niedziela, 28 października 2012

"Istnieję po to, by czytać książki…" - 16 Targi Książki w Krakowie


Koniec października, a dokładniej dni między 25 a 28, był wyczekiwany przeze mnie z niecierpliwością. Z rosnącym podekscytowaniem odliczałam dni do tego, bądź co bądź, najważniejszego dla każdego mola książkowego wydarzenia. 26 października, uzbrojona w wejściówkę stałam przed wejściem do hali wciąż nie do końca dowierzając, że nareszcie moje oczekiwanie dobiegły końca. Mając wciąż w pamięci zeszłoroczne targi, byłam odrobinę zaskoczona ilością ludzi. Nie mogę jednak narzekać, odrobina wolnego powietrza przy temperaturze panującej na hali była wskazana ;) Zresztą, brak tłumu i ścisku sprzyjał przyglądaniu się promocjom.

Z przykrością muszę jednak stwierdzić, iż moje sokole oko nie wypatrzyło ich dużo. Owszem, na co po niektórych stanowiskach można było otrzymać 25% rabat, ale w większości wypadków obowiązywała normalna cena. Coś tak prowizorycznego jak znikoma ilość promocji  nie mogło jednak zniszczyć mojego entuzjazmu zwłaszcza, że w głowie tworzyłam już listę książek do zdobycia.  Targi opuściłam więc zadowolona i pełna oczekiwań odnośnie kolejnego dnia.


Sobota przywitała nas jednak deszczem. Lało jak z cebra i najchętniej człowiek uzbrojony w kubek gorącej aromatycznej kawy w ogóle nie opuściłby łóżka. Jako, że z cukru jednak nie jestem, a lista sobotnich nazwisk wzywała mnie do siebie, opatulona w zimowy płaszcz i uzbrojona w parasolkę wyruszyłam na podbój Krakowa. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kolejka, która praktycznie pochłonęła nas przy wejściu. Jako, że moja kochana M. nie posiadała wejściówki a na dodatek pasowało zostawić płaszcze w szatni żeby  nie dźwigać tego wszystkiego ze sobą, cierpliwie stanęłyśmy na jej szarym końcu. 

Pierwsze spotkanie na którym planowałam się zjawić planowane było na godz. 14. Czasu na zakupy nie było więc dużo. Na szczęście bogatsza o piątkowe zwiedzanie wiedziałam przynajmniej na jakie stanowiska muszę się dostać. Porywana przez tłum jakoś dotarłam do miejsca, w którym królowało wydawnictwo Znak, a następnie (znów niesiona przez ludzi) dobiłam się jakoś do stanowiska Prószyńskiego - co Moi Drodzy, wcale, ale to wcale nie było takie proste.

Pani Iwona Grodzka-Górska, autorka niedawno recenzowanej przeze mnie powieści "W niebie na agrafce" okazała się przemiłą osobą (jak zresztą wszystkie spotkane przeze mnie autorki na targach ;) ). Bogatsza o jeden autograf i wspaniałe doświadczenie, z dziecięcą wręcz energią przedzierałam się przez tłumy z powrotem do sektora B. Mój humor musiał być zresztą zaraźliwy bo nikt, nawet moja kochana siostrzyczka, która pełniła zaszczytną funkcję fotografa, nie powiedział choć słowa skargi.




Na stanowisku wydawnictwa Nasza Księgarnia czekała na mnie miła niespodzianka. Otóż właśnie trwało spotkanie z panią Małgorzatą Gutowską-Adamczyk. Z rumieńcami podekscytowania, nie wiele się zastanawiając zakupiłam najnowszą powieść autorki, a już chwilę później wraz z tłumem rozentuzjazmowanych czytelniczek czekałam w kolejce po autograf. Ależ ja się zestresowałam siedząc na fotelu obok autorki! Moje policzki przybrały kolor dojrzałego pomidorka - a za to, że M. uwieczniła to na zdjęciu, chętnie bym ją zabiła O! Bądź co bądź jestem jej jednak wdzięczna. No bo jak nie uwiecznić tak ważnej chwili na fotografii? 

