niedziela, 12 maja 2013

Karminowy szal - Joanna M. Chmielewska

TYTUŁ: Karminowy szal
AUTOR: Joanna M. Chmielewska
WYDAWNICTWO: MG
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2013

Dobrych powieści pisanych przez kobiety, dla kobiet i o kobietach wbrew pozorom wcale nie jest aż tak wiele. A już takich, w których rozwój fabuły przynosi nieoczekiwane zaskoczenie, a zakończenie niesie ze sobą pewną mądrość ze świecą szukać. Tymczasem nieoczekiwanie znalazłam właśnie taką historię bez żadnego wysiłku i przeszkód. Ubrana w niepozorną okładkę i intrygujący, ale niekoniecznie zwracający uwagę, tytuł okazała się całkowicie wpasowywać w moje oczekiwania. Ale po kolei. .

Maria, Magda i Marta spotkały się w szkole i z miejsca zaprzyjaźniły. No, może nie była to przyjaźń całkowicie od pierwszego wejrzenia, ale okazała się przynajmniej na tyle silna by przetrwać ładnych parę lat i zmienić nieznośne, przepełnione tęsknotą za domem chwile w coś akceptowalnego, a niekiedy nawet i przyjemnego. Wraz z zakończeniem szkoły drogi trzech przyjaciółek jednak się rozeszły. Każda z nich podążyła w swoją stronę, bez żalu zostawiając to co było za sobą.

Zjazd absolwentów szkoły staje się jednak punktem wyjścia do zmian. Nieobecność przyjaciółek w starych, szkolnych murach powoduje, że w Marcie rodzi się potrzeba odbudowy starych więzi i zmierzenia się z tajemnicą z przeszłości.  Lata zmieniły kobiety i uwydatniły dzielącą je przepaść. Marta jest mężatka z dwójką dzieci, która mimo to nie potrafi odnaleźć w swoim życiu szczęścia. Maria codziennie zmaga się z samotnością - nie może znaleźć swojej drugiej połówki, a sposobem na spędzanie wolnego czasu - z braku laku - jest dla niej sprawdzenie klasówek. Z kolei Magda zmienia partnerów jak rękawiczki, nie zajmując przy żadnym miejscu na stałe.

Przy grzanym winie w Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem odżywa stara przyjaźń. Podjęta pod wpływem alkoholu decyzja zmienia życie każdej z kobiet - nadszedł czas by zmierzyć się z tajemnicą z przeszłości i zamknąć pewien etap w życiu. 

Chociaż teoretycznie fabuła skupia się wokół tajemnicy z przeszłości trzech bohaterów, o niej samej wspomina się rzadko i stanowi raczej tło dla całej historii. Autorka skupia się głównie na codziennym życiu kobiet i zmianach jakie  w nich samych zachodzą. Maria, Magda i Marta stanowią odzwierciedlenie  różnych portretów współczesnych kobiet, które gdzieś po drodze przestały odczuwać radość i satysfakcję z obranej ścieżki życia. W swojej przeciętności i zagubieni bohaterki wypadają na tyle prawdziwie, że łatwo przychodzi się z nimi utożsamić.

Tytułowy karminowy szal stanowi pewien symbol dla metamorfozy, która zaszła w życiu  każdej z bohaterek. Symbol dla poszukiwania nowej drogi i próby zaakceptowania życia takim jakie jest. "Karminowy szal" jest więc nie tylko lekką powieścią literatury kobiecej, ale, w pewnym sensie, również lekcją, którą przekazuje nam autorka - warto dążyć do tego by czuć się szczęśliwym i czasami by zrobić dwa kroki w przód najpierw należy wykonać jeden w tył.

Joanna M. Chmielewska posługuje się plastycznym, choć prostym językiem. Przy użyciu narracji trzecioosobowej nie tylko ukazuje  życie trzech kobiet, ale także, w licznych retrospekcjach, ukazuje ich przeszłość. Ilość głównych postaci i dążenie do tego w pełni przekazać czytelnikowi ich losy  sprawia, że w powieści przeważają partie opisowe. O dziwo jednak, nie stanowiło to dla mnie wady.  Być może wielu z Was ucieszy wiadomość, że autorka uchyla rąbka tajemnicy i przedstawia krótkie, wplecione między właściwą fabułę informacje o bohaterach swoich poprzednich powieści.
Nie czytałam innych tytułów autorki i nie wiem czy to zjawisko charakterystyczne dla wydanych powieści, aczkolwiek w "Karminowym szale" nie występuje podział na rozdziały. Nie wpływa to na jakość  powieści, ale z drugiej strony niejednemu może nieco utrudnić lekturę. Dawkowanie owego tytułu na zasadzie "jeszcze tylko jeden rozdział " jest niemożliwe. Nie pozostaje więc nic innego jak pochłaniać go w całości - zdanie po zdaniu.

Czy polecam? Bez wątpienia. Sama jestem pozytywnie zaskoczona tym ile przyjemności przyniosła mi lektura tej, bądź co bądź, niepozornej powieści. Nazwisko pani Joanny M. Chmielewskiej z pewnością pojawi się jeszcze niejednokrotnie wśród wybieranych przeze mnie powieści. I mam nadzieję, ze będą to spotkania przynajmniej! tak samo udane jak to pierwsze.

5,5/6
Za lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu MG

8 komentarzy:

  1. Niedawno czytałam i bardzo mi się spodobała. Właśnie pochłonęłam ją za jednym podejściem, bo nie było rozdziałów, a inaczej nie umiem się zatrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie potwierdziłaś to, że warto sięgnąć po tę powieść. I tak też uczynię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie książki :) Niby banalna fabuła, ale taka ciepła, prosta, zachęcająca do czytania. Takie książki uwielbiam czytać pod kocem z kubkiem herbaty w zimny dzień :)
    Książka już jest na mojej półce i czeka na przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń

  4. Mam w planach, zamówiłam ja sobie i jestem z tego powodu ogromnie zadowolona:))) Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w tym, że dobrego dokonałam zakupu!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już czytałam tę książkę i bardzo mi się ona podobała. Bardzo lubię tę autorkę i po jej powieści sięgam z wielką przyjemnością. Czekam na jej kolejną książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Często żałuję, że jeszcze nigdy nie przeczytałam żadnej powieści tej autorki, choć napisała ich niemało. Wiele osób je poleca. Ale gdybym się zdecydowała to z pewnością sięgnę po "Karminowy szal".

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam za sobą dwie powieści tej autorki i dobrze je wspominam, dlatego cieszę się, że "Karminowy szal" znajduje się na mojej półce. Nie mogę doczekać się tej lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam książki, a gdy pierwszy raz spotkałam się z recenzję pomyślałam że to kolejny kryminał naszej Chmielewskiej. Jak się myliłam. Powieść, dla mnie, wydaje się ciekawa, ale nie będę jej specjalnie poszukiwać.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala