Ballada o ciotce Matyldzie - Magdalena Witkiewicz - Zlodziejka Ksiazek

niedziela, 5 maja 2013

Ballada o ciotce Matyldzie - Magdalena Witkiewicz

TYTUŁ: Ballada o ciotce Matyldzie
AUTOR: Magdalena Witkiewicz
WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2013

Nie ma chyba nic bardziej skutecznego na poprawę humoru niż pełna ciepła i humoru opowieść okraszona szczyptą miłości. Z kolei przy wyborze takowej lektury trudno o lepszą serię niż "Babie lato", zwłaszcza gdy pragnie się posmakować utworów naszych rodzimych autorów. Zachęcona pozytywnymi opiniami na temat pisarki jak i własnym doświadczeniem względem cyklu, rozsiadłam się wygodnie na fotelu i po prostu odpłynęłam.

Ciotka Matylda zakończyła właśnie pewien etap życia. Mając za sobą parędziesiąt całkiem udanych lat, czuje się osobą spełnioną i gotową na wykonanie kolejnego kroku. Ciotka Matylda postanawia umrzeć. W podróży na "drugą stronę" towarzyszy jej wierny, nieodłączny przyjaciel. Kot, pozbawiony swej towarzyszki, z pewnością czułby się bowiem nieszczęśliwy. Ciotka nie zabiera jednak ze sobą drugiej bliskiej osoby - wierzy że Joanka doskonale poradzi sobie sama.

Tyle, że Joanna nie podziela zdania kobiety. Odkąd straciła przed laty rodziców, ciotka była dla niej najbliższą osobą. To z nią dzieliła swoje radości i smutki; to jej zwierzała się ze swoich zmartwień i wreszcie to z jej zdaniem liczyła się najbardziej przy okazji podejmowania kluczowych decyzji w swoim życiu.

Teraz Joanka musi sama mierzyć się z kłodami, które rzuca jej pod nogi los. A tych jest niestety sporo. Bo śmierć ukochanej ciotki nie jest jedynym zmartwieniem kobiety. Młoda mężatka i przyszła mama nieustannie styka się bowiem z samotnością . Podczas gdy ona spędza całe dnie w domu, jej małżonek bada skały na jakiś egzotycznych wyspach. Na całe szczęście jest ktoś kto czuwa nad Joanką. W końcu ciotka Matylda nie mogłaby pozostawić swej ukochanej wychowanki bez opieki...

Zastanawiacie się pewnie gdzie w opowieści o śmierci i samotności miejsce na ciepło, że o humorze już nie wspomnę.Nie przeczę, że sama zastanawiałam się jak autorka pogodzi ze sobą te dwa, z pozoru sprzeczne elementy. Magdalena Witkiewicz doskonale sobie jednak z tym radzi. Śmierć i samotność stają się punktem wyjścia dla refleksji o tym, że w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji jest miejsce dla nadziei i że nigdy nie jest za późno by rozpocząć życie od nowa. 

Atmosferę ciepła i humoru tworzą jednak doskonale wykreowane postacie. Magdalena Witkiewicz kreuje całą plejadę bohaterów, których  od początku możemy podzielić na tych wzbudzających sympatię i tych którzy z miejsca powodują zgrzytanie zębami. Choćby i tytułowa ciotka Matylda, mimo że poznajemy ją głównie z wypowiedzi innych bohaterów, staje się w wyobraźni czytelnika taką "postacią do rany przyłóż" - pełną ciepła, serdeczności i życiowej mądrości, której samo wspomnienie wywołuje uśmiech na ustach.

Na miano najbarwniejszych postaci zasługują jednak bez wątpienia Oluś i Przemcio. Magdalena Witkiewicz przy ich kreacji łamie chyba wszelkie stereotypy. O ile rośli, umięśnieni i łysi mężczyźni budzą w was przerażenie, o tyle po skończeniu lektury zapałacie do nich żywą i całkowicie szczerą sympatią. Z ich postawy i wypowiedzi bije tyle optymizmu, że nie sposób nie uśmiechnąć się szeroko w trakcie czytania.

Magdalena Witkiewicz pokazała niezwykle dojrzałe spojrzenie na śmierć, które nie jednemu z nas powinno otworzyć oczy. Śmierć stanowi tutaj kolejny, nieodłączny element życia, który jest nie tylko końcem, ale i początkiem jakiegoś etapu. To ważny głos w podobnym temacie, ważny i ubrany w piękne słowa. Magdalena Witkiewicz udowadnia, że nie potrzeba wcale podniosłego tonu i patetycznej atmosfery; że wystarczy odrobinę empatii, dojrzałości i talentu.

"Ballada o ciotce Matyldzie" to kolejna powieść z serii "Babie lato", która ukazuje polskich autorów w jasnym świetle. Autorka posługuje się plastycznym, barwnym stylem z szczyptą humoru. Jej historia może i wydaje się nieco zbyt optymistyczna a przez to nieco odrealniona, ale nie przestaje być prawdopodobna. Zresztą, skoro czyta się ją doskonale a jej lektura sprawia, że robi się ciepło na serduchu, czy można traktować to jako wadę?

Czy polecam? A macie jeszcze jakieś wątpliwości? "Ballada o ciotce Matyldzie" przyniosła mi dokładnie to czego oczekiwałam, a może nawet trochę więcej. Chyba nikogo nie zdziwi więc fakt, ze wybieram się na poszukiwanie kolejnej powieści z serii "Babie lato" i innych tytułów Magdaleny Witkiewicz.

5/6

Za lekturę dziękuję wyd. Nasza Księgarnia