10 książek, które zmieniły moje życie - Zlodziejka Ksiazek

niedziela, 21 września 2014

10 książek, które zmieniły moje życie


Wiele osób mówi, że nie przepada za wszelakiego rodzaju "łańcuszkami" - czy to blogowymi, czy to tymi z którymi mamy do czynienia na portalach społecznościowych jak choćby facebook. Że to taka trochę strata czasu i pisanie o niczym ("spam"). Nie zgodzę się z tym. Uważam, że wszelakiego rodzaju TAG-i są doskonałą możliwością na to by poznać osobę po drugiej stronie monitora  - w tym wypadku mnie. A już w szczególności gdy są to TAG-i tego rodzaju.

Wiecie chyba z czym dzisiaj do Was przychodzę, czyż nie? Musieliście się domyślać biorąc pod uwagę fakt, że blogosferę zalewają posty tego typu. Co prawda sama wymieniłam już 10 książek, które zmieniły moje życie na facebooku. Ale a) jest to moje prywatne konto i wątpię żeby ktokolwiek z Was miał do niego wgląd  i b) jest to doskonały temat na post blogowy. Dlatego nie przedłużając zapraszam Was do poznania najważniejszych tytułów dla mojej skromnej osóbki.

1. Duma i uprzedzenie - Jane Austen

Pierwsze tak udane spotkanie z klasykiem. Pierwsza miłość do fikcyjnego bohatera, która pulsuje gdzieś w moim serduchu do tej pory. Pierwsza bohaterka, z którą z taką łatwością przyszło mi się identyfikować. I równocześnie pierwszy tytuł, który przychodzi mi do głowy, gdy myślę o najpiękniejszych historiach miłosnych. Co prawda szczegóły fabuły zatarły się już w mojej pamięci i muszę (muszę!) przypomnieć sobie w najbliższym czasie ten tytuł, ale i tak kocham go całym sercem. Zresztą, równie mocno co ekranizację z udziałem Keiry Knightley.

2. Złodziejka książek - Markus Zusak

Uważam, że "Złodziejka książek" obok "Cienia wiatru" to dwie najważniejsze pozycje dla każdego miłośnika literatury. Och, nie mówię, że trzeba je kochać, ale zdecydowanie trzeba je znać. Markus Zusak pokazuje jak wygląda miłość do książek jak nikt inny wcześniej i (póki co) jak nikt inny później. Poza tym to po prostu piękna historia, ot co! Na dodatek rozgrywająca się na tle wydarzeń II WŚ, co zawsze w jakiś tam sposób wpływa pozytywnie na odbieranie przeze mnie treści. No i wiecie, tak tylko mówię, ale jednak od czegoś wzięła się chyba nazwa bloga, prawda?

3. Dziewiętnaście minut - Jodi Picoult

Lubię Jodi Picoult, ale to nie dlatego wspominam o tej pozycji. Robię to ponieważ ten konkretny tytuł naprawdę w jakiś tam sposób wpłynął na moje życie, a raczej na sposób w jaki je postrzegam. Bo Jodi Picoult nauczyła mnie współczucia do zbrodniarza. Pokazała, że nawet ktoś kto skłonny jest do popełnienia morderstwa może posiadać wrażliwą stronę; że czasami wina za zbrodnię nie spoczywa tylko i wyłącznie na oprawcy; i wreszcie że nie ma nic gorszego od bierności. Czytałam tą powieść parę lat temu, a i tak mam ją w zakamarkach pamięci  - i podejrzewam, że tak szybko ich nie opuści.

4. Tajemnica Noelle - Diane Chamberlain

Pomijam fakt, że ta książka zapoczątkowała moją miłość do prozy Diane Chamberlain (chociaż tak właśnie jest). Ten tytuł jest dla ważny również z innego powodu. To właśnie on udowodnił, że postawioną przeze mnie tezę. Potwierdził to co wiedziałam od dawna - że każdy z nas może pokochać czytanie tylko musi znaleźć do tego odpowiednią pozycję. Także pozdrawiam Cię M. - w pewnym stopniu to właśnie ty uczyniłaś dla mnie tą książkę wyjątkową. 

5. Tysiąc wspaniałych słońc - Khaled Hosseini

To jest piękna historia. Piękna historia o miłości, poświęceniu i przyjaźni, która pokazała mi jak wspaniały jest czas i kraj w jakim przyszło mi żyć i jak bardzo powinnam być za to wdzięczna. Ale nie tego mnie nauczyła.  Nie, lektura "Tysiąca wspaniałych słońc" pokazała mi, że każdy tytuł ma swój czas i że nie warto poddawać się w czytaniu. Zapoznanie się z tą pozycją zajęło mi chyba z dwa albo trzy lata, i zaliczyłam do niej pięć podejść. Ale było warto.

6. Jeździec miedziany  - Paullina Simons

Wiecie, że ja kocham tą pozycję bo bardzo często wspominam o niej gdzieś między wierszami. Prawda jest jednak taka, że gdyby nie "Jeździec miedziany" nie sięgnęłabym po wiele cudownych pozycji - jak choćby "Wojenna narzeczona" czy "Niewidzialny most" - rozgrywających się na tle II WŚ. A, kto wie, może nawet nie zdecydowałabym się na  wybór języka rosyjskiego w liceum. W końcu czytałam ten tytuł pod koniec trzeciej klasy gimnazjum! - to musiało jakoś wpłynąć na moją podświadomość!

7. Marina - Carlos Ruiz Zafon

"Marina" to początek mojej miłości do Barcelony i pióra pana Zafona. To chyba pierwsze tak uważne śledzenie każdego słowa i rozkoszowanie się sposobem w jaki układają się one w kolejne zdania. Poza tym, to kolejny powód dla idealizacji mojego wymarzonego partnera. Pisarze nie powinni tak pięknie pisać o miłości bo potem za łatwo przychodzi przeoczenie tej zwykłej, realnej i nieco bardziej przyziemnej.

8. Gwiazd naszych wina - John Green

John Green przywrócił mi wiarę w powieści z gatunku YA contemporary i choćby dlatego jest to jedna z ważniejszych pozycji w moim życiu. Ale to nie tylko oto chodzi. Pan Zielony mnie rozbawił i wzruszył - pokazał że można się śmiać i płakać jednocześnie!Dawno nie było równie uroczej i pouczającej powieści dla młodzieży - o miłości, ale nie tylko. Poza tym ta powieść łączy pokolenia - pokochałam ją ja, pokochał ją mój mamutek. I tylko Panna M. kręciła nosem, ale cóż zrobić

9. Opium w rosole - Małgorzata Musierowicz

Ktoś kiedyś powiedział, że każdy ma swój ulubiony tom "Jeżycjady". Nie wiem czy to prawda, a nawet jeśli - nie wiem czy byłby to na pewno ten konkretny tytuł (choć z pewnością znalazłby się on w czołówce). "Opium w rosole" jest jednak dla mnie częścią szczególną bo to właśnie od tej pozycji rozpoczęłam całą przygodę z serią. Gdyby nie "Opium w rosole" nie byłoby więc "Szóstej klepki", "Bruliona Bebe B.", "Dziecka piątku" i reszty ukochanych tomów. Poza tym, kto nie kocha Genowefy Sztompke/Pompke/Trompke?

10. Harry Potter i więzień Azkabanu - J. K. Rowling

Z Harrym jest trochę tak jak i z tą "Jeżycjadą" .Serię kocha się całą, ale ulubieniec może być tylko jeden. Tym razem nie mam wątpliwości co do tego że moim najukochańszym tomem jest właśnie "Więzień Azkabanu". Poza tym jest to pierwsza część, którą czytałam przed obejrzeniem filmu i to samodzielnie. Bo choć wspólne, wieczorne czytanie z siostrą i mamą pierwszych dwóch tomów miało swój niezaprzeczalny urok, poznawanie przygód czarodzieja przed resztą członków rodziny było po prostu - cóż... magiczne.

A jakie są wasze najważniejsze książki? 

FACEBOOK | INSTAGRAM | ASK