The unbecoming of Mara Dyer - Michelle Hodkin - Zlodziejka Ksiazek

poniedziałek, 6 stycznia 2014

The unbecoming of Mara Dyer - Michelle Hodkin

Tytuł: The unbecoming of Mara Dyer (Mara Dyer #1)
Autor: Michelle Hodkin
Wydawca: Simon Pulse
Rok wydania: 2012
Strony: 464



Odkąd jakiś czas temu rozpoczęłam subskrypcje kanałów na YouTube poświęconych książkom, lista tytułów, z którymi chciałabym się zapoznać wzrosłą jakieś pięć razy. Kiedy słuchasz jak ktoś z taką pasją i zaangażowaniem opowiada o jakiejś pozycji, a ty widzisz w jego spojrzeniu, e i tak stara się powstrzymać podekscytowanie, jest w tym coś niewątpliwie przyciągającego i zachęcającego. Coś, co sprawia, że nie sposób odwrócić wzroku i że już, natychmiast chcielibyście się z danym tytułem zapoznać. Tytułem, który prześladował mnie z tego powodu było właśnie "The unbecoming of Mara Dyer". A że żadne z wydawnictw nie wychodziło mi na przeciw? Cóż, musiałam się jakoś spiąć   i poznać ową historię w oryginale. Jedno mogę Wam zdradzić już teraz - było warto.

Mara Dyer nigdy nie podejrzewała, ze jej życie może zmienić się do tego stopnia i to na dodatek w tak krótkim czasie. Kiedy budzi się w szpitalu bez jakikolwiek wspomnień jak tam trafiła, wydaje jej się, że nie może jej się przytrafić już nic bardziej dziwnego. A jednak. Mara nie rozumie dlaczego poszła do opuszczonego budynku Tamtego wieczoru i co wydarzyło się w noc śmierci jej chłopaka i przyjaciółek. Niestety, jedyną osobą, która zna odpowiedź na owe pytanie (a przynajmniej powinna znać) jest ona sama.

Zgodnie z sugestią lekarza, Mara wraz z rodziną przeprowadza się do innego miasta. Nowe miejsce, szkoła i ludzie mają jej pomóc uporać się z przeszłością. Ale nic nie idzie zgodnie z planem. Najpierw Mara zaczyna widzieć twarze swoich zmarłych przyjaciół, a kiedy na dodatek wyobraża sobie sytuacje, które nigdy nie miały miejsca, boi się, że powoli traci rozum. Gdyby tego mało, jest jeszcze Noah - niesamowicie przystojny chłopak, który wydaje się osaczać Marę z każdej strony. Tylko czy naprawdę ma on tak czyste intencje jak wydaje się posiadać? Cóż, Mara nie jest tego pewna.

Historia, którą wykreowała Michelle Hodkin, mimo pewnych  schematów, które wszyscy doskonale już znamy, charakteryzuje się niesamowitym powiewem świeżości. Trudno mi opisać to co odczuwałam w trakcie lektury, żeby oddać prawdziwy sens. Słyszałam, ze podczas czytania "The unbecoming of Mara Dyer", momentami trudno odróżnić fakty od wytworów wyobraźni Mary, teraz jednak wiem co wszyscy mieli na myśli. W trakcie lektury, kiedy postrzegacie świat oczami Mary, możecie się poczuć jakbyście NAPRAWDĘ nią byli i jakbyście NAPRAWDĘ popadali w obłęd. Obrazy, które dostrzega Mara są tak żywe i prawdopodobne (precz duchom i innym paranormalnym stworzeniom!), że nawet przez myśl Wam nie przejdzie, że nie są one prawdziwe, dopóki nie zostaniecie z powrotem sprowadzeni na ziemię przez innych bohaterów.

Bo język Michelle Hodkin ma w sobie coś fascynującego. Mimo że nie posługuje się ona żadnymi skomplikowanym słownictwem, ani tym bardziej jakimś poetyckim stylem, pozostaje niezwykle przekonująca. Jej pióro jest po prostu niezwykle plastyczne. Pojedyncze zdania tworzą jakieś obrazy, które łączą się ze sobą w jeden ciąg. Zupełnie jakby była reżyserem filmu, który tworzy w naszej wyobraźni. 

Fabuła charakteryzuje się niezwykłą skrupulatnością. Pojedyncze detale, które początkowo wydają się byc zbędnym ozdobnikiem, z czasem nabierają sensu. W "The unbecoming of Mara Dyer" zetkniecie się z wieloma niewiadomymi, ale bez obaw - wraz ze zbliżaniem się do zakończenia, Michelle Hodkin uchyli wam rąbka tajemnicy. O! nie łudźcie się, nie uzyskacie odpowiedzi na wszystkie pytania, w końcu coś musi pozostać tajemnicą by zachęcić was do  dalszej lektury serii, ale równocześnie nie będziecie mieć już AŻ TAKIEGO mętliku w głowie.

"The unbecoming of Mara Dyer" to jednak nie tylko tajemnice, groza i szaleństwo, ale także bohaterowie (i to nie byle jacy!). Jeżeli obawiacie się, że Mara będzie doprowadzać was do szaleństwa swoją zrozpaczoną postawą, możecie odetchnąć z ulgą.  Owszem, nie jest tak, że z miejsca przechodzi do porządku dziennego z tym co przydarzyło się jej przyjaciołom, ale nie daje się też złamać. No i Noah! Och, drogie panie! mam dla was kandydata do zdobywcy waszego serducha. Noah nie jest typem złego chłopca, ale nie jest też ideałem. Choć zabrzmi to absurdalnie, pozostaje ludzki w swojej doskonałości - trochę narwany, ale za to czuł i współczujący. 

Wciąż nie potrafię wyjść ze zdumienia, że nikt nie wydał jeszcze tej powieści w Polsce. Nie będę mydlić Wam oczu, że nie posiada ona żadnych wad, ale tych doprawdy niezwykle trudno uniknąć, a te nieliczne możemy autorce wybaczyć (o! chociażby za Noaha). "The unbecoming of Mara Dyer" to owiana tajemnicą historia, od której trudno się oderwać. Historia, która zachwyca fabułą, językiem, ale także bohaterami. "The Evolution of Mara Dyer" z pewnością znajdzie się wśród moich przyszłych lektur. Zresztą, naprawdę spodziewaliście się, że może byc inaczej?