poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Kwiaty na poddaszu - Virginia C. Andrews

TYTUŁ: Kwiaty na poddaszu
TYTUŁ ORYGINAŁU: Flowers in the attic
AUTOR: Virginia C. Andrews
WYDAWNICTWO:. Świat Książki

Virginia C. Andrews to amerykańska autorka znana w Polsce dzięki serii o rodzinie Dollanganger. W swoich powieściach łączyła elementy gotyckiego horroru oraz sagi rodzinnej obracając się wokół tematyki tajemnic i zakazanych miłości. Urodziła się w Portsmouth, w stanie Virginia. Zmarła mając 63 lata na raka piersi.

Odkąd wolność stała się stałym elementem życia człowieka, straciła swoją dawną wartość. Czy można bowiem w pełni docenić coś co posiada się na co dzień? Przyjmujemy ją niczym tlen - jako coś oczywistego, coś co się nam należy bez względu na wszystko, nie zdając sobie nawet sprawy z wartości owego podarunku i tego jak  boleśnie odczulibyśmy jego brak. A jednak, wbrew temu co nam się wydaje, wolność jest jednym z tych stanów, które szybko, niemal niepostrzeżenie można utracić. Na rzecz bogactwa, władzy, albo w skutek innych, trudnych do nazwania czynników. Tak, wolność zdecydowanie łatwo jest utracić, znacznie trudniej ją odzyskać.

Cathy wiedzie szczęśliwe, wolne od trosk i zmartwień życie u boku kochającej rodziny. Traktowana niczym księżniczka dziewczyna marzy o karierze baleriny, a pasmo sukcesów składające się na jej rzeczywistość utwierdza ją w przekonaniu, że kiedyś osiągnie wyznaczony sobie cel. Idylliczne życie Cathy zostaje jednak brutalnie przerwane. Zamiast ukochanego ojca, dziewczynka widzi w drzwiach rodzinnego domu przedstawicieli stróżów prawa, którzy zawiadamiają rodzinę o śmierci mężczyzny. Cathy i jej bliscy muszą zmierzyć się nie tylko z utratą kochanego i uwielbianego ojca, ale również kłopotami finansowymi, które nagle spadają na ich głowę. Matka nie jest w stanie utrzymać dłużej domu, a jedynym wyjściem na zaistniałą sytuację wydaje się przeprowadzka do jej rodzinnej posiadłości.

Tyle, że w chwili w której kobieta zdecydowała się poślubić przyszłego ojca swoich dzieci, jej rodzina uznała ją za martwą. Teraz, by zdobyć po raz kolejny przychylność ojca, a tym samym dostęp do pieniędzy, gotowa jest na wszystko. Nawet na wyrzeczenie się własnych dzieci. Cathy, Chris, Cory i Carrie mają zostać zamknięci na poddaszu do czasu, aż ich dziadek umrze. Oczywiście jest to rozwiązanie chwilowe. Mężczyzna jest podeszły w latach i od dawna zmaga się z ciężką chorobą. Tyle, że wbrew początkowym obietnicom sytuacja, w której znajduje się rodzeństwo przedłuża się. Dni zmieniają się na tygodnie, tygodnie na miesiące, a miesiące na lata. Chris, Cathy i dwójka młodszego rodzeństwa zostają pozbawieni wolności. Ich świat ogranicza się do niewielkiego pokoju i poddasza. W "czterech ścianach" rodzi się wiele sprzecznych uczuć; miłość, przyjaźń, nienawiść, ale także chęć zemsty. Przede wszystkim ona.

Wiele padło już słów na temat jednego z nasłynniejszych cyklów pani Andrews. Tak wiele, że doprawdy trudno znaleźć ich więcej. Dodać coś nowego, odkrywczego i zaskakującego wydaje się być czymś niemożliwym, równocześnie jednak niemożliwym wydaje się przejście przez ową lekturę bez żadnego komentarza. Odkąd "Kwiaty na poddaszu" znalazły się wśród zapowiedzi przyciągały mnie do siebie swą oprawą graficzną i opisem. A kiedy na dodatek blogowy świat zalała fala pozytywnych recenzji, wiedziałam już, że nie będę mogła przejść obok owej pozycji obojętnie.

Virginia C. Andrews na kartach swojej powieści porusza naprawdę wiele trudnych, bolesnych, ale także kontrowersyjnych tematów. Wśród nich zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się kazirodcze uczucie między bohaterami, fanatyzm religijny a także ślepa, niekontrolowana rządza pieniędzy, która potrafi przyćmić nawet tak silne uczucie jak matczyna miłość. Mówi o nich na głos, z bolesną wręcz świadomością, widocznie nie obawiając się kontrowersji, które może wzbudzić u czytelnika. Owe wątki umiejętnie jednak splata  z innym, znacznie "cieplejszym". Miłość między rodzeństwem stanowi niezaprzeczalnie jeden z głównych tematów powieści. Autorka umiejętnie ukazuje zmiany jakie zachodzą w uczuciach łączących bohaterów. Wraz z rozwojem fabuły dostrzegamy coraz mniej typowych dla rodzeństwa kłótni czy wzajemnych przekomarzeń. Ich uczucie, mimo młodego wieku, jest niezwykle dojrzałe i świadome.

"Kwiaty na poddaszu" to doskonale nakreślone i potraktowane z zaskakującą dokładnością portrety bohaterów. Autorka poświęca wiele miejsca na szczegółowe przedstawienie postaci, dbając przy tym by różniły się one od siebie niemal w każdym detalu. W niezwykle silny sposób zostaje nakreślona różnica między "mieszkańcami poddasza", a pozostałymi bohaterami powieści. Cathy, Chris, Cory i Carrie, mimo wad, zostają niemal nobilitowani do miana postaci idelanych, nieskalanych przez otaczającą ludzkość rzeczywistość. Jakże odległa i nierzeczywista wydaje się przy nich postać najstarszej przedstawicielki rodu? Kobieta pozbawiona skrupułów, zaślepiona wiarą w Boga i wszędzie dopatrująca się łamania Jego woli. Wybitny talent i potencjał autorki najlepiej dostrzegalny jest jednak w sylwetce matki głównych bohaterów. To doprawdy zaskakujące, że mając pod ręką wspomnianą wyżej "babcię", właśnie w ukochanej, gotowej do poświęceń matce dopatrzyłam się jednego z najczarniejszych postaci, czyż nie?

Autorka doskonale radzi sobie z budowaniem atmosfery grozy. Silny kontrast między początkowym życiem dzieci, a tym, które toczyło się pośród ścian poddasza, a także fakt, iż historia zostaje przedstawiona z punktu widzenia jednej z uczestniczek owych wydarzeń - Cathy, czyni ją bardziej autentyczną, a co za tym idzie - przerażającą. Nie małą zasługę odgrywa tu również styl pani Andrews. Autorka posługuje się zrozumiałym, ale wyszukanym słownictwem. Posiada talent do niezwykle obrazowego, plastycznego opisu rzeczywistości, w które wplecione są emocje bohaterów.

"Kwiaty na poddaszu" to niezwykle emocjonalna powieść ukazująca krzywdę drugiego człowieka. Virginia C. Andrews za pomocą zrozumiałego, ale bynajmniej niebanalnego jeżyka nie obawiając się konsekwencji, poruszyła wiele istotnych tematów, które przeważnie na co dzień omijamy szerokim łukiem. Jej talent literacki możemy dostrzec nie tylko w doskonale zbudowanej atmosferze grozy, ale także idealnie nakreślonych portretach bohaterów. Bez wątpienia jest to powieść obok której nie sposób przejść  obojętnie i dlatego cieszę się, że wydawnictwo Świat Książki podjęło się wznowienia jej wydania. Nie mam wątpliwości co do tego, że tytuł ten powinien przypaść do gustu nie tylko przeciętnemu czytelnikowi, ale i bardziej wymagającemu Molowi Książkowemu.

„Może zakochani wcale nie powinni patrzeć na ziemię? Ziemia oznacza rzeczywistość, a rzeczywistość frustracje, nieprzewidziane choroby, śmierć, morderstwa i wszelkie inne tragedie. Kochankowie powinni patrzeć w niebo, bo tylko tam ich piękne złudzenia nie mogą być podeptane.”

Ocena: 9/10

Kwiaty na poddaszu:
Kwiaty na poddaszu | Płatki na wietrze

Za lekturę dziękuje portalowi Woblink

niedziela, 29 kwietnia 2012

Klątwa tygrysa - Colleen Houck

TYTUŁ: Klątwa tygrysa
TYTUŁ ORYGINAŁU: Tiger's Curse
AUTOR: Colleen Houck
WYDAWNICTWO: Otwarte

Przez całe życie Colleen Houck była miłośniczką literatury. Z równym zapałem pochłaniała powieści akcji, przygodowe, science fiction czy romanse. Chęć stworzenia własnej historii narodziła się w niej jednak dopiero po przeczytaniu sagi "Zmierzch". Ponieważ nie udało jej się znaleźć wydawcy, opublikowała swoją debiutancką powieść za własne pieniądze. Wkrótce "Klątwa tygrysa" zdobyła listy bestsellerów, setki tysięcy fanów, a wydawcy z całego świata i nawet producenci filmowi zaczęli walczyć o prawa do książki. Colleen mieszka w Salem w stanie Oregona wraz z mężem i białym "tygrysem".

Baśnie stanowią pewien stały, nienaruszalny element naszego życia. Towarzyszą nam w trakcie lat beztroskiego dzieciństwa już wtedy ucząc najważniejszych prawd, a później, kiedy zło świata odciska ślad na naszym zachowaniu, czasami przypominają o tym co naprawdę ma jakąś wartość. Baśnie z reguły owiane są pewną tajemnicą, egzotycznym klimatem niedopowiedzeń a także, co najważniejsze, szczyptą magii. W owym świecie dobro zostaje silnie skontrastowane ze złem, piękna księżniczka zostaje porwana przez budzącego grozę smoka, a książę zaczarowany w żabę - albo tygrysa - którego uratować może jedynie pocałunek wybranej dziewczyny.

Kelsey Hayes jak każda typowa amerykańska nastolatka poszukuje pracy wakacyjnej. Zarobione pieniądze zamierza przeznaczyć na wymarzone studia by przynajmniej w taki sposób odciążyć swoim opiekunom. Z pomocą pośrednika, Kelsey znajduje zajęcie w jednym z cyrków. Do jej obowiązków należy sprzedaż biletów, sprzątanie po występach, ale także opieka nad śnieżnobiałym tygrysem - największą gwiazdą cyrku. Wbrew obawom Kelsey szybko odnajduje się w nowej sytuacji. Pokonując swój strach, dziewczyna powoli zaprzyjaźnia się z tygrysem - Renem i zaczyna marzyć o wolności dla niego.

Szansa na urzeczywistnienie owego marzenia pojawia się wraz z przybyciem do miasta bogatego obcokrajowca. Mężczyzna, w imieniu swojego przełożonego, zamierza odkupić od właściciela cyrku Rena i zapewnić tygrysowi szczęśliwe życie na wolności w jednym z hinduskich rezerwatów. Kelsey miałaby wyruszyć w podróż razem z Renem by zająć się nim w trakcie drogi w zamian za sporą sumę pieniędzy i możliwość wypoczynku w egzotycznym kraju jakim bez wątpienia są Indie. Nieświadoma rzeczywistych pobudek mężczyzny Kelsey godzi się na ową propozycję. Indie stają się miejscem, w którym na nowo nareszcie zaczyna oddychać pełną piersią - to właśnie tam odnajduje tak długo poszukiwany spokój i miłość.

Historia powstawania powieści pani Colleen Houck mimowolnie sprawia, że czytelnik zaczyna porównywać "Klątwę tygrysa" do bestsellerowego cyklu pani Meyer. W czasie lektury odnajduje kolejne podobieństwa w stylach obu autorek, a także dokonuje szczegółowego zestawienia bohaterów. Nie jestem pewna czy takowe porównanie rzeczywiście jest adekwatne, ani tym bardziej czy stanowi ono zachęte do zagłębienia się w lekturze pani Houck. Seria stworzona przez panią Meyer w moich oczach nie przedstawia się bowiem w najlepszym świetle. Gdyby nie sprzeczne recenzje na temat debiutu pani Houck i moja skłonność do tego by w podobnych sytuacjach osobiście wyrobić sobie zdanie na dany temat  z pewnością nie sięgnęłabym po "Klątwę tygrysa". I wielka szkoda!

"Klątwa tygrysa" stanowi zdecydowaine powiew świeżości na rynku wydawniczym. Colleen Houck rezygnuje na umiejscowienie akcji w Ameryce i przenosi ją (przynajmniej w sporej części) do Indii. Ubolewam nad faktem, iż autorka tak mało miejsca poświęciła na opis kraju, który od najmłodszych lat stanowił obiekt mojego zainteresowania i który charakteryzuje się tak zaskakującą różnorodnością! Widocznie jednak, jak zawsze zresztą, nie da się mieć wszystkiego. W zamian za malownicze opisy Indii autorka częstuje nas niezwykle plastycznymi, barwnymi opisami rozgrywających się na kartach powieści wydarzeń. Stosując narracje trzecioosobową, autorka pamięta o tym by nie zanudzić czytelnika rozwlekłymi fragmentami przeżyć wewnętrznych głównej bohaterki i skupia się w większej mierze na mających miejsce zdarzeniach.

Fabuła powieści obraca się głównie wokół legendy o zaklętym w śnieżnobiałego tygrysa hinduskim księciu. Akcja rozpędza się powoli, z charakterystycznym dla początkowych partii utworu lenistwem by później rozkręcić się na dobre i porwać czytelnika w fascynujący, pełen emocji świat. Nie da się ukryć, iż rozwój fabuły nie stanowi zaskoczenia dla spostrzegawczego czytelnika. Autorka od samego początku sugeruje nam bowiem niezwykłość białego tygrysa, tak samo zresztą jak tytuł czy opis znajdujący się na okładce. O dziwo jednak! w żadnym stopniu nie odjęło mi to przyjemności jaką czerpałam z lektury!

Wśród bohaterów niesposób dopatrzeć się żadnych odcieni szarości. Colleen Houck dzieli postacie na dobre i złe, choć tych drugich zdecydowanie w tej części mi zabrakło. Jeżeli zaś chodzi o główną bohaterkę muszę przyznać, że początkowo żywiłam względem niej spore obawy. Kreacja samotnej, zagubionej dziewczyny, która z zaskakującą łatwością ładuje się w kłopoty sprawiła, że niemal natychmiastowo cała zesztywniałam. Na całe szczęście schematyczność Kelsey jest w większości jedynie pozorna. Choć Colleen Houck nie udało się uniknąć pewnych powtórzeń, obdarzyła swoją bohaterkę rzadko spotykaną w podobnych przypadkach siłą i determinacją do tego by samej mierzyć się oko w oko z własnymi problemami. I chwała jej za to!

Styl pani Houck stanowił główną przyczynę moich obaw. Padło bowiem kilka niepochlebnych słów na jego temat. Owszem, początkowo krótkie, pojedyncze zdania rażą czytelnika, ale z czasem owe niedociągnięcia stały się dla mnie niezauważalne. Nie wiem; albo autorka dopracowała swój warsztat w czasie tworzenia powieści, albo ja najwzyczajniej w świecie dałam się porwać fabule i stałam się ślepa na co drobniejsze mankamenty.

"Klątwa tygrysa" to powieść, która ma w sobie coś z baśni, w których z takim zapałem zaczytywał się kiedyś chyba każdy z nas. Historia o miłości i pokonywaniu przeciwności, zabarwiona szczyptą magii i tajemnicy stanowi czystą przyjemność dla każdego mola książkowego. Colleen Houck wykazała się zaskakującą umiejętnością przekazywania emocji za pomocą barwnych, plastycznych opisów, a także kreowania intrygujących, rzeczywistych bohaterów. A choć styl jakim posługuje się autorka wciąż wymaga dopracowania, z utęsknieniem wypatruję już premiery kolejnej części serii.

Ocena: 9,5/10

„Zakochanie się w nim byłoby jak skok do wody z wysokiego klifu: mogłoby się okazać albo najbardziej emocjonującym, co mi się kiedykolwiek przytrafiło, albo najgłupszym błędem jaki w życiu popełniłam. Sprawiłoby, że miałabym po co żyć, albo roztrzaskałoby mnie o skały i połamało na zawsze.”

Za lekturę dziękuję wydawnictwu Otwarte

sobota, 28 kwietnia 2012

Szósty - Agnieszka Lingas-Łoniewska

TYTUŁ: Szósty
AUTOR: Agnieszka Lingas-Łoniewska
WYDAWNICTWO:  Replika

Agnieszka Lingas-Łoniewska to polska pisarka pochodząca z Wrocławia. W swoich powieściach łączy elementy sensacji z romansem. Kocha zwierzęta, a także zespół Within Temptation i jeszcze kilka ostrzejszych dźwięków. Szerszemu gronu znana jest nie tylko jako autorka bestsellerowych powieści jak choćby "Bez przebaczenia", "Zakręty losu" czy "Zakład o miłość", ale także twórczyni strony  Czytajmy Polskich Autorów oraz bloga Agnesscorpio . 

Alicja, jak każda młoda kobieta, snuła plany na temat własnej przyszłości. Marzyła o pracy w Śląskiej Grupie Śledczej, gdzie w pełni będzie mogła pokazać swój potencjał, a także szczęśliwym życiu u boku ukochanego mężczyzny. Wszystko idzie ku dobrej drodze - Alicja stawia coraz pewniejsze kroki w pracy, a jej książe na białym koniu  znajduje się już tuż u jej boku. Poczucie spełnienia i pozornego bezpieczeństwa zostaje jednak zakłócone przez tragiczny w skutkach wypadek. Jacek, miłość życia Ali, ginie, pozostawiając w życiu dziewczyny niemożliwą do zapełnienia pustkę. 

Sześć lat później Alicja rozpoczyna swoją wymarzoną pracę w Śląskiej Grupie Śledczej. Pod czujnym okiem inspektora Marcina Langera, dziewczyna ma pomóc w schwytaniu niebezpiecznego przestępcy określanego mianem "Szósty". Mężczyzna jest groźnym, seryjnym mordercą, określającym się mianem Boga. Podążając wedle ustalonego w swojej głównie planu, porywa młode kobiety o blond włosach i zielonych oczach,  a następnie po upływie sześciu dni pozbawia je życia. Mimo starań policja pozostaje bezsilna na działania psychopaty.  "Szósty" wybiera na swój cel kolejne ofiary, coraz częściej odbiegając od pierwotnego schematu. Czas nieubłaganie podąża do przodu. Liczy się każda godzina, minuta, sekunda. Za chwilę może być za późno.

Za każdą zbrodnią kryje się jakiś motyw. Wbrew pozorom, nic nie dzieje się bowiem bez powodu.  Wystarczy jedno słowo, gest, albo nawet i jego brak. Zwykła, z pozoru nic nieznacząca czynność, którą wykonujemy niemal machinalnie, niezależnie od naszej woli. Tylko tyle wystarczy by całkiem normalny człowiek dokonał niewybaczalnej zbrodni. To może być twój sąsiad, daleki kuzyn, chłopak, który jedzie z tobą tramwajem, albo mężczyzna, który zajął koło ciebie miejsce w kościele. W każdym z nas kryje się szaleniec, niektórzy nie potrafią tego po prostu ukryć.

Pani Lingas-Łoniewska w swojej powieści przeplata ze sobą wątki romantyczne i kryminalne. W trakcie lektury, wraz z bohaterami, staramy się rozgryźć tożsamość tajemniczego psychopaty - Szóstego. Autorka kreuje intrygujący, pełen sprzeczności portret psychologiczny mężczyzny, który wraz z rozwojem fabuły staje się coraz wyraźniejszy. Motywy jego postępowania poznajemy poprzez pryzmat wydarzeń z przeszłości jak i tych rozgrywających się w chwili obecnej. Autorka daje nam również niepowtarzalną możliwość przeniknięcia do umysłu mężczyzny - towarzyszymy mu w chwili obserwacji kolejnych ofiar, dokonywaniu zbrodni, a także tych momentach, w których  przeświadczenie o własnej boskości zaburza mu spojrzenie na świat. Wszystkie te elementy sprawiają, że miłośnicy kryminałów powinni spędzić przy lekturze "Szóstego" niezapomniane chwile wrażeń.

Wątek romantyczny zgrabnie wpleciony w całą historię poszerza jednak grono czytelników, do których skierowana jest powieść pani Lingas-Łoniewskiej. Uczucie, które rodzi się między Alicją, a Marcinem w trakcie wspólnej pracy nad znalezieniem Szóstego ma swój początek znacznie wcześniej. Polska autorka przedstawia nam historię, w której los i przeznaczenie odgrywają kluczowe role. Przelotne spotkanie w kawiarni, dwie tragedie, które znajdują swój koniec w białej, szpitalnej sali i wreszcie miłość tak silna, że nie straszna jest jej nawet śmierć. Wszystko to staje się początkiem bogatej w liczne przeciwności losu i zawirowania historię niebanalnej, dojrzałej miłości, która wydaje się być jedynym  lekiem na życie w samotności, bólu czy kłamstwie.

Przy kreacji bohaterów istotną rolę odgrywa ich wygląd. O ile jednak zwykle podobny zabieg budziłby raczej moją irytacją, o tyle w przypadku powieści pani Lingas-Łoniewskiej stanowi niezwykły atut. Jako, że to właśnie wygląd stanowi jedyny element wiążący ofiary a także wskazówkę odnośnie tożsamości przestępcy, wprowadzone przez autorkę opisy pozwalają nam na przeprowadzenie własnego śledztwa. Ubiegając w tym wypadku autorkę, możemy zawczasu poznać kolejną ofiarę a także przynajmniej postarać się wytypować prawdopodobnego podejrzanego. Autorka skupia się głównie wokół kreacji trzech wiodących postaci, pozwalając nam wkroczyć buciorami w życie Alicji, Marcina i Langera. Wraz z rozwojem fabuły odkrywamy ich słabości i zalety, żadna z cech nie zostaje nam jednak podana "na tacy".