Po spotkaniu po raz kolejny z trudem przedarłyśmy się wprost do sektora F. Jako, że do przybycia pani Katarzyny Michalak była jeszcze dobra godzina wraz z mamutkiem i moją niezastąpioną M. postanowiłyśmy się uraczyć kubkiem aromatycznej kawy. Trochę się na nią naczekałyśmy (bo nie tylko my wpadłyśmy chyba na ten jakże genialny pomysł), a i miejsca do siedzenia nie było, ale już  pierwszy łyk wynagrodził wszelkie niedogodności, a po wypiciu całości byłyśmy gotowe na kolejną dawkę wrażeń, więc jak najbardziej było warto.

Chwilę się poszwendałyśmy, oglądając przy okazji wystawione czytniki e-booków, a na koniec stanęłyśmy przed stanowiskiem F5. Pani Michalak już tam była o czym dobitnie świadczyła ciągnąca się kolejka. W końcu jednak doczekałam się na moją kolej  na spotkanie. Pani Katarzyna Michalak to naprawdę przesympatyczna osoba! Mimo że wcale nie było mało osób znalazła chwilę na to aby wymienić z każdym choć krótkie zdanie. Moją radość spotęgował fakt, że z tego spotkania wyszłam bogatsza nie tylko o autograf, ale i fragment najnowszej powieści autorki, której premiera wypada w styczniu - "Mistrz".

Podobno moja mina po opuszczeniu targów wyrażała bezgraniczne zadowolenie, które, jak trafnie zauważyła M, znikło gdy zorientowałam się, że nie mam już miejsca na półkach! Czy jestem więc zadowolona z 16 targów? Jak najbardziej! Niech żałuje każdy kto się na nich nie zjawił i opuścił tak ważne wydarzenie. Jestem pewna, że w przyszłym roku także mnie na nich nie zabraknie ; )






Na sam koniec tego wywodu, przyszła pora żeby pochwalić się targowymi zdobyczami. Jak mówiłam promocji nie było może bardzo dużo, ale i tak udało mi się zaopatrzyć w sześc egzemplarzy, które wzbogacą moją kolekcję. Historię "Podróży do miasta świateł". Róża z Wolskich" już przywoływałam, także nie będę się powtarzać. "Alibi na szczęście" zakupiłam na stanowisku Znaku, a całą reszta pochodzi ze stanowiska Prószyńskiego - -25% na każdą zakupioną książkę. I Tolkien gratis w wypadku zakupów powyżej 50 zł działa niezwykle zachęcająco!

wtorek, 23 października 2012

Blogostan - Joanna Opiat-Bojarska

TYTUŁ: Blogostan
AUTOR: Joanna Opiat-Bojarska
WYDAWNICTWO: Replika
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Poznań 2012

Blogosfera to takie miejsce, w którym odnaleźć może się chyba każdy człowiek - wielbiciel literatury, podróży czy też innych dziedzin kultury. By zostać właścicielem bloga wcale nie trzeba być osobą znaną ani też nawet literacko uzdolnioną, na dobrą sprawę nie trzeba też posiadać jakiś szczególnych zainteresowań. Coraz częściej możemy się zetknąć ze stronami, których autorzy uzewnętrzniają publicznie swoje życie. Nierzadko w ten sposób szukają oni wsparcia, a każdy komentarz traktują jako wyciągnięcie pomocnej dłoni. Niestety, w większości przypadków wiążę się to z zupełnym wycofaniem się z realnego życia i popadnięciem w pułapkę - uzależnienie.

Sylwia Michalak znajduje się u progu swojego życia - właśnie zdobyła wymarzoną pracę a jej chłopak, po wspólnie spędzonych latach, lada moment powinien jej się oświadczyć. Dla dziewczyny jest to najszczęśliwszy moment w życiu nic, nawet śmierć ojca (który dawno temu porzucił ją i matkę) ani też szukający z nią kontaktu przyrodni brat, nie mogą tego zmienić. By utrwalić towarzyszące jej emocje i dzielić się swą radością z innymi ludźmi, zakłada bloga.

