Zmiany, zmiany, zmiany... - Zlodziejka Ksiazek

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Zmiany, zmiany, zmiany...


Jako, że ostatnio moda na sówki dopadła także i mnie (o czym może poświadczyć Panna M.), postanowiłam po raz kolejny (i miejmy nadzieję, że póki co - ostatni) zmienić nagłówek. Może jest trochę zbyt jesiennie jak na nadchodzący świąteczny okres i może kolorowa sówka nie jest równie sugestywna co otwarta książka, ale ja jestem zadowolona ze zmian i mam nadzieję, że i Wam przypadną one do gustu. Nie do końca jednak o te zmiany chodziło mi w tytule posta. Chociaż tworzenie Złodziejkiksiążek jest dla mnie nieustannym źródłem radości i satysfakcji, nie będę ukrywać, że w dużej mierze robię to nie dla siebie lecz dla Was. Kiedy więc w mojej głowie narodziły się pewne, niepoukładane jeszcze wówczas, myśli, wiedziałam, że zwrócę się do Was z prośbą o wyrażenie własnej opinii. 

W ostatnim czasie moja potrzeba "wygadania się" osiągnęła apogeum. Zawsze u w i e l b i a ł a m, dużo mówić, jednak ostatnio owe "dużo" stało się synonimem "bez końca". I może nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że zazwyczaj zamiast w ciągłą, logiczną wypowiedź, moje słowa składają się na niezliczoną ilość postrzępionych, luźno (lub wcale jeśli miałabym być szczera) powiązanych ze sobą myśli. Oczywiście starałam się jakoś nad tym zapanować. Poczyniłam nawet pewne nieśmiałe kroki by  zmusić się do "skrócenia sobie języka". Koniec końców, jak zawsze jednak,  z a k c e p t o w a ł a m taki a nie inny stan rzeczy. I postanowiłam mówić. A właściwie p i s a ć  więcej. 

Przygotujcie sobie kubek dobrej kawy, albo herbaty - zależnie od preferencji (ale osobiście polecałabym jednak herbatę. Wiedzieliście Moi Drodzy, że po nadużyciu kawy powieka zaczyna niebezpiecznie szybko drgać?) i usiądźcie sobie wygodnie. Wygoda jest konieczna do podejmowania decyzji, a właśnie tego teraz od Was oczekuję. Bo widzicie, owa potrzeba mówienia o której wam wspomniałam, niekoniecznie dotyczy tylko i wyłącznie książek. Chodzi trochę o ogólnie pojętą kulturę (muzykę, filmy, seriale), trochę o moje opinie na temat jakiś przydatnych aplikacji, trochę o gotowanie (a raczej nieśmiałych jego próbach) a po trosze i o życie jako takie (mimo że nienawidzę takiego zwrotu).

Zastanawiacie się pewnie do czego zmierzam, bo póki co raczej ciężko doszukać się tutaj jakiejś logiki. Już wyjaśniam. Chciałabym po prostu wiedzieć czy mielibyście ochotę na to by o tych "innych sprawach" poczytać tutaj, na Złodziejceksiążek (a jeśli tak, to czy lepiej równocześnie zmienić również adres) czy raczej stworzyć oddzielny blog. Wasza opinia jest dla mnie niezmiernie ważna i liczę, że pomożecie mi w podjęciu słusznej decyzji. Czekam na wszelkie Wasze sugestie do przyszłego tygodnia.

Trzymajcie się ciepło i pamiętajcie, że bardzo na Was liczę