Polska autorka posługuje się prostym, przystępnym i niezwykle konkretnym językiem. Pani Lingas-Łoniewska nie skupia się na długich opisach pracy policji czy otaczającej bohaterów szybkości. Jeżeli już występują [opisy] to tylko i wyłącznie po to by przekazać przebieg rozgrywających się właśnie wydarzeń lub przedstawić towarzyszące postaciom emocje. Akcja rozwija się stopniowo. Napięcie wzrasta z każdą kolejną stroną po to by w kulminacyjnym momencie osiągnąć swojego rodzaju apogeum i nie opada już do samego końca.

"Szósty" to intrygująca powieść o sile przeznaczenia i o tym, że każdy koniec może być równocześnie  początkiem czegoś nowego i wyjątkowo. Pani Lingas-Łoniewska pozytywnie mnie zaskoczyła. Autorka doskonale wyważyła proporcje między wątkiem romantycznym i kryminalnym, sprawiając, że żadna ze stron nie powinna się czuć urażona. Wykreowane przez pisarkę postacie intrygują i nie pozwalają oderwać się od lektury. Marcin i Alicja to bohaterowie, z którymi nie sposób się nie zżyć. Na szczególną uwagę zasługuje jednak kreacja Szóstego. Wnikliwie przedstawienie postaci i możliwość spojrzenia   na rzeczywistość jego oczami stanowią największy atut lektury. Pozostając pod urokiem, który rzuciła na mnie autorka z przyjemnością zapoznam się z jej innymi dziełami.

Ocena: 8,5/10

"– Posłuchaj, mam na imię Jacek, moja żona to Ali. Alicja. Zobaczysz ją, jak się obudzisz. Nie zapomnij jej widoku, jej wyglądu, proszę… Zaopiekuj się nią, to moja Ali… moja."

Za możliwość lektury niezmiernie dziękuję wydawnictwu Replika

sobota, 21 kwietnia 2012

Martwy i nieobecny - Charlaine Harris

TYTUŁ: Martwy i nieobecny  
TYTUŁ ORYGINAŁU:Dead and gone
AUTOR: Charlaine Harris
WYDAWNICTWO: MAG
 
Charlaine Harris to popularna autorka międzynarodowych bestsellerów. W swoim życiu tworzyła już wszystko; poczynając na poezji, poprzez sztuki teatralne, a kończąc na powieściach, które przyniosły jej największy rozgłos i sławę. Obecnie mieszka w Arkansas ze swoim mężem i trójką dzieci. Charlaine Harris głównie kojarzona jest dzięki bestsellerowej serii "Czysta krew", która w 2008 roku została przeniesiona na szklany ekran. "Martwy i nieobecny" to dziesiąta z kolei część przygód o Sookie Stackhouse.

Zmiennokształtni podążając tropem wampirów postanawiają ujawnić swoją obecność światu. Wiadomość ta nie stanowi dla Sookie zaskoczenia. Zmiennokształtni od dawna stanowią  bowiem nierozerwalną część jej życia - jej brat w czasie pełni zamienia się w pumę, a szef Sam Marlotte odgrywa istotną rolę w ich świecie. Początkowo wiadomość o kolejnych nadnaturalnych istotach nie wzbudza większych emocji. Ludzie wydają się akceptować nowy porządek świata. Do czasu. 

Na tyłach baru, w którym pracuje Sookie zostaje znalezione zmaltretowane ciało jednego z pumołaków. Ofiarą makabrycznej zbrodni, która prawdopodobnie stanowi bunt przeciwko istotą zmiennokształtnym, jest ciężarna szwagierka Stackhouse.  Sookie zgadza się wykorzystać swój talent w celu odnalezienia mordercy, zwłaszcza, że głównym podejrzanym zostaje jej brat. Tyle, że dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że istnieje znacznie większe zagrożenie niż fanatyczny przeciwnik zmiennokształtnych. W Bon Temps pojawiły się istoty starsze i potężniejsze niż wampiry czy wilkołaki. Istoty, których celem jest śmierć obdarzonej niezwykłym darem barmanki. Tym razem nawet niezwykłe przyjaźnie Sookie mogą się okazać niewystarczająco silne by zachować ją przy życiu.

Świat, w którym żyjemy rządzi się swoimi prawami. Choć wielu z nas zaczytuje się w literaturze fantastycznej, w której prym wiodą nadnaturalne postacie, nikt w rzeczywistości nie wierzy w ich istnienie. Wampiry, wilkołaki, wróżki - bohaterowie rodem ze starych legend i podań żyją jedynie w naszej wyobraźni ożywiane dzięki literaturze. Co by się jednak stało gdyby podobne przekonanie okazało się kłamstwem? Jak zachowaliby się ludzie, gdyby owe budzące grozę istoty w rzeczywistości żyły tuż obok nas? Co wydarzyłoby się gdyby na jaw wyszedł skrywany do tej pory sekrety a znane i bliskie nam osoby okazały się kimś zupełnie innym niż sie nam wydawało? Charlaine Harris w najnowszej części przygód Sookie Stackhouse tworzy liczne warianty podobnego wydarzenia.  Ujawniając istnienie zmiennokształtnych światu, ukazuje wiele różnych spojrzeń na zaistniałą sytuację. 
 
Jest to jednak tylko jeden z licznych wątków, które porusza pani Harris. Podczas lektury całej powieści czytelnik zostaje wręcz przytłoczony fabułą. Pani Harris powołuje do życia wampiry, zmiennokształtnych i wróżki, stawia swoją bohaterkę przed trudną decyzją w sprawie wyoboru odpowiedniego partnera a na dodatek dochodzi jeszcze sprawa wyjaśnienia zbrodni. Bez wątpienia w czasie lektury nie da się nudzić. Tyle, że nieustanne popadanie w kłopoty głównej bohaterki z czasem zaczyna działać na nerwy. Kiedy po raz -enty zostaje ona porwana/schwytana/zaatakowana człowiek najzwyczajnej w świecie zaczyna mieć dość. 
 
Z zaskakującą dokładnością przyglądałam się kreacji bohaterów. Nasłuchałam się naprawdę wiele zarzutów odnośnie sylwetek głównych postaci słąwnego cyklu o Sookie i starałam się rozgryźć co irytuje czytelnika w jej postawie. Sookie to niewątpliwie bohaterka, która zapada w pamięci - jej oryginalność w głównej mierze wiążę się z połączenia licznych schematów doprawionych odrobiną świeżości. Przede wszystkim to postać o licznych kompleksach i kontrowersyjnej urodzie, która mimo to budzi podziw wśród sporego grona mężczyzn. Kobieta, której raczej nie charakteryzują zbytnia pewność siebie, podatna na wpływy innych. Momentami irytująca w swojej bezsilności. I o ile w odpowiedniej dawce podobna ilość wad nie stanowi wielkiego problemu, o tyle przy czwartej, piątej czy dziewiątej z kolei części rzeczywiście zaczyna budzić jedynie negatywne emocje. Jeżeli chodzi o pozostałe postacie autorka nie poświęca im tak wiele uwagi (a przynajmniej nie w tej części). Choć przez życie Sookie przewija się cała plejada różnorodnych charakterów głównie stykamy się z główną bohaterką. Nawet na etapie znikomych obrazów owych osobowości można jednak stwierdzić, iż to męskie postacie stanowią atut powieści amerykańskiej autorki. 
 
Wydarzenia poznajemy z punktu widzenia Sookie, mamy więc do czynienia z narracją trzecioosobową. I choć przy tak różnorodnej fabule ciekawszym (i według mnie lepszym) rozwiązaniem byłaby narracja trzecioosobowa, nie jest źle. Sookie opisuje bowiem otaczającą ją rzeczywistość w sposób niezwykle precyzyjny i dokładny. Jeżeli chodzi o język jakim posługuje się pani Harris - jest on prosty i zrozumiały. Autorka unika długich opisów świata przedstawionego czy postaci, skupiając uwagę głównie na rozgrywające się właśnie wydarzenia.
 
"Martwy i nieobecny" to wielowątkowa historia, w której każdy powinien znaleźć coś dla siebie - mamy bowiem do czynienia z ciekawie zakreślonym wątkiem morderstwa, różnorodnością stworzeń paranormalnych i nieco schematycznym, ale posiadającym pewien potencjał wątkiem miłosnym. Charlaine Harris zaskakuje kreacją świata i lekkim, przyjemnym językiem. Osobiście najbardziej w trakcie lektury przeszkadzały mi pewne niedociągnięcia w kreacji bohaterów. Nie jestem pewna czy sięgnę po kolejne części serii. Spędziłam przy lekturze parę miłych godzin, mimo to na rynku czytelniczym jest wiele ciekawszych cykli. 


Ocena: 5,5/10


Sookie Stackhouse:
Martwy aż do zmroku | U martwych w Dallas | Klub Martwych | Martwy dla świata | Martwy jak zimny trup | Definitywnie martwy | Wszyscy Martwi razem | Gorzej niż martwy | Dotyk martwych | Martwy i nieobecny

Za lekturę dziękuję wydawnictwu MAG

A na dodatkowe uczczenie Światowego Dnia Książki filmik promujący (nie)czytanie



piątek, 20 kwietnia 2012

Światowy Dzień Książki

Światowy Dzień Książki to szczęśliwy okres dla każdego książkoholika. Korzystajac z promocji doprawdy trudno powstrzymać się przed zakupieniem wymarzonego tytułu, prawda? 
Co szykują dla nas księgarnie i wydawnictwa w tym roku?

Matras:

"Z okazji Światowego Dnia Książki zapraszamy do skorzystania w okresie od 24 kwietnia do 7 maja z kodu rabatowego o wartości 25 zł. Rabat można uzyskać wpisując podczas składania zamówienia na kwotę minimum 60 zł hasło "czytamy". Przypominamy, że dostawa zamówienia do jednej z ponad 140 księgarni Matras jest ZA DARMO. Rabat mogą otrzymać klienci zalogowani."

*

Dodatkowo każdy kto w weekend skusi się na spacer z krótkim przystankiem w księgarni może liczyć na 25% rabat

Empik

"Już od 16 kwietnia we wszystkich Empikach do zakupów powyżej 40 zł dodawana jest wydana przez Empik książka "2012" - zbiór opowiadań pięciu polskich pisarzy: Jacka Dehnela, Małgorzaty Kalicińskiej, Rafała Kosika, Zygmunta Miłoszewskiego i Beaty Pawlikowskiej. Kulminacja promocji przewidziana jest na 23 kwietnia, kiedy to wszyscy autorzy spotkają się z czytelnikami w Empiku Junior w Warszawie (godz. 18.00)."

Akurat tą promocją jestem ogromnie rozczarowana. Szkoda, że empik nie kontynuje tradycji "3 w cenie 2"
Jaguar

Każda osoba, która jest już fanem Jaguara i w dniach 19-27.04.2012 polubi fan page L&L księgarnia internetowa (http://www.facebook.com/​pages/​LL-Ksi%C4%99garnia-internet​owa/128110057271541) będzie mógł zakupić książki "Cień przeznaczenia", "Bestiariusz Stracharza", "Piosenki dla Pauli" w promocji 30% taniej*!

*do ceny promocyjnej należy doliczyć koszt przesyłki za pobraniem 13,00 pln.

Warunek konieczny - zamówienie będzie zrealizowane po założeniu zamówienia na adres: anna.rymarzak@ll.com.pl w temacie wpisując PROMOCJA FACEBOOK w treści:tytuł książki, ilość egzemplarzy, imię i nazwisko + nazwa wyświetlana na Facebooku (jeśli jest inna niż
imię i nazwisko), adres wysyłki, telefon.

Świat książki

Jak przez cały rok zresztą, Weltbild oferuje swoim klientom różnorodną ofertę tematyczną. Tym razem można skorzystac z promocji do 30% taniej na bestsellerry Świata Książki zarówno w klasycznej formie, jak i audiobooka. Oferta znajduje się tutaj

Kraków:

"Biblioteka im. Eduarda Mendozy Instytutu Cervantesa w Krakowie (ul. Kanonicza 12) zaprasza do wspólnej lektury Don Kichota. Dla osób, które przyjdą do Biblioteki 23 kwietnia od 12.00 do 18.00 i przeczytają na głos ulubiony fragment dzieła, organizatorzy przygotowali prezenty w postaci książek i róż."

Program Empiku: "Program obejmie prowadzony przez Rafała Dąbrowskiego kurs szybkiego czytania "500 słów na minutę" (środa, godz. 17), spotkania z: autorką i tłumaczką książek dla najmłodszych Barbarą Gawryluk (czwartek, godz. 17), a w przyszłym tygodniu także ze znaną z licznych sukcesów kulinarno-wydawniczych siostrą Anastazją (13 kwietnia, godz. 16), od 21 lat piszącym o samochodach Piotrem R. Frankowskim (14 kwietnia, godz. 17), autorką książek kucharskich dla dzieci Joanną Krzyżanek (15 kwietnia, godz. 12), jak również wiele innych atrakcji."

piątek, 13 kwietnia 2012

Dom kości - Graham Masterton

TYTUŁ: Dom kości
TYTUŁ ORYGINAŁU: House of bones
AUTOR:  Graham Masterton
WYDAWNICTWO: Replika

Graham Masterton to popularny angielski pisarz, autor horrorów, thrillerów, powieści historyczno-obyczajowych, poradników seksuologicznych oraz zbiorów opowiadań. Zadebiutował na początku lat siedemdziesiątych powieścią "Monitou", która już kilka dni po premierze stała się bestsellerem i która znalazła swoje odzwierciedlenie na ekranie. Książki Mastertona wciąż otrzymują liczne, znaczące wyróżnienia zarówno w Europie jak i USA. Autor bardzo lubi Polskę i często ją odwiedza.

John to młody, wkraczający w życie chłopak. Mimo iż jego największym marzeniem jest zostanie gwiazdą rocka, sytuacja rodzinna sprawia, że rozpoczyna pracę w agencji nieruchomości należącej do pana Vane'a. Właściciel to dziwny, tajemniczy, skrywający mroczny i niebezpieczny sekret mężczyzna, który budzi lęk wśród swoich pracowników. John szybko odkrywa, że pan Vane prowadzi  specjalną listę domów, których sprzedażą zajmować może się tylko on sam. To jednak nie koniec podejrzanych sytuacji, które rozgrywają się wokół jego osoby. Okazuje się bowiem, że ludzie odwiedzający owe domy znikają w tajemniczych okolicznościach i nigdy już nie wracają.

Tymczasem w jednym z budynków ekipa remontowa natrafia na dziesiątki ludzkich szkieletów ukrytych w ścianach. Sposób w jaki się tam znalazły stanowi tajemnicę nie tylko dla miejscowych służb porządkowych. Nieświadomy czającego się w koło zagrożenia John postanawia za wszelką cenę odkryć prawdę. Wraz z grupką przyjaciół wkrótce odkrywa przerażającą tajemnicę, którą kryją ściany. Rozpętuje się koszmar o jakim nawet nie śnili.

Każdy dom kryje jakąś tajemnicę. Ściany stają się bowiem mimowolnym świadkiem rozgrywających się wewnątrz wydarzeń. Gdyby tylko potrafiły mówić, mogłyby opowiedzieć niezliczoną ilość historii. Jedne z nich tyczyłyby się miłości tak wielkiej, że trudno byłoby je ubrać w słowa, inne stanowiłyby dowód narodzin i śmierci kolejnych pokoleń. Z pewnością znalazłyby się jednak i takie historie, o których nie mówi się na głos. Historie tragedii - zbrodni tak wielkich, że budzą one krew w żyłach. Z właśnie takimi opowieściami stykamy się w powieści pana Grahama Mastertona.

"Dom kości" to przede wszystkim ciekawa, oryginalna fabuła. Graham Masterton wprowadza nas w świat, który zdumiewa. W rzeczywistość, która nas otacza i, którą, wydawać by się mogło, dobrze znamy, wprowadza elementy wierzeń druidów, magię a także tajemnicze, budzące lęk stwory. Ten znany a równocześnie obcy świat intryguje i sprawia, że lekturę czyta się z niekłamaną satysfakcją. Zwłaszcza, że pan Masterton zadbał o tajemniczą i budzącą grozę atmosferę. Mimo iż na kartach powieści stykamy się jedynie z jednym, głównym wątkiem autor nie pozostawia czytelnikowi miejsca na nudę. Akcja rozkręca się i pędzi niezwykle szybko aż do ostatniej strony. O dziwo! to właśnie ten aspekt powieści najbardziej mnie irytował. Autor pozostawia nam zdecydowanie za mało czasu na "wkręcenie się w fabułę" czy rozkoszowanie atmosferą.

Niewątpliwym minusem powieści są również bohaterowie. Owszem, z nie jaką ulgą przyjęłam fakt, iż są to zwykli, pozbawieni nadnaturalnych zdolności a nawet przeciętni ludzie jednak w tym wypadku to nie wystarczyło. Postacie są bezbarwne i jakby płaskie. Nie tylko nie wyróżniają się z tła, ale wręcz je stanowią. Na całe szczęście autor zdecydował się na zastosowanie narracji trzecioosobowej. Prosty, zwięzły język.; krótkie, dodające dynamizmu zdania i oczywiście ciekawa fabuła, o której już wspominałam, przynajmniej w większości rekompensują niedociągnięcia w kwestii kreacji bohaterów.

Ciekawym urozmaiceniem są również umieszczone na końcu powieści opowiadania. Trzy krótkie historie pozwalają nam dłużej delektować się pomysłowością autora i jego umiejętnością budowania atmosfery. Nie dorównują one może głównej historii, ale nie da się zaprzeczyć, że posiadają spory potencjał. Na szczególną uwagę zasługuje pierwsze opowiadanie - "Szara Madonna". W krótkiej, kilkustronnej historii autor zdołał wykreować ciekawe postacie i przekazać pewną istotną prawdę - za każdy błąd przyjdzie nam kiedyś zapłacić.

"Dom kości" to zadziwiająco prawdziwa opowieść o tym jak łatwo jest zatracić człowieczeństwo w pogoni za pieniędzmi i władzą. Największą wadą powieści bezwątpienia pozostają bohaterowie. Wielbiciele ciekawych, pełnych życia postaci mogą srodze się zawieść. W swojej powieści Graham Masterton skupił się głównie na tym by zbudować odpowiednią atmosferę i przyprawić czytelnika o gęsią skórę, spychając owe portrety na dalszy plan. Żeby jednak oddać sprawiedliwość należy dodać, że autor doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak budować napięcie i zdynamizować powieść. Swoje pierwsze spotkanie z twórczością angielskiego pisarza, mimo drobnych nieporozumień, uważam za udane i z pewnością sięgnę jeszcze kiedyś po któryś z jego utworów.

Ocena: 6,5/10

Za lekturę dziękuję księgarni Matras

wtorek, 10 kwietnia 2012

Nieśmiertelność zabije nas wszystkich - Drew Magary

TYTUŁ: Nieśmiertelność zabije nas wszystkich
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Postmortal
AUTOR: Drew Magary
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka

Drew Magary to amerykański pisarz, bloger sportowy, a także dziennikarz. Jego publikacje ukazywały się na łamach takich magazynów jak choćby „Maxima”, „GQ”, „Playboya”, „New York Magazine”, „Rolling Stone’a” i „Penthouse’a”. Przez pewien okres czasu współpracował z Comedy Central i ESPN. Zadebiutował w 2008 roku książką „Men with Balls”, a trzy lata później wydał debiutancką powieść – „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich”. Wraz z żoną i dziećmi mieszka w stanie Maryland.

Kiedy w 2019 roku zostaje odkryty lek na nieśmiertelność, nikt tak naprawdę nie jest jeszcze gotowy na jego działanie. Mimo iż zostaje on surowy zakazany przez rząd, lękający się przyszłości i oddający kult wiecznej młodości ludzie poddają się działaniu specyfikowi. Ogarniającej ludzkość euforii nie jest w stanie zagłuszyć nawet fakt, iż lek wcale nie czyni człowieka nieśmiertelnym, a jedynie zatrzymuje ich proces starzenia się. Wciąż można zginąć pod kołami ciężarówki albo zwyczajnie umrzeć na raka płuc czy wątroby. 

Przeciętny prawnik John Farrel dostaje od swego klienta namiar na lekarza, który wbrew obowiązującym przepisom aplikuje chętnym pożądany specyfik. Po wstępnej wizycie i dwutygodniowym okresie spędzonym na ponownym rozważeniu sprawy, John staje się wiecznym dwudziestodziewięciolatkiem. Początkowa euforia wkrótce zostaje zakłócona przez otaczającą mężczyznę rzeczywistość. Ludzie buntują się przeciwko ograniczonemu dostępowi do lekarstwa, a także istnieniu remedium na starość. John staje się naocznym świadkiem ataku terrorystycznego, w którym ginie jego najlepsza przyjaciółka, sam zostaje zresztą ofiarą jednej z grup przeciwnych rozpowszechnianiu lekarstwa. To jednak tylko nieliczne z konsekwencji, które przyniósł ze sobą lek. Losy John i świata rozgrywające się na przestrzeni sześćdziesięciu lat poznajemy dzięki  zapiskom w WESPie – bezprzewodowym komunikatorze sieciowym.

Śmierć stanowi jedyny pewny punkt naszego istnienia. Już od czasów dzieciństwa powoli przygotujemy się do tego, że nasze życie zmierza do nieuchronnego końca. Nic nie jest w stanie zatrzymać czasu, ani tym bardziej zmian, które następują na przełomie lat. Spoglądając co rano w lustro, znajdujemy kolejne oznaki naszego przemijania, dowody na to, że mimo podjętej walki - nasz organizm przegrał z przemijaniem. Co by się jednak stało gdyby dano nam możliwość zatrzymania owego procesu? Jak zachowalibyśmy się w sytuacji, w której los podarowałby nam szanse na dłuższe życie?

