maja 2014 - Zlodziejka Ksiazek

sobota, 31 maja 2014

Hopeless - Colleen Hoover
maja 31, 2014 12 Comments
Tytuł: Hopeless (Hopeless #1)
Autor: Colleen Hoover
Wydawca: Atria Books
Rok wydania: 2013
Strony: 406


Lubię niespodzianki. Małe i duże. Te, które zorganizowane zostały z jakiejś okazji i te zupełnie spontaniczne. I choć do tej pory byłam święcie przekonana, że fakt ten nie sprawdza się w trakcie lektury - że wolę wiedzieć na czym stoję i jakich  emocji oczekiwać - Colleen Hoover uświadomiła mi, że jest zupełnie inaczej.Kiedy zabierałam się za "Hopeless", spodziewałam się lekkiego, niezobowiązującego czytadła do poduszki; czegoś na kształt gorącej czekolady pod postacią książki - trochę przesłodzonego, gorącego i wprowadzającego w dobry nastrój. Skąd mogłam wiedzieć, że autorka dodała do całości tyle goryczy?I że efekt końcowy będzie tak wyśmienity?

Sky nie jest taka jak inne nastolatki. Wychowana przez przeciwniczkę wszelkich urządzeń nowej technologii i poddawana edukacji w domu, dziewczyna wydaje się żyć w zupełnie innym świecie, odrodzonym od innych grubym kloszem. Kloszem, który teraz po siedemnastu latach nareszcie zostaje nieco uchylony. Wraz z rozpoczęciem nowego roku ma rozpocząć edukację w miejscowym liceum. Nie wszystko układa się jednak po myśli dziewczyny.

Sky nie potrzebuje więcej kłopotów - ma ich już w nadmiarze - i dlatego wie, że powinna się trzymać z dala od Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją, wzbudza w niej jednak nieznane dotąd emocje. Sky odczuwa strach, ale i fascynacje, i to właśnie to uczucie okazuje się silniejsze, nawet od głosu rozsądku. Bliskość Holdera przywołuje jednak niechciane wspomnienia. Czy to możliwe żeby pozornie nieznana osoba znała ją lepiej niż ona sama siebie?Jedno jest pewne, życie Sky ulega zmianom i nie ma już szansy wrócić do tego co było.

Nie jestem specjalistką gatunku New Adult. Nie znam wiele jego przedstawicieli i i nie wiem czy w najbliższej przyszłości ulegnie to zmianie. Wydaje mi się jednak, że dostrzegłam to co wyróżnia powieści Colleen Hoover i czyni je wyjątkowymi. życie młodych, wkraczających w dorosłość ludzi nie jest usłane różami. Miłość stanowi jego część, ale nie zawsze a już na pewno nie  w takim stopniu jak chcieliby to widzieć niektórzy autorzy. Młody człowiek jest kruchy, delikatny i zagubiony. A Colleen Hoover udało się oddać jego wrażliwość na opinię innych, potrzebę wsparcia i bliskości, ale i konieczność zrozumienia samego siebie. Owszem, nie ukazuje czegoś nowego i odkrywczego, ale ujmuje to co już wiemy w piękne i dające do myślenia słowa. 

"Hopeless" jest jednak mimo wszystko głównie historią o miłości. Pierwszej, wielkiej, momentami bolesnej miłości, która niespodziewanie wkracza w życie dwójki bohaterów. Owszem, czasem dużo tu dramatyzmu i autorka nie uniknęła typowej miłości "od pierwszego wejrzenia", ale i tak to jedna z piękniejszych historii romantycznych ostatnich miesięcy. Miłość, którą ukazuje Colleen Hoover, ewoluuje. Zainteresowanie przechodzi tam w zauroczenie, ono z kolei w czułość i troskę, od których blisko już do prawdziwej miłości. Autorka nie unika fizycznego pociągu i pożądania, ale i nie wysuwa tych aspektów na pierwszy plan całej historii. 

Można by zarzucić, że kierunek, w którym poszła Colleen Hoover odbiera całości realizmu. Nie wydaje mi się to jednak konieczne. Sytuacja, w której autorka postawiła swoich bohaterów nie jest może typowa, ale całkowicie prawdopodobna. Poza tym nadaje całości innego wymiaru. Sky, główna bohaterka, ale i narratorka opowieści, nie jest silną, pewną siebie kobietą. Colleen Hoover ukazała nam jednak, że nawet ktoś tak kruchy i delikatny przy wsparciu bliskich może sobie poradzić nawet z najtrudniejszą sytuacją. Dając tym samym swoim czytelnikom nadzieję,której tak często wydaje się nam brakować.

Colleen Hoover wrzuciła swych bohaterów, ale i czytelników do doprawdy rwącej wody. Pokazała życie młodych takim jakie niekiedy ono bywa - ciężkim, bolesnym i pozornie beznadziejnym. To co mnie urzekło w "Hopeless" to kontrast między tą brutalną rzeczywistością a a miłością będącą tam niejako jedynym jasnym punktem. Dawno nie było tak pięknie opowiedzianej, dojrzałej opowieści skierowanej do młodych ludzi. Nie mogę nikogo zmusić do lektury "Hopeless", wydaje mi się jednak, że jest to jedna z tych historii, które po prostu warto znać. Może was też nauczy dostrzegać piękno nieba, bez względu na okoliczności. 

Powieść ukaże się 16 czerwca nakładem wydawnictwa Otwarte


Read more

czwartek, 22 maja 2014

Book Haul: I was stressed out so I bought some books
maja 22, 2014 25 Comments
Nie zdziwiłam się szczególnie gdy na moje pytanie co chcielibyście zobaczyć najbardziej na Złodziejce książek, większość z Was odpowiedziała - stosik.  Nie zdziwiłam się również gdy zorientowałam się, że materiałów do jego zrobienia na moich półkach nie brakuje. Sporym zaskoczeniem był za to jednak fakt, że ostatni stos pojawił się tutaj w grudniu - że co proszę? Rozumiecie chyba, że nie mogłam skumulować w tej notce WSZYSTKICH książek, które zakupiłam od tamtej pory. Byłoby ich po prostu za dużo. Wybrałam więc tylko te tytuły, które a) otrzymałam ostatnio b) będę czytać w najbliższej przyszłości c) zrecenzuje niedługo. Ich zebranie wzbudziło u mnie jednak pewną refleksję:

Kiedy jesteś książkoholikiem traktujesz zakupy książkowe zarówno jako terapie jak i nagrodę. Kiedy dokonałeś czegoś wielkiego - kupujesz książkę. Kiedy jest ci smutno - kupujesz książkę. Kiedy się stresujesz - cóż, kupujesz książkę. Rozumiecie tą zależność, prawda?  Kala się stresowała, bała, denerwowała, a potem była już po prostu szczęśliwa, że ma to za sobą. A efekty możecie podziwiać poniżej. 


Kiedy byłam trochę młodsza, miałam okazję oglądać a także czytać "Dumę i uprzedzenie".   Miałam również wówczas okazję do tego by ją pokochać. Doszłam jednak do wniosku, że przyszła najwyższa pora by odświeżyć sobie ową historię. A korzystając z okazji, że ostatnio rozkochuję się w czytaniu powieści w języku angielskim, poznać losy Elizabeth i Pana Darcy'ego w oryginale. Stąd "Pride and Prejudice".  

