Podsumowanie sierpnia - Zlodziejka Ksiazek

niedziela, 1 września 2013

Podsumowanie sierpnia


Szok, prawda? Dopiero co publikowałam podsumowanie lipca a tutaj proszę - pojawia się kolejne. I nie moi drodzy, wcale się nie pomyliłam. Dzisiaj powitaliśmy 1 września i ostatecznie żegnamy się z wakacjami. Z racji tego, że moja kochana M. wciąż ma przed sobą miesiąc wakacji, a na dodatek "labuje się" w tym tygodniu w domu panuje mały rozgardiasz. Przyznawać się, czy jest ktokolwiek kto przepada za pakowaniem? M. będzie wdzięczna za każdą, nawet drobną pomoc. A ja jakoś nie szczególnie się sprawdzam.

Wracając jednak do sierpnia (chciałoby się, prawda?), drugi miesiąc wakacji zleciał zdecydowanie szybciej niż ten pierwszy. Spędziłam go miło i dokładnie tak jak planowałam. Udało mi się wyjechać na kilka dni na wieś gdzie naładowałam akumulatory i  odetchnęłam świeżym powietrzem, a ponad to zaliczałam dwie osiemnastkowe imprezy (ta druga skończyła się zresztą niemiłosiernie bolącym gardłem, oj! wyśpiewałam się za wszystkie czasy!). W kwestii kulturowej, wciąż czytałam i czytałam czego owoce przedstawię Wam za chwilę, ale sprawa z serialami i filmami wypadła nieco gorzej. Prócz bieżącego śledzenia PLL (Wciąż nie mogę przeżyć końcówki letniego finału. SERIO?), zaczęłam oglądać jedynie HIMYM. O filmach nie będę mówić zbyt dużo bo prawdopodobnie na dniach pojawią się "Filmy sierpnia". Zdradzę jedynie, że zachwyciłam się "Rzymskimi wakacjami".

Sierpień w liczbach przedstawia się podobnie jak i lipiec. W całości przeczytałam 12 tytułów a ponad to zaczęłam 3(!) kolejne. Cieszy mnie jednak fakt, że nie ograniczałam się jedynie do książek recenzenckich. Po raz pierwszy od dawna zapoznałam się z 2 bibliotecznymi tytułami, 5 własnymi zdobyczami i 5 pozycjami otrzymanymi od wydawnictwa lub innych portali. Mój mały, osobisty sukces.

Sierpień wciąż był miesiącem literackiej podróży między kontynentami, choć nieco zawęziłam horyzonty - nie mniej, nie więcej niż 2 kontynenty i 3 kraje. Po raz kolejny przoduje literatura amerykańska - 7 książek, ponad to  2 zapoznałam się z literaturą angielską i 3 razy literaturą polską. W konkurencji Mężczyźni vs. Kobiety, panie zmiażdżyły panów. Tylko raz dałam szansę męskiemu piórowi - warto dodać jednak, że był to polski autor.

Po raz pierwszy od dawna nie mam najmniejszych wątpliwości, która książka zasługuje na miano tej najlepszej. Tytułem (a właściwie serią) sierpnia zostaje "Delirium". Lauren Oliver rozkochała mnie w swojej twórczości i zastanawiam się czy nie zakupić zbioru opowiadań osadzonych w świecie  trylogii. Byłoby przyjemne z pożytecznym ;) Najgorszy tytuł, i niestety spore rozczarowanie, to "Mroczne pragnienie" Susan Lewis. Zupełnie nie tego się spodziewałam.

Plany na wrzesień? Niestety, szkoła. Bardzo chętnie poleniuchowałabym jeszcze dłużej, ale pora pogodzić się z rzeczywistością. Tak jak już kilka razy wspomniałam, dla mnie nadchodzący rok szkolny to rok maturalny. Będzie więcej nauki i więcej czasu spędzanego nad książkami (niestety, nie tymi nad którymi bym chciała). Obiecuję jednak, że nie zaniedbam bloga i postaram się dzielić z Wami co najmniej raz w tygodniu swoimi opiniami na temat książek.