Top Ten Friday: Top books I've read so far in 2014 - Zlodziejka Ksiazek

piątek, 4 lipca 2014

Top Ten Friday: Top books I've read so far in 2014

Przekroczyliśmy połowę roku 2014! Czy Wam też nie wydaje się to fantastyczne i nieprawdopodobne równocześnie? To było sześc miesięcy wytężonej pracy, stresu i nowych możliwości, ale także cudownych książek, spośród których udało mi się wyselekcjonować 10, według mnie, najlepszych. Wydaje mi się, ze ciekawie będzie spojrzeć na to zestawienie w grudniu i zobaczyć, które tytuły utrzymały się w rankingu najlepszych książek  całego roku, a co za tym idzie - udało im się na stałe zagościć w mojej pamięci  Nie przedłużając już dłużej - oto moje Top 10:


Hopeless A Thousand splendid suns secret keeper

1. "Hopeless" -Colleen Hoover
Wiem, że prawdopodobnie macie już dość tego jak często wspominam tą książkę, ale nic nie poradzę na to, że na trwałe zagościła ona w moim serduchu i za nic w świecie nie chce go opuścić.  To po prostu piękna historia o miłości, dojrzewaniu i odkrywaniu samego siebie. Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji czytać mojej recenzji, serdecznie zapraszam. Wydaje mi się, że oddałam w niej wszystko to co miałam do przekazania.  I nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że akurat wydano ją już w Polsce!

Wydaje mi się, ze w pewnym sensie  spodziewaliście się, ze ten tytuł zagości na mojej liście, w końcu został prze mnie uznany tytułem czerwca. Kiedy jednak zabierałam się do lektury mojej pierwszej powieści pana Khaleda Hosseiniego nic nie wskazywało na to, że ją pokocham. Pierwsze pięć rozdziałów czytałam ponad rok, przy trzech podejściach i dopiero za tym ostatnim coś zaskoczyło. To wzruszająca powieść o roli kobiet w Afganistanie; historia o przetrwaniu, miłości, ale przede wszystkim o przyjaźni; historia, która z pewnością pozostawi w was po sobie jakiś ślad.

3. "Strażnik tajemnic" - Kate Morton
Uwielbiam Kate Morton, naprawdę. Przeczytałam prawie wszystkie napisane przez nią powieści, wydane dotąd w Polsce i wciąż nie mam dosyć. Owszem, dostrzegam w nich pewien schemat (przeplatające się wydarzenia z przeszłości i teraźniejszości, rodzinne tajemnice - czujecie te klimaty?), ale to zdecydowanie "mój kawałek literatury". "Strażnik tajemnic" nie przebił co prawda "Domu w Riverton", ale był temu naprawdę bliski. Zdecydowanie polecam.

Maybe Someday Throne of glass love letters to the dead

Podejrzewam, że również jest to jeden z tych tytułów, których się spodziewaliście na tej liście (hello! książka maja i wspomnienie w Summer recommendations coś chyba znaczą). Może jestem monotematyczna, ale pani Colleen Hoover po prostu potrafi stworzyć dobrą historię. Wykreowani przez nią bohaterowie nie są płascy i stosunkowo łatwo się z nimi utożsamić; no i zdecydowanie widać, że TA autorka ma do opowiedzenia coś więcej niż zwykłą historię o miłości. Tym razem zostawiam Was nie tylko z recenzją, ale i tytułową piosenką.   

Z racji na chwilową ciszę na blogu być może niektórzy z Was nie wiedzieli nawet, że przeczytałam ową książkę  Mówię więc o tym teraz - tak, przeczytałam "Szklany tron"; tak, absolutnie go pokochałam: i wreszcie tak, jestem całym sercem team Chaol. Pani Sarah J. Maas stworzyła silną, intrygującą bohaterkę, która "nie da sobie w kaszę dmuchać" i która zdecydowanie nie musi czekać na księcia na białym koniu, by ten mógł ją uratować z opresji - daje z tym sobie radę sama. A jeśli to Was nie przekonuje to naprawdę nie wiem co może pomóc.

Po pierwsze, możemy chwile popodziwiać tą cudną okładkę? Mogłabym się w nią wpatrywać godzinami. :Po drugie, dawno nie czytałam powieści o tak oryginalnym koncepcie. Wiem, że niektórzy zarzucają autorce, ze za bardzo wzorowała się na panu Chbosky'm, ale a) nie miałam okazji czytać "The perks of being wallflower" *pol. "Charlie". (co nie zonacza, ze nie zamierzam), b) sam pomysł nic by nie dał gdyby nie piękne pióro pani Dellairy.Mam nadzieję, że jakieś polskie wydawnictwo zainteresuje się tym tytułem bo, powiem krótko, jest na co czekać.

AMy&Roger's epic detour The secret life of CeeCee Wilkes Wonder the darkest minds

O tej powieści również wspominałam już w poście Summer recommendations, ale warto wyróżnić go jeszcze raz. Wiem, że pani Matson ostatnio podbija polską blogosferę, zwłaszcza powieścią "Lato drugiej szansy", i bardzo się z tego cieszę. "Aż po horyzont" nie jest bowiem zwykłą młodzieżówką opowiadającą o nastoletniej miłości. Autorka porusza temat utraty bliskiej osoby, uzależnienia i próby odnalezienia samego siebie. Jako pierwsza autorka  YA, przynajmniej przy moim doświadczeniu, nie boi się również pokazać że pierwsze zbliżenie seksualne nie zawsze jest idealne i powodowane właściwymi pobudkami. 

Uwielbiam twórczość pani Diane Chamberlain co być może niektórzy z Was już zaobserwowali.   Moja sympatia przewyższa nawet tą jaką żywię do pani Picoult (obie panie są zresztą często do siebie porównywane). Jej powieści są ciekawe i intrygujące; zawierają jakąś tajemnicę z przeszłości, ale skupiają także dużą uwagę na rodzinne problemy. W tym roku (do czerwca) miałam okazję zapoznać się także z "Szansą na życie", również bardzo dobrą ale jednak nieco słabszą. Ogólnie rzecz biorąc, ta autorka jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. 

"Cud chłopak", czy też "Wonder" bo to ten tytuł wdaje mi się odpowiedniejszy, to opowieść obowiązkowa dla każdego. Dziecka z podstawówki, nastolatka, ale i osób starszych. Nie każdy musi się ze mną zgodzić. Nic jednak, ani żadna książka, ani film, ani nawet rozmowa, nie zmusiła mnie jednak to tego by zastanowić się nad tolerancją w tak szerokim zakresie. Lubię myśleć o sobie jako o osobie tolerancyjnej, ale podczas lektury "Wonder" nie jednokrotnie złapałam się na myśli, że pewnie zachowałabym się podobnie do rówieśników Auggie'go. Boimy się inności, a to, że nie wytykamy jej palcami nie czyni nas jeszcze osobami tolerancyjnymi - tego nauczyło mnie "Wonder", że czasami obojętność i chłodna rezerwa mogą być równie bolesne co agresja i rzucanie wyzwiskami.

Nie spodziewałam się, ze pokocham "Mroczne umysły". Naprawdę. To nie jest lekka dystopia, którą czyta się w jedno popołudnie; bogata w akcje i przeróżne zwroty. Początkowo czytało mi się ją wolno i bez nadmiernych emocji. Ale gdy dojdziecie do pewnego punktu! Ach! No i ta końcówka! Wyciskająca łzy i sprawiająca, że chciałoby się mieć pod ręką kolejny tom. Coś fantastycznego!

A jakie książki podbiły Wasze serca w pierwszej połowie 2014 roku?