tworzyć jedynie tło dla całej historii. Lisa Unger wyraźnie podkreśla, że to nie intryga kryminalna stanowi najważniejszy element fabuły. Nie zmienia to jednak faktu, że gdzieś mniej więcej w połowie, akcja nabiera rozpędu i wciąga czytelnika w wir wydarzeń.

Ciekawym aspektem powieści jest wplecenie do fabuły wątku tragedii sprzed lat - a w rzeczywistości nawet dwóch. Jest to tym ciekawsze, że przywołane historie stanowią niejako dwie alternatywne możliwości losów zaginionej. Nacisk zostaje położony  zwłaszcza na jedną z nich. W pewnym momencie w trakcie lektury zaczynamy śledzić tak naprawdę  dwa wątki kryminalne . Owszem, rozwiązanie żadnego z nich nie jestem szczytem oryginalności i można je wcześniej z łatwością wydedukować. Nie da się jednak  zaprzeczyć, że całość wypada za to dość przekonująco.

Największym walorem "Kruchych więzi" pozostaje jednak niezaprzeczalnie ukazanie psychiki  bohaterów. Autorka od początku pozwala nam wejść do umysłu swoich postaci (zresztą, głównie przez to dochodzi do opóźnienia akcji), rozwijając przez to wątek tragedii sprzed lat. Obserwujemy jak poszczególne, niewielkie z pozoru zdarzenia mogą odcisnąć się na dalsze losy i postępowanie bohaterów, a nawet ich bliskich. Stosunkowo często pada również pytanie o to co czyni człowieka złym. I choć odpowiedź nie pada wprost, można ją odczytać między wierszami.

Miasteczko Hollows różni się od innych, niewielkich społeczności, w których każdy zna każdego i gdzie wszyscy mogą czuć się całkowicie bezpiecznie. Zagłębiając się w lekturze ciężko pozbyć się wrażenia, że utraciło ono gdzieś swoją bajkowość i wpuściło do środka zepsucie. Owa atmosfera pasuje jednak doskonale zarówno do gatunku jak i przewijającego się przez całą fabułę pytania.

"Kruche więzi" Lisy Unger zdecydowanie są lekturą, której warto poświęcić swoją uwagę. Mimo że intryga kryminalna rozwija się stopniowo i brak jej elementu zaskoczenia na koniec, autorka wciąż ma sporo do zaoferowania. Lisa Unger potrafi ukazać ludzką psychikę i zgrabnie połączyć wydarzenia teraźniejsze z tymi z przeszłości. Swoje pierwsze spotkanie z twórczością autorki zaliczam do udanych. I liczę na więcej.

★★½

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala