piątek, 3 stycznia 2014

Rodzina Pompadauz. Bardzo wredna pułapka - Franziska Gehm

Tytuł: Rodzina Pompadauz. Bardzo wredna pułapka (Rodzina Pomapadauz #2)
Tytuł oryginału: Eine unfassbar fiese Falle (Familie Pompadauz #2)
Autor: Franziska Gehm
Wydawca: Dreams
Rok wydania: 2012
Strony: 200


Co prawda mój wiek jakiś czas temu przekroczył już granicę dzieciństwa, mimo to wciąż wychodzę z założenia, że nie ma lepszych i bardziej radosnych książek niż tych powstałych z myślą o młodszych odbiorcach. To dlatego co jakiś czas wciąż wracam do literatury typowo dziecięcej i, mimo upływu lat, czerpię z niej tyle samo radości i ciepła. Tym razem udało mi się zapoznać z drugą częścią przygód rodziny Pompadauz, która, mimo nieznajomości poprzedniej części, okazała się doprawdy idealną lekturą.

W trakcie burzy, na skutek przedziwnej karuzeli, mieszkańcy hotelu „Piękne czasy” wraz z całym budynkiem przenieśli się o 99 lat w przyszłość - z roku 1912 wprost do 2011. Miasteczko Rippelpolde przeszło nadzwyczajną zmianę. Miasto cesarstwa obecnie stało się kiełbasianym imperium rodziny Sennip, na dodatek wszędzie można dostrzec oznaki zaawansowanej cywilizacji – komputery, telefony, nowy styl ubierania. Bohaterowie nie potrafią się odnaleźć w nowej rzeczywistości i pragną jak najszybciej powrócić do domu. Niestety, nie jest to wcale takie proste.

Gwarantem podróży jest część słonecznego medalionu. Niestety, ten znajduje się w posiadaniu upartej staruszki. Pomysłów na odzyskanie medalionu jest tyle ile mieszkańców hotelu, a może i więcej. Staruszka wydaje się jednak niewzruszona. Gdyby tego było mało, dodatkowe zagrożenie stanowi właścicielka muzeum pani Havesuch. Kobieta dostrzega nadzwyczajność mieszkańców hotelu i knuje szatański plan, którego celem jest dojście do sławy. Czy jej się uda? I czy mieszkańcy hotelu szczęśliwie wrócą do domu?

Franziska Gehm stworzyła naprawdę fantastyczną serię dla młodszych czytelników. Co prawda nie ma w sobie tyle magii i baśniowości, co poniektóre pozycje, ale humor i język jakim posługuje się autorka w zupełności to rekompensują. Sam pomysł nie jest może czymś niezwykle oryginalnym, ale w połączeniu z naprawdę dobrym warsztatem, zyskuje w oczach czytelników.

Bohaterowie, których poznajemy na kartach powieści, to plejada doprawdy znakomitych charakterów. Autorka wykonała kawał dobrej roboty, troszcząc się o to by każdy prezentował zgoła odmienne usposobienie i by na to pozostawał w pamięci czytelnika. To właśnie bohaterowie są gwarantem śmiesznych sytuacji, wprowadzając tym samym do historii odrobinę komizmu.

Nie wątpię, że czytanie serii w odpowiedniej kolejności przynosi jeszcze więcej radości i zadowolenia. Wbrew pozorom, nie jest to jednak konieczne. Franziska Gehm zadbała o to by czytelnik nieznający poprzednich przygód rodziny Pompadauz nie czuł się zagubiony. Przed właściwą historią przedstawia krótkie streszczenie najważniejszych wydarzeń, a potem bez przeszkód przechodzi już do płynnej opowieści.

Wartość książek dla dzieci stanowi jednak nie tylko sama historia, ale i jej wydanie. I pod tym względem wydawnictwo Dreams spisało się doskonale. Książka oprawiona jest w twardą, błyszczącą i kolorową okładkę, która przykuwa wzrok. A czcionka jest duża i wyraźna w sam raz dla malucha , który sam bierze się już za lekturę. Nie sposób tutaj jeszcze nie wspomnieć o obrazkach wewnątrz, które stanowią doskonałe dopełnienie całości.

„Rodzina Pompadauz. Bardzo wredna pułapka” to historia doskonała dla tych czytelników, którzy potrzebują odrobiny radości – nie tylko dla tych młodszych milusińskich. Franziska Gehm zafunduje wam parę godzin zabawy, w doborowym towarzystwie – gwarantuję wam to.

4 komentarze:

  1. Ojejuuu ale ładnie tu u ciebie. Jestem po prostu zakochana w tym nowym wyglądzie! *.* mimo pozytywnej oceny jakoś nie mam ochoty ha zapoznanie się z tą książką :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zwłaszcza, że sama wciąż przeżywam wielką miłość do tego szablonu ;*

      Usuń
  2. Okładka bardzo mi się podoba. Myślę, że jako mały czytelnik z wielką chęcią zagłębiłabym się w tej lekturze. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, ale to bardzo podoba mi nowy wygląd twojego bloga! Strasznie różni się od tego poprzedniego. Książki nie czytałam w dzieciństwie, teraz, mimo że bardzo bym chciała, skupiam się głównie na maturze, więc ta pozycja będzie musiała zaczekać jeszcze parę miesięcy.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala