[geim] - Anders de la Motte - Zlodziejka Ksiazek

wtorek, 9 lipca 2013

[geim] - Anders de la Motte

TYTUŁ : [geim]
TYTUŁ ORYGINAŁU: Geim
AUTOR: Anders de la Motte
WYDAWNICTWO: Czarna Owca
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2012

Blogosfera przekonuje mnie do coraz to nowszych gatunków literackich jak i autorów. Powoli, krok po kroku, ale sukcesywnie wyzbywam się wszelkich uprzedzeń i przecieram kolejne szlaki. [geim] stanowi milowy krok zarówno w kierunku kryminałów jak i literatury szwedzkiej. I wiecie co? Po raz kolejny zostałam pozytywnie zaskoczona. Może nie jest to co dokładnie wpasowuje się w mój gust, ale spędziłam przy lekturze naprawdę miły, pełeń wrażeń czas.

Henrik PP Petterson to trzydziestoletni kombinator i próżniak. Jego wygórowane ambicje - bycie numerem jeden we wszystkich dziedzinach życia - nijak mają się do stylu życia jakie prowadzi. Jest leniwy i preferuje obieranie drogi na skróty. Co gorsze jednak, Henrik cechuje się niebywałą impulsywnością - najpierw robi a dopiero potem myśli o konsekwencjach.

Pewnego dnia Henrik znajduje nietypowy telefon komórkowy z zaproszeniem do wirtualnej gry. Po wykonaniu wstępnego zadania, Henrik otrzymuje kolejne, coraz niebezpieczniejsze misje. Ich wykonanie przynosi mężczyźnie nie tylko spore pieniądze, ale i sławę o której zawsze marzył. HP staje się gwiazdą i gotowy jest na wiele  byle utrzymać taki stan rzeczy.

Jego losy coraz ściślej łączą się z losem Rebecci Normen. Kobieta jest zupełnym przeciwieństwem Henrika. Dąży do tego by stale kontrolować swoje życie, co sprawia, że sukcesywnie wspina się po szczeblach kariery. I tylko anonimowe liściki dotyczące jej przeszłości nie dają jej spokoju. Henrik zaczyna powoli  zdawać sobie sprawę ze śmiertelnego niebezpieczeństwa jakie mu grozi i z tego, że tylko Rebecca jest w stanie mu pomóc. Kto stoi za tajemniczą rozgrywką?

[geim] to przede wszystkim ciekawa, niebanalna fabuła i umiejętnie budowane napięcie. Nie ma bowiem co ukrywać, że język jakim posługuje się autor nie znajduje się na najwyższym poziomie. Mnóstwo tu prostych, potocznych zwrotów, niejednokrotnie powtarzanych niemal do znudzenia. Owszem, biorąc pod uwagę charakter i pochodzenie bohaterów jest to zabieg  uzasadniony, ale przyzwyczajenie się do tego faktu zajmuje nieco czasu. Zresztą, nawet pod koniec lektury namnożenie wulgaryzmów podnosiło moje ciśnienie.

Pewną kontrowersję może budzić również decyzja tłumacza o pozostawieniu pewnych angielskich zwrotów w oryginale. Nie są to co prawda wyrażenia trudne - nie uważam się za poliglotkę i mojemu angielskiemu jeszcze sporo brakuje do perfekcji a nie miałam problemu ze zrozumieniem sensu - ale spójrzmy prawdzie w oczy, wciąż jest dużo osób, które nie mają na co dzień do czynienia z językiem. Dla nich możliwość zrozumienia pewnych sformułowań równa jest konieczności skorzystania ze słownika. 

Niewątpliwym plusem są za to wyraźni,  naturalistyczni bohaterowie. Liczyliście na ciepłe, budzące sympatię i współczucie postacie? Nie tędy droga. Bohaterowie de la Motte'a, a już HP w szczególności, to postacie egocentryczne i pozbawione empatii. A zestawienie ich z opiekuńczą i zmagającą się z demonami przeszłości Rebeccą tylko podkreśla wszelkie ich wady. Anders de la Motte postawił wszystko na jedną kartę, tworząc postać antybohatera, ale wyszło mu to na dobre.

Przedstawienie świata z naprzemiennego punktu widzenia, nie jest może zabiegiem nowym i oryginalnym, ale udanym. Nie tylko urozmaica fabułę, ale i buduje napięcie. W trakcie lektury nie sposób pozbyć  się wrażenia nieprzewidywalności. HP nie zna zasad obowiązujących w grze a więc i nie zna ich czytelnik. Akcja poprowadzona początkowo miarowym rytmem, zaczyna pędzić (niemal zbyt szybko) nie dając czasu do zastanowienia i przemyślenia.

Sporo jeszcze w tej historii niejasności i niedopowiedzeń. Mnóstwo luk, które mogą posłużyć autorowi jako punkt wyjścia do kontynuacji. Ale nie da się ukryć, że [geim] czyta się po prostu dobrze. Nieprzewidywalność, ciekawa fabuła i intrygujący bohaterowie sprawiają, że od lektury trudno się oderwać, a po skończeniu - ma się ochotę na więcej.

Czy polecam? Tak Choć nie ukrywam, że w drugiej części liczę na odrobinę więcej.

4/6

Za lekturę dziękuję wyd. Czarna Owca