czerwca 2012 - Zlodziejka Ksiazek

sobota, 30 czerwca 2012

Córka łowcy demonów - Jana Oliver
czerwca 30, 2012 13 Comments
TYTUŁ: Córka łowcy demonów
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Demon Trapper's Daughter
AUTOR: Jana Oliver
WYDAWNICTWO: Replika

Jana Oliver to autorka, która urodziła się i wychowała w Iowa. Mieszka w Atlancie wraz ze swoim mężem, a także parą niesfornych kotów. Jak sama przyznaje, najszczęśliwsza jest w chwilach, gdy bada nieznane miejskie legendy czy spaceruje po starych cmentarzach. Odkąd jej powieści odniosły sukces, utrzymuje się wyłącznie z pisania, uważając swą pracę za najlepszą na świecie. Jest laureatką wielu nagród literackich.

Życie nie jest proste, ani tym bardziej sprawiedliwe. Stanowi nieustanne źródło pomyłek, bólu czy cierpienia, sporadycznie obdarzając nas chwilami szczęścia.To przedstawienie mylnie zaliczane do kategorii komedii, która śmieszy jednak chyba jedynie Tego na Górze. Nieustanne upadki, przymus udowadniania własnej wartości, a także ból nieodłącznie powiązany ze stratą najbliższych.Tak, zdecydowanie czasami życie boli.Czasami ten ból staje się nie do zniesienia.

Atlanta w niedalekiej przyszłości wcale nie różni się tak bardzo od rzeczywistości, która obecnie nas otacza. Ludzkość wciąż zmaga się ze śmiertelnymi chorobami, atakami przemocy i dziwną skłonnością do oceniania drugiej osoby nie za to jaka jest, ale za to kim jest. Co więcej, musi zmagać się z jeszcze jedną przeszkodą - prawdopodobnie najistotniejszą ze wszystkich, mianowicie obecnością  wszelakiego rodzaju demonów, które skrupulatnie dążą do przejęcia władzy nad światem. By zapobiec ich działaniom powołani zostali specjalnie przeszkoleni łowcy; silni, niepokonani i niezniszczalni, przynajmniej z pozoru.

Riley zawsze marzyła o tym by zasilić szeregi łowców, podążyć śladami swego ojca  i zostać legendą.  Nigdy nie znajdowała się jeszcze tak blisko realizacji swoich marzeń co teraz. Gildia potrzebuje każdego wsparcia - nawet siedemnastoletniej dziewczyny, która nieustannie wplątuje się w kłopoty i nie ukończyła jeszcze liceum. Riley rozpoczyna pełną niebezpieczeństw rozgrywkę ze złem i tymi, którzy tylko z napięciem czekają na jej pomyłkę. Musi pokonać własne słabości, nauczyć się rozróżnić przyjaciół od wrogów i zmierzyć z potęgą rodzącego się właśnie uczucia.   Nic nie toczy się jednak zgodnie z planem...

Literatura młodzieżowa, zwłaszcza biorąc pod uwagę pozycje zaliczane w przynajmniej minimalnym stopniu do gatunku romansów paranormalnych, z pewnością nie zalicza się do grona tak zwanej "literatury ambitnej". To powieść w stu procentach rozrywkowa  i należy już na wstępie wyraźnie to zaznaczyć, aby później niepotrzebnie się nie rozczarować. Jest to również literatura oparta na pewnych znanych i wspominanych już niejednokrotnie przeze mnie schematach wśród których prym zdecydowanie wiedzie "trójkąt miłosny" a którego centralną postacią jest główna bohaterka. "Córka łowcy demonów" nie odbiega dalece od owego krótkiego opisu, a mimo to wyraźnie można dostrzec elementy, które różnią ją od innych pokrewnych tytułów.

Przede wszystkim jest to urozmaicenie świata fikcyjnego poprzez wprowadzenie różnorakiego rodzaju demonów. Choć paranormalne stworzenia zdominowały ostatnio rynek wydawniczy, powieści w których  to demony odgrywają kluczową rolę jest wciąż stosunkowo mało. Pani Jana Oliver miała więc doskonałe pole do popisu i zdecydowanie wykorzystała owy fakt na swą korzyść. Świat stworzony przez autorkę jest fascynujący głównie przez staranność z jaką go kreuje. Staranne, rozbudowane opisy rzeczywistości; stworzona z niezwykłą precyzją klasyfikacja demonów, a także zawarte w powieści fragmenty tyczące się kultury i tradycji łowców - to tylko kilka z detali, którymi raczy nas Jana Oliver.