Drew Magary opisując przyszłość kreśli przed nami obraz znacznie odbiegający od tych, do których przyzwyczaili nas już inni autorzy. W jego wizji rzeczywistość wcale nie różni się tak bardzo od tej, która otacza nas obecnie. Ziemia wcale nie została zaatakowane przez inwazję kosmitów. Roboty, komputery czy inne nowinki technologiczne wciąż nie wykonują za nas obowiązków. A choroba nowotworowa nadal może pozbawić nas naszych marzeń, nadziei i przyszłości. Drew Magary ochronił ludzi przed wrogiem z odległych galaktyk, wojną czy epidemią która pokonałaby całą populację, nie udało mu się jednak ochronić ich przed nimi samymi. 

Człowiek uległ rozwojowi tak naprawdę jednak jego portret jest zatrważająco bliski do tego, z którym stykamy się we współczesnej rzeczywistości. Amerykański autor podkreślił ludzkie wady by stały się wyraźne dla mniej spostrzegawczego czytelnika, tak naprawdę jednak możemy je z łatwością zaobserwować już teraz. Drew Magary doskonale oddał ludzką krótkowzroczność, egoizm i ślepe dążenie ku własnej przyjemności i wygody, a także coraz mniejszy szacunek do jednostki.  I to właśnie daje najwięcej do myślenia w trakcie lektury.

"Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" porusza o wiele więcej ważnych tematów. Wizja wiecznego życia u boku jednej i tej samej osoby przeraża ludzkość. Coraz więcej osób decyduje się na małżeństwa cykliczne, które niczym żywność z czasem straci termin ważności. Miłość jako pragnienie spędzenia wieczności u boku drugiej osoby i uczynienie jej szczęśliwym, traci racje bytu. Również Bóg zostaje zepchnięty na dalszy tor życia człowieka. Pierwiastek nieśmiertelności sprawił, że zniknęła resztka respektu ludzkości do owego Absolutu.

Forma swego rodzaju pamiętnika przetykana dodatkowo materiałami prasowymi czy artykułami z internetu sprawia, że historia nabiera przerażającej realności. Dodatkowym atutem bez wątpienia jest również język jakim posługuje się Drew Magary. Bogaty, a równocześnie zwięzły i dynamiczny doskonale oddaje sposób wysławiania się człowieka z średniej klasy społecznej - inteligentnego, pewnego siebie, a równocześnie wciąż posiadającego w sobie pierwiastek dawnego ja. 

"Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" to historia, która roztacza przed nami przerażającą wizję przyszłości. Drew Magary w swojej debiutanckiej powieści kreśli boleśnie prawdziwy portret ludzkości. Amerykański pisarz zachwyca nie tylko ciekawym językiem, bogatą w zwroty akcji fabułą, ale także doskonałą oprawą graficzną. Jest to naprawdę genialny debiut literacki, który każdemu czytelnikowi zapewni kilka godzin doskonałej rozrywki, a równocześnie zmusi do innego spojrzenia na świat. Z niekłamaną przyjemnością będę obserwować dalszą drogę literacką autora tym czasem Was zachęcam do lektury.

Ocena: 8,5/10

"Szlachetność to wspaniała idea. Ale kiedy staje się przed wyborem; życie lub śmierć, nie ma czasu na rozważania o szlachetności."

Za lekturę niezmiernie dziękuję wyd. Prószyński i S-ka

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Siła trucizny - Maria V. Snyder

TYTUŁ: Siła trucizny
TYTUŁ ORYGINAŁU: Poison study
AUTOR: Maria V. Snyder
WYDAWNICTWO: Mira

Maria V. Snyder to początkująca autorka, która urodziła się i wychowała w Filadelfii. Ukończyła studia z dziedziny meteorologii, jednak podjęta w zawodzie praca nie przynosiła jej satysfakcji, efektem czego zajęła się pisaniem. Tworzenie świata fantasy, w którym sama ma wpływ na pogodę, jak twierdzi autorka, stanowi o wiele większą przyjemność. Początkowo Snyder pisywała jedynie artykuły do gazet czy  magazynów, z czasem zaczęła się jednak skupiać na powieściach. Zadebiutowała w 2005 roku książką "Siła trucizny", za którą zresztą rok później otrzymała prestiżową nagrodę. W wolnej chwili Snyder uprawia sport - ma nawet brązowy pas w karate; gra na wiolonczeli a także dużo podróżuje.

Yelena wie, że musi zginąć. Świat w którym żyje rządzi się swoimi własnymi, niepodważalnymi prawami. Odkąd obalono króla Iksji, obowiązuje zasada oko za oko, ząb za ząb.  Zabiłeś człowieka? Ty również musisz ponieść śmierć. Nikogo nie obchodzą okoliczności w jakich dokonano zbrodni, nie istotne są zbędne detale czy czcze wyjaśnienia, a już zwłaszcza nie wtedy, gdy ofiarą zbrodni jest syn jednego z wpływowych obywateli społeczności. Przebywając w zatęchłym, przesiąkniętym fetorem więzieniu Yelena właściwie zdołała sie już pogoić z czekającym ją losem. Zawiśnięcie za morderstwo syna Brazella jawi się dla niej jako ukojenie bólu i jedyna droga ku wolności. 

Niespodziewanie jednak wyrok śmierci zostaje odroczony. Yelena ma zostać przeniesiona na zamek komendanta, gdzie podejmie się pracy jako testerka żywności. Śmierć może nadejść w każdej chwili; podczas skromnego śniadania, oficjalnego obiadu czy hucznej fety. Życie Yeleny pozbawione jest wartości. Dziewczyna, którą oskarżono o morderstwo, stanowi jedynie pionek w niekończącej się grze o władze. Nie brak zresztą ludzi, którzy najchętniej widzieliby Yelenę martwą. Dziewczyna musi uciekać przed żołnierzami podlegającymi Brazellowi, który nie zamierza spocząć dopóki nie zemści się za śmierć swojego syna, a także samą sobą. Nieoczekiwanie bowiem Yelena dowiaduje się, że obdarzona jest potężną, magiczną mocą - mocą, która  jest surowo karana i która niekontrolowana może zakłócić porządek  świata.

Śmierć spotka kiedyś każdego z nas. Niewiadomo kiedy nadejdzie, ani w jaki sposób pozbawi nas życia, niepodwarzalny jest jednak fakt iż przyjdzie taki czas, gdy będziemy zmuszeni spojrzeć jej prosto w oczy. Yelena zdaje sobie z tego sprawę aż nazbyt boleśnie. Widmo rychłego spotkania ze śmiercią nawiedza ją codziennie podczas nawet najprostszych czynności. Każdy jej kęs poprzedza próba wyłapania zapachu trucizny, każdy krok - dokładne zlokalizowanie potencjalnego wroga. Yelena została brutalnie pozbawiona przynajmniej pozornego poczucia bezpieczeństwa. Owa kradzież pozostawiła po sobie palącą bólem pustke, mimo to główna bohaterka z podniesioną głową brnie do przodu, zaślepiona wizją lepszego jutra. Autorka obdarzyła swoją postać ogromną siłą i ta siła bije od niej niemal na każdej stronie powieści. Yelena wyróżnia się pośród tłumu bezbarwnych, szarych postaci, które ostatnio wiodą prym w literaturze młodzieżowej. Wcale nie oczekuje księcia na białym koniu, kiedy trzeba potrafi stanąć twarzą w twarz ze swoim wrogiem i zawalczyć o swoje życie.

