Podsumowanie października - Zlodziejka Ksiazek

niedziela, 3 listopada 2013

Podsumowanie października


Październiku, październiku szkoda, że odchodzisz! Chciałoby się powiedzieć. Bo październik był bardzo dobrym miesiącem, zresztą, z tego co udało mi się zauważyć, nie jest to tylko i wyłącznie moje spostrzeżenie. Pierwszym pozytywnym zaskoczeniem tego miesiąca było to, że powitał nas iście wiosenną, jeśli nawet nie letnią pogodą. Pamiętacie drugi taki pełen słońca październik? Ano właśnie, ja również nie. Po drugie, nauczyciele chyba wreszcie zrozumieli, że nauka nie jest centrum naszego życia i istnieją inne, niekiedy ważniejsze sprawy. Owszem, wciąż mobilizują nas do pracy przed maturą, ale już nie tak "ostro". I wreszcie po trzecie, chyba najważniejsze, Targi Książek w Krakowie (o których już co nie co powiedziałam). To chyba mówi samo za siebie, prawda?

Nie ukrywam, że październik satysfakcjonuje mnie także ilością przeczytanych książek. 8 moi drodzy! 8, a tylko 2 z nich to lektury. Ha! Nie wiem jak udało mi się tego dokonać przy tak zakręconym okresie, zwłaszcza, że już rozpoczęłam kolejny tytuł, ale jestem bardzo zadowolona z takiego wyniku.Zwłaszcza, że aż 5 pozycji to twórczość naszych rodzimych autorów a tylko 3 to literatura amerykańska. Względna równowaga zapanowała również w konfrontacji panie vs. panowie. 5 do 3 to wynik, który w zupełności mnie satysfakcjonuje ( nie uważacie, że w tej notce stanowczo za często używam tego słowa?)

Trochę szkoda, że nie udało mi się wywiązać z przeczytania wszystkich tytułów z TBR-u. "Alibi na szczęście" poczeka jeszcze na półce na lepsze czasy - karteczka wróciła do pojemnika i czeka na to aż znowu ją wylosuje ;) Zapoznałam się za to z "Poradnikiem pozytywnego myślenia" i to on bezapelacyjnie zostaje okrzyknięty książką miesiąca. Coś wspaniałego - mądrego, dowcipnego i lekkiego równocześnie. Słabej książki nie ma. Zresztą, nawet podejście do klasyki okazało się tym razem strzałem w dziesiątkę - zwłaszcza jeśli mowa o "Przedwiośniu"

Jakie plany na listopad? Czytać, czytać, czytać i przygotowywać się do próbnej matury.   Póki co nauka nie idzie mi źle i miejmy nadzieję, że tak już zostanie. Na koniec zostawiam Was z tym co przyniósł mi los w postaci mojej dłoni i TBR-u. Czyż nie zapowiada się wspaniała lektura?