Fabuła obraca się głównie wokół historii Riley. Pojawia się nieodłączny wątek pierwszej miłości - wbrew pozorom nie tak pięknej i doskonałej jak można by przypuszczać.  Autorka wyraźnie daje również do zrozumienia czytelnikowi, że w kolejnych tomach serii zetkniemy się ze wspomnianym już powyżej motywem trójkąta miłosnego.O dziwo jednak, na chwilę obecną wcale nie zakłóciło to radości jaką czerpałam z lektury. Powieść Jany Oliver przekazuje jednak również swoim czytelnikom pewne uniwersalne prawdy. Mówi o tym, że bez względu na wszystko to my sami podejmuje decyzję o własnym życiu i że wbrew pozorom zawsze, z każdej sytuacji jest jakieś wyjście - nawet jeżeli początkowo tak trudno je dostrzec.

Czasy, w których w literaturze dominowały bezradne, łatwo wplątujące się w kłopoty bohaterki widocznie odeszły już w zapomnienie. Coraz częściej stykamy się bowiem z niezwykle wyrazistymi, samodzielnie stawiającymi czoło problemom postaciami. Taka też jest i Riley. Silna, młoda dziewczyna, która mimo kłód, które rzuca jej pod nogi los, dzielnie stawia im czoło. Z miejsca zdobyła moją sympatią. Trochę trudniej przyszło to Simonowi. Tacy idealni bohaterowie bez nawet najmniejszej skazy zdecydowanie nie zaliczają się do grona moich ulubieńców. Wręcz przeciwnie, budzą we mnie raczej negatywne uczucia. Simon miał tym trudniej, że autorka zestawiła go z Beckiem. Beckiem, który w pełni zaspokoił mój czytelniczy apetyt, idealnie wpisując się we wzór najbardziej cenionych i wielbionych przeze mnie bohaterów. Nie możliwy do jednoznacznego sklasyfikowania - tajemniczy, seksowny, cholernie uparty. Słowem, dokładnie to co tygryski lubią najbardziej.

Autorka stosuje narrację trzecioosobową i choć głównie zrzuca odpowiedzialność za przedstawianie otaczającej bohaterów rzeczywistości na Riley, zdarza się, że owy "balast" przejmuje Beck.  Styl jakim się posługuje jest niezwykle prosty, ale z pewnością nie banalny. Jana Oliver opisuje bowiem rzeczywistość niezwykle barwnie i plastycznie, co widocznie przyspiesza lekturę a co za tym idzie działa na jej korzyść.

Tak jak już wspomniałam "Córka łowcy demonów" nie jest dziełem wybitnym Jest to jednak doskonała, lekka historia o tym, że nigdy nie należy tracić wiary - zwłaszcza w samego siebie. Zarówno fabuła - doskonale wyważona i zdynamizowana jak i kreacja różnorodnych, niezwykle rzeczywistych bohaterów zasługują na słowa pochwały. I choć prosty język sugeruje raczej, że gronem docelowym lektury była młodzież, wierzę, że również nieco starsi fanatycy gatunku będą odczuwali radość płynącą z lektury owego tytułu. 

„Dorośli zawsze zachowują się tak, jakby potrafili wszystko naprawić.” 

Ocena: 8/10

Łowcy demonów:
Córka łowcy demonów | Złodziej dusz


Za lekturę ogromnie dziękuję wydawnictwu Replika


Read more

środa, 20 czerwca 2012

Piosenki dla Pauli - Blue Jeans
czerwca 20, 2012 18 Comments
TYTUŁ: Piosenki dla Pauli
TYTUŁ ORYGINAŁU; Canciones para Paula
AUTOR:Blue Jeans
WYDAWNICTWO: Jaguar

Blue Jeans to pseudonim literacki pochodzącego z Sewilli Francisca de Pauli Fernandeza. „Piosenki dla Pauli” to jego debiutancka powieść, która początkowo ukazała się w Internecie, a dopiero za namową fanek Fernandez zdecydował się na opublikowanie jej w wydawnictwie Everest. W Hiszpanii książka odniosła spektakularny sukces, bijąc w rankingach popularności największe przeboje z uwielbianego gatunku paranormal romance.

Czasami trudno odróżnić jest zwykłe zauroczenie od miłości, zwłaszcza kiedy jest się dopiero wkraczającą w dorosłość nastolatką, nie mającą pojęcia o tym czym naprawdę jest owo najpiękniejsze na świecie uczucie. Marzenie o przeżyciu czegoś niezwykłego i lęk, że tego nie doświadczymy, przyczynia się do tego, że żyjemy w kłamstwie u boku osoby, do której w rzeczywistości nic nie czujemy. Pozostajemy ślepi na wszystkie sygnały, które daje nam los i ignorujemy prawdziwe uczucie, które czeka na nas tuż za rogiem...

Paula jest przekonana, że właśnie spotkała swoją prawdziwą miłość, mimo że mając niespełna siedemnaście lat nie poznała jeszcze wszelkich aspektów owego uczucia, a na dodatek tak naprawdę nie widziała jeszcze wybranka swojego serca. Ten stan ma jednak ulec zmianie. Po dwóch miesiącach ciągłych rozmów internetowych, Paula wreszcie ma się spotkać z Angelem twarzą w twarz. Niestety marzenia dziewczyny nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości, dziennikarz zajęty przeprowadzaniem wywiadu z jedną z najbardziej popularnych piosenkarek młodzieżowych - Katią spóźnia się na spotkanie.

I właśnie w tym momencie na scenie pojawia się kolejny aktor. Alex to młody, początkujący pisarz, a także niezwykle utalentowany muzyk. I chociaż Paula kocha Angela, kreatywność nowo poznanego artysty fascynuję dziewczynę. Niektóre historie miłosne wbrew pozorom nie kończą się happy endem. Zdarzają się bajki, w których przystojny książę porywa nieodpowiednią księżniczkę, a pocałowana właśnie żaba wcale nie zamienia się w księcia.  Miłość nie zawsze wygląda dokładnie tak jak w romansach, a wejście w dorosłe życie boleśnie potrafi o tym przypomnieć.

Nie przepadam za typowo młodzieżowymi pozycjami.Chyba wyrosłam już z czasów, gdy podobne historie pochłaniałam z wypiekami na twarzy, wczuwając się w sytuację głównej bohaterki z zaskakującą wręcz łatwością.  Łudziłam się, że mimo natłoku negatywnych opinii na temat owej pozycji, moje uczucia względem niej będą inne - znacznie bardziej pozytywne.  Cóż, okazało się, że słowo "łudziłam" jest tutaj kluczowe. Czas biegnie nieubłaganie, a lektura "Piosenek dla Pauli" niestety boleśnie mi to uświadomiła.

Blue Jeans w swojej debiutanckiej powieści porusza niezwykle ważny, ale nieco już oklepany temat pierwszej miłości. I może nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że na ponad siedmiuset stronach pisze tylko i wyłącznie o niej! Tak, autor zdecydowanie zatroszczył się by temat ten zupełnie zdominował zawartość "Piosenek dla Pauli". Wplątuje bohaterów w zawiłe historie miłosne, w których nie sposób się jest połapać (nawet samemu autorowi!). Paula kocha Angela. Angela kocha jednak również Katia. Paula darzy Alexa dziwną fascynacją, ale ten z kolei cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem swojej przyrodniej siostrzyczki. Równocześnie Mario zaczyna darzyć Paulę uczuciem wychodzącym poza przyjacielskie relacje., nie zauważając, że sam staje się obiektem westchnień Diany. Przy takiej dawce  "miłości", autor zdecydowanie powinien uraczyć nas jakimś ciekawym, życiowym wątkiem, który przyniósłby chwilę wytchnienia czytelnikom. Niestety, nie decyduje się nawet na tak małe ustępstwo.

Kreacja postaci również nie stanowi mocnej strony powieści, wystarczy zresztą zerknąć na sylwetkę głównej bohaterki. Prawie siedemnastoletnia Paula zaskakuje swoją niedojrzałością. Jej głowę zaprzątają jedynie myśli o chłopcach i o tym jak ukryć związek ze starszym od siebie mężczyzną przed rodzicami. Owa niedojrzałość w zachowaniu nastolatki zostaje jeszcze dodatkowo (i zupełnie niepotrzebnie!) podkreślona - bohaterka wydaje się nie rozstawać z plecakiem z Atomówkami i pozostaje bezwarunkowo wierna panującej obecnie modzie. Przyjaciółki Pauli zostały wykreowane na podstawie podobnego schematu - są płytkie, a swoim zachowaniem upodabniają się niestety do poziomu dojrzałości przeciętnej jedenastolatki. Biorąc pod uwagę, że autor jest przedstawicielem płci brzydkiej można by pomyśleć, że przynajmniej męskie grono bohaterów zasługuje na uwagę czytelnika. Niestety, są to jedynie pobożne życzenia. Angel, Alex i Mario zlewają się w jedną osobę - przystojni, zaślepieni uczuciami i zupełnie pozbawieni charakteru, takie "ciepłe kluchy" jakby powiedział mamutek.

Autor swoim stylem pisania niestety nie podnosi poziomu powieści. Zupełnie nie mogłam się przyzwyczaić do narracji jaką prowadzi - trzecioosobowej, ale w czasie teraźniejszym, co jest dla mnie tym bardziej niezrozumiałe, że podobny zabieg w przypadku twórczości Mocci, na którym zresztą  widocznie zamierzał się wzorować Blue Jeans, ogromnie przypadł mi do gustu/  Co z tego, że jego styl jest lekki i w miarę obrazowy, skoro za nic w świecie nie pomógł mi w tym bym przekonała się do lektury?

Mimo tylu negatywnych emocji, które wzbudziła we mnie lektura, postarałam się jednak znaleźć przynajmniej kilka plusów. Przede wszystkim należy pochwalić tutaj oprawę graficzną Lubię od czasu do czasu spojrzeć na taką minimalistyczną okładkę, która dodatkowo idealnie oddaje fabułę powieści. Z kolejnym plusem było już niestety znacznie trudniej. Jeżeli jednak miałabym za coś wyróżnić hiszpańskiego debiutanta to tylko i wyłącznie za oryginalny "projekt twórczy Alexa".

Niestety, mimo moich niewielkich wymagań "Piosenki dla Pauli"  ogromnie mnie rozczarowały. Lektura powieści typowo "rozrywkowej" już dawno mnie tak nie wymęczyła. Autor zawiódł mnie zarówno na polu fabuły, kreacji bohaterów jak i tym typowo językowym. Nie wiem wśród jakiego grona czytelników owa pozycja mogłaby cieszyć się entuzjazmem. Polski rynek wydawniczy wydaje bowiem wiele innych, znacznie bardziej zasługujących na uwagę pozycji - nawet gdyby rozważać jedynie te, które wyszły spod pióra naszych rodzimych autorów, pozostawię więc decyzję o lekturze w Waszych rękach. 

"Raz na jakiś czas pojawiają się osoby, które piętno na twym życiu. To taka gra losu, magiczna sztuczka (jeśli wierzysz w magię),że na drodze spotykamy ludzi zmieniających nasze zachowanie, a niekiedy wręcz sposób myślenia i odczuwania. Ich osobowość rozciąga się wokół nas niczym siatka, w którą chętnie wpadamy.

Ocena: 4/10

Piosenki dla Pauli:
Piosenki dla Pauli | Czy wiesz, że Cię kocham? | Ucisz mnie pocałunkiem

Za lekturę dziękuję wydawnictwie Jaguar


Read more

czwartek, 14 czerwca 2012

Odette i inne historie miłosne - Éric-Emmanuel Schmitt
czerwca 14, 2012 12 Comments
TYTUŁ: Odette i inne historie miłosne
TYTUŁ ORYGINAŁU: Odette Toulemonde Et Autres Histoires
AUTOR: Éric-Emmanuel Schmitt
WYDAWNICTWO:  Znak

Eric-Emmanuel Schmitt to jeden z najbardziej poczytnych, współczesnych, francuskich pisarzy. Mimo iż wychował się w rodzinie sportowców, sam nie wyjawia zainteresowania w tej dziedzinie. Filozofia, teatr, powieściopisarstwo, a od niedawna również i film to dziedziny, w których artysta spełnia się zawodowo. Jego książki przetłumaczono na 40 języków, a sztuki teatralne wystawiane są w teatrach w ponad 50 krajach świata. Ale choć jego twórczość bije kolejne rekordy popularności, Schmitt wciąż pozostaje dość tajemniczą postacią.

Kobieta to postać równie niezwykła co skomplikowana. Posiadająca dar do ukazywania myśli i wydarzeń za pomocą barw, smaków czy zapachów; niezdolna do podjęcia nawet prostych decyzji. Potrafiąca kochać i nienawidzić równocześnie, nieraz nawet tę samą osobę. Wzruszająca się na filmach czy też książkach o miłości, a jednak potrafiąca zachować zimną krew w nagłych sytuacjach... Tak, zdecydowanie trudno jest w prostych słowach wytłumaczyć na czym polega niezwykłość kobiet; ubrać  w zdania kołaczące się w głowie myśli, nie pomijając tego co najważniejsze. Bo jak oddać równie skomplikowany charakter?

Wanda Winnipeg to typowa kobieta sukcesu. Niezależna i dysponująca pokaźną sumą gotówki, a do tego zimna i wyrachowana.  Przybierając ową maskę, Wanda skrywa przed światem swoją prawdziwą twarz. Jest przy tym tak doskonałą aktorkę, że nikt nie odkrywa jej maskarady. I może Wandzie udałoby się oszukać nawet samą siebie, gdyby nie obecność starszego, naznaczonego przez los malarza-amatora...Helene nie potrafi kochać. Jako urodzona pesymistka, przechodzi przez życie dopatrując się w nim szpetoty, albo chociaż jakiejś niewielkiej skazy. Antoine zmienia jednak jej spojrzenie - przynajmniej z pozoru. Jego osoba staje się jej osobistymi różowymi okularami, przez które spogląda na świat.   Co jednak, kiedy Antoine odejdzie?

Odile jest przerażona obecnością starszej kobiety w swoim mieszkaniu. Podejrzewa, że ta celowo przestawia rzeczy w jej pokoju by wpędzić Odile w obłęd. Tyle, że kolejne interwencje policji nie przynoszą rezultatów. Kobieta wydaje się nie uchwytna. Gdyby tego było mało, mąż nawet nie kryje się z faktem, że niej ona jedyną kobietą w jego życiu. Odile postanawia na własną rękę złapać staruszkę i dowiedzieć się czego ta od niej chce. Rozwiązanie owej zagadki może się jednak okazać zaskakujące... Fabio to podrzędny aktor, który lata lasku i sławy już dawno ma za sobą. Zresztą, nigdy nie posiadał olśniewającego talentu a jedyne co go ratowała to niecodzienna uroda.  Pogodzony z ową prawdą wraca do miejsca, w którym przed laty spotkał jedyną kobietą, którą naprawdę kochał - Bosą księżniczkę.

Nazwisko pana  Érica-Emmanuela Schmitta, jednego z najsławniejszych autorów francuskich, już dawno obiło mi się o uszy. Opinie na temat jego twórczości skrajnie się jednak od siebie różniły.  Jedni pozostawali pod urokiem jego warsztatu pisarskiego, inni z kolei nie szczędzili słów krytyki. Zaintrygowana artystą, który wywołuje tak skrajne uczucia wśród czytelników postanowiłam na własnej skórze przekonać się o  wartości pana Schmitta. Jak się zresztą okazało, bardzo słusznie.

Éric-Emmanuel Schmitt w swojej powieści przedstawia osiem różnorodnych historii miłosnych, których elementem wspólnym jest silnie zarysowany portret kobiety.  Nie ukrywam, że temat, który porusza autor nie należy do najoryginalniejszych. Wydawać by się mogło, że pisarze wykorzystali już wszelkie możliwe scenariusze powiązane z miłością. Że niemożliwe jest stworzenie czegoś nowego i oryginalnego, a jednak panu Schmittowi przynajmniej w znaczącej części się to udaje. Choć niewątpliwie "Odette i inne historie miłosne" jest powieścią o miłości, z miłością, z którą spotykamy się w komediach romantycznych nie ma nic wspólnego. Pan Éric-Emmanuel Schmitt ukazuje miłość jako uczucie, które tak jak wszystko na świecie, nie jest zupełnie białe ani czarne, ale pełne różnorakich odcieni szarości. Pokazuje, że czasami nawet najpiękniejsze uczucie nie jest wolne od skaz i że życie jest za krótkie na to by bać się kochać.

Niezaprzeczalnym atutem pozostają żeńskie postacie. Wielu przedstawicielem płci brzydkiej kreowanie żeńskich bohaterek sprawia spore problemy. Albo nadmiernie je idealizują, albo czynią z nich istną femme-fatale, nie potrafiąc zastosować metody złotego środka. Éric-Emmanuel Schmitt ma jednak widocznie zdolność tworzenia bohaterek z krwi i kości zapisane w genach. Jego bohaterki są bowiem dokładnie takie jak żywe kobiety - pełne sprzeczności.

W swoich opowiadaniach, autor nie decyduje się na jednorodną narrację. Raz jest ona pierwszoosobowa, z kolei kiedy indziej zostaje poprowadzona z punktu widzenia narratora wszystkowiedzącego.  Niezmiennie jednak jego styl cechuje się niezwykłą plastycznością, skłonnością do przedstawiania świata i wydarzeń za pomocą rozległych opisów, a także retrospekcji. I choć z reguły jestem zwolenniczką unika podobnych zabiegów, byłabym niesprawiedliwa krytykując ten sposób pisania, gdyż autor doskonale się w nim sprawdza.

"Odette i inne historie miłosne" to zbiór krótkich, ale bogatych w treść opowieści o tym, że świat nawet w szarych kolorach potrafi być piękny Swego rodzaju różnorodność tematyczna, ale także fakt, że wszystkie historie napisane są na równie wysokim poziomie przyczynia się do faktu, że powieść czyta się nie tylko szybko, ale i z przyjemnością. Éric-Emmanuel Schmitt zauroczył mnie swoją zdolnością do ubierania w odpowiednie słowa emocji a także kreacji wyrazistych kobiecych bohaterek. I to właśnie dlatego już teraz wiem, że może i jest to moje pierwsze spotkanie z autorem, ale na pewno nie ostatnie.

„Tego dnia nabrała ostatecznej pewności co do dwóch spraw: bardzo ją drażnił, ale gdyby mogła, zostałaby z nim na zawsze.”

Ocena: 8/10

Za lekturę serdecznie dziękuję portalowi Woblink

Read more

czwartek, 7 czerwca 2012

W otchłani - Beth Revis
czerwca 07, 2012 26 Comments
TYTUŁ: W otchłani
TYTUŁ ORYGINAŁU: Across the universe
AUTOR: Beth Revis
WYDAWNICTWO: Dolnośląski

Beth Revis to amerykańska autorka, która wraz z mężem mieszka w Północnej Karolinie. Zadebiutowała powieścią "W otchłani", która stanowi pierwszą część dystopijnej trylogii dla młodzieży. Książka błyskawicznie zdobyła status bestsellera „New York Timesa”, została również Najlepszą Książką Amazon.com w styczniu 2011 oraz nominowano ją do prestiżowej nagrody Carnegie Medal i Nagrody Książki Roku w kategorii literatury dla młodzieży przez „Romantic Times Book Reviews”. Prawa do trylogii Beth Revis sprzedano do ponad dwudziestu krajów. Druga część dystopijnej trylogii  ukaże się na polskim rynku wydawniczym już 20 września.

Każdy z nas chociaż raz marzył chyba o tym by zacząć swoje życie od nowa. Pozostawiając daleko za sobą problemy i zmartwienia, dostając od losu czystą, białą kartkę. Podobna szansa wiążę się jednak również z pewnymi wyrzeczeniami. Bo oprócz problemów musisz zostawić również swoje marzenia, plany i wszystkie osoby, które kochasz. Musisz zapomnieć, albo przynajmniej pozwolić na to by inni zapomnieli o Tobie. Przede wszystkim jednak, musisz liczyć się z faktem, że nie wszystko może pójść zgodnie z planem.

Amy dokonała wyboru. Samodzielnego i wolnego od presji otoczenia,wyboru, którego niektórzy ludzie zostali pozbawieni.  Zaskakując samą siebie, postanowiła porzucić swoje dotychczasowe życie na ziemi. Zostawiła przyjaciół i swojego chłopaka, zrezygnowała z wszelkich planów na przyszłość, a wszystko to na rzecz podróży ku nowo odkrytej planecie. Niewykluczone, że tym co pchnęło ją do podjęcia takiej a nie innej decyzji była obecność rodziców na statku. Być może jednak palce maczało tutaj samo  przeznaczenie.Podróż miała trwać 300 lat, po których Amy, jej rodzice i reszta  hibernowanych pacjentów miała zostać przywrócona do życia.  Tyle, że już od samego początku nic nie idzie zgodnie z planem...

Mimo hibernacji, Amy pozostaje boleśnie świadoma rzeczy, które dzieją się wokół niej i czasu, który upływa. Koszmar dziewczyny rozpoczyna się jednak na dobre w chwili, w której ktoś brutalnie budzi ją z lodowatego snu. Amy nie może czuć się bezpiecznie na pokładzie "Błogosławionego". Najstarszy, dowodzący statku i opiekun całej załogi, dobitnie daje dziewczynie do zrozumienia, że jest tutaj nieproszonym gościem, odmieńcem, którego nie zawaha się pozbawić życia w imię wyższej racji, Amy zdaje sobie sprawę, że na pokładzie nie znajdzie żadnego człowieka godnego zaufania, a już na pewno nie jest nim Starszy - następca Najstarszego, zafascynowany dziewczyną. Amy doskonale to wie, nie oznacza to jednak, że owa wiedza ochroni ją przed popełnieniem błędu.

Pomysł amerykańskiej autorki znacznie odbiega od tego do czego zdążyli nas już przyzwyczaić inni pisarze. I choć fakt, że tematyka podróży międzygalaktycznej nie jest zbyt popularna wśród literatury młodzieżowej dawał autorce szerokie pole do popisu, trudno również ukryć, że tworząc "W otchłani", Beth Revis podjęła spore ryzyko. Ludzie z reguły boją się tego co obce, nowe a przez to trudne do zdefiniowania. Wydaje im się, że owe wyrażenia są synonimem czegoś złego. Po mojej głowie, aż wstyd się przyznać!, kołatały zresztą podobne myśli. Nie ukrywam bowiem, że podobne klimaty znacznie odbiegają od tych "moich". A jednak zaryzykowałam i uwierzcie mi na słowo - było warto.

Beth Revis rozpoczyna swoją debiutancką powieść mocnym akcentem, który jest jednak jedynie delikatną zapowiedzią wrażeń, które będą nam towarzyszyć w trakcie dalszej lektury. Mamy więc niezwykły świat, w którym ludzie odczuwają nieznośną samotność wśród tłumu. Świat, w którym człowieka pełni władz umysłowych nazywa się szaleńcem, z kolei tych którzy zasługują na owe miano traktuje się jak kogoś "normalnego". I wreszcie świat zbudowany na podwalinie kłamstw i obłudy, w którym wciąż znajduje się jednak miejsce na miłość, przyjaźń i nadzieję. Autorka tworzy owy świat z niezwykłą precyzją, dbając o to by zachwycić czytelnika nie tylko ogólnym wrażeniem, ale i najdrobniejszymi detalami.

Fabuła "W otchłani" jest bardzo dobrze wyważona i niezwykle dojrzała. Choć oczywiście  kluczową rolę odgrywa akcja, autorka poświęca w swojej powieści również sporo miejsca na poruszanie problematyki moralnej. Pochylamy się więc na chwilę nad znanym nam już doskonale tematem władzy i tym jak ogromny wpływ odgrywa ona na zmianę osobowości człowieka. Autorka otwarcia napomyka również o nieznającym granic ludzkim egoizmie, starając się równocześnie ukazać, że w walce z silną wolą i samozaparciem może on stoczyć przegraną walkę. Jest również i miłość! Chyba nie spodziewaliście się, że może być inaczej, prawda? Tyle, że nawet miłość spod pióra Beth Revis jest inna. Jakby dojrzalsza. Taka miłość, która zdolna jest zaakceptować błędy popełniane przez tą drugą osobę i zdecydowanie daleko jej do ideału do którego nas przyzwyczajono.

Autorka stosuje w swojej powieści narracje pierwszoosobową, przedstawiając wydarzenia na zmianę z punktu widzenia Starszego i Amy, co pozwala nam lepiej poznać bohaterów.Wypowiedzi Amy charakteryzują się większą emocjonalnością, co już delikatnie nakreśla nam charakter głównej bohaterki. Amy bez wątpienia nie jest płaską, pozbawioną wad postacią, która nieustannie wplątuje się w tarapaty. Charakteryzuje ją egoizm (choć nie w nadmiarze!) i upór, a także silnie rozwinięta empatia. Kiedy potrzeba, potrafi sama się o siebie zatroszczyć, zdecydowanie nie lubi kiedy ktoś mówi jej co powinna robić i lubi od czasu do czasu wetknąć nos w nieswoje sprawy.  Starszy z kolei dużą wagę przykłada do opisu faktów. Pozbawiony bliskości rodziny, chyba nie zupełnie radzi sobie z okazywaniem uczuć. Cechuje go ciekawość świata i dlatego jego uwagę przykuwają wszelkie niedostępne dla nieupoważnionych miejsca. Ponad to jest może trochę więcej niż przeciętnym egoistą. Nagromadzenie owych wad zdecydowanie czyni bohaterów bardziej autentycznymi i sprawia, że z niezwykłą łatwością przychodzi nam utożsamienie się z nimi.

Trudno w jednym zdaniu zawrzeć o czym opowiada powieść "W otchłani". Bezapelacyjnie  jest to historia o bolesnym, dojrzałym uczuciu, które gdzieś po drodze przemienia się w miłość, równocześnie jest to również opowieść o tym jak wielki ciężar spoczywa na barkach władcy.  Pozostaję pod urokiem stylu jakim posługuje się autorka - prostym, a równocześnie tak bogatym w treść, przede wszystkim jednak - niecodzienną kreacją postaci. Beth Revis postawiła niezwykle wysoko poprzeczkę autorom, którzy z pewnością w przyszłości spróbują swoich sił w podobnej tematyce. Z niecierpliwością wypatruję premiery drugiej części, a tymczasem tych, którzy wciąż wzbraniają się przed lekturą, namawiam do sięgnięcia po owy tytuł. Czasami, jak widać, warto zaryzykować.

„Chciałem cię tylko poznać. Nie wiedziałem, że zniszczę całe twoje życie.”

Ocena: 9,5/10

Wyprawa w przyszłość:
W otchłani | Milion słońc

Za lekturę dziękuję Grupie wydawniczej Publicat


Read more

sobota, 2 czerwca 2012

Podsumowanie maja 2012
czerwca 02, 2012 10 Comments
Maj zdecydowanie jest tym miesiącem, na który zawsze czekam z utęsknieniem. Zamieszanie związane z maturami sprawia, że nauczyciele chwilowo odpuszczają sobie znęcanie się nad młodszymi rocznikami. Dodatkowo sporo klas wyjeżdża na wycieczki co z kolei wiążę się ze sporą liczbą zastępstw. Słowem, panuje względny, szczególnie jak na tę porę, luz. W tym roku nie wpłynęło to jednak jakoś szczególnie na liczbę przeczytanych przeze mnie książek, o czym jednak trochę później.

Maj był bardzo ważnym miesiącem dla bloga, gdyż obchodził swoje pierwsze urodziny. Wciąż nie do końca mogę w to uwierzyć Moi drodzy! Statystyki wyglądają dosyć korzystnie. Odwiedziliście Zlodziejkeksiazek 3089 razy, czyli więcej niż w kwietniu. Najchętniej zaglądaliście na post tyczący się urodzin bloga (aż 414!), był on również postem postem najliczniej komentowanym.
Ilość przeczytanych książek: 9 O jedna książka mniej niż poprzednio, no ale książka książce nie równa
Ilość zrecenzowanych książek:
I tutaj zupełnie nie wiem co się stało. W czerwcu trzeba będzie naprawic ten karygodny błąd. 
Najlepsza książka:
Trylogia "Igrzyska śmierci" - Suzanne Collins
Największe rozczarowanie: -
Brak!
Wyzwanie "z półki":
Duma miesiąca! Wreszcie wyzwanie ruszyło z martwego punktu.
Wyzwanie "czytam Kingiem": -
Wyzwanie "wyciągnięte z półki życie"; -

Na samiutkim końcu pragnę Was zachęcić do zaglądnięcia na podstronę Sprzedaż. Ostatnio robiłam porządki i znalazło się kilka pozycji, dla których chętnie znalazłabym nowy dom.
Read more