niedziela, 27 maja 2012

Motyl - Lisa Genova

TYTUŁ:Motyl
TYTUŁ ORYGINAŁU: Still Alice
AUTOR:  Lisa Genova
WYDAWNICTWO: Papierowy Księżyc

Lisa Genova to nie tylko amerykańska autorka jednego z najbardziej spektakularnych debiutów, ale także doktor nauk medycznych w dziedzinie neurobiologii. Wydana przez nią własnym sumptem książka „Motyl”, w krótkim czasie zdobyła serca  zarówno czytelników, jak i krytyków. W USA przez ponad pół roku nie schodziła z listy bestsellerów New York Timesa. Lisa Genova niedawno skończyła pracę nad kolejną powieścią pt. „Lewa strona życia”, która opowiada przejmującą historię kobiety dotkniętej zespołem nieuwagi stronnej. Ukaże się ona w 2012 roku nakładem wydawnictwa Papierowy Księżyc.

Wspomnienia są naszym największym skarbem i przekleństwem równocześnie. To one kształtują naszą osobowość, przede wszystkim jednak stanowią pociechę w chwilach kiedy otacza nas przytłaczająca i wszechobecna samotność. Och, oczywiście, że bywają również wspomnienia, których najchętniej byśmy się pozbyli, ale nawet one, a może zwłaszcza one!, są niezbędne dla naszej egzystencji. Wygodne byłoby posegregowanie ich i powkładanie do ozdobnych pudełek. Dzięki temu nie zblakłyby wraz z upływem lat, nie zostały zniekształcone przez opowieści innych... Co najważniejsze jednak, nikt, nawet bezwzględny i podstępny Alzheimer, nie zdołałby ich ukraść... 

Alice Howland ma wszystko to, o czym wiele kobiet w jej wieku może jedynie marzyć. Mając pięćdziesiąt lat, jest wykładowcą psychologii na Harvardzie, światowej sprawy ekspertką w dziedzinie lingwistyki, ponad to jednak żoną odnoszącego sukcesy w pracy męża i matką trójki, niezwykle uzdolnionych dzieci. Jest dumna z życia, na które tak długo i tak ciężko zapracowała i zamierza jeszcze długo się nim cieszyć. Sporadycznie pojawiające się zaniki pamięci i orientacji budzą lęk Alice, mimo to nawet w najgorszych koszmarach kobieta nie podejrzewa prawdziwej przyczyny takiego stanu rzeczy, Decyzja o wizycie u lekarza na zawsze zmienia jej życie.

Tragiczna diagnoza nie pozostawia złudzeń.  Alice cierpi na Alzheimera o wczesnym początku i nic nie jest w stanie cofnąć skutków choroby, albo przynajmniej zatrzymać jej przebieg.   Niezwykle niezależna niegdyś osoba, praktycznie z dnia na dzień zmuszona jest podporządkować swoją codzienność  do codzienności innych ludzi.  Kiedy demencja pozbawia Alice tożsamości, kobieta postanawia stoczyć walkę o swoje dotychczasowe życie. Musi przewartościować swoje relacje z mężem, uznanym naukowcem, oczekiwania w stosunku do dzieci, przede wszystkim jednak postrzeganie siebie samej w otaczającym ją świecie. W walce z Alzheimerem nie ma szans, nie daje jej to jednak prawa do tego by się poddać.

Nieodparta chęć na zapoznanie się z debiutancka powieścią Lisy Genovy - "Motyl"  towarzyszyła mi od dawna. Na rzecz owego tytułu przemawiały przede wszystkim ciekawa tematyka jak i pozytywne opinie czytelników. Równocześnie jednak obawiałam się, że nie "udźwignę" tej pozycji. Że jej autentyczność przytłoczy mnie i nie zdołam w pełni zapoznać się z "Motylem". Jak się okazało, moje obawy nie były zresztą zupełnie bezpodstawne. Nie raz wspominałam już o tym jak ważne są dla mnie emocje ukryte gdzieś pomiędzy wierszami. Rozwodziłam się na temat potrzeby przeżywania wraz z bohaterami smutków i radości, nie do końca zdając sobie chyba sprawę z tego o co proszę. Pani Lisa Genova rozkłada przed nami całą paletę emocji. Aż do tej pory, nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wiele istnieje sposobów na opisanie bólu, bez używania tego jednego, konkretnego słowa. Amerykańska autorka otwarła mi oczy na wiele istotnych spraw i przyczyniła się do przynajmniej częściowego przewartościowania mojego życia.

Lisa Genova w swoim życiu ma styczność z osobami cierpiącymi na chorobę Alzheimera i zdecydowanie można to dostrzec w książce. Pewne aspekty choroby, nazwy organizacji wspomagających rodziny a także inwazyjne metody leczenia - wszystkie te detale stanowiły dla mnie, zupełnego laika w owej kwestii, zupełną nowość i przyczyniły się do tego, że cała historia stała się bardziej autentyczna. Lisa Genova w subtelny, pozornie niezauważalny sposób przedstawia zmiany zachodzące w życiu Alice, ale także życiu jej rodziny. Gdybym miała wskazać tylko jeden, pojedynczy wątek, który dogłębnie mnie poruszył, z pewnością byłaby to historia projektu "Motyl". Alice - jeszcze prawie zupełnie zdrowa i pełna sił, piszącą list do samej siebie, a także niewielkie zmiany w odpowiedziach, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej (PRZED chorobą) nie stanowiły dla niej żadnej trudności... Wciąż mam łzy w oczach przywołując w pamięci owe fragmenty.

Dusze lekarza dostrzec można również w kreacjach bohaterów. Lisa Genova ogranicza do minimum przedstawianie fizjonomii postaci, większość kreacji stanowi bowiem ich dogłębny, staranny portret psychologiczny. Trochę obawiałam się czy autorce uda się przekazać czytelnikowi zmiany jakie zachodzą w psychice postaci, ale i na tym polu Lisie Genovie udało się stoczyć wygraną walkę. Jej bohaterzy nie są tylko papierowymi sylwetkami, ale postaciami z krwi i kości - oddychającymi tym samym co my powietrzem, potrafiącymi kochać i nienawidzić, a także zdolnymi do odczuwania bólu, który nierozerwalnie łączy się ze stratą

By przedstawić historię cierpiącej na Alzheimera kobiety autorka zastosowała narracje trzecioosobową. Większość rozgrywających sie wydarzeń, jeśli nawet nie wszystkie, zostały przedstawione jednak z punktu widzenia Alice. Dzięki temu jeszcze wyraźniej dostrzegamy wpływ choroby na życie kobiety i łatwiej utożsamiamy się z jej postacią.  Lisa Genova posługuje się prostym, ale plastycznym językiem, który oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Między opisy, autorka zgrabnie wplata krótkie, zrozumiale i nader trafne metafory, które, możecie mi wierzyć lub nie, jeszcze długo po skończeniu lektury, majaczą gdzieś w zakamarkach naszej pamięci.

"Motyl" to wzruszająca opowieść przedstawiająca dramatyczną walkę kobiety o własną tożsamość. Lisa Genova mówi o tym, o czym wolelibyśmy nie słyszeć, sprawia, że dostrzegamy to co w naszym mniemaniu powinno pozostać zakryte. Pokazuje, że każdy człowiek, nawet ten, który obecnie z trudem przypomina sobie własne imię, posiada własną historię - że kiedyś tak samo jak my kochał i marzył. Autorka posługuje się pięknym, plastycznym choć prostym językiem. Dzięki swojej ponad przeciętnej wrażliwości, doskonale udaje jej się oddać emocje.  Powieść nie obfituje w nagłe zwroty akcji czy pełną napięcia fabułę, mimo to doprawdy trudno jest odłożyć ją tak po prostu na bok. "Motyl" jest lekturą dla każdego - nie tylko ze względu na walory estetyczne, ale i moralne. 

"Jestem różowym słoniem z waty cukrowej w składzie porcelany. Wszystkich wprawiam w zakłopotanie. Zamieniam kolację w szalony występ cyrkowy, w którym wszyscy żonglują współczuciem, wymuszonymi uśmiechami oraz drinkami i talerzami" 

Ocena: 9,5/10

Za lekturę ogromnie dziękuję wyd. Papierowy Księżyc

wtorek, 22 maja 2012

Śmiertelne napięcie - Alex Kava

TYTUŁ: Śmiertelne napięcie
TYTUŁ ORYGINAŁU: Hotwire
AUTOR: Alex Kava
WYDAWNICTWO:  Mira

Alex Kava, a właściwie Sharon Kava, to pochodząca z Silver Creek uznawana za mistrzynię thrillerów psychologicznych. Wiele z jej powieści gościło na listach bestsellerów. Kava od dziecka fascynowała się literaturą. Zaczęła pisać bardzo wcześnie, niestety jej zamiłowanie nie spotkało się z aprobatą rodziców. Chociaż wydarzenia, które opisuje są fikcją literacką, często impulsem do ich napisania były faktyczne zbrodnie, co nadaje jej twórczości rys autentyzmu. Alex Kava nadal mieszka w Nebrasce, udziela się również w wielu stowarzyszeniach literackich, zwłaszcza tych zrzeszających twórców thrillerów. 

Nie da się wytłumaczyć zbrodni. Nie istnieje żaden racjonalny powód, dla którego popełnienie morderstwa tudzież innego wykroczenia, które w jakikolwiek sposób odbija się na zdrowiu drugiego człowieka staje się czynem powszechnie akceptowanym. Istnieją jednak pewne okoliczności łagodzące, które przynajmniej w minimalnym stopniu pozwalają nam zrozumieć daną stronę. Nie do końca zdając sobie może nawet z tego sprawę, dokonujemy selekcji zbrodni. Łatwiej przychodzi nam wybaczenie człowiekowi, który dokonuje danego czynu w obronie własnej tudzież na skutek doznanego szoku. Znacznie trudniej jeżeli ofiarą jest bezbronne dziecko.

Grupa miejscowej młodzieży chciała tylko zaszaleć. Nikt nie przewidział, że spontaniczna impreza w gronie znajomych, może stać się ostatnią dla niektórych z nich. Kiedy jednak nocne niebo rozjaśniają dziwne efekty świetlne, beztroski wieczór zamienia się w koszmar. Przebywająca w okolicach, doświadczona agentka FBI Maggie O'Dell znajduje ich w lasach zachodniej Nebraski. Ciała nastolatków znaczą dziwne obrażenia, które mogą wskazywać na porażenie prądem. Ci, którzy przeżyli zostali ciężko ranni, dodatkowo są śmiertelnie przerażeni. Agentka stara się odnaleźć sens w sprzecznych zeznaniach nastolatków i zrozumieć, które z ich słów są prawdą, a które wytworem pobudzonej przez narkotyki wyobraźni. Musi się spieszyć, zwłaszcza, że troje z ocalałych nastolatków ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, a lokalna policja wydaje się  lekceważyć większość dowodów. 

Tymczasem w  Wirginii i Waszyngtonie dochodzi do masowych zatruć w dwóch szkołach. Uczniowie zostają ofiarą nieznanego wirusa i walczą o życie. Śledczym pomaga pułkownik Benjamin Platt, wybitny specjalista od chorób zakaźnych. Dostrzegając powagę zaistniałej sytuacji, podejmuje desperacką walkę o zidentyfikowanie niezwykle groźnego szczepu bakterii, którą zaraziła się młodzież.  I choć miejsca obu dzieli tysiące mil, tropy obu śledztw zbiegają się. Maggie i Benjamin odkrywają przerażającą tajemnicę. Na najwyższych szczeblach władzy znajdują się ludzie, którzy zrobią wszystko by nie dopuścić do jej ujawnienia.

Aż do tej pory pozostawałam obojętna na fenomen twórczości pani Kavy. Mimo pochlebnych opinii, przechodziłam obojętnie obok jej twórczości, skupiając się raczej na powieściach autorów, których znam i cenię. Kiedy jednak zaistniała okazja aby zapoznać się z którymś z tytułów amerykańskiej autorki, postanowiłam z niej skorzystać i na własnej skórze przekonać czy dysponuje ona rzekomym talentem. 

"Śmiertelne napięcie" to bodajże dziewiąta z kolei część przygód Maggie O'Donell i muszę przyznać, że obawiałam się nieco czy zaczynając serię od środka uda mi się w pełni ją zrozumieć. Wątek obyczajowy, z którym stykamy się na łamach powieści rzeczywiście wyraźnie stanowi jedynie element całości. Choć autorka zapobiegliwie tłumaczy czytelnikowi relacje łączące wszystkich bohaterów, początkowo miałam problem z ich odróżnieniem, w powieści przewija się bowiem naprawdę ich spore grono. Wraz z każdym kolejnym rozdziałem poczucie rozgardiaszu na całe szczęście mija. Wątek kryminalny przedstawiony w "Śmiertelnym napięciu" został przedstawiony na najwyższym poziomie. Pani Kava umiejętnie stwarza dwie, z pozoru całkiem odległe sytuacje, po to by w pewnym momencie połączyć je w logiczną całość. Szczególną uwagę należy zwrócić na ich oryginalność.  Amerykańska autorka odbiega od wszelkich schematów i dzięki temu tworzy wątki, które zaskakują czytelnika niemal na każdym kroku. Trzeba przy tym dodać, iż tematyka, którą porusza jest  nie tylko interesująca, ale i adekwatna do kłopotów z jakimi zmagamy się we współczesnym świecie. 

Kunszt autorki można również dostrzec w kreacji bohaterów. Mimo iż stosunkowo mało miejsca poświęca przedstawieniu poszczególnych sylwetek, w oczach czytelnika każdy stanowi oryginalną, pełną sprzeczności całość. Co dziwniejsze po skończonej lekturze jedyną postacią, która wciąż stanowi dla mnie zagadkę jest główna bohaterka - rezolutna Maggie O'Donell, za którą ciągną się widma przeszłości. Zrzucam to jednak na barki mojej nieznajomości poprzednich części serii.

Alex Kava stosuje w swojej powieści narrację trzecioosobową, przy czym większość wydarzeń przedstawiana jest nam z punktu widzenia Maggie O'Donell. Autorka posługuje się niezwykle prostym, zrozumiałym dla każdego językiem. W powieści zdecydowanie przeważają dialogi, a jedyne opisy jakie się pojawiają dotyczą rozgrywających się wydarzeń, spychając na dalszy plan otaczającą bohaterów rzeczywistość czy choćby ich wygląd. Wszystko to w konsekwencji przyczynia się do znacznego zdynamizowania fabuły.

"Śmiertelne napięcie" to dynamiczna, pełna zawirowań i tajemnic powieść o tym do czego może doprowadzić próba utrzymania władzy. Autorka ewidentnie zna walory swojej twórczości i umiejętnie je wykorzystuje. Alex Kava zachwyca czytelnika ciekawie wykreowanymi bohaterami, przede wszystkim jednak umiejętnie skonstruowaną fabułą. Chociaż "Śmiertelne napięcie stanowi kontynuacje przygód Maggie O'Donell, czytelnik nie powinien mieć większego problemu z rozeznaniem się w historii przed uprzednim zapoznaniem z poprzednimi częściami serii. Mimo wszelkich zalet, powieść ta trafi jednak głównie do miłośników kryminałów czy thrillerów. Wielbiciele wątków obyczajowych czy romantycznych mogą poczuć się nieco rozczarowani lekturą. 

"Zasady ustanowiono po to, żeby ocenić ich zasadność, kiedy serce podpowiada co innego."

Ocena: 7/10

Maggie O'Donell:
Dotyk zła | W ułamku sekundy | Łowca dusz | Granice szaleństwa | Zło konieczne | Zabójczy wirus | Czarny piątek | Kolekcjoner | Śmiertelne napięcie

Za lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu Mira

środa, 16 maja 2012

Wśród ukrytych. Wśród oszustów - Margaret Peterson Haddix

TYTUŁ: Wśród zdradzonych. Wśród oszustów
TYTUŁ ORYGINAŁU: Among the hidden. Among the impostors
AUTOR: Margaret Peterson Haddix
WYDAWNICTWO: Jaguar

Margaret Peterson Haddix to amerykańska autorka powieści przygodowo-fantastycznych skierowanych do młodzieży. Jej książki spotkały się z uznaniem ze strony czytelników dzięki czemu przez wiele tygodni zajmowały czołowe miejsca na liście bestsellerów „New York Timesa”. Margaret studiowała dziennikarstwo na uniwersytecie w Miami. Obecnie mieszka wraz z mężem i córkami w Columbus w stanie Ohio.    

Nie wszystkie zasady, które narzuca nam świat czy władza spotykają się z entuzjazmem, a nawet akceptacją ze strony społeczeństwa, choć w większości wypadków powstają one przecież po to by polepszyć poziom życia ludzi. Z reguły są to jakieś proste, mało znaczące reguły, które w niewielkim stopniu wpływają na naszą codzienność. Zakaz spożywania fast foodów, ograniczenie w sprawie domowej hodowli roślin. Co jednak, kiedy władza posuwa się o krok do przodu? Kiedy ową ingerencję państwa trudno zignorować czy uznać za błahą? Kiedy zaczyna się ingerencja w ludzkie życie w dosłownym znaczeniu tego słowa? Co jeśli, wedle owej reguły, powinieneś być martwy?

Po zamieszkach w kraju i śmierci wielu osób, nad światem zawisa widmo głodu. W celu zapobiegnięcia owego zjawiska rząd wciela w życie Prawo Populacyjne, ściśle ograniczające liczbę ludzkości. Od tego czasu każda rodzina, łącznie z najbogatszymi przedstawicielami społeczeństwa, zobowiązana jest do posiadania maksymalnie dwójki dzieci. To jednak nie jedyne reguły rządzące "nowym światem". Obowiązuje ścisły zakaz posiadania zwierząt domowych, część zbiorów należy oddawać w ręce państwa, a poczynania jednostek na każdym kroku śledzone są przez szpiegów.  Mimo owych reguł, wciąż można zetknąć się jednak z przejawem buntu ze strony społeczeństwa, jakim niewątpliwie jest posiadanie trzeciego dziecka.

Wśród grona Dzieci Cieni znajduje się Luke - syn ubogich i skromnych farmerów. Świat chłopca ograniczony jest do murów rodzinnego domu, a kontakty - do krótkich, błahych rozmów z rodzicami i dwójką, starszych braci. Szala goryczy przelewa się w chwili w której władza przejmuje i wycina las należący częściowo do rodziny chłopca, by w jego miejscu zbudować ekskluzywne osiedle dla notabli.  Luke musi pogodzić się z utratą pozornej wolności i dzieciństwa. Zamknięty na poddaszu coraz częściej boryka się z nieznośnym uczuciem samotności. Do czasu. Ruch firanki w domu jednego z notabli staje się dla niego źródłem nadziei W głowie Luke'a po raz pierwszy pojawia się cudowna wizja ludzi takich jak on, ludzi, którzy zrozumieliby jego samotność i pomogliby mu się jej wyzbyć.

Muszę przyznać, że odkąd pojawiła się zapowiedź pierwszej części cyklu "Dzieci Cienia", byłam pełna sprzecznych uczuć odnośnie owego cyklu. Mimo zachęcającego opisu, pozytywnych recenzji, które pojawiały się na blogach, a także faktu, że wydawnictwo zdecydowało się na połączenie dwóch pierwszych tomów opowieści w jeden, nie potrafiłam wyzbyć się uczucia, które utrzymywało mnie na dystans od owego tytułu Dlaczego? Cóż, niewątpliwie sporą rolę odegrał tutaj wiek głównego bohatera, przede wszystkim jednak fakt, iż jest to kolejny cykl. Kiedy jednak na internecie ukazała się zapowiedź kolejnego już tomu, zdusiłam w sobie wszelkie wątpliwości. I niewątpliwie było warto.

Pani Margaret Peterson Haddix w swoim cyklu przedstawia nam kolejną wizję przyszłości. Świat, które kreuje rządzi się swoimi prawami, obowiązują w nim zupełnie inne wartości i zasady. I to właśnie wokół owych zasad głównie obraca się fabuła. Prawo Populacyjne staje się osią fabularną całej powieści. Na kartach książki stykamy się z różnymi spojrzeniami na jego temat, a także konsekwencjami, które ze sobą niesie. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj przede wszystkim ukazanie przez Haddix obrazu rodziny, który, nie ma czego ukrywać, zdecydowanie różni się od tego, z którym stykamy się na co dzień. Widmo kary usuwa ich miłość w cień, zwłaszcza ze strony dwójki braci Luke'a. Amerykańska autorka porusza również inny, charakterystyczny dla powieści młodzieżowych wątek. Przyjaźń, którą ukazuje nam pani Haddix charakteryzuje się zaskakującą jak na wiek głównych bohaterów dojrzałością. Zmusza do podejmowania trudnych decyzji, do ponoszenia ofiar, a także zmiany własnych przekonań. To wyjątkowa przyjaźń. Przyjaźń, które niesie ze sobą szczęście, poczucie bezpieczeństwa, ale także ból c cierpienie.

Bohaterowie, których kreuje pani Haddix to wciąż młodzi ludzie, którzy wydają się nam jeszcze bardziej bezbronni przez brak obeznania w świecie. Nie ukrywam, że zdecydowanie łatwiej przychodzi mi wczucie się w sytuacje postaci zbliżonych do mnie wiekiem i obawiałam się zetknięcia z tymi stworzonymi na kartach "Dzieci Cienia". Moje obawy okazały się jednak bezpodstawne. Bohaterowie owej serii charakteryzują sie ponad przeciętną dojrzałością. Myślą, czują i postrzegając w świat w sposób podobny do rzeczywistych postaci i właśnie dzięki temu stają się autentyczni dla czytelnika. A ich odwaga i determinacja wzbudzają sympatię i szacunek.

W czasie lektury stykamy się z narracją trzecioosobową. Świat, który otacza bohaterów zostaje nam przedstawiony jednak jedynie z punktu widzenia Luke'a. Z oczywistych powodów przez sporą część lektury jesteśmy nieświadomi pewnych faktów czy rozgrywających się wydarzeń. Udzielają nam się również emocje odczuwane przez głównego bohatera, wśród których prym wiedzie niepokój, strach, bezradność czy obezwładniające poczucie samotności. Styl jakim posługuje się autorka jest prosty i zrozumiały. Margaret Peterson Haddix skupia wiele uwagi na opis rozgrywających się wydarzeń, pozostawia jednak sporo miejsca na treści, które należy odczytać między wersami.

"Wśród ukrytych. Wśród oszustów" to opowieść o której trudno jest zapomnieć. Przerażająca wizja świata, w której władza decyduje nawet o tym czy mamy prawo aby żyć.  Margaret Peterson Haddix poświęcając uwagę najdrobniejszym detalom czyni swą powieść bardziej autentyczną. Mimo iż niewątpliwie do atutów twórczości owej pisarki zaliczyć można nienaganny styl i zdolność do kreacji "żywych" postaci, moje uznanie zyskała w głównej mierze dzięki emocjonalnej stronie swej powieści. Choć w zamierzeniu jest to tytuł przeznaczony dla młodzieży nie mam wątpliwości co do tego, że nawet starszy czytelnik może się zasmakować w twórczości autorki.

"Urodził się jako trzecie dziecko, był nielegalny i łamał ustawę populacyjną każdym oddechem i każdym zjedzonym kęsem."

Ocena: 8/10

Dzieci cienie:
Wśród ukrytych. Wśród oszustów | Wśród zdradzonych. Wśród notabli 

Za lekturę ogromnie dziękuję wydawnictwu Jaguar

czwartek, 10 maja 2012

Szmaragdowy atlas. Księgi początku - John Stephens

TYTUŁ: Szmaragdowy atlas. Księgi początku
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Emerald Atlas
AUTOR: John Stephens
WYDAWNICTWO: Bukowy Las

John Stephens to amerykański autor, który przez dziesięć lat pracował dla telewizji. Był producentem wykonawczym serialu Plotkara a także scenarzystą kultowych seriali jak choćby Kochane kłopoty czy Życie na fali. Ukończył studia pisarskie na wydziale artystycznym Uniwersytetu Wirginii. Na co dzień mieszka w Los Angeles z żoną i psem o imieniu Bug. W wolnych chwilach pracuje nad kolejnymi tomami Ksiąg Początku.  

Okres Bożego Narodzenia to bez wątpienia czas magiczny. Czas, w którym na pierwszy plan wysuwają się miłość, rodzina i bezpieczeństwo a nawet największe problemy wydają się być łatwiejsze do pokonania. Czas, kiedy marzenia wydają się znajdować w zasięgu naszej ręki. I w końcu czas, który przywodzi na myśl beztroskie lata dzieciństwa. Nie dla wszystkich jednak noc wigilijna, a co za tym idzie i cały okres świąteczny, stanowi źródło radości. To właśnie wówczas bowiem starannie skrywane uczucia wydobywają sie na światło dzienne. Wówczas samotność i poczucie straty staje się niemal nie do zniesienia.  

Nic nie wskazywało na to, że wkrótce wydarzy się coś szczególnego. To była wigilia jak każda inna - pełna śmiechu, nadzieji i miłości. Czy Kate mogła przypuszczać, że jest ona tą ostatnią? Nie. A jednak właśnie tak się stało. Trójka rodzeństwa zostaje obudzona w środku nocy i rozdzielona od swoich rodziców. Dziesięć lat później wędrówka Kate, Michaela i Emmy wciąż trwa. Trójka rodzeństwa nieustannie przemieszcza się między jednym, a drugim sierocińcem, nie zaznając czułości, miłości, ani bliskości tak ważnej w życiu każdego dziecka. Bez nazwiska i perspektyw na przyszłość, nie przestają jednak wierzyć w to, że ich rodzice wciąż żyją i prędzej czy później (choć oczywiście lepiej byłoby prędzej) zabiorą ich z powrotem do domu.

Kiedy kolejny potencjalny rodzic rezygnuje z adopcji trójki dzieci, Kate, Micheal i Emma zostają odesłani do "miejsca ostatniej szansy". Cambridge Falls to owiane mrokiem i tajemnicą miasteczko, o którym nie słyszeli nawet okoliczni mieszkańcy. Prowadzony przez ekscentrycznego doktora sierociniec znacznie różni się od znanych rodzeństwu miejsc. Fakt, że oprócz nich nie ma tam żadnego dziecka stanowi akurat najmniejszy problem. Kate, Michael i Emma znajdują bowiem na terenie posiadłości magiczną książkę, która przenosi ich do Cambridge Falls sprzed kilkunastu lat. Książkę, która stanowi obiekt pożądania wielu osób i wreszcie książkę, która może się okazać nicią łączącą ich z rodzicami...

Osierocona albo opuszczone przez rodziców rodzeństwo (lub też jedynak) stanowi pewien powtarzający się w literaturze dziecięcej i młodzieżowej motyw. To właśnie na jego podstawie powstały takie bestsellerowe cykle jak choćby Harry Potter czy Opowieści z Narni. Pan Stephens również sięga po owy sprawdzony pomysł. Kreuje więc bohaterów znajdujących się z dala od swoich rodziców, którzy nieoczekiwanie udają się do tajemniczego, odległego miejsca i tam po raz pierwszy stykają się z magią. Oczywiście wraz z rozwojem fabuły okazują się oni wybrańcami i wplątują w pełną zawirowań i niebezpieczeństw przygodę, której ceną może być nie tylko życie ich, ale również innych.

Tak, bez wątpienia historia, którą stworzył pan Stephens oparta jest na pewnych schematach, tyle że, o dziwo!, doprawdy trudno zarzucić jej przy tym schematyczność czy przewidywalność. Świat, który kreuje pan Stephens odbiega znacznie od tego, który znamy już z innych lektur. Niesie ze sobą świeżość i lekkość. Przede wszystkim stykamy się z zatarciem granicy między światem rzeczywistym a tym fantastycznym. Autor w subtelny sposób przeplata je ze sobą. Ludzie żyją obok krasnoludów i czarodziei. Nikogo nie dziwią pojawiające się w okolicy inne magiczne istoty.  A zaczarowana księga wydaje się być stałym elementem ich codzienności. Fabuła "Szmaragdowego atlasu" skupia się jednak nie tylko wokół wątków fantastycznych. Zagłębiając się w lekturę doprawdy trudno nie dostrzec wartości, które nobilituje autor. John Stephens udowodnił, że książka przygodowa również może uczyć odpowiedniego spojrzenia na świat. Przyjaźń, za którą warto oddać własne życie i braterska miłość jako najsilniejsze uczucie to tylko jedne z nielicznych wartości, które przedstawia autor.

Kate, Michael i Emma tak naprawdę niczym nie różnią się od swoich rówieśników. Jak każde szanujące się rodzeństwo od czasu do czasu najchętniej pozbawiliby się nawzajem życia, nieustannie się kłócą no i oczywiście za cenę szczęścia i bezpieczeństwa drugiej osoby, gotowi byiby zapłacić najwyższą cenę. Pan John Stephens poradził sobie z nakreśleniem trzech, zupełnie różnych od siebie charakterów, które jednak zespala ze sobą pewna cecha wspólna. Emma to drobna osóbka o wielkiej sile. Jej charyzma, zawziętość i odwaga, a także oddanie przyjaciołom stanowią niewątpliwy wzór do naśladowania. Michael to z kolei chłopiec, która siła objawia się w intelekcie. Obdarzony wyjątkowym umysłem, odpowiedzialny i \bystry, a równocześnie nieco zagubiony w całej tej sytuacji. I wreszcie Kate - najstarsza i przy tym najodpowiedzialniejsza osóbka, na której barkach spoczywa doprawdy zbyt wiele trosk. W trakcie lektury, niemal niemożliwe jest nie zapałanie sympatią do owych postaci.

John Steohens stosuje w swojej powieści narracje trzecioosobową jednak swą uwagę skupia głównie wokół Kate. Jak dowiadujemy się w trakcie lektury, zabieg ten nie jest przypadkowy. Z tego co udało mi się wydedukować kolejne części serii poświęcone będą (w większej mierze) pozostałemu rodzeństwu. Język, którym posługuje się John Steohens jest lekki i nieco żartobliwy, charakterystyczny dla powieści skierowanych ku młodszej młodzieży. Niewątpliwie to właśnie on w sporej mierze przyczynia się do tego, iż "Szmaragdowy atlas" czyta się szybko i z niekłamaną przyjemnością.

"Szmaragdowy atlas" to fascynująca opowieść o tym jakie niespodzianki niesie ze sobą los. Wydawnictwo Bukowy Las po raz kolejny prezentuje historię pełną uroku i płynącego z niej morału. John Stephens, który do tej pory zachwycał nas swoimi propozycjami na mały ekran, sprawdził się również w roli powieściopisarza. Interesujące, plastyczne portrety bohaterów, lekki, żartobliwy styl a także pełna napięcia i fantazji fabuła zapewniają czytelnikowi kilka godzin doskonałej zabawy. I chociaż powieść ta skierowana jest raczej ku nieco młodszemu odbiorcy, powinna również przypaść do gustu tym, którzy dawno mają za sobą lata szkolnej beztroski. 

Ocena: 7,5/10

Za możliwość przeżycia niezapomnianych przygód u boku rodzeństwa P. serdecznie dziękuję wydawnictwu Bukowy Las

Przy okazji serdecznie zapraszam Was na blog założony przez moją kochaną Monę, z którą mam przyjemność współpracować. Trochę o modzie, gotowaniu, filmach, muzyce no i oczywiście o książkach ;)

środa, 9 maja 2012

Blogowa zabawa - oTAGowani

Zostałam otagowana przez little.decoy7 oraz Tirindeth do stworzonej niedawno zabawy blogerów. Bardzo dziękuję za podobne wyróżnienie.

Zasady:
1. Każda oTAGowana osoba ma za zadanie odpowiedzieć na 11 pytań zadanych przez "Taggera" na swoim blogu.
2. Po odpowiedzeniu na zadane pytania wybierasz nowe 11 osób do oTAGowania i piszesz je w swoim poście.
3. Tworzysz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i piszesz je w swoim TAGowym poście.
4. Wymieniasz w danym poście osoby oTAGowane przez Ciebie.
5. Nie oznaczaj oTAGowanych już osób.
 6. Poinformuj wypisane osoby, że zostały oTAGowane.

Pytania od little.decoy7:

1. Masz rodzeństwo? Jeśli tak, to ile?
Tak, mam, z czego zresztą ogromnie się cieszę. Monika jest ode mnie tylko o szesnaście miesięcy starsza i mimo licznych wad, które, przyznaję ze skruchą, sama zresztą posiadam, pozostajemy dla siebie ogromnym wsparciem. 

2. Kolekcjonujesz coś? Co?
Przepraszam bardzo, ale czego ja nie kolekcjonuję, albo przynajmniej nie kolekcjonowałam? W dzieciństwie były to figurki bohaterów z ulubionych animacji pośród których zdecydowaną perełką były te przedstawiające "Czarodziejki z Księżyca". Jak większość ludzi z mojego pokolenia, namiętnie kolekcjonowałam również wszelakiego rodzaju karteczki. Później przyszedł czas na figurki delfinów, aniołów i psów. Na dzień dzisiejszy żadna z owych kolekcji nie jest już kontynuowana. Po prostu nie mam już miejsca na półkach ;)

3. Jakie są twoje ulubione zespoły?
Jestem bardzo elastyczna jeżeli chodzi o zespoły (i nie tylko), które słucham. W moich głośnikach równie często można usłyszeć Lifehouse, Nickelback, The Rasmus, co Birdy, Adele czy będący polskim akcentem - Myslovitz. Ponad to uwielbiam muzykę filmową. 

4. Jakiego gatunku książki najchętniej czytasz?
Ostatnim czasy zaczytuję się głównie w powieściach fantastycznych. Fascynują mnie wątki mitologiczne wplecione w fabułę konkretnej powieści, ale także "oklepane" wampiry, wilkołaki i anioły. Żeby jednak nie znudzić się owym gatunkiem sięgam po dobrą, sprawdzoną powieść obyczajową, thriller a niekiedy nawet i romans. Staram się nie ograniczać żadnymi barierami ;)

5. Z którym autorem chciałabyś przeprowadzić wywiad?
Jako, że ostatnio zachwycam się nad "Igrzyskami śmierci" to właśnie z Suzanne Collins najchętniej przeprowadziłabym swój wywiad. Nie mogę jednak pominąć nazwisk, które są bliskie mojemu sercu już od dawna. Nicholas Sparks, Jodi Picoult... Zdecydowanie moja lista byłaby długa ;)

6. Co zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
Oprócz interesującej lektury? Cóż, na pewno laptop z dostępem do internetu żeby przynajmniej w ten sposób utrzymać kontakt ze światem i ludźmi. Oprócz tego mojego kochanego i jedynego w swoim rodzaju Tobiasza, a także pewnego uroczego choć nieco zdewastowanego niedźwiadka, który przypominałby mi o domu ;)

7. Na jakim instrumencie najchętniej nauczyłabyś się grać?
Nie będę chyba zbyt oryginalna, kiedy wymienię gitarę, ale za to będę przy tym szczera. Oprócz tego w czołówce znalazłyby się skrzypce i pianino, których dźwięk po prostu uwielbiam. 

8. Jaki film ostatnio oglądałaś?
W ostatnim czasie było ich wyjątkowo dużo. Noc z przyjaciółkami zdecydowanie sprzyja oglądaniu ;) Była to prawdziwa uczta filmowa: Jeden dzień, Zaginiona, Igrzyska śmierci, Wybuchowa para, Królewna Śnieżka(z Julią Roberts w jednej z głównych ról), Mój tydzień z Marilyn oraz Angel. A także, jak mogłam zapomnieć!, I, że Cię nie opuszczę
 
9. Z jakiego przedmiotu najchętniej się uczysz?
Uwielbiam się uczyć historii, ale tylko i wyłącznie po XVI wieku, szczególną sympatią (o ile można użyć takiego słowa w tym wypadku) obdarzając okres II wojny światowej, który po prostu mnie fascynuje. Ponad to znajduję przyjemność w nauce języka polskiego, a ostatnim czasy, nawet i rosyjskiego.

10. Pamiętasz swą największą wpadkę?
Pominę to pytanie, dobrze? Oj, no dobra! Wygraliście. Jestem prawdziwą mistrzynią we wpadkach, ale w pamięci moich znajomych szczególnie utkwiła jedna. Byliśmy na jakiejś wycieczce po Krakowie, rozmawiałam właśnie z koleżankami, kiedy coś zatrzymało mnie w miejscu. Przekonana, że jak zwykle wpadłam na jakiegoś starszego, miłego pana, albo staruszkę z groźnie wyglądającą torebką rzuciłam przez ramię krótkie Przepraszam. Skąd mogłam wiedzieć, że to lampa?

11. Ulubiony aktor?
Nie oglądam filmów dla konkretnych aktorów. Każdy z nich ma swoje lepsze i gorsze role i koniec kropka. Pomijając oczywiście niezastąpionego Johnny'ego Deepa a także mojego ukochanego Iana Somerhaldera więc uznajmy, ze to oni są moimi ulubionymi aktorami ;)

Pytania od Tirindeth:


1. Jaką książkę lubisz najbardziej i dlaczego właśnie ona?
Trudno jest mi wybrać jedną, konkretną powieść. Ogromnym sentymentem darzę bowiem wiele tytułów. Wśród nich zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się Zawsze przy mnie stój, Dobrani, Trylogia Dary anioła a także, od niedawna, Igrzyska śmierci. Dlaczego? Cóż, dlatego że ich lektura daje mi znacznie więcej niż chwilę relaksu.

2. Co znaczy Twój nick – czy wiąże się z nim jakaś historia?

Mój nick to nic innego jak zdrobnienie mojego imienia. I choć z chęcią uraczyłabym Was jakąś pasjonująca historią na jego temat, niestety takowa nie istnieje ;)

3. Jakiego bohatera płci przeciwnej lubisz najbardziej i dlaczego? (może być filmowy albo książkowy)

Gdyby mieli to być bohaterowie książkowi z pewnością wybrałabym Jace'a z Darów anioła i Dymitra z Akademii wampirów. Obaj panowie uosabiają mój własny męski ideał. Czuli, opiekuńczy, ale równocześnie obdarzeni oryginalnym poczuciem humoru. Z bohaterów filmowych (a raczej serialowych) zdecydowanie na pierwszym  miejscu figuruje Damon z Pamiętników wampirów. No bo jak można NIE kochać Damona?

4. Jakiego koloru są ściany w Twoim pokoju?

Niezwykle dziewczęcy wrzos połączony z ciemnym różowym.Idealny na odstresowanie :)

5. Czy lubisz szpinak? :P

Kiedy byłam dzieckiem nienawidziłam samego dźwięku tego słowa. Wraz z wiekiem moja nienawiść powoli słabła. Obecnie szpinak wręcz uwielbiam (choć nie pod każdą postacią)

6. Jaki jest Twój ulubiony dowcip – możesz go opowiedzieć ;)

O nie, do opowiadania dowcipów absolutnie nikt mnie nie namówi. Jestem zupełnym antytalentem w tej dziedzinie. Uchylając jedna rąbka tajemnicy, przepadam za dowcipami o Kubusiu Puchatku i, o zgrozo!, bawią mnie żarty o blondynkach.

7. Czy chciałbyś/chciałabyś zamieszkać w innym kraju – jak tak, to jakim?

Wyobrażam sobie swój własny domek poza granicami kraju. Traktowałabym go jednak nie jako stałe miejsce zamieszkania lecz oazę spokoju i odpoczynku. Gdzie by sie on znajdował? Cóż, zdecydowanie upodobałam sobie Grecję i Bułgarię, ale jest jeszcze tyle miejsc, któych nie zoibaczyłam, że nie potrafię udzielić szczerej odpowiedzi.

8. Jakiej książki nie lubisz najbardziej i dlaczego?

Na chwilę obecną? Zdecydowanie Potop oraz Krzyżacy.Styl pana Sienkiewicza nie przypadł mi do gustu. Jedyny utwór autorstwa tego  polskiego noblisty, który spotkał się z moją aprobatą to W pustyni i w puszczy.  

9. Oglądasz horrory, czy się boisz takich filmów?

Oglądam, ale się boję. Dlatego horrory, które oglądam z reguły nikogo poza mną nie przerażają bo są to "najdelikatniejsze" filmy gatunku.

10. Chodzisz do teatru / opery / filharmonii? Lubisz to, czy raczej unikasz takich miejsc?

Uwielbiam teatr i dlatego ubolewam, że tak rzadko udaje mi się znaleźć miejsce na oglądanie spektakli. Jeżeli chodzi o opery czy filharmonie zdecydowanie darzę te miejsca mniejszą sympatią. Nie unikam ich z premedytacją, ale też nie szukam sposobności żeby je odwiedzić

11. Dlaczego założyłeś / założyłaś bloga?

Gdybym miała być szczera, musiałabym przyznać, że zrobiłam to z nudy i zazdrości. Myśl, iż w ten sposób będę mogła podzielić się z innymi moją pasją  czy popracować nad swoim stylem, pojawiła się bowiem w mojej głowie dopiero później. 

Pytania ode mnie dla Was;

1. Jakie jest Twoje ulubione wspomnienie z dzieciństwa i z czym kojarzy ci się ten okres?
2. Jaka piosenka najlepiej nadawałaby się na piosenkę promującą film o Twoim życiu?
3. Który bohater książki najbardziej cię przypomina, a którego chciałabyś/chciałabyś przypominać?
4. Kto ze sławnych postaci (realnych lub z literatury) stanowi dla Ciebie autorytet?
5. Gdyby wybuchł pożar jaką rzecz uratowałabyś/uratowałbyś jako pierwszą?
6. Gdyby Twoje imię miało odzwierciedlać Twoje prawdziwe oblicze jak ono by brzmiało?
7. Czy zetknęłaś/zetknąłeś się już z książką, która w jakikolwiek sposób zmieniła Twoje spojrzenie na pewne poglądy?
8. Co można zobaczyć przez okno Twojego pokoju?
9. Gdyby przez jeden dzień mogło spełnić się każde Twoje życzenie jakby on wyglądał?
10. Jeśli założymy, że istnieje coś takiego jak reinkarnacja, jaką postać przyjęłabyś/przyjąłbyś w swoim przyszłym życiu?
11. Gdybyś mogła/mógł wybrać pisarza odpowiedzialnego za tworzenie scenariusza Twojego życia, kto by nim został?

A kogo typuję?


wtorek, 8 maja 2012

Sto lat, sto lat! czyli pierwsze urodziny bloga

Choć samej doprawdy trudno jest mi w to uwierzyć, Zlodziejkaksiazek obchodzi dzisiaj swoje pierwsze urodziny! Sam blog powstał dokładnie rzecz biorąc 7 maja, ale pierwsza recenzja powstała dopiero dzień później - 8 maja. Zakatarzona, zrzędząca i znudzona niezliczonymi godzinami spędzonymi pod pierzynką, "buszowałam" po internecie by przynajmniej w ten sposób osłodzić sobie chwile. Wcale nie szukałam wówczas żadnego bloga z recenzjami, ba! w swojej całkowitej ignorancji podobnych stron prawdopodobnie w ogóle nie podejrzewałam wówczas, że takowe istnieją, a jednak właśnie na niego natrafiłam. Nie pamiętam jego adresu, ani właścicielki, nad czym zresztą głęboko ubolewam. To właśnie on jednak przyczynił się do tego, że w mojej głowie narodził się pomysł na własnego bloga.

Już wówczas sporo czytałam i zapargnęłam niezwłocznie podzielić się z kimś moimi opiniami na temat konkretnych tytułów. Dlaczego akurat Zlodziejkaksiazek? To jedno z tych pytań, na które doprawdy trudno jest znaleźć krótką, treściwą odpowiedź. Nie chciałam korzystać ze schematycznej budowy adresów, a przeglądając kolejne blogi o tematyce książkowej natrafiłam na recenzję powieści Markusa Zusaka. Nie miałam okazji zapoznać się z jego twórczością, ale już sam tytuł podbił moje serce. Nie małą zasługę w owej historii odegrał zresztą inny blog.

Przeżywałam początkową fascynację blogosferą. Tworzyłam recenzję po recenzji (a zaczęło sie od powieści Jodi Picoult "Krucha jak lód"), wstawiałam coraz to nowe zapowiedzi, a także zdjęcia stosów przytaszczonych z biblioteki. Mojego entuzjazmu nie był w stanie nawet ostudzić początkowy brak odzewu ze strony innych blogowiczów. Euforia minęła, kiedy powróciło normalne życie. Koniec szkoły nierozerwalnie połączony był z powrotem do szkoły, a, co za tym idzie, większą "porcją" obowiązków.Gdyby nie fakt, że właśnie wówczas zaczęliście chętniej zaglądać na Zlodziejkeksiazek z pewnością tutaj nastąpiłby koniec jej historii. Nawet Wasz najmniejszy komentarz mobilizował mnie jednak do dalszego działania. Czytałam i pisałam, przelewając swoje myśli i odczucia na klawiaturę, choć muszę przyznać, że początkowo byłam doprawdy mało krytyczna ;)

Wraz z początkiem czerwca nawiązałam swoją pierwszą w życiu współpracę. Uczucia, które wówczas mi towarzyszyło nie muszę chyba tłumaczyć nikomu, czyż nie? Współpraca z wydawnictwem Amber była owocna, ale krótka. Wciąż wspominam ją jednak z dużym sentymentem ;) Gdyby nie ona, nie doszłoby bowiem do żadnej innej. Nie byloby Bukowego Lasu, Miry, Grupy Wydawniczej Publicat, Matrasa, Woblinka, Otwartego, Sztukatera, Videografu II, Jaguara, Muzy, Repliki, Prószyńskiego, Papierowego Księżyca, ani MAG-a. Nie byłoby więc stosu cudownych lektur i godzin niezapomnianej przygody z książką. Nie byłoby wzruszeń, śmiechu, ani momentów grozy. Słowem, nie byłoby niczego co teraz wspminam z uśmiechem na ustach.

Oczywiście zdarzyły się chwile, o których wolałabym jak najszybciej zapomnieć. Wydaje mi się jednak, że przywoływanie ich nie jest dobrym pomysłem.

Od 7 maja odwiedziliście mnnie 34 175 razy i pozostawiliście po sobie 866 komentarzy. Doczekaliśmy się 17 like'ów na facebooków i 68 obserwatorów z czego ogromnie się cieszę. Ku mojemu ogormnemu zdumieniu najchętniej oglądanym przez Was postem jest recenzja powieści "Monster High. Upiorna szkoła" .Jak do tej pory najchętniej odwiedzaliście mnie w lutym co dziwi mnie tym bardziej, że jest to przecież najkrótszy miesiąc w roku ;)

Wiele zawdzięczam temu blogowi. Dał mi dużo, nie zabierając prawie nic w zamian. To dzięki niemu podszkoliłam nieco mój warsztat, spotkałam cudownych ludzi i uwierzyłam w siebie, a także w to co tworzę. Dziękuję Wam ogromnie za to, że wciąż ze mną jesteście i że dajecie mi tyle siły.  Chcę żebyście wiedzieli, że naprawdę wiele to dla mnie znaczy.


Przepraszam za brak żadnego konkursu. Wstyd przyznać, ale dopiero dwa dni temu przypomniałam sobie o urodzinach ;) Obiecuję, że wynagrodzę Wam to w wakacje, kiedy na reszcie zyskam nieco więcej wolnego czasu.

niedziela, 6 maja 2012

Podsumowanie kwietnia 2012

Prawda jest taka, że podsumowanie powinno pojawić się już dawno. Sęk w tym, że na początku maja zawsze nie posiadam za dużo wolnego czasu. Jako, że 4 maja wypadały moje urodziny (i imieniny mojej kochanej siostrzyczki), trzeba było przygotować torty, zrobić zakupy na imprezę a do tego jeszcze wysprzątać całe mieskzanie po remoncie kuchni. Nie będę kłamać, że wszystkie te obowiązki spadły na moją głowę, aczkolwiek ja również mogę pochwalić się małym wkładem w owe przedsięwzięcia.
Miała być jednak mowa o kwietniu. Cóż, z pewnością nie był to najlepszy miesiąc pod względem czytelniczym. W porównaniu z marcem spadłam jednak na całe szczęście  tylko o jedną pozycję, nie jest więc źle Moi drodzy.
Ilość przeczytanych książek: 10  A wśród nich, uwaga, uwaga!, "Potop". Przeczytany calutki, od deski do deski z czego jestem ogromnie dumna!
Ilość zrecenzowanych książek: 7
Najlepsza książka: Klątwa tygrysa - Colleen Houck, W otchłani - Beth Revis
Największe rozczarowanie: Piosenki dla Pauli  - Blue Jeans Muszę z przykrością stwierdzić, że chyba za dużo oczekiwałam od tej pozycji :(
Wyzwanie "z półki": -
Wyzwanie "czytam Kingiem": -
Wyzwanie "wyciągnięte z półki życie"; -