Złodziejka książek otwiera się na zmiany - Zlodziejka Ksiazek

sobota, 21 grudnia 2013

Złodziejka książek otwiera się na zmiany


Złodziejka książek chyba gdzieś uciekła. Z książką w dłoni, kubkiem herbaty i kilkoma wciąż pachnącymi piernikami schowała się gdzieś pod kołdrą i zagłębiła się w lekturze. Bezczelna! Zostawiła swoją małą oazę spokoju i nie powiedziała ani słówka pożegnania. Doprawdy, zachowanie godne pożałowania. I zupełny brak odpowiedzialności, jeśli mogę coś dodać od siebie.

Przy okazji pierwszego posta z serii "Książka na święta" dałam upust swojemu rozgoryczeniu i rozczarowaniu, co kilkoro z Was zresztą trafnie spostrzegło. Nie jestem małym dzieckiem, zdaję sobie sprawę z tego, że wydawnictwa nie są fundacjami charytatywnymi i że oni też muszą coś zarobić by utrzymać się na rynku. Z drugiej jednak strony, jestem tylko człowiekiem, który na dodatek lubi uzewnętrzniać swoje emocje, i kiedy kolejne uwielbiane przeze mnie serie zostały zawieszone albo ostatecznie zlikwidowane, do głosu doszła ta bardziej wredna część mojego charakteru.

Znajdując kolejne, nowe, ciekawe tytuły, nie potrafiłam się przemóc do lektury. O ile książka stanowiła część dulogii/trylogii/serii, wciąż miałam wizję jej zawieszenia po pierwszym czy drugim tomie (akurat wtedy, gdy przypadł mi on do gustu!) albo wiecznego przekładania polskiej premiery. Kiedy takim oto sposobem kolejna warta uwagi seria przeszła koło mojego nosa postanowiłam coś zmienić. I zabrać się za lekturę w języku angielskim.

Większość z Was zna mnie chyba jednak już na tyle dobrze, że wie, iż od postanowienia a do wcielenia planu w życiu w moim przypadku jest naprawdę długa droga. Kilkakrotnie byłam od włos od złożenia zamówienia po to by później zrezygnować i gdyby nie ponaglenia pewnej uroczej osóbki z pewnością minęłoby jeszcze wiele czasu zanim wcieliłabym swoje plany w życie. Dzięki niej złożyłam jednak zamówienie stosunkowo szybko. A kiedy paczka dotarła, zabrałam się za lekturę.

Nie będę Was okłamywać. Nie jest tak, że czytanie książek w oryginale i w języku polskim jest dokładnie takie same. Nie zawsze wszystko rozumiałam i kilkakrotnie musiałam korzystać z drobnej pomocy mojego podręcznego słownika w telefonie, ale, na przekór przysłowiu, im dalej w las tym mniej było drzew. Poza tym, to fantastyczne uczucie zagłębiać się w lekturze książki, której w przeciwnym wypadku nie mielibyście okazji poznać.

To nie jest tak, że teraz porzucam czytanie książek po polsku. Po pierwsze, czyta mi się tak zdecydowanie łatwiej, po drugie, mam łatwiejszy dostęp do książek. Nie zamierzam jednak na tym poprzestać. Chciałam czytać więcej i w ten sposób doskonalić język. Zwłaszcza książki z podgatunków YA i NA (bo książki "dla dorosłych" zazwyczaj i tak są pojedynczymi tytułami, a nie seriami, które urywa się niepoznawczy zakończenia). Stąd moje pytanie - czy bylibyście zainteresowani sporadycznie ukazującymi się recenzjami książek niewydanych w Polsce? i czy podoba Wam się pomysł cyklu przeglądu najciekawszych według mnie tytułów, z którymi (prędzej czy później) chciałabym się zapoznać)?

Czekam na Wasze opinie z niecierpliwością. Miejmy nadzieję, ze następnym razem spotkamy sie przy okazji jakiejś recenzji ;)