Miejsce, które w założeniu miało stanowić trwały zapis jej szczęścia. wkrótce staje się świadkiem kolejnych bolesnych chwil. Szef coraz częściej zalega z wypłaceniem należnych dziewczynie pieniędzy; idealny chłopak interesuje się jedynie zabawą zamiast zrobić jakiś poważny krok w kierunku ich związku; a matka wciąż nie potrafi ułożyć sobie życia. Szukając wsparcia, Sylwia nieświadomie wpada w zastawioną przez blog pułapkę.

Choć z założenia sięgam po konkretne tytuły po to by odetchnąć na chwilę od codziennego życia i zrelaksować się, nierzadko kierują mną nieco inne pobudki. Literatura nie tylko bawi, ale i uczy, a ja staram się o tym nieustannie pamiętać. Kiedy więc na rynku wydawniczym pojawiła się powieść "Blogostan", która ukazuje skutki nadmiernego zaangażowania w blogosferę, czułam, a właściwie wiedziałam, że prędzej czy później sięgnę po ową pozycję. I choć nie mogę powiedzieć że  rozczarowałam się lekturą, spodziewałam się czegoś zupełnie innego

Tematyka,  którą porusza pani Joanna Opait-Bojarska na kartach swojej powieści tyczy się chyba wszelkich możliwych problemów współczesnego świata. Biedna jest główna bohaterka, oj biedna! Sylwia jest młodą, inteligentną i urodziwą kobietą, ale ktoś wyraźnie się na nią uwziął i nie ma w życiu lekko. Bo jeszcze byłabym w stanie znieść ojca, który odszedł do innej kobiety; brata, który ma w wyraźnym poważaniu to, że przynosi złe wspomnienia i łaknie kontaktu; i może nawet szefa, który zalega z wypłatą - bo obecnie to już chyba norma, czyż nie?Ale kiedy na dokładkę dochodzi mężczyzna z awersją do zaobrączkowania i nie potrafiąca ułożyć sobie życia matka - załamanie nerwowe w niedalekiej przyszłości jest murowane.  Ja rozumiem, że pani Opiat-Bojarska celowo prowadziła do takiego stanu rzeczy - bo osoba z problemami idealnie nadaje się na typowy portret ofiary nałogu - ale w pewnym momencie przesadziła

Mnogość problemów z jakimi zmierza się Sylwia sprawił, ze główny temat powieści zszedł nieco na dalszy plan. Żeby oddać jednak autorce sprawiedliwość, w trakcie lektury można dostrzec etapy popadania w nałóg. Czytelnik obserwuje jak z każdym momentem życie Sylwii coraz bardziej zostaje podporządkowane  blogowaniu - jak zwykła, relaksująca czynność staje się jedynym sposobem na życie a bohaterka oddala się od rzeczywistości. Po prostu owe niezachowanie proporcji sprawiło, że czytelnik nie skupia sie na tym co NAPRAWDĘ ważne.

Pewnym mankamentem jest też nieznajomość realiów blogosfery. Sylwia jest zwykłym, szarym człowiekiem o a jej blog  poświęcony jest wyłącznie jej codzienności. Fakt, że już pierwszy post spotyka się z licznym odzewem, a po niedługim okresie czasu strona zostaje polecona przez portal jest po prostu nieprawdopodobna przy tak licznej konkurencji.

Autorka broni się jednak dopracowanym stylem. Język jakim się posługuje jest prosty, ale nie banalny. Pani Opiat-Bojarska opisuje wydarzenia rozgrywające się w życiu z zaskakującą wrażliwością. W powieści jest miejsce na chwile radości, smutku i refleksji. Co najważniejsze jednak, mimo takiej mnogości rozpoczętych wątków, autorka dba o by zakończyć je wszystkie i nie zostawić czytelnika bez odpowiedzi na nurtujące go pytania.

"Blogostan" to kawałek dobrej, polskiej prozy, która mimo niedociągnięć powinna trafić do rąk każdego blogera.Pani Opiat-Bojarska "udźwignęła temat". Jej historia wzrusza, bawi, przede wszystkim jednak zmusza do tego by zastanowić się nad samym sobą. A że dodatkowo oprawiona  jest piękną, pastelową okładką? Stanowi to jedynie dodatkowy atut pozycji, chociaż i tak uważam, że niektóre tytuły bronią się same.

