niedziela, 18 sierpnia 2013

W Paryżu dzieci nie grymaszą - Pamela Druckerman

TYTUŁ: W Paryżu dzieci nie grymaszą
TYTUŁ ORYGINAŁU: French children don't throw food
AUTOR: Pamela Druckerman
WYDAWNICTWO: Literckie
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2013

Z zasady nie sięgam po żadne poradniki bo ich suchy, rzeczowy język nie budzi mojej sympatii i nie sprzyja raczej szybkiej a co ważniejsze- przyjemnej lekturze. Nie jestem też, póki co, zainteresowana tematem wychowania dzieci. A jednak książka "W Paryżu dzieci nie grymaszą" okazała się być pozycją, którą niemal od początku czytałam z żywym zainteresowaniem i której lektura minęła mi niepostrzeżenie. W czym tkwi sekret autorki?

Pamela Druckerman wyjeżdża do Francji ze względu na swojego męża. Choć Paryż wcale nie budzi jej zachwytu, to właśnie tam buduje swoje życie. Wkrótce zachodzi w ciążę, a okres ten, jak i dalsze wychowanie dziecka, sprawia, że Pamela zaczyna dostrzegać coraz wyraźniej różnicę między Francuzami a Amerykanami - "Resztą świata". Bo francuskie dzieci smacznie śpią, jedzą z apetytem, potrafią być cierpliwe i spokojne, a ich rodzice wydają się względnie zrelaksowani. Pamela postanawia więc zgłębić owy fenomen wychowawczy i podzielić się nim z rodzicami nie-Francuzami.

"W Paryżu dzieci nie grymaszą"  trudno nazwać typowym poradnikiem. Druckerman rezygnuje bowiem z suchego, pozbawionego humoru stylu utrzymanego w formie zakazów i nakazów. Dziennikarskie pióro autorki sprawiło, że historia ta wiele wspólnego ma z reportażem, w którym przywołane zostają dwie, niemal całkowicie odmienne spojrzenia kulturowe na temat wychowania dziecka. Mimo amerykańskiego pochodzenia Druckerman pozostaje obiektywnym obserwatorem. Choć niejednokrotnie metody wychowawcze Francuzek kłócą się z jej własnym spojrzeniem stara się wypróbować je na własnej skórze i podzielić efektami z czytelnikami. Czytelnikom pozostawia również miejsce na ocenę owych rezultatów.

Swoje obserwacje Druckerman urozmaica anegdotami z życia swojego i znajomych, autorka powołuje się jednak również na rozmaite poradniki i słowa znanych specjalistów. Jest ich na tyle dużo, że spamiętanie każdego z osobna graniczy niemal z cudem, wszystkie nazwiska i publikacje przydatne przy tworzeniu książki przywołane zostają jednak jeszcze raz na samym końcu książki. Co ciekawe, nawet te fragmenty, które poruszają specjalistyczne spojrzenie na temat napisane zostały lekkim piórem. Brak im może tego dowcipu z którym stykamy się na łamach przywoływanych historyjek całkiem zwyczajnych kobiet, ale wciąż czyta sie je szybko i z przyjemnością.

Co bardzo przypadło mi do gustu i stanowi jeden z większych atutów tego reporterskiego-poradnika? Zebrane na końcu ABC  francuskich pojęć. Co prawda wszelkie te wyrażenia występują wielokrotnie na łamach książki i zostają skrupulatnie wyjaśnione, ale takie skumulowanie je w jednym miejscu jest doskonałym rozwiązaniem. Gdy czytelnik kiedykolwiek chciałby przypomnieć sobie jakąś zasadę/wyrażenie, nie będzie musiał kartkować całości a jedynie zerknąć na koniec. Druckerman w dwóch, trzech zdaniach przypomina czym jest 'cadre',kto taki kryje się pod pojęciem 'maman-taxi', co różni 'bycie grzecznym' od francuskiego 'sage' i czym naprawdę jest 'pauza'.

Największy zarzut jaki mogę wysunąć tej pozycji, choć nie autorce, jest umiejscowienie przypisów od tłumacza na samym końcu książki. Rozumiem , że są one długie i często służą tylko pewnemu uzupełnieniu, ale nieustanna wędrówka do końca pozycji była po prostu niezbyt przyjemną i nużącą czynnością.

"W Paryżu dzieci nie grymaszą" to przyjemna, lekka i zabawna lektura, która w nienachalny sposób może wytknąć błędy wychowawcze i dać kilka przydatnych rad na przyszłość. Ja z pewnością do tej pozycji jeszcze powrócę.

5,5/6

Za egzemplarz dziękuję Sztukaterowi.

 *

 Złodziejkowy facebook przeżywa odrodzenie. Od pewnego czasu dzielę się tam z Wami moimi spostrzeżeniami, interesującymi mnie zapowiedziami, bądź wyszukanymi w necie zdjęciami. Dlatego baaaardzo gorąco zachęcam Was do polubienia strony na facebooku

TUTAJ
*

KONKURS MG


"Drodzy Państwo,

czasem mówi się - "mamy ładną zimę tej wiosny" albo "mamy piękną jesień tego lata" a czy zauważyliście jak cudowne mamy lato tego lata?

My bardzo doceniamy cudowność tego lata i chcemy to uczcić konkursem fotograficznym, w którym do wygrania aż 10 książek naszego wydawnictwa!


Wystarczy przesłać nam zdjęcie Waszego lata. Nie jest ważne czy spędzacie je w górach, nad morzem, w lesie czy też ukochanej kanapie. Nie jest ważne czy towarzyszy Wam książka, czy też nie (choć nie mamy wątpliwości, że zdecydowanej większości tak! :)).

Jako, że wakacje spędzamy w różnych terminach na zdjęcia czekamy do 15 września - po tym czasie wybierzemy zwycięzców, których nagrodzimy letnimi książkami naszego wydawnictwa!
 


Zapraszamy do naszego konkursu - http://bit.ly/latozMG

 

13 komentarzy:

  1. Ja poradnikom mówię zdecydowane nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślałam że poradniki nie są dla mnie, a tu proszę - także małe, miłe zaskoczenie ;)

      Usuń
  2. Już jakiś czas temu zwróciłam uwagę na tę książkę, a twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że chciałabym się z nią zapoznać - lubię ten typ poradników^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że chociaż w takim stopniu pomogłam. No i mam nadzieję że Ci się spodoba ;)

      Usuń
  3. Niektóre poradniki są naprawdę fajne.
    Cieszę się, że ten przypadł ci do gustu c;

    Pozdrawiam, obserwuje i zapraszam do siebie.
    http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się rozejrzeć za jakimś innym, utrzymanym w podobnym klimacie. Ale to za jakiś czas dopiero ;)

      Usuń
  4. Do tej pory nie byłam ją zainteresowana, lecz może teraz się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zwłaszcza zainteresowanym tematem ;)

      Usuń
  5. Okładka z pewnością przyciąga, ale jakoś nie wierzę poradnikom :) Zazwyczaj szukam potrzebnych informacji w internecie :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka rzeczywiście jest doskonale dobrana.
      Wiadomo że internet to szybszy i sprawdzony sposób, ale czasem dla odmiany warto dać szansę poradnikom.

      Usuń
  6. Bardzo lubię obyczajówki pochodzące od wydawnictwa literackiego więc i po tą chętnie sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię obyczajówki tego wydawnictwa, ale ten poradnik raczej nie ma z nimi wiele wspólnego ;D

      Usuń
  7. Nie lubię poradników >.< xD
    + Jesteś nominowana do Liebster Blog :))

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala