Podsumowanie lipca - Zlodziejka Ksiazek

czwartek, 1 sierpnia 2013

Podsumowanie lipca

Chyba wszystkich, z samą sobą na czelę, zaskoczę mówiąc, że lipiec wcale nie minął szybko. Wręcz przeciwnie miałam wrażenie, że trwał i trwał (z czego zresztą niezmiernie się cieszyłam). Lipiec upłynął mi pod znakiem słodkiego lenistwa, mimo że oprócz kilku miłych (ale jakże wyczerpujących!) dni spędzonych za miastem, przeżywałam go w swoim ukochanym Krakowie. Oprócz raczenia się zimnymi napojami, delektowania każdym kolejnym słowem lektur i doszlifowywaniem swoich umiejętności kulinarnych, dałam się całkowicie pochłonąć innej dziedziny kultury - filmom i serialom.  Wreszcie nadrobiłam zalegające od lutego odcinki Pamiętników wampirów (Damon <3), na bieżąco śledzę losy dziewczyn z Pretty Little Liars (Toby <3) i dałam się zupełnie oczarować Beauty and the Beast (Vincent <3). 

Tak jak już wspomniałam, w moim wypadku lipiec sprzyjał lekturze choć w przeciągu tego miesiąca niestety zaliczałam chwilowy kryzys czytelniczy. Odpowiedni dobór lektur (lekkich i niezobowiązujących) zdołał go jednak sukcesywnie zwalczyć. Miesiąc skończyłam z 12 przeczytanymi w całości książkami i 2 kolejnymi skonsumowanymi do połowy, a to jak do tej pory najlepszy wynik w tym roku.

Kontynuując literacką podróż, w lipcu sięgnęłam po 1 powieść australijskiego pisarza, 1 powieść niemieckiego autora, 1 powieść hawajskiej pisarki,  aż 6 powieści amerykańskich pisarzy i 3 powieści naszych rodzimych autorek. Po raz kolejny dotarłam więc do trzech kontynentów, w tym do jednego nowego. Panie wciąż zdecydowanie przodują wśród wybieranych przeze mnie autorów, ale  trzykrotnie dałam szansę męskim przedstawicielom, nie zawsze z takim samym skutkiem.

To był miesiąc naprawdę dobrych jakościowo powieści. Jako taki zawód przeżyłam tylko raz i nie wynikało to raczej z kiepskiego  warsztatu autora, ale z tego, że sięgnęłam po daną pozycję w raczej niesprzyjającym momencie. Byc może  dam więc jeszcze szansę panu Careyowi. Najlepszymi powieściami bezapelacyjnie zostają "Upalne lato Kaliny" oraz "Sekret Julii" - dwie tak różne, ale naprawdę bardzo dobre powieści. Swoją innością ujęła mnie również Anna Janko. "Dziewczyna z zapałkami" nie ujęła mnie może w aż tak dużym stopniu jak poprzednie tytuły, ale zdecydowanie warto poświecić jej parę wolnych chwil.

Co z sierpniem? Planuję wreszcie zabrać się za praktykę, wciąż dużo czytać i recenzować, no i wreszcie zabrać się za WOS. Notatki nie zrobią się same Moi Drodzy! Z blogowych spraw, myślę (ale na razie tylko myślę) nad stworzeniem rozwijanego menu i nowego comiesięcznego cyklu o obejrzanych przeze mnie filmach. Zainteresowani?