sobota, 6 grudnia 2014

Książki na święta


Uwielbiam dostawać pod choinkę książki. Zresztą, uwielbiam dostawać nowe książki z powodu każdej nadarzającej się okazji, ale nie ma nic lepszego niż uczucie, kiedy po rozdarciu świątecznego papieru, trzymacie w dłoniach nową pozycję. I myślę, że znajdzie się ktoś (albo kilka ktosiów) kto potwierdzi moje zdanie. Sama wręczyłam już Pannie M. listę tytułów, które z chęcią znalazłabym pod choinką w tym roku. Jeśli natomiast Wy wciąż jesteście niezdecydowani albo stoicie przed wyborem pozycji dla kogoś bliskiego - postanowiłam wam trochę pomóc. Z góry uprzedzam jednak, że nie brałam pod uwagi żadnych poradników, albumów czy też książek kucharskich. Oczywiście, propozycje z zeszłego roku (te tutaj, tutaj i jeszcze tutaj) wciąż są aktualne, ale gdybyście szukali czegoś więcej - oto kilka nowych tytułów.


To jest bardzo ważna książka - dla mnie, ale myślę, że nie tylko,bo chyba niemal każdy mol książkowy rozsmakuje się w prozie Markusa Zusaka. Gdy kupuje się komuś książkę, ważne by niosła ze sobą ona jakieś przesłanie - a "Złodziejka książek" z pewnością je posiada. Poza tym to pozycja dość uniwersalna - może zachwycić młodszych i starszych czytelników, kobiety i mężczyzn. No i ostatnio wznowili wydanie w twardej oprawie (sama bym takie chciała!), a to zawsze dodatkowy atut!.


Wbrew temu co, być może, myślą sobie teraz niektórzy z Was, również jest to pozycja niezwykle uniwersalna. Pozycja, która chwyta za serce, pozostaje w pamięci na długo po skończonej lekturze no i pozostawia czytelnika mądrzejszego o parę ważnych refleksji. I niech Was nie zmyli fakt, że to literatura non-fiction, że porusza trudny, bolesny temat - czyta się ją szybko, zachłannie a potem żałuje, że nie oszczędzało każdego pojedynczego słowa. Jeśli zdecydujecie kupić egzemplarz komuś bliskiemu - koniecznie też go przeczytajcie, ale potem zwróćcie właścicielowi. Chociaż wiem, że będzie trudno! - zawsze można zaopatrzyć się we własny.


Pozostając w klimatach historii, a dokładniej II wojny światowej (coś tu monotematycznie, nie uważacie?), gdyby będziecie myśleć o prezencie dla bliskiej sercu kobiety  (nie ważne - babci, mamie, przyjaciółce...), miejcie w pamięci powieść Katarzyny Zyskowskiej - Ignaciak. Jak wspomniałam w recenzji - to przepiękna opowieść o miłości i wydaje mi się, że posiada potencjał by podbić nie jedno żeńskie serce (a może i męskie - kto wie? różowa oprawa może co prawda odstraszyć samca alfę, ale treść? Treść już niekoniecznie).


"Miniaturzystka" ostatnio podbija serca licznych blogerów książkowych i pewnie większość z Was już o niej słyszała. Ale to dobrze, bo o dobrych powieściach powinno się mówić - głośno i wyraźnie. Moje zdanie już znacie, więc nie będę się powtarzać. Wydaje mi się, że "Miniaturzystka" trafia do szerokiego grona odbiorców, choć nie mogę pozbyć się wrażenia, że docenią ją zwłaszcza kobiety  (wszak to właśnie o kobietach traktuje debiut Jessie Burton). Jedno jest pewne - ucieszy mola książkowego i zaspokoi zmysły estety. Pełen pakiet!


Dużo mówi się ostatnio na blogoferze także o prozie pani Chamberlain. Na całe szczęście dla mnie i mojego zdrowia psychicznego - niemal w samych superlatywach. Wszyscy zachwycają się nad "Tajemnicą Noelle" (którą sama Wam polecałam w zeszłym roku i w tym również - w recenzji) a ja tym razem chciałabym zwrócić uwagę na inny tytuł, mianowicie "Zatokę o północy".  Diane Chamberlain łączy tam dwa moje ulubione "motywy" - trudne, społeczne tematy przeplata z retrospekcjami z przeszłości. Także jeżeli Wasi bliscy przepadają za prozą pani Picoult czy Kate Morton, powinni być zachwyceni również tym  tytułem. 


Kilkakrotnie wspominałam o "Hopeless" jako o jednej z najpiękniejszych historii o miłości dla młodzieży (o!, chociażby tutaj), także nie mogło jej tutaj zabraknąć. "Hopeless" będzie idealnym prezentem dla siostry czy też przyjaciółki. Tym lepszym, że potem wspólnie będziecie mogły odliczać dni do polskiej premiery drugiego tomu - "Losing Hope".  Już pod koniec stycznia!


Trudno mi sobie wyobrazić, że uchowały się jeszcze osoby, które nie znałyby tej historii, ale może się mylę i takich osób jest sporo. Albo po prostu znacie kogoś kto pokochał już ową opowieść, ale nie posiada jeszcze własnego egzemplarza książek.  W takim wypadku koniecznie zaopatrzcie go w wydanie jednotomowe - może nieco gorzej się czyta (bo takiego tomiszcza w podróż, do torebki nie weźmiecie!), ale za to jak się prezentuje!

A Wy jakie tytuły wybralibyście dla swoich bliskich?

6 komentarzy:

  1. Z wyborem "Ty jesteś moje imię" się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze nie tylko mnie oczarowała ta historia ;)

      Usuń
  2. "Złodziejka książek" to świetny wybór. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Igrzyska Śmierci" mnie nie zachwyciły, ale jest wiele osób, które cenią sobie tę historię. "Złodziejkę książek" sama mam na swojej liście, ale koniecznie chcę starsze wydanie, to z tańczącą śmiercią. Nie podoba mi się filmowa okładka... Na liście mam też "Dziewczyny z powstania". Jak ja bardzo chcę ją przeczytać! "Zatokę o północy" polecam z czystym sumieniem, naprawdę świetna! Tak jak i "W słusznej sprawie". Podobnie z "Miniaturzystką", choć niektórym może sprawiać problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wznowione wydanie w twardej oprawie też ma tańczącą śmierc na okładce ;) Za filmowymi sama nie przepadam ;)

      Usuń
  4. Nie wiem, co znajdę pod choinką, ale na urodziny (w listopadzie) dostałam wspomnianą powyżej "Miniaturzystkę". Już ją przeczytałam, zachwyciłam się i jestem bardzo zadowolona, że cieszy się ona uznaniem wśród blogerek i pojawia w tego rodzaju świątecznych rankingach. ;) "Złodziejkę śmierci" widziałam niedawno na ekranie, zastanawiam się nad lekturą. Niby czytałam wiele pozytywnych recenzji, ale wciąż obawiam się patosu związanego z tą tematyką (w filmie się on, niestety, pojawił).

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala