W imię miłości - Jodi Picoult - Zlodziejka Ksiazek

niedziela, 13 lipca 2014

W imię miłości - Jodi Picoult

Tytuł: W imię miłości
Autor: Jodi Picoult
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2008
Strony: 390


Był taki okres, kiedy miałam zwyczaj nazywać  Jodi Picoult swoją ulubioną autorką. Podobało mi się, że skupia się na problemach, które dotykają zwykłych ludzi; że ukazuje wydarzenia z różnych perspektyw; i że wydaje się pozostawać obiektywna w stosunku do pewnych kontrowersyjnych tematów. Potem jednak zaczęłam dostrzegać schematyczność jej historii i zrobiłam długą przerwę w obcowaniu z powieściami jej autorstwa. Aż do teraz...

Jako zastępca prokuratora, Nina Frost prowadzi postępowania chyba w najtrudniejszych sprawach - tych dotyczących przemocy wobec dzieci. Jest dobra, jeśli nie najlepsza, w tym co robi, mimo to niejednokrotnie była już świadkiem bezkarności oprawców, spowodowaną brakiem materiału dowodowego czy też lukami w prawie. Z doświadczenia wie, że aby stać się skuteczną, musi okazywać współczucie ofiarom, walczyć o sprawiedliwość, ale jednocześnie zachować dystans.

Nina Frost jest jednak nie tylko prokuratorem, ale także matką.I kiedy wraz z mężem odkrywa, że ich pięcioletni synek padł ofiarą molestowania seksualnego, o dystansie nie może być już mowy. Wszystko co wydawało się  proste i oczywiste, ulega całkowitemu przewartościowaniu. Nina zdaje sobie sprawę, że krzywda jakiej doznał Nathaniel może nie doczekać się zadośćuczynienia w sądzie. Ogarnięta rozpaczą, dokonuje decyzji, która wywraca świat jej i jej bliskich do góry nogami. Nina może stracić wszystko...

"W imię miłości" jest uznawane przez wielu czytelników za najlepszą powieść pani Picoult i, już po lekturze, muszę przyznać, że jestem w stanie zrozumieć dlaczego. Autorka dotyka bardzo delikatnego tematu, ale robi to z właściwą sobie delikatnością i empatią. Wbrew moim przypuszczeniom nie skupia się jednak na poszukiwaniu oprawcy i jego osądzie. Owy wątek spycha niejako na boczny tor, poświęcając swoją uwagę na tym w jaki sposób Nina i jej mąż radzą sobie w zaistniałej sytuacji.

Świat Niny przewraca się w przeciągu kilku chwil do góry nogami. Zdystansowana, panująca nad sytuacją kobieta, niemal w mgnieniu oka traci grunt pod nogami. To co robi Nina, fakt, że postanawia chwycić sprawiedliwość we własne ręce, wydaje się być zachowaniem niemal typowym dla rodzica skrzywdzonego dziecka - stawia postać Niny niemal jako obraz bohatera. Jej postawa oraz fakty, które wychodzą na jaw wraz zbiegiem wydarzeń, burzą jednak owe wyobrażenie.

Jodi Picoult nie ocenia postawy ani zachowania Niny. Nie stara się z niej na siłę uczynić bohaterki, wręcz przeciwnie - kreuje ją jako zwykłego człowieka - skłonnego do porywczości i, niestety, popełniania błędów. Podoba mi się obiektywizm i fakt, że pozwala czytelnikowi samemu ocenić postępowanie Niny. Jeszcze bardziej podoba mi się jednak drobiazgowe ukazanie lawiny wydarzeń będącej skutkiem jednej decyzji.

Co może jednak przeszkadzać w czytaniu "W imię miłości"?Cóż, to że wszystkie wymienione powyżej plusy i rozwiązania zostały już wcześniej wykorzystane. W "Kruchej jak lód" czy choćby "Bez mojej zgody" obserwowaliśmy powolny rozpad małżeństwa i rodziny; w tych samych powieściach jak i w "Karuzeli uczuć" widzieliśmy rozpaczliwą walkę matki o szczęście i sprawiedliwość dla swojego dziecka; a w niemal każdym z czytanych przeze mnie tytułów Jodi Picoult umieściła długi, skomplikowany proces sądowy.

Jodi Picoult potrafi pisać. Jej bohaterowie żyją na kartach powieści, przytłoczeni jakąś tragedią popełniają błędy, które prawdopodobnie w podobnej sytuacji zrobiłaby większość z nas. Temat jaki porusza pani Picoult w "W imię miłości" i zwroty akcji, których osobiście nie przewidziałam sprawiły, że byłam oczarowana lekturą. Nie tak jak w przypadku "Dziewiętnastu minut", ale wciąż oczarowana. Wydaje mi się jednak, że duża w tym zasługa tego, że ostatnią powieść pani Picoult czytałam przeszło rok temu i nie przeszkadzały mi tak bardzo znane z innych powieści motywy. Czytajcie powieści pani Picoult; przeżywajcie się i prowokujcie samych siebie do chwili refleksji, ale nie w zbyt krótkich odstępach czasu.


Zapraszam Was na świeżo założonego aska - senseandsensibility95 Postaram się odpowiedzieć na każde Wasze pytanie ;)