Ocena: 7/10

Za lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu Replika

*

Wiadomości od portalu Woblink

Woblink oddaje kasę za zakupy! Dostajesz tyle, ile wydajesz.

Rachunek jest prosty: 100 zł za 100 zł!

Kupuj i zarabiaj! Wybieraj spośród tysięcy e-booków Woblinka i odbieraj kasę w kodach rabatowych! Aby otrzymać kody ze zniżką, możesz kupować wszystkie oferowane na woblink.com e-książki, również te objęte promocją i zakupione z wykorzystaniem kodu rabatowego*. Kupowanie jeszcze nigdy nie było tak przyjemne!

Czas trwania: 19.10 -08.11 2012 r.

Uwaga! Kody promocyjne otrzymuje każdy, kto w okresie 3 tygodni trwania akcji „Woblink oddaje kasę za zakupy!” dokona zakupów za pośrednictwem portalu woblink.com na kwotę minimum 30 zł. Za każde wydane 10 zł dostaniesz 10 zł w postaci kodu rabatowego na zakup kolejnego e-booka, np. 50 zł = 5 kodów o wartości 10 zł każdy. Liczą się zakupy dokonywane z jednego aktywnego konta na Woblinku.

Mail z kodami rabatowymi zostanie wysłany na Twoje konto jak tylko przelew zostanie zaksięgowany. W zależności od banku, proces ten może trwać maksymalnie do 48 godzin. Informacja o zakończeniu transakcji wraz z potwierdzeniem płatności zostanie wysłana mailem na adres podany w trakcie logowania do systemu. W przypadku braku maila z kodami na zakup e-booków Woblinka ze zniżką, prosimy o sprawdzenie folderu ze spamem.

Uwaga! Kwoty nie zaokrąglają się w górę, co oznacza, że po wydaniu np. 69 zł otrzymasz 6 kodów rabatowych o wartości 10 zł każdy. Płatności realizowane mogą być poprzez system PayU lub Yetipay. Kody rabatowe mogą być wykorzystane tylko na portalu woblink.com.

Nie opłaca Ci się kupować gdzie indziej!

Wejdź do katalogu: http://woblink.com/katalog-e-book

* Kod obniża cenę książki o 10 zł, do kwoty nie mniejszej niż 9,90 zł. Oznacza to, że kod można wykorzystać w pełni, jeśli książka kosztuje nie mniej niż 19,90 zł i nie jest objęta inną promocją. Minimalna cena e-booka po obniżce to 9,90 zł, a zatem książka lub komiks w regularnej cenie 14,90 zł po wykorzystaniu kodu promocyjnego o wartości 10 zł będzie kosztować 9,90 zł. Kody zachowują ważność przez 1 miesiąc (30 dni) od momentu ich otrzymania. Kodu rabatowego nie można użyć w przypadku e-booka objętego promocją. Przy zakupie jednej e-książki można wykorzystać tylko jeden kod rabatowy. W razie pytań lub problemów z wykorzystaniem kodu promocyjnego pisz na woblink@woblink.com.


wtorek, 16 października 2012

Smutna historia braci Grossbart - Jesse Bullington

TYTUŁ: Smutna historia braci Grossbart 
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Sad Tale of the Brothers Grossbart 
AUTOR: Jesse Bullington
WYDAWNICTWO: MAG
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2012


Podobno nie ma ludzi ani całkowicie dobrych, ani zupełnie złych . Człowiek nie rodzi się bowiem jako czarny charakter i nic nie jest w stanie zabić w nim wszelkich zalet czy choćby oznak człowieczeństwa. Po prostu zdarza się, że czasami za bardzo ukrywa jasną stroną charakteru i nie daje poznać swego drugiego oblicza. Podobno bo, prawdę mówiąc, trudno  mi w to uwierzyć.

Bracia Grossbart to dwójka rodzeństwa, słynąca w okolicy ze swego niezwykłego okrucieństwa. Oboje trudnią się w zawodzie, który wykonywali już ich pradziadowie, mianowicie rabują oni groby. Manfried i Hegel mają jednak dość swej marnej egzystencji. Pragną czegoś więcej niż życie z dnia na dzień, przepełnione niebezpieczeństwami i niepewnością. Bazując na niepewnej i niedokładnej rodzinnej historii, chcą pójść w ślady swego dziada, udać się do Giptu i tam rabować groby pełne niewyobrażalnych bogactw

Jest jednak rok 1364. W ciemnych lasach średniowiecznej Europy grasują wygłodniałe stwory, a niebo i morza pełne są niewypowiedzianej grozy. Nie wróży to niczego dobrego wyprawie, zwłaszcza, że tropem braci podąża ogarnięty żądzą zemsty wieśniak Heinrich - człowiek któremu wymordowali rodzinę. Być może Grossbertom nigdy nie będzie dane dotrzeć do Giptu.

Wielokrotnie podchodziłam do recenzji powieści pana Bullingtona , co rusz odnosząc miażdżącą porażkę. Recenzja jest subiektywnym opisem naszych odczuć względem danej lektury, ale równocześnie emocje recenzenta nie powinny jej całkowicie zdominować, czyż nie? Prawdą jest jednak, że już dawno żadna pozycja nie wzbudziła we mnie tyle negatywnych odczuć i nie potrafię ich stłumić. Cóż, popełniłam błąd nie dowierzając ostrzeżeniom na okładce i zabierając się za lekturę. Każdy popełnia kiedyś błędy. 

Książka pana Bullingtona pławi się w opisach brutalności i obrzydliwości. Opowieść przekracza wszelkie granice dobrego smaku i przyzwoitości, i to w znaczącym stopniu. Co rusz napotykamy się na bohaterów dławiących się własną krwią czy wnętrznościami. Autor nie szczędzi brutalnych szczegółów czy wulgaryzmów. Rozumiem, że średniowieczny świat różnił się od współczesnego, a pan Bullington chciał nadać swemu "dziełu" autentyczny wydźwięk, ale wszystko ma swoje granice.

Manfrieda i Hegela Grossbertów, a więc kreacje głównych bohaterów, nawet z odrobina dobrej woli nie możemy nazwać atutem powieści. Bracia są aż za bardzo zadufani w sobie, nie szanują drugiego człowieka, a ich świadomość praworządności jest delikatnie rzecz mówiąc, zachwiana i spaczona. Światełkiem w tunelu stanowi chyba jedynie silne poczucie braterskiej miłości między nimi. Jesse Bullington pokazał, że nawet w brutalnym światku złodziei, przestrzegany jest etos braterskiej więzi. "Smutna historia braci Grossbart" może również ugodzić w uczucia religijne swoich czytelników. Bohaterowie jawnie lekceważą Boga i Jezusa, traktując ich raczej jako przypadkowy i niepożądany dodatek do Maryi. Bo to właśnie służbą dla jej osoby tłumaczą wszelkie swe niecne czyny i występki.

Język jakim posługuje się autor jest dosyć ciężki i toporny. Prawdopodobnie Bullington starał się nieco go zarchaizować by oddać standardy średniowiecznej epoki, ale niezupełnie mu się to udało. Przydługie opisy bitew, które już i tak były ciężką lekturą, przedstawione za pomocą zagmatwanych zdań stawały się drogą niemal do do pokonania.

"Smutna historia braci Grossbart" wbrew pozorom nie jest lekturą złą. Widać, że autor miał ciekawy, a przede wszystkim oryginalny pomysł. Po prostu jest to tytuł  skierowany do wąskiego grona czytelników, do których ja się nie zaliczam. Jeżeli lubicie nieco stylizowane, średniowieczne historie z wyraźnie zarysowanymi czarnymi charakterami w roli głównej to być może znajdziecie w tej pozycji to, czego ja nie dostrzegłam.

Ocena: 3/10

Za lekturę dziękuję wyd. MAG


Moi Drodzy! Dziękuję za tak liczne zgłaszanie się do konkursu. Cieszę się, że spotkał się z Waszym zainteresowaniem i trzymam za każdego z Was kciuki. Tych którzy wciąż nie zgłosili chęci udziału - serdecznie zapraszam!

środa, 10 października 2012

Konkurs - "Dotyk Gwen Frost"

Moi  Drodzy! ostatnio mam szczęście do tego, iż wydawcy wysyłają do mnie po dwa egzemplarze książek. Ostatnio takowa sytuacja miała miejsce dzięki wydawnictwu Replika, tym razem - Dreams. Omyłkowo otrzymałam dwa egzemplarze wydanego ostatnio "Dotyku Gwen Frost" i za porozumieniem z wydawcą uzgodniłam, że jeden z nich powędruje dla kogoś  z Was. 

Ostatnio musieliście wykazać się talentem i oryginalnością, tym razem, zainspirowana mitologiczną tematyką powieści, postanowiłam, że to fatum, a więc przeznaczenie zadecyduje do kogo powędruje egzemplarz.  

Regulamin:

 1. Organizatorem konkursu jestem ja autorka bloga zlodziejkaksiazek.blogspot.com oraz w sposób pośredni wydawnictwo Dreams
2. Konkurs obowiązuje od dnia dzisiejszego czyli 10 października do 1 listopada do godz. 23.59
3. Zasady konkursu:
 a) W wyznaczonym terminie (podanym w punkcie drugim) należy wyrazić w komentarzu chęć  otrzymania nowego egzemplarza powieści "Dotyk Gwen Frost" (wewnątrz którego znajduje się jednak pieczątka "egzemplarz nie do sprzedaży"). Wystarczy krótkie ale treściwe "Zgłaszam się!". W komentarzu musi znajdować się również mail kontaktowy
b) Bardzo prosiłabym o umieszczenie na własnym blogu banerka informującego o konkursie podlinkowanego do tego postu.
c) W konkursie mogą brać udział osoby nie posiadające bloga
 d) W konkursie mogą brać udział tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski!
 4. Zwycięzcę wybierze fatum, którego narzędziem będzie moja skromna osóbka a właściwe moja rączka. Moja kochana siostrzyczka Mona autorka bloga monacosmetics.blogspot.com będzie czuwać czy aby na pewno nie oszukuję! Zwycięzca zostanie ogłoszony prawdopodobnie 3 listopada, ale zastrzegam sobie prawo do zmiany owego terminu o plus/minus dwa dni
5. Tak jak już wspomniałam "walczymy" o jeden egzemplarz "Dotyku Gwen Frost", którego wartość wynosi 34,90 zł. Nagrodę w sposób pośredni ufundowało wydawnictwo Dreams
6. Zwycięzca będzie miał dwa dni na przysłanie swojego adresu. Jeżeli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, paczka zostanie wysłana około 6 listopada.
7. Prawo do składania reklamacji, w zakresie niezgodności przeprowadzenia Konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu 7 dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie maila na adres kala.suder@gmail.com


Powodzenia!

sobota, 6 października 2012

Podsumowanie września 2012

Skłamałabym twierdząc, że wrzesień zalicza się do najlepszych miesięcy w moim życiu. Zdecydowanie ten tegoroczny nie znalazłby się nawet w pierwszej dwudziestce.  I o ile nie mam nic do zarzucenia pierwszej połowie miesiąca, w drugiej - z niejasnych nawet dla mnie samej przyczyn - złapałam jakiegoś doła. Nie obeszło się bez sporu z najbliższymi, a całość niestety rzuciła się na ilość przeczytanych przeze mnie pozycji.  Przez ostatni półtora tygodnia męczę jedną książkę i nawet nie jestem chyba w jej połowie! Obiecuję jednak wziąć się w garść! Nie przynudzając, przechodzę do statystyk:

Ilość przeczytanych książek: Jak do tej pory jest to najmniejsza liczba przeczytanych książek w tym roku. Wszystko zrzucam jednak na karby jesiennej chandry!
Ilość zrecenzowanych książek: 6
Najlepsza książka: Nie potrzebowałam długo się zastanawiać. Bezapelacyjnie "W niebie na agrafce"!
Największe rozczarowanie: Nie ma, Moi Drodzy!
Wyzwanie "z półki": 1
Wyzwanie "czytam Kingiem": -
Wyzwanie "wyciągnięte z półki życie"; -
Wyzwanie "Daj się zaczarować Kasi Michalak": -


P.S. W niedługim czasie wypatrujcie konkursu ;) !