Mam wrażenie, że o powieści "Wonder" już Wam wspominałam. Nie zaszkodzi zrobić tego jednak jeszcze raz, zwłaszcza teraz, gdy książka właśnie wchodzi na polski rynek wydawniczy. Ja tą historią byłam absolutnie i nieodwołalnie zaczarowana i uważam, że powinna ona stanowić lekturę obowiązkową. Może i nie jest to literatura wybitna, ale w prosty i emocjonalny sposób ukazuje inność drugiego człowieka i jego potrzebę akceptacji 

"Fangirl" to mój najświeższy zakup, który trafił w moje ręce dosłownie wczoraj. Nasłuchałam się naprawdę sporo dobrego zarówno na temat tej powieści jak i Rainbow Rowell w ogóle. I teraz chciałabym sobie wyrobić własną opinię na jej temat. Ale gdzieś w kościach czuję że będzie ona pozytywna!

Powieść Gayle Forman "Just one day" czytałam jeszcze w trakcie pierwszego maratonu książkowego i chociaż nie do końca było to to czego się spodziewałam i tak byłam oczarowana całą historią. Jeżeli szukacie opowieści nie tylko o miłości, ale o odkrywaniu samego siebie  - to zdecydowanie coś dla Was.

"Złodziej dusz" stanowił jedną z ostatnich przeczytanych przeze mnie lektur. Nie powiem, pani Jadowska umie snuć ciekawe opowieści, ale nie jestem tą historią tak oczarowana jak na to liczyłam. Recenzja tej powieści nie pojawi się na blogu, ale możecie jej wypatrywać na portalu dlalejdis 

"Szansa na życie" i "Prawo matki" to prezenty od moich bliskich na święta wielkanocne i urodziny i dowód na to jak dobrze mnie oni znają. Czytałam tylko dwie powieści autorki, ale obiema byłam szczerze zachwycona. Wiem, że pani Chamberline porównywana jest do Jodi Picoult, ale choć dostrzegam małe podobieństwa, osobiście wolę prozę pierwszej autorki. 

"Hopeless" i "Maybe someday"  to z kolei dowód mojej miłości do pióra Colleen Hoover. Niedługo sami będziecie mogli się przekonać do czego jest zdolna ta autorka bo wydawnictwo Otwarte szykuje premierę powieści "Hopeless". Jeżeli przypadnie Wam ona do gustu szczerze zachęcam Was jednak również do sięgnięcia po kolejny tytuł. "Maybe someday" to nie tylko wspaniała historia, ale i ciekawe połączenie prozy z muzyką.

"More than this"niejako wprowadzało mnie w gatunek New Adult. Owszem, nie są to powieści najwyższych lotów, ale stanowią idealne źródło rozrywki. A ta konkretna pozycja - toż to niekończące się źródło namiętności, radości  i dramatu; coś idealnego dla relaksu. 

Ostatni już tytuł czyli "Amy&Roger's epic detour" to książka kupiona z myślą o tegorocznych wakacjach. Nasłuchałam się na jej temat  sporo dobrego i jeszcze dziś rozpoczynam lekturę. Szczerze mówiąc, już nie mogę się doczekać. 

Czytaliście coś z wymienionych przeze mnie pozycji? A może macie ochotę na lekturę którejś z nich?
Read more

piątek, 16 maja 2014

Top Ten Friday: Series I want to finish
maja 16, 2014 4 Comments

Jeżeli znacie mnie chociaż trochę to doskonale wiecie, że posiadam dziwny problem z doczytywaniem trylogii, że o dłuższych seriach wspominać nie będę. Nawet, gdy zakocham się w pierwszym tomie, o ile drugi nie znajduje się tuż pod moją ręką istnieją marne szansę, że uda mi się z nim zapoznać w bliskiej przyszłości. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet ja posiadam listę serii,z którymi chciałabym kontynuować swoją przygodę. Stąd tego-tygodniowy temat na Top Ten Friday.  


Seria Dotyk Julii nie cieszy się w Polsce tak dużym zainteresowaniem jak za granicą, nawet u nas ma jednak swoich gorących zwolenników. Z pewnością w niedalekiej przyszłości zapoznam się z trzecim tomem cyklu, zastanawiam się jednak również za re-lekturą  całej serii wraz z nowelami, które niestety wcześniej pominęłam. Zwłaszcza, że piękny styl autorki jest czymś co zdecydowanie nie może się znudzić. 

Gdyby nie to, że seria Mara Dyer wciąż nie została zakończona, a premiera trzeciego tomu nieustannie przesuwana jest w czasie, z pewnością miałabym już za sobą lekturę drugiej części. Mieliście okazję czytać moją recenzję na temat "The unbecoming of Mara Dyer" i wiecie że byłam zachwycona zarówno samą historią jak i wykreowanymi przez autorkę postaciami. I naprawdę dziwię się, że polskie wydawnictwa nie zainteresowały się jeszcze wydaniem tego tytułu u nas. To zdecydowanie jedna z tych serii, których lektura przynosi niekłamaną przyjemność. 

Wiem, że ostatni tom serii Legenda został już u nas wydany w Polsce, nie słyszałam jednak wiele na jego temat. Cykl Marie Lu, luźno zainspirowany "Nędznikami" nie spotkał się widocznie u nas z należytym zainteresowaniem. Nie zmienia to jednak faktu, że po TAKIM zakończeniu "Patrioty"  nie mogę odmówić sobie przyjemności lektury ostatniego tomu serii. Nawet jeśli przypadkowo natrafiłam na spoilery na jego temat.

Swego czasu głośno było w blogosferze o serii "Szklany tron"  Ja co prawda dosyć długo opierałam się jej urokowi, ale w pewnym momencie również mu uległam.  Cykl ten ma wszystko to czego oczekuję od dobrej serii - silną bohaterkę, ciekawie poprowadzony wątek miłosny i wartką, interesującą akcję. Jeżeli wy też zwlekacie z lekturą "Szklanego tronu", naprawdę szkoda się dłużej opierać.

Byłam zachwycona pierwszym tomem serii "W otchłani" Zwlekanie z premierą drugiego tomu skutecznie ostudziło jednak mój zapał dotyczące owego cyklu. Tyle, że teraz zewsząd otaczają mnie opinie zachwyconych czytelników. A mi naprawdę nie potrzeba wiele do szczęścia i zachęty. Zostałąm sprzedana już po drugiej z kolei opinii.

Byłam jedną z tych szczęśliwych osób, które przeczytały pierwszy tom serii "Przez burze ognia" jeszcze przed jego publikacją i zakochały się w świecie wykreowanym przez Veronicę Rossi. Biorąc to pod uwagę, nie mogę uwierzyć, że wciąż nie zapoznałam się z drugim tomem. Zwłaszcza, że podobno jest lepszy od swej poprzedniczki.

Wchodzi w temat - zdenerwowana Kala nie doczeka się polskiego wydania. Co prawda wydawnictwo zrezygnowało  z publikacji drugiego tomu "Dobranych", ale mnie to nie zniechęci do lektury. Tak samo zresztą jak dosyć słabe opinie zza granicy.Świat wykreowany przez Allie Condie pokochałam i muszę poznać dalsze losy głównych bohaterów. 

Ciąg dalszy historii - to samo wydawnictwo zrezygnowało z publikacji kolejnych tomów serii "Chemiczny ogród" ale oczarowana "Atrofią", nie mogę sobie odmówić przyjemności kontynuowania przygody z tym cyklem. Co prawda Lauren DeStefano nie zostawiła mnie z takim kacem książkowym jak pani Condie ale i tak chciałabym zobaczyć co jeszcze ma do powiedzenia.

Jeżeli mieliście przyjemność czytania pierwszego tomu "Mrocznych umysłów"   to doskonale wiecie w jakiej sytuacji pozostawiła nas pani Bracken. Poza tym, to jedna z niewielu nieco mroczniejszych i bardziej dobitnych dystopii na rynku. No i Ci bohaterowie (Liam, Liam, Liam)! Sobie żałować przyjemności toż to grzech!

Kocham Holdera - nieodwołanie i niepodważalnie. I choć wiem, że drugi tom  "Hopeless" nie wniesie wiele do tej historii, nie mogę nie poznać całej sytuacji z jego punktu widzenia.  Wątpię by polskie wydawnictwo zdecydowało się na wydanie "Losing Hope" w Polsce (że o "Finding Cindrella" nie wspomnę), ale skoro pierwszy tom i tak poznałam w oryginale nie widzę żadnych przeciwności na horyzoncie.

+ Seria "Dary anioła" nie znalazła się w dziesiątce nie dlatego, że przeczytane tomy nie przypadły mi do gustu. Wręcz przeciwnie, po lekturze byłam wręcz zakochana w całym cyklu. Sęk w tym, że wciąż uważam, że pani Clare powinna zakończyć ową serię na poziomie trylogii. I nie wiem czy chcę psuć sobie wrażenie  czytaniem tomów napisanych niejako na siłę. No cóż, czas pokaże.
Read more

poniedziałek, 12 maja 2014

Come back to life
maja 12, 2014 9 Comments

Kiedy przeszło trzy lata temu zakładałam bloga nie spodziewałam się, że znajdzie się ktoś ani tym bardziej coś co powstrzyma mnie przed jego prowadzeniem. Publikowanie postów, zwłaszcza recenzji, stanowiło dla mnie wówczas priorytet. I choć wraz z upływem czasu częstotliwość publikowania postów uległa zmniejszeniu, nie było chyba momentu, w którym na dłuższy okres pożegnałabym się ze Złodziejką Książek - aż do teraz.

Matura zdecydowanie należała do jednego z bardziej stresujących okresów w moim życiu. Masa przygotowań by przypomnieć sobie to wszystko czego dowiedziałam się podczas całego okresu edukacji; stres, że zawiodę swoich bliskich, a przede wszystkim samą siebie i notoryczny brak czasu na wszystko. Oczywiście nie jest tak, że podczas ostatnich dwóch (?) miesięcy nic nie czytałam. Wbrew pozorom, nie było to również tytuły wywodzące się tylko i wyłącznie z kanonu lektur. Tyle, że kiedy znalazłam trochę wolnego czasu wolałam go poświęcić właśnie na czytanie czy spędzanie czasu ze znajomymi a nie na prowadzenie bloga.

Matury pisemne mam już jednak za sobą. Przede mną tylko i wyłącznie ustne wystąpienia przed komisją (które napawają mnie chyba jeszcze większym strachem), ale za równy tydzień kończę moją przygodę z edukacją i rozpoczynam najdłuższe w życiu wakacje. Nie wnikam w szczegóły jak przebiegła mi tegoroczna matura (Skrycie liczę jedynie na to, że sierpniowe poprawiny nie pokrzyżują moich planów), ten post nie powstał bowiem w tym celu by zanudzać Was moimi prywatnymi wynurzeniami na temat systemu naszej edukacji. Jaki jest więc jego cel? 

Cóż, chciałam Wam po prostu powiedzieć, że wróciłam.

Może nie z całym pakietem nowych, oryginalnych pomysłów, ale mimo wszystko kilka mam ich w zanadrzu. Z paronastoma zaległymi recenzjami, które kurzą się już w notatniku i świeżymi wrażeniami z lektur. Uchylając nieco rąbka tajemnicy, możecie się spodziewać dużo obcojęzycznych tytułów, gdyż to właśnie ich lektura sprawia mi ostatnio najwięcej przyjemności i nowe tematy w Top Ten Friday. A co poza tym? No właśnie, to zależy od Was.

Byłabym wdzięczna gdybyście w komentarzach napisali mi co tak naprawdę chcielibyście oglądać  na blogu. Czy interesują Was recenzje, zapowiedzi, stosiki, jakieś TAGi wzorowane na zagranicznym Booktube czy coś całkowicie innego? Każdą sugestię wezmę pod uwagę. Tymczasem do usłyszenia wkrótce moi drodzy. Prawdopodobnie z najnowszym rankingiem Top Ten Friday
Read more