Podsumowanie września - Zlodziejka Ksiazek

wtorek, 1 października 2013

Podsumowanie września


Wrzesień nie jest moim ulubionym miesiącem. Mój organizm wciąż nie jest jeszcze wówczas przyzwyczajony do jesiennej pory i raczej ciężko mu idzie taka aklimatyzacja. Z pewnością zauważycie to w dzisiejszym podsumowaniu. Nie jest jednak tak źle jak myślałam. Rok szkolny biegnie swoim torem. Oczywiście, nauczyciele zawalają nas masą sprawdzianów - tych zwykłych i tych powtórkowych zwłaszcza z WOS-u (swoją drogą, wielkie dzięki Szeryfie!), ale wciąż pozostaje mi sporo czasu wolnego. Staram się go wygospodarować z rozwagą. Znaleźć czas na dodatkowe lekcje angielskiego, ale i lekturę,  Tyle, że o dziwo we wrześniu nie szczególnie miałam na to ochotę.

Jaki jest tego efekt? Większość lektur, z którymi przyszło mi się zapoznać to rzeczywiście lektury - te szkolne. Spośród 6 tytułów, które przeczytałam we wrześniu, aż 3 to kanon powieści maturalnych. Nie narzekam jednak, na klasykę też każdy z nas powinien znaleźć czas, zwłaszcza tą polską. Poza tym takowy stan rzeczy znacząco wpłynął na statystyki bloga. Po raz pierwszy przeczytałam aż 4 powieści polskich autorów i tylko 2 pióra amerykańskich autorów. Po raz pierwszy również, rządzą panowie 4 do 2. Ale to dobrze. Mieliśmy dzień chłopaka, więc przynajmniej widać tego jakieś profity.

Nie będę oceniać klasyków. Nie jestem krytykiem literackim a to że dany tytuł mi nie przypadł do gustu nie świadczy wcale o tym, że nie warto docenić jego wartości. Trzy pozostałe tytuły były niemal w równym stopniu ciekawe i zajmujące. Polecam Wam zarówno "Dopóki Cię nie zdobędę" jak i "Uśpienie". Książką miesiąca zostaje jednak moje nowe odkrycie John Green i jego "Papierowe miasta". W kwestii filmów, obejrzałam jedynie ekranizację "Miasta kości". Przegląd filmowy pojawi się więc dopiero pod koniec miesiąca, gdy uzbieram nieco większą ilość tytułów, o których chcę Wam opowiedzieć.

Plany na październik? W pierwszym losowaniu moja ręka natrafiła na "Alibi na szczęście" i "Poradnik pozytywnego myślenia". Cieszy mnie zwłaszcza obecność tego drugiego tytułu, gdyż film z Jennifer Lawrence uwielbiam! Z innych planów książkowych, kończę "Wojnę uczuć" i powoli (bardzo powoli) przekonuję się do "Przedwiośnia". Październik zapowiada się jednak znakomicie. Wiecie co jest 24, prawda?