Nie tylko jednak postać Yeleny zasługuje na uwagę. Pani Maria V. Snyder kreując swoich bohaterów żaden nie był ani w pełni biały, ani czarny. Ubierając ich w przeróżne odcienie szarości, aż do samego końca utrzymuje nas w niepewności, którego z nich można nazwać przyjacielem a którego wrogiem. Wraz z Yeleną wielokrotnie dokonujemy błędnych sądów. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy w trakcie lektury rozczarowały mnie skazy na pozornie "białych postaciach" czy zaskoczyła ta lepsza strona bohaterów, których zdąrzyłam spisać dawno na straty. Jestem pewna, że autorka wciąż nie skończyła swojej gry i w kolejnych częściach trylogi jeszcze wielokrotnie nas zaskoczy.

Atutem powieści jest nieatpliwie świat, który wykreowała autorka. Co prawda ubolewam nieco nad faktem, iż nie podzieliła sie z nami dogłębniejszym  opisem owej rzeczywistości, ale daje mi to nadzieję na przyszłość. Nawet w pierwszym tomie dostrzegamy jednak potencjał świata Iksji. Intrygi, zdrady, tyrania, rządza władzy, która często niesie ze sobą przelaną krew; wszystko to stanowi codzienność mieszkańców wykreowanego przez Snyder świata. Ci pochodzący z niższego szczebla społeczności traktowani są niczym szczury - niepotrzebni, nieposiadający własnego zdania. Zresztą pozostała część mieszkańców również nie ma łatwego życia. Zmuszeni do noszenia uniformów odpowiadających danemu Dystryktutowi, do spełniania rządzań władców nawet gdy te kłócą się z ich własnymi przekonaniami i do poświęcenia własnego życia w imię osoby której podlegają. 

Narracja, z którą stykamy się w trakcie lektury jest pierwszoosobowa, poprowadzona z punktu widzenia Yeleny, co bardzo mnie ucieszyła jako, że, jak pewnie większość z Was zdążyła zauważyć, owa bohaterka zasłużyła sobie na moją sympatię. Język jakim posługuje się pani Snyder jest charakterystyczy dla literatury młodzieżowej. Autorka zachowuje odpowiednie proporcje między dialogami i akcją, a opisami wykreowanej przez siebie rzeczywistości, nie stosuje trudniejszych wyrażeń czy niepotrzebnych upiększeń. Powieść czyta sie szybko z niekłamaną przyjemnością czemu sprzyja ciekawa fabuła. Amerykańska autorka unika wątku romantycznego, choć on również z czasem się pojawia. Głównie skupia się na akcji wplatając w nią jednak odrobinę magii.

"Siła trucizny" to powieść o niezwykłej sile, odwadze i determinacji w dążeniu do wolności. Pierwsza część Trylogi "Twierdzy magów" wyróżnia sie spośród podobnych gatunkowo tytułów spójną, intrygującą fabułą, doskonale wykreowaną główną bohaterką, a także lekkim, ale ciekawym językiem. Pani Snyder udowadnia nam, że w dobie, której rynkiem wydawniczym rządzą wampiry i wilkołaki zostało jeszcze miejsce również i dla innych tytułów z pogranicza fantastyki. Z niecierpliwością wyczekuję tomu drugiego tymczasem Was serdecznie zachęcam do lektury.

Ocena: 10/10 

Twierdza magów:
Siła trucizny | Dotyk magii | Prawda ognia

Za lekturę dziękuję wydawnictwu Mira

piątek, 6 kwietnia 2012

Życzenia wielkanocne i matrasowy konkurs

Od kiedy tylko sięgam pamięcią nie rozumiałam szumu, który wiąże się ze świętami Wielkanocnymi. Mimo niezaprzeczalnych zalet owego okresu, pozostawałam "wierna Bożemu Narodzeniu". Jako totalne beztalencie plastyczne nigdy nie potrafiłam pokolorować pisanek w sposób, który by mnie usatysfakcjonował; nie potrafię znaleźć swojego miejsca w kuchni a gdyby tego było mało - żywię niechęć do tradycyjnej potrawy wielkanocnej jaką bez wątpienia jest żurek. Z każdym kolejnym rokiem powoli, powolutku przekonuję się jednak do owego święta. Bo czy może byc coś piękniejszego od święcenia koszyczka, krzątaniny przy niedzielnym, wielkanocnym śniadaniu czy skrupulatnym unikaniu wodnych bomb w trakcie dyngusa?

Odbiegając jednak od moich awersji;

Życzę Wam wszystkim tego co najlepsze. Dużo zdrówka. Mnóstwa wolnego czasu na dobrą lekturę. Spełnienia marzeń i realizacji planów nie tylko na gruncie zawodowym i blogowym, ale również prywatnym Samych słonecznych dni i nielicznych trosk, które uczynią Was silniejszymi. Przede wszystkim jednak życzę Wam aby w Waszym życiu pojawiali się sami wartościowi ludzie, którzy sprawią, że każdy dzień będziecie witac z uśmiechem na ustach.

*

http://swiatdziecinstwa.matras.pl/

niedziela, 1 kwietnia 2012

Podsumowanie marca 2012

Mina niewiniątka w wykonaniu Tobiasza
Marzec, jak do tej pory, okazał się miesiącem najbardziej owocnym w przeczytane i zrecenzowane książki. Cieszy mnie to tym bardziej, iż miesiąc ten nie obfitował w dni wolne od szkoły czy obowiązków. Powoli wychodzimy na prostą ;). Jeżeli chodzi o życie prywatne marzec przyniósł ze sobą sporo zmian, a wśród nich dodatkową osobistość w moich skromnych progach. Toby żyje swoim własnym życiem czerpiąc satysfakcję z gryzienia moich włosów i wszystkiego co akurat nawinie mu się pod zęby. Nienawidzi, kiedy nikt nie zwraca na niego uwagi i reaguje natychmmiastowym napadem szczekania. Poza tym jednak, kiedy czasem popatrzy ci prosto w oczy czujesz się tak jakby powierzał w twoje ręce całe swoje życie, obdarzając cię tym samym bezgranicznym zaufaniem. Czy można go nie kochać?

Ilość przeczytanych książek: 11 I nie, wśród nich wciąż nie znalazł się "Potop"
Ilość zrecenzowanych książek: 7 Co prawda to tylko jedna recenzja więcej niż ostatnio, ale zawsze to progres. Poza tym kolejna jest już gotowa ;)
Najlepsza książka: Las zębów i rąk - Carrie Ryan, Siła trucizny - Maria V. Snyder oraz Wśród ukrytych. Wśród oszustów - Margaret Peterson Haddix
Największe rozczarowanie: - Najsłabszą pozycją z pewnością był Martwy i nieobecny - Charlaine Harris mimo to nie nazwałabym tego tytułu rozczarowaniem
Wyzwanie "z półki": 1
Wyzwanie "czytam Kingiem": -
Wyzwanie "wyciągnięte z półki życie"; - Era wyzwań rozpocznie się na dobre dopiero w czasie wakacji ;)
Rozpoczęte współprace: -