czwartek, 9 października 2014

Głosy Pamano - Jaume Cabre


Są książki, które trafiają na księgarniane półki cicho i niepozornie (i często w podobnym stylu z nich znikają) a także takie, o których mówi się dosłownie wszędzie i przez to szybko lądują na szczycie listy najlepiej sprzedających się tytułów. A biorąc pod uwagę, że "Głosy Pamano" zaliczają się do tej drugiej kategorii nie mam wątpliwości co do tego, że tytuł ten obił się Wam już o uszy. I bardzo dobrze zresztą, bo w tym przypadku jest o czym mówić. Co prawda nie wiem jak wypada na tle bestsellerowego "Wyznaję", ale nie wydaje mi się żeby wyraźnie odstawał poziomem. Mnie pan Cabre oczarował. 

Orion Fontelles, niepozorny nauczyciel z Toreny, zapadł w pamięci mieszkańców jako największy zbrodniarz; ten, który przelał krew niewinnych. Nic więc dziwnego, ze jego pomnik stał się celem aktów wandalizmu, a ulica nazwana jego imieniem - omijana jest przez niektórych szerokim łukiem. Kilkadziesiąt lat później ten sam człowiek staje się jednak obiektem zainteresowania innej nauczycielki. W trakcie gromadzenia materiałów do wystawy o szkolnictwie sprzed lat, Tina Bros znajduje pudełko pełne listów Oriola do córki."której imienia nie znam". Tina jest zafascynowana historią, która się w nich zawiera. Do tego stopnia, że postanawia  je oddać nieznanej adresatce. 

Brzmi intrygująco aczkolwiek prosto, prawda? Po nitce do kłębka; ze źródła do ujścia rzeki. Cóż, nic bardziej mylnego. Powieść Jaume Cabre jest jak tytułowa rzeka "tysiąca imion" - niejednoznaczna, skomplikowana, zmieniająca nie tylko tempo, ale i nazwę. Autor łamie wszelkie niezapisane prawa. W jednym akapicie/zdaniu/rozmowie przeskakuje do innego miejsca, czasu i zdarzeń, bez wcześniejszego ostrzeżenia. I choć początkowo może to powodować lekką dezorientację ( zwłaszcza gdy myśli sie wówczas o wszystkim innym tylko nie o lekturze) ale w pewnym momencie można się nie tylko do tego przyzwyczaić, ale również tym zachwycić.

Jaume Cabre zachwyca jednak nie tylko formą, ale i samą historią, której oś fabularną stanowi postać Oriona. Mimo że od samego początku wiemy kim jest i co też uczynił - w różnych momentach życia i z różnych perspektyw - pełny obraz jego życia przyjdzie nam odkryć dużo później. Zwłaszcza, że do samego końca nie mamy pewności, który punkt widzenia jest prawdziwy i jak przedstawiają się fakty. Zresztą, nawet po skończonej lekturze pozostaje niepewność.

"Głosy Pamano" to historia pełna namiętności, miłości, zdrady i nienawiści; rozgrywająca się na tle barwnej Hiszpanii, w czasach rządów generała Franco. Dzięki wspomnianemu zabiegowi wielotorowości, Cabre daje nam również możliwość wniknięcia do umysłów całej galerii żywych, barwnych i niesztampowych postaci - władczej i pięknej Elisandy Vilabre,  okrutnego burmistrza Toreny Valentiego Targa oraz całej masy innych osobowości zebranych w kilkustronicowym Dramatis personae. Na ich tle warto jednak wyróżnić jeszcze jedną sylwetkę - Tiny. Bohaterki ważnej nie tylko ze względu  na dokonanie niezwykłego znaleziska. To właśnie postać Tiny wprowadza do powieści tematykę bliższą naszym czasom - poczucie odrzucenia ze strony męża, konieczność pogodzenia się z trudnymi wyborami dziecka.

Wyjątkowo nie mogę nie wspomnieć o wizualnej stronie powieści. Wydawnictwo Marginesy wykonało kawał dobrej roboty. Dawno nie widziałam bowiem tak pięknie wydanej powieści i nie chodzi mi tylko o zewnętrzna stronę graficzną, ale wszelkie detale - materiałowa "zakładka-sznurek", przepiękne zdobienia wewnętrznej okładki i dobrej jakości papier. Wszystko to sprawia, że "Głosy Pamano" po prostu dobrze i z niekłamaną przyjemnością trzyma się w dłoniach.

Dzieło pana Jaume Cabre to pozycja z tzw. wyższej półki. "Głsoy Pamano" zachwycają kunsztem autora i niezwykle bogatą, barwną historią. Równocześnie zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie jest to pozycja dla każdego. Specyficzny styl i poruszanie tematów z Kościołem katolickim nie dla każdego mogą okazać się wygodne. Twórczość pana Cabre można pokochać, lub znienawidzić i chyba warto zaryzykować by sprawdzić do któej kategorii sie zaliczacie. Ja jestem jego prozą oczarowana i z pewnością sięgnę po poprzednio wydaną powieść - "Wyznaję", oby choć równie dobre jak "Głosy Pamano".

½

8 komentarzy:

  1. Ja na razie jestem w połowie. "Wyznaję" nie czytałam, nie przebrnęłam przez początek. "Głosy Pamano" też na początku trudno mi się czytało, ale z każdą stroną bardziej wciągam się w tą historię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Głosy Pamano to moje pierwsze spotkanie z autorem ale na pewno nie ostatnie. Dla mnie książka wybitna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tej książki, tym bardziej, że nie czytałam też "Wyznaję" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie. Jak tylko gdzieś ją dorwę, to z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę zdobyć koniecznie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chcę przeczytać, a "Wyznaję" szczerze polecam.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja głosy pamano przeczytałam dopiero po wyznaję i wydaje mi się, że przez to lepiej tę drugą książkę rozumiałam (na początku dość trudno było mi się przyzwyczaić do tych ciągłych zmian miejsca akcji i skoków w narracji), głosy czytałam już świadoma tego, jak cabre pisze i dla mnie były lepsze niż wyznaję, chociaż brakuje im lekko magicznej aury, którą wyraźnie czuć w wyznaję. jeżeli zachwyciłaś się głosami, w wyznaję się zakochasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja właśnie skończyłam głosy panamo a wyznaję mam dostać dopiero za trzy dni i nie wiem co ze sobą zrobić. Już ugotowałam obiady na cały tydzień, żeby czymś się zająć, bo czytanie teraz czegoś innego niż Cabre wydaje mi się co najmniej niestosowne

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala