sobota, 28 stycznia 2012

Ogród wiecznej wiosny - Cristina López Barrio

TYTUŁ: Ogród wiecznej wiosny 
TYTUŁ ORYGINAŁU:La casa degli amori impossibili
AUTOR: Cristina López Barrio
WYDAWNICTWO: Otwarte

Cristina López Barrio to znakomita pisarka hiszpańskiego pochodzenia. Z zawodu prawniczka, przerwała karierę, aby całkowicie poświecić się swojej największej pasji jaką jest pisanie. Cristina uwielbia aromatyczną herbatę oraz muzykę filmową. W trakcie pracy nad „Ogrodem wiecznej wiosny” słuchała ścieżek dźwiękowych z takich filmów jak „Duma i uprzedzenie” oraz „Angielski pacjent”. Jej ulubioną lekturą niezmienne pozostaje „Sto lat samotności” autorstwa Gabriela Garcii Marqueza.

Clara jest piękną i niezwykle inteligentną dziewczyną o bursztynowych oczach, która na co dzień boryka się z nieznośnym poczuciem samotności. Okoliczni mieszkańcy stronią od jej rodziny ,odpychani złowieszczą klątwą, która rzekoma wisi nad kobietami. Clara nie wierzy w przekleństwo, które według legendy narzuciła na ród Laguna jedna z jej przodkiń, tak samo zresztą jak andaluzyjski myśliwy, przebywający tymczasowo w miasteczku. Nie bacząc na liczne przeciwności owa dwójka poddaje się rodzącemu uczuciu. Początkowa radość szybko zamienia się jednak w dramat. Mimo determinacji kobiecie nie udaje się uniknąć skutków jakie niesie ze sobą klątwa. Porzucona, oczekująca dziecka Clara przysięga jednak zemstę swemu kochankowi.

Kobiety z kolejnych pokoleń rodu Laguna żyją skazane przez bezlitosne fatum na nieszczęśliwą, tragiczną w skutkach miłość, samotność i pragnienie zemsty. Bezsilne w stosunku do przeznaczenia, toczą nieustanną walkę o szczęście, nie raz zatracając w niej swoje człowieczeństwo. Choć los obszedł się z nimi nadzwyczaj okrutnie, wciąż są pełne nadziei – nadziei na to, że mimo przeciwności którejś z nich uda się odwrócić ich przeznaczenie.

Ogród wiecznej wiosny” zalicza się do wąskiego grona książek, które zachwycają oprawą graficzną. Delikatna, raczej prosta okładka od razu rzuca się w oczy i sprawia, że człowiek praktycznie mimowolnie chwyta ja w ręce. Opis na okładce również zaostrza czytelniczy apetyt – miłość wbrew przeciwnością losu, walka z przeznaczeniem, silne bohaterki, które stoczą walkę o swoje szczęście – wszystko to czego można oczekiwać po lekturze, czyż nie? Miałam ogromną ochotę na to by zapoznać. się z powieścią Cristiny López Barrio. Uległam atmosferze, którą tworzą wymienione wyżej czynniki i z zapartym tchem oczekiwałam chwili, w której owa pozycja znajdzie się w moich rękach. Gdyby tego było mało, w internecie ostatnio ukazało się kilka naprawdę pozytywnych opinii na temat lektury. Zabrałam się do czytania oczekując niesztampowej historii, która pochłonie mnie od pierwszej do ostatniej strony, tymczasem jednak zostałam rozczarowana.

Przeznaczenie posiada zadziwiającą moc. Mimo starań i energii jaką ludzie wkładają by je przechytrzyć, zawsze udaje mu się wygrać. „Ogród wiecznej wiosny” jest historią walki z losem, przysłowiową „bitwą z wiatrakami”, z góry skazaną na porażkę. Jej bohaterki skrupulatnie wyrzucają z pamięci myśl o zbliżających się skutkach klątwy, zdając sobie sprawę z jej zniszczeń, gdy jest już za późno. Muszę przyznać, że sam pomysł na fabułę, który przedstawia hiszpańska autorka jest niezwykle intrygujący. Czytelnik z zapartym tchem śledzi tok wydarzeń, podświadomie wyczekując chwili, w której człowiek wygra walkę z przeznaczeniem. Autorka prowadzi jednak wyszukaną grę na naszych emocjach. Obdarza nas chwilową nadzieją po to by po chwili ją odebrać. Jej bohaterki zaznają miłości, która wkrótce staje się jednak źródłem ich cierpienia. I tak w kółko. Szczęście. Ból. Miłość. Rozpacz. Zemsta.

Realizacja owego pomysłu przedstawia się już jednak w mniej pozytywnych barwach. Właściwie nie jestem w stanie wymienić jednego, konkretnego elementu, który odebrał mi radość płynącą z lektury. Po prostu czegoś mi w całej tej historii zabrakło. Pewne fragmenty powieści po prostu mnie zniesmaczyły - wydały mi się nazbyt przerysowane i nie potrzebne. Rozdziały, w których pojawia się jedna z kobiet rodziny Laguna - Manuela, sprawiały, że momentami miałam ochotę odrzucić lekturę na bok Niestety, kobieta ta uosabiała wszelkie cechy, które budzą mój wstręt. Bezwzględność, upór, pragnienie bycia wielbioną i poważaną przez innych i wreszcie dbanie głównie o własne dobro. Z podobnym opisem Manuela nie miała po prostu cienia szans na to by zaskarbić sobie choć cień mojej sympatii.

Muszę przyznać, że portrety kobiece z którymi zetknęłam się w trakcie lektury, rozczarowały mnie. Wyszłam z założenia, że na kartach powieści hiszpańskiej autorki zetknę się z silnymi kobietami, które za wszelką cenę dążą do wyznaczonych sobie celów, tymczasem owy opis w całości nie tyczy się żadnej z bohaterek - Clary, Manueli , Bernardy czy nawet Margarity, Jedyną postacią, która z miejsca zyskała moją sympatią była Olvido - pełna życia i pasji, znosząca z podniesionym czołem wszystko co dawał jej los. Na całe szczęście to właśnie owa bohaterka towarzyszy nam najdłużej w trakcie lektury.

Jak na „wielopokoleniową sagę” przystało, powieść Cristiny López Barrio nie obfituje w nagłe zwroty akcji. Cała fabuła opiera się bowiem na prostych, codziennych sytuacjach. Nie jest to z pewnością lektura, od której nie sposób oderwać wzroku. Nada się jednak idealnie dla tych osób, które nie mogą sobie pozwolić na zerwanie nocy nad książką. I choć ja czuję się rozczarowana lekturą, jestem pewna, że nie jeden czytelnik odnajdzie w niej to czego oczekuje.


Za lekturę dziękuję wydawnictwu Otwarte

niedziela, 22 stycznia 2012

Gra o Ferrin - Katarzyna Michalak

TYTUŁ: Gra o Ferrin
AUTOR:Katarzyna Michalak
WYDAWNICTWO: Albatros

Katarzyna Michalak to polska pisarka, z wykształcenia lekarz weterynarii, która specjalizuje się w szeroko pojętej literaturze kobiecej. Zadebiutowała w 2007 roku powieścią z gatunku fantasy "Gra o Ferrin", książka nie zyskała jednak na początku pokaźnego grona czytelników - została wydana w małym nakładzie i w całości sfinansowana przez autorkę. Sukces polskiej autorce przyniosła  "Poczekajka". Powieść znalazła się na liście bestsellerów Empiku oraz Merlin.pl ponadto została ogłoszona jedną z najlepiej sprzedających się książek wydawnictwa Albatros. Katarzyna Michalak na co dzień mieszka w domku, który sama nazywa Poziomką.

Karolina, mimo młodego wieku, jest już znużona życiem w świecie Szarej Śmierci. Codzienna rutyna, niekończące się pasmo obowiązków i fakt, że "dobro" i "powinność" straciły miejsce bytu, sprawia, że dziewczyna pragnie odejść do innego miejsca. Ferrin to świat, o którym marzyła od najmłodszych lat. Pełna magii i dobroci rzeczywistość stanowi bowiem dla Karoliny urzeczywistnienie ideału. Śmierć nieznanej siostry bliźniaczki kobiety przyspiesza nieuniknione. Karolina poprzez rytuał przejścia otwiera przed sobą drzwi do wymarzonej krainy. Tyle, że rzeczywistość nie oddaje w pełni marzeń dziewczyny.

W Ferrinie trwa okrutna wojna. Karolina, zwana tutaj Anaelą dell'Iderei, Gwiazdą Ferriny, albo po prostu Pierwszą z Przepowiedni, nie zdając sobie z tego sprawy, staje się pionkiem w grze między siłami dobra i zła. Eleuzis dell'Soll, władający Światem Elfów, Sellinaris WeddSa'ard - władca Darakii, Świata Duszobójców oraz Berenika de Sanctis mająca w posiadaniu Krainę Czarodziejek  - wszyscy oni pragną wykorzystać Karolinę dla własnych celów. Wbrew pozorom nikt nie ma czystych intencji - każdy z nich pragnie po prostu za wszelką cenę wygrać wojnę. Tyle, że nawet w czasach konfliktów zdarzają się ludzie, którzy potrafią zrezygnować z własnych korzyści dla dobra przyjaciół. Wraz z oficerem Darrkii, następcą ferrińskiego tronu oraz jednorożcem Sarisem Analea staje do misji, której celem jest uratowanie Ferrinu. Tyle, że dziewczyna nie zna jeszcze całej prawdy. Nie wie kto stoi za Wielką Wojną. Prawda boli, mrozi krew w żyłach i odbiera dech, a miłość zmusza do największych poświęceń. Kiedy nadejdzie koniec, Analea będzie musiała dokonać wyboru - przyjaźń albo miłość.

Nie znałam wcześniej twórczości pani Michalak. Zabierałam się za nią już wielokrotnie, mimo to zawsze w moje ręce wpadało w końcu coś innego. W moich planach, przyznaję to szczerze, nie widniała jednak "Gra o Ferrin", polowałam raczej na którąś z kobiecych, lekki i pozbawionych wątków fantastycznych serii pani Michalak. Coś co mnie odstresuje, zapewni kilka godzin dobrej rozrywki, a przy tym da również nadzieję na to, że nawet w codziennym, do bólu rzeczywistym świecie zdarzają się szczęśliwe zakończenia. Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z debiutancka powieścią Jagody Wochlik."Milczące słowa" zdobyły moje uznanie i sprawiły, że zapragnęłam więcej. A skoro odkryłam kilka podobieństw między owym tytułem a "Grą o Ferrin", jak mogłam nie sięgnąć po powieść pani Michalak?

Rzeczywistość bywa okrutna. Nie bacząc na nasze oczekiwania, ani tym bardziej marzenia, konsekwentnie podąża według ustalonego planu. Nie którzy z nas nie potrafią poradzić sobie z tym co niesie. Spychają na krańce świadomości ból i cierpienie i zaczynają żyć w świecie wykreowanym przez własne marzenia. "Gra o Ferrin" jest opowieścią, która idealnie obrazuje prawdę. Czytelnik z zafascynowaniem śledzi dalsze losy Karoliny, towarzysząc jej w chwilach rozczarowania, bólu i radości. Katarzyna Michalak w sposób brutalny uświadamia nam, że nawet świat, który sami kreujemy w naszych marzeniach, może dalece odbiegać od ideału.

Atmosfera, którą stworzyła polska autorka na kartach swojej powieści, zdecydowanie nastraja do lektury. Pełne ukrywanej grozy i niespodzianek lasy, mury starych zamków, które sięgają pamięcią zamierzchłych czasów i "rycerze", którzy jednak nijak mają się do parenetycznych wzorców ze średniowiecza. Katarzyna Michalak zbudowała Ferrin od podstaw - obdarzyła go historią i zwyczajami, sprawiła, że mimo czyhających niebezpieczeństw momentami miałam ochotę w niego wkroczyć. Fabuła powieści gna do przodu, nie dając nam miejsca na zaczerpnięcie oddechu, czy chwilę oderwania od lektury. Aby za nią nadążyć należy uważnie śledzić wzrokiem słowa.

Trudno mi dostrzec w całej historii jakiś mniej znaczący moment, każdy fragment wydaje się bowiem odgrywać jakąś istotną rolę. W "Grze o Ferrin" znajdziemy zarówno miłość jak i nienawiść, przyjaźń i zdradę, szczęście i niewyobrażalne cierpienie, a także walkę dobra ze złem choć z niezwykłym trudem przyjdzie nam rozstrzygnięcie faktu którzy bohaterowie stoją po właściwej stronie. Czego więc zabrakło? Opisów, choć mówię to z lekkim zdziwieniem, gdyż zawsze przekładałam nad nie akcję i ciekawe dialogi.

Jeżeli chodzi o postacie, główna bohaterka posiada zarówno wady jak i zalety. Z jednej strony zachwyca swoją "nie-idealnością". Analea nie od razu przystosowuje się do życia w nowej rzeczywistości. Nie pojmuje reguł rządzących owym światem i w związku z tym popełniła liczne błędny. Z drugiej, irytuje swoją lekkomyślnością i naiwnością. Na całe szczęście wszelkie niedociągnięcia głównej bohaterki rehabilitują nam pozostałe postacie. Fani niezobowiązującej fantastyki będą zachwyceni - w świecie stworzonym przez polską autorkę pojawiają się nie tylko jednorożce, ale również smoki, elfy i Duszobójcy.

Książka raczej nie przypadnie do gustu wiernym fanom fantastyki. Katarzyna Michalak "specjalizuje" się w lekkiej, kobiecej lekturze i w nie których momentach lektury jest to widoczne. Mi jednak "Gra o Ferrin" się spodobała, tak samo jak i przyjemny styl autorki, przynajmniej na tyle, że gdyby na rynku pojawiła się kolejna część powieści, z przyjemnością bym po nią sięgnęła.

Ebooka miałam okazje przeczytać dzięki uprzejmości portala Woblink

sobota, 21 stycznia 2012

Spotkanie z Pawłem Pollakiem

Księgarnia Matras, Stowarzyszenie Sztukater oraz Oficynka zapraszają na spotkanie z Pawłem Pollakiem, autorem wrocławskiej powieści kryminalnej „Gdzie mól i rdza”.

28 stycznia (sobota), godzina 14, Księgarnia Matras
ul. Świdnicka 28, Wrocław

Spotkanie poprowadzi Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wstęp wolny. Zapraszamy!

niedziela, 15 stycznia 2012

Nevermore. Kruk - Kelly Creagh

TYTUŁ: Nevermore. Kruk
TYTUŁ ORYGINAŁU:Nevermore
AUTOR:  Kelly Creagh
WYDAWNICTWO: Jaguar

Kelly Creagh  to przesympatyczna, młoda, amerykańska autorka, pasjonatka twórczości Edgara Allana Poego, dobrej kawy, a także starożytnej sztuki tańca brzucha. Kelly to nie tylko pisarka, ale również instruktorka sztuki tańca brzucha. Jej debiut literacki - "Nevermore" spotkał się z zaskakującym entuzjazmem czytelników. Autorka mieszka wraz ze swą szaloną terierką w Louisville w Kentucky, gdzie pracuje nad kontynuacją historii Isobel i Varena - "Enshadowed".

Można by powiedzieć, że Isobel ma wszystko - przyjaciół, przystojnego chłopaka, popularność, a także pasje, której poświęca cały swój wolny czas - czirlidering. Jej życie pozbawione jest większych trosk czy zmartwień. Mając szesnaście lat, może liczyć na wsparcie ze strony swoich bliskich, wkrótce dostanie wymarzony samochód, z grubsza wie już również jak będzie wyglądać jej przyszłość.

W przeciwieństwie do Isobel, Varen nie wydaje sie być urodzony pod szczęśliwą gwaizdą. Ubierający się na czarno, skrywający twarz pod kurtyną ciemnych włosów i obracający się w towarzystwie podobnych sobie osób chłopak budzi wśród swoich rówieśników uczucie antypatii. Dodatkowo jego tajemniczość i małomówność sprawiły, że przylgnęło do niego określenie dziwaka. Kiedy więc Izzy dowiaduje się, że wraz z nim ma wykonać projekt na lekcję z literatury, z trudem chamuje złość i niechęć. Czas  sprawia jednak, że Isobel zaczyna inaczej postrzegać całą sytuację. Ze zdumieniem odkrywa, że coraz więcej zaczyna ją łączyć z Varenem. Znikają wszelkie nieporozumienia i bariery, a zaczyna uczucie. 

Wraz ze zdjęciem masek, pojawiają sie jednak piętrzące się przeciwności. Okazuje się, że nie tylko ludzie są przeciwni rodzącemu sie między ową dwójką uczuciu. Ich umysły rodzą najstraszniejsze koszmary, niszcząc wszystko co udało im się do tej pory zbudować. Isobel ma tylko jedną szansę na to by uratować Varena  przed cieniami, które zbudził do życia i przed nim samym. 

„Nie ma nic z wyjątkiem cierpienia i żalu, gdy myślimy o rzeczach i ludziach,których nie możemy mieć, o możliwościach, których nigdy nie zyskamy”

"Nevermore" zyskał popularność wśród polskich czytelników jeszcze zanim doszło do jego oficjalnej premiery. Blogerzy prześcigali się w pisaniu pochlebnych słów, wychwalając kunszt pisarski amerykańskiej autorki i sam pomysł na fabułę. Coraz częściej zachwycano się również postacią Varena i twórczością pana Edgara Allana Poego. Osobiście podchodziłam nieco sceptycznie do owej pozycji. Połączenie czirliderki z wysłannikiem czystego zła wydawało mi się bowiem absurdalne. Tyle, że zachwyty nie odeszły śmiercią naturalną wraz z pojawieniem się powieści w księgarniach. Wręcz przeciwnie, zaczęły mnie prześladować z każdej możliwej strony. Sięgnęłam po "Nevermore" z przekory, żeby udowodnić sobie i wszystkim, że nie ma się czym zachwycać i że wszystkie te pochlebne opinie były niedopowiedzeniem. A potem zostałam zauroczona.

Mówiąc o snach, najczęściej mamy na myśli te przywoływane przez nasz umysł obrazy odzwierciedlające nasze marzenia.  W snach wszystko jest możliwe. Jesteśmy panem własnego losu, a co za tym idzie, możemy urzeczywistnić wszystkie nasze najskrytsze pragnienia. Wystarczy tylko zamknąć oczy i po chwili upragniona rzecz znajduje się na wyciągnięcie naszej ręki. Spełnienie snów wydaje się być bajką, czyż nie? Kelly Creagh zaprzecza naszym wyobrażeniom. Tworzy świat, w którym wszystko jest możliwe, w którym owa bajka staje się prawdą i który z zadziwiającą mocą i pewnością w głosie nazywamy koszmarem. To przerażający świat, który jednak wzbudza nasze zainteresowanie i fascynację. Który poznajemy z wypiekami na twarzy błagając o to by znaleźć sie w jego wnętrzu i który staje się przyzczyną dla którego doceniamy naszą szarą, przewidywalną codzienność.

Atmosfera panująca na kartach powieści jest zachwycająca. Kelly Creagh z zadziwiającą lekkością łączy elementy horroru, romansu i powieści paranormalnej, doprawionej dodatkowo szczyptą humoru. Ta idealna w swej różnorodności mieszanka sprawia, że opanowuje nas istna huśtawka emocji. Przy lekturze "Nevermore" śmiejemy się i płaczemy na zmianę, czasem niemal równocześnie. Sporą zasługę w budowie odpowiedniej atmosfery odgrywają wplecione w fabułę fragmenty twórczości Edgara Allana Poego. Jego utwory wzbudzają niepokój, grozę, równocześnie jednak intrygują. I choć fanatyczką owego pana raczej nie zostanę, same fragmenty sprawiły, że zyskałam do niego szacunek.

Styl autorki, jej nieco poetycki podźwięk, a także wbijająca w fotel fabuła sprawiają, że powieść pochłania się za jednym razem - od początku do samiutkiego końca. Autorka umiejętnie połączyła ze sobą różnorodne wątki, mimo iż zdecydowanie na pierwszy plan została wypchnięta miłość Isobel i Varena. Tyle, że owe uczucie różni się od innych rodzących się na kartach powieści młodzieżowych związków. Bo nic nie dzieje się zbyt szybko, wręcz przeciwnie -rozwija się powoli, bez nagłych porywów, niemal do końca skrywając się za   iluzją przyjaźni.

„Moja piękna, moja Isobel. Moja miłości. Prosiłaś, bym czekał. Więc czekam. Bo wiem, że to wszystko jest tylko snem. A kiedy ze snu się zbudzimy, znowu Cię zobaczę.”

Myślałam, że najsłabszą stroną powieści staną się bohaterowie. Sami rozumiecie - popularna czirliderka i małomówny got. Gdzie miejsce na zaskoczenie? Pomysł na którym została oparta kreacja bohaterów jest tak schematyczny, że niemal kłuje w oczy. Co więcej, pozostaje takim do samiutkiego końca. Bo oczywiście mniej więcej w połowie okazuje się, że tak naprawdę są to tylko papierowe maski skrywające ich prawdziwe oblicze. Bo wbrew różnicom, są dwoma połówkami jednego jabłka. Bohaterowie są chyba jedynymi, stałymi punktami, które nie zaskakują i przez to zachwycają. Bo nikt nie spodziewał się tak schematycznego rozwiązania, które, wbrew pozorom, okazuje się być nadzwyczaj trafionym pomysłem. 

Oprawa graficzna zachwyca swoją prostotą. Lubię proste, minimalne rozwiązania. Polska okładka "Nevermore" potwierdza fakt, że nie potrzeba zbędnych zdobień by zachwycić oko. Po raz pierwszy od dawna, w moim mniemaniu oryginał wypada blado przy swoim odpowiedniku. 

Chciałam być oryginalna, podzieliłam zdanie większości. Chciałam udowodnić wszystkim, że się mylili, okazało się, że z góry byłam skazana na porażkę. Chciałam pozostać odporna na wpływ Varena, a tymczasem z utęsknieniem wyczekuję chwili by ponownie zetknąć się z jego postacią. Ale nie żałuję. I chyba to jest najlepsza rekomendacja do tego, że po "Nevermore", nie tylko warto, ale także trzeba sięgnąć.

Dziękuję ogromnie wydawnictwu Jaguar za możliwość lektury

środa, 11 stycznia 2012

Zapowiedzi #1

Tak się jakoś niefortunnie złożyło, że pod koniec 2011 roku zaprzestałam publikacji interesujących mnie  zapowiedzi. W roku 2012 planuję jednak powrócić do "starych zwyczajów". Żeby moje słowa nie pozostały jedynie rzuconymi na wiatr obietnicami, zachęcam do zapoznania się z pierwszą grupą interesujących kąsków, które w najbliższym czasie ukażą się na rynku wydawniczym. 
Styczeń obfituje w ciekawe premiery, a dzień 25 stycznia jest istną wylęgarnia intrygujących tytułów. Które tytuły interesują Was najbardziej?

12 stycznia

Zapomniane

Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość. Która z nich ma największe znaczenie?
Mam problem: Widzę migawki przyszłości, jakby to były wspomnienia. Ale przeszłość jest dla mnie tajemnicą. Pamiętam, co będę miała na sobie jutro i kłótnię, która zdarzy się dopiero po południu. Ale nie wiem, co jadłam wczoraj na kolację. Radzę sobie dzięki notatkom, mamie i najlepszej przyjaciółce, Jamie, i system jakoś działa... Do czasu. Bo teraz wszystko się sypie. Jamie się buntuje. Mama nie mówi mi prawdy. I nie widzę w swojej przyszłości chłopaka, za którym szaleję. Ale dzisiaj go kocham. I chciałabym zapamiętać na zawsze, jak bardzo...

17 stycznia

Wariant

W Akademii Maxfield musisz wybierać: Porządek albo Spustoszenie albo Wariant.
Benson musi przyłączyć się do jednej z tych grup, żeby przetrwać.
Ale wie, że powinien uciec. I że ufać może tylko sobie.
Siedemnastoletni Benson myślał, że stypendium Akademii Maxfield będzie przepustką do lepszego świata.
Mylił się. Został uwięziony w szkole otoczonej drutem kolczastym. W szkole, w której kamery śledzą każdy ruch. W której nie ma dorosłych. W której uczniowie podzielili się na trzy grupy, po to żeby przeżyć. Jeśli nie jesteś w żadnej z nich, to nie ma ciebie.
Jeśli złamiesz regulamin, znikasz...
Lecz Benson nie wie jeszcze wszystkiego. A kiedy odkrywa prawdziwą tajemnicę Akademii Maxfield, uświadamia sobie, że posłuszeństwo może przypłacić losem znacznie gorszym niż śmierć. I że ucieczka – jedyna szansa na przetrwanie – może okazać się niemożliwa...

18 stycznia

Śmiercionośne fale

„Śmiercionośne fale” to drugi tom bestsellerowej trylogii „Las Zębów i Rąk”, na który czeka wielu miłośników tej wyjątkowej serii. Po raz kolejny czytelnik zostanie przeniesiony do wyjątkowego świata wykreowanego przez autorkę, który zauroczył czytelników na całym świecie.
Mary, główna bohaterka pierwszego tomu pod tytułem „Las Zębów i Rąk” dociera do społeczności żyjącej nad brzegiem oceanu. Kim są? Dlaczego Siostrzeństwo tyle czasu okłamywało mieszkańców wioski? Na te i inne nurtujące czytelników pytania odpowie druga część cyklu pod tytułem „Śmiercionośne fale”.
Poznajemy w niej nastolatkę Gabrielle, która razem z matką mieszka w starej latarni sprzed Powrotu. Dotychczas wiodła względnie bezpieczne życie – jej miasteczko otoczone jest Barierą, której przekroczenie grozi najsurowszą karą, ale jednocześnie chroni ich przed Mudo. W świecie, po którym wciąż krążą hordy ogarniętych niewysłowionym głodem martwych, każda czynność podporządkowana jest względom bezpieczeństwa. Otoczeni przez śmierć ludzie muszą niejedno poświęcić, by przetrwać. Wystarczy jeden nieostrożny ruch, by utracić wszystko…
Niestety Gabrielle przyszło przekonać się o tym na własnej skórze. Dziewczyna w ciągu jednej nocy traci wszystko – przyjaciół, rodzinę, ukochanego. Nie wie już, kim jest, więc postanawia zaryzykować własne życie, by odnaleźć tego, który pokazał jej, czego naprawdę pragnie. Nawet jeśli nie ma już dla niego ratunku…
Czy poradzi sobie po drugiej stronie Bariery? Czy wybierając wolność da się przeżyć? Czy miłość może pokonać śmierć?

Audrey. Osobisty album Audrey Hepburn

Ten wyjątkowy album ze zdjęciami prezentuje ikonę kobiecości i stylu lat 50-tych XX wieku! Audrey Hepburn, bo niej mowa, była wybitną aktorką i wyjątkowym człowiekiem. Największą sławę i popularność przyniosły jej zagrane role w „Rzymskich wakacjach”(1957) „Zabawnej buzi” (1957) czy też „Śniadaniu u Tiffany’ego” (1961). Hepburn należała do najchętniej fotografowanych i oglądanych gwiazd. Wywarła znaczny wpływ na kino tamtych lat. Pamiętana i ceniona do dziś, przyczyniła się do ustalenia pewnego kanonu kobiecości.

19 stycznia

Dziedzictwo

Rodzinę poznajesz dopiero wtedy, kiedy trzeba o coś walczyć…
Felicity Beaumont, najstarsza z trzech sióstr, pracuje jako reporterka; relacjonując zdarzenia z kolejnej strefy działań wojennych, jest w swoim żywiole. Uciekła kiedyś z domu po kłótni z ojcem, i to nieporozumienie nigdy nie zostało wyjaśnione. Helena, druga z sióstr, jest aktorką i wytrwale buduje idealny obraz samej siebie – ale jak długo zdoła ten wizerunek podtrzymywać? Najmłodsza, Bramble, ma jedno marzenie: za wszelką cenę chce zdobyć, jak kiedyś ojciec, medal olimpijski w jeździectwie.
Trzy siostry, złączone testamentem ojca, walczą z ludźmi od dawna nieprzychylnymi rodzinie i ze sobą nawzajem, a sekrety Beaumontów stopniowo wychodzą na jaw. Konieczna okaże się jeszcze jedna, tragiczna śmierć, zanim siostry zdołają odkryć prawdziwą wartość odziedziczonego spadku. Czy zwycięży jedna z nich, czy stracą wszystko?

Błękitna magia

Siedemnastoletnia Alexa wciąż nie może zapomnieć o tym, jak otarła się o śmierć. To, że przeżyła, zawdzięcza Callumowi, swojemu widmowemu chłopakowi przychodzącemu ze świata cieni. Niespodziewanie zaczyna dostawać tajemnicze groźby. I przeczuwa, że to nie koniec.
Ktoś nienawidzi jej z całego serca i zrobi wszystko, by stanąć pomiędzy nią a Callumem. A gdy znika błękitna bransoletka, która łączyła ją z ukochanym, Alexa zostaje sama. Czy teraz – bez pomocy magii – zdoła ocalić ich oboje?
S.C. Ransom w ciągu dnia jest łowcą głów, a wieczorami pisarką. Swoją pierwszą powieść Błękitna miłość napisała w prezencie urodzinowym dla córki – w większości na swoim blackberry. Rozpoczęła nią romantyczną trylogię – Błękitna magia to jej drugi tom – wypełnioną tajemniczością i suspensem, w której do końca trzeba zgadywać, co jest rzeczywistością, a co grą pozorów, kto jest dobry, a kto zły.

24 stycznia

Świt zmierzchu

Świt Zmierzchu to podobnie jak Serce Kaeleer zbiór czterech opowiadań uzupełniających naszą wiedzę o zdarzenia, które rozgrywają się na kartach poszczególnych tomów sagi Czarnych Kamieni. Dowiemy się między innymi, w jaki sposób Surreal i Rainier poradzili sobie z traumą po tym, jak zostali podstępem uwięzieni w Domu Strachów, jaki los spotkał Falonara − niewiernego kochanka Surreal (którego postać zaznaczały dotąd jedynie niejasne aluzje), poznamy tragiczny finał romansu Saetana z Sylvią, a także zaskakującą przyszłość Daemona w czasach, kiedy i Czarownica, i Wielki Lord Piekła odeszli, zmieniając się w szepty w Ciemności.

25 stycznia

Mroczne światło

Drugi tom nietuzinkowej, opartej luźno na „Śnie nocy letniej” Szekspira, trylogii paranormalnej o Kelley Winslow i Sonnym Flannerym, realistycznie nastawionej do życia aktorce oraz elfim podrzutku.
Życie i kariera Kelley nareszcie zaczęły się układać! Dziewczyna ma zagrać główną rolę w wystawianym w Nowym Jorku spektaklu „Romeo i Julia”... Ale Kelley wcale nie czuje się najlepiej. Ku własnemu zdumieniu rozpaczliwie tęskni za Sonnym, który musiał wrócić do innego świata, by wypełnić ryzykowne zadanie zlecone mu przez ojca dziewczyny, Króla Oberona.
Ale nie tylko Sonny’emu grozi śmiertelnie niebezpieczeństwo. Kelley również stała się obiektem polowania. Jako córka jednego z władców Faerie, ma wielu wrogów, z których istnienia nie zdawała sobie sprawy. Dwory elfów kipią od intryg, niektórzy z mieszkańców innego świata opętani są żądzą władzy nad śmiertelnikami. Uwikłana w gry nieśmiertelnych, Kelly odkrywa, że komuś bardzo zależy na tym, by nigdy, przenigdy nie mogła być z Sonnym.

Zepsute

JESZCZE NIE DOSTAŁYŚCIE TEGO, NA CO ZASŁUGUJECIE.
A.
Podejrzany o zabójstwo Alison przebywa w areszcie, ale Emily, Aria, Spencer i Hanna jeszcze długo nie będą mogły spać spokojnie. Im więcej sekretów wychodzi na jaw, tym więcej rodzi się pytań. Nagle stare szkolne wspomnienia nabierają nowych znaczeń.
Kto tak naprawdę jest ofiarą, a kto zabójcą w tej grze?

Głębia

Po nagłej śmierci starszej siostry siedemnastoletnia Vanessa powraca do rodzinnego Bostonu, by skończyć ostatnią klasę szkoły średniej. Dziewczyna usiłuje zapobiec całkowitemu przeobrażeniu się w syrenę, jednocześnie borykając się z egzaminami na studia, związkiem na odległość i zagadkowym powrotem syren, które, w swoim przekonaniu, zabiła.

Syn Neptuna

PERCY MA ZAMĘT W GŁOWIE. Budzi się z długiego snu i nie pamięta zbyt wiele poza własnym imieniem. Nie odzyskuje pamięci nawet wówczas, gdy wilczyca Lupa mówi mu, że jest półbogiem, i uczy go władania magicznym mieczem. Odbywa wędrówkę, podczas której musi pokonać wiele potworów, i w końcu trafia do obozu herosów… ale i tutaj niczego sobie nie przypomina. Pamięta tylko jeszcze jedno imię: Annabeth.
HAZEL POWRÓCIŁA Z TAMTEGO ŚWIATA. W poprzednim życiu starała się być posłuszną córką, choć jej matka wykorzystywała szczególny „dar” córki, by zaspokoić swoją chciwość. Kiedy więc tajemniczy Głos opętał matkę i jej ustami nakazał użyć owego „daru”, by obudzić wielkie zło, Hazel zbyt późno zdobyła się na odwagę, by mu się sprzeciwić. Na skutek jej błędu zagrożone są losy całego świata. Teraz Hazel marzy tylko o tym, by uciec od tego wszystkiego na zaczarowanym koniu, który pojawia się w jej snach.
FRANK JEST NIEZDARĄ. Choć jego babcia twierdzi, że ich przodkowie byli potężnymi bohaterami, a on sam może się stać, kim tylko zechce, Frankowi nie jest łatwo w to uwierzyć. Nie wie nawet, kim jest jego ojciec. Ma nadzieję, że okaże się nim Apollo, bo strzelanie z łuku to jedyne, w czym chłopak jest dobry – choć nie aż tak dobry, by odnosić sukcesy w obozowych manewrach. Wstydzi się swojej niezdarności, zwłaszcza w towarzystwie Hazel, najbliższej przyjaciółki. To właśnie jej postanawia powierzyć swój największy sekret.
Niesamowite przygody młodych bohaterów zaczynają się w „innym obozie” półbogów, a potem przenoszą ich daleko, do krainy, nad którą bogowie nie mają już władzy. Pojawiają się nowi herosi, odżywają straszliwe potwory i rodzą się nowe przerażające istoty, a wszystko to ma związek ze spełnianiem się Przepowiedni o Siedmiorgu.

Gdy srebrzy się ziemia

Yung jest wykształcony i kocha poezję. W Chinach mógł zostać urzędnikiem, jednak sytuacja życiowa zmusiła go do wyjazdu na Nową Zelandię. Tam może być tylko sprzedawcą warzyw. W obcym kraju, z dala od wielu najbliższych, musi się zmagać z niechęcią miejscowych. Tymczasem narastają nastroje nacjonalistyczne.
Katharine nagle traci męża. Do tej pory zajmowała się wyłącznie domem oraz wychowywaniem dwójki dzieci. Teraz sama musi stawić czoło rzeczywistości i zarabiać na utrzymanie rodziny.
Pewnego dnia pojawi się w sklepie Yunga…
Tych dwoje wbrew wszystkiemu połączy uczucie. Jednak ludzkie uprzedzenia i napięcia na tle rasowym zmuszą kochanków do utrzymywania związku w tajemnicy.
W końcu ktoś odkryje ich sekret…

Zagubieni w czasie

Świat, który znali błękitnokrwiści, runął.
Jack i Schuyler zostali połączeni nierozerwalną więzią. Ale niedługo po pamiętnej ceremonii we Włoszech los skazuje ich na rozstanie. By wypełnić ostatnią wolę Lawrence’a Van Alena, Schuyler musi uda się do Aleksandrii i odnaleźć mityczne Wrota – ostatnią nadzieję błękitnokrwistych. Potomkini aniołów szybko odkrywa, że to, czego dotąd dowiedziała się o celu swej podróży, jest perfidnym kłamstwem. W tym samym czasie Jack powraca do Nowego Jorku, by stanąć twarzą w twarz z Mimi. Jednak jego bliźniaczka opuściła Stany i Jack, który przygotował się do gorzkiego pojednania z siostrą, zostaje postawiony w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia.
A Mimi? Mimi w towarzystwie Olivera ruszyła do Egiptu, by ratować Kingleya Martina. Zdeterminowana i uparta, dziewczyna nie chce przyjąć do wiadomości, że nie każda miłosna opowieść kończy się happy endem.


Używane serce

Chyba niedługo umrę. Może dzisiejszej nocy, we śnie. Może w przyszłym tygodniu. Trudno powiedzieć.
Ćwiczę się w umieraniu od prawie dwudziestu lat.
Dziewiętnastoletnia Vida rozpaczliwie potrzebuje nowego serca. Czeka na nie bardzo długo i któregoś dnia wreszcie znajduje się dawca. Czy to jednak możliwe, aby wraz z sercem dziewczyna odziedziczyła niektóre wspomnienia i emocje jego poprzedniej właścicielki? Aby pamiętała miejsca, w których nigdy nie była?
Między pogrążonym w żałobie mężem zmarłej kobiety a Vidą rodzi się trudna, bolesna więź granicząca z obsesją...

31 stycznia

Sidła namiętności

Payne – bliźniacza siostra Vishousa – z natury waleczna, staje się samotnikiem, gdy przyjdzie jej podjąć rolę Wybranki. Teraz nie może już angażować się w wojnę i musi pokornie spełniać swoje obowiązki. Przez setki lat uwięziona po Drugiej Stronie, postanawia zerwać z przeznaczeniem i wyruszyć na Tę Stronę. Gdy doznaje paraliżującej kontuzji, poznaje chirurga Manuela Manello, który robi wszystko, by jej pomóc. Zauroczony młodą pacjentką stopniowo wchodzi w jej niebezpieczny, tajemniczy świat. Niestety znak sprzed wieków dogania Payne i wpędza jej życie i nową miłość w śmiertelne niebezpieczeństwo.


Pocałunek anioła

Ivy ma wszystko, o czym może zamarzyć nastolatka - urodę, talent, oddanych przyjaciół i przystojnego chłopaka, Tristana, który chce spędzić z nią resztę życia. Jednak wizja świetlanej przyszłości znika, gdy ukochany ginie w tragicznym wypadku samochodowym. Rozpacz po stracie bliskiej osoby to nie jedyny problem, z jakim będzie sobie musiała poradzić załamana dziewczyna - jej życiu zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie jest jednak sama ze swoimi problemami - nad jej losem czuwa bowiem anioł-stróż...


Absolutnym "must have" jest dla mnie kontynuacja "Syreny". Niestety, nie jest to jedyny tytuł na widok, którego przyspiesza mi tętno. Czy połowa  z tych tytułów nie mogła ukazać się przed świętami?

Korzystając z okazji pragnę Was również zaprosić na mój drugi blog tym razem z recenzjami filmów. Nie wiem jak potoczą się jego dalsze losy, być może zniknie z sieci, aczkolwiek na dzień dzisiejszy widnieje na nim już pierwsza recenzja, na którą serdecznie Was zapraszam.  -> zlodziejka-chwil.blogspot.com

Sukces Zafona


Miło nam poinformować, że dwie książki Carlosa Ruiza Zafona"Pałac Północy" i "Światła września"zostały nominowane do nagrody bestsellery empiku 2011 w kategorii literatura młodzieżowa
Książki znalazły się w gronie trzech pretendentów do tego tytułu.Laureaci 13-ej edycji plebiscytu zostaną ogłoszeni podczas uroczystości w Studiu Tęcza31 stycznia 2012 roku. 


Bestsellery to największy i jedyny tego rodzaju plebiscyt kulturalny w Polsce.„Głosowanie” trwa przez cały rok i bierze w nim udział każdy klient empiku, który dokonuje zakupu.
 Biorąc pod uwagę zasięg sieci i jej popularność,bestsellery stanowią niezwykle cenny miernik upodobań, zainteresowańczytelniczych, muzycznych, filmowych i multimedialnych Polakóworaz odbicie trendów na naszym rynku.
 Już samo pretendowanie do tej nagrody oznacza, że dane tytuły stały się bestsellerami w skali całej Polski.




*


Audycja w Polskim Radio o fenomenie powieści Carlosa Ruiza Zafona
Gościem programu będzie Carlos Marrodan Casas (11.01)
 Zapraszamy do wysłuchania audycji dziś 11.01.2012 w Polskim Radio Program II o godzinie 21.30
Zakładka literacka pod hasłem "o książce, która zmienia człowieka", o fenomenie książek Zafona, rozmowa z Carlosem Marrodanem Casasem


poniedziałek, 9 stycznia 2012

Syrena - Tricia Rayburn

TYTUŁ: Syrena
TYTUŁ ORYGINAŁU: Siren
AUTOR: Tricia Rayburn
WYDAWNICTWO: Dolnośląskie

Tricia Rayburn napisała swoją pierwszą powieść jeszcze jako nastolatka, dziś jest natomiast uznaną autorką literatury młodzieżowej. "Syrena" stanowi pierwszą część romantycznej serii z wątkiem kryminalnym w tle. Mimo lęku przed stworzeniami z głębin, Tricia wciąż kocha woda i dlatego też zamieszkuje w nadmorskiej miejscowości na wschodnim wybrzeżu Long Island.

Vanessa Sands jest zwyczajną nastolatką, zmagającą się na co dzień z licznymi fobiami. Mając siedemnaście lat, wciąż drży na samą myśl o zgaszonym świetle czy samotności. Jak sama przyznaje, nie są to zresztą jej jedyne obawy. W trakcie wakacji w Winter Harbor po raz kolejny odnosi porażkę, przegrywając walkę ze swoim strachem. Jak co rok pozostaje biernym obserwatorem, w trakcie gdy jej przyjaciele i siostra skaczą z klifu wprost w głębiny oceanu. Trudny do wytłumaczenia lęk przed wodą towarzyszy Vanessie od czasu wypadku, w którym dziewczyna spędziła na dnie ponad pół godziny, cudem umykając śmierci.

Justine stanowi dokładne przeciwieństwo swojej siostry. Nieustraszona, pewna siebie i na dodatek potrafiąca owinąć sobie wokół palca każdego chłopaka, którego zapragnie. Mimo dzielącej obie siostry przepaści, Justine zawsze była oparciem dla Vanessy. Któregoś dnia, po burzliwej kłótni rodzinnej, rozżalona Justine opuszcza dom i udaje się na klif. Oddając skok nie podejrzewa nawet, że już nigdy nie opuści wody żywa. Następnego dnia fale wyrzucają na brzeg martwe ciało dziewczyny. Policja nie pozostawia złudzeń, twierdząc, że Justine popełniła samobójstwo. Rodzina Sandsów pogrążona w bólu udaje się do Bostonu. Przerażona Vanessa z każdym kolejnym dniem odkrywa kolejne zaskakujące informacje z życia siostry, uświadamiając sobie równocześnie, że wcale nie znała jej tak dobrze jak myślała. Decyduje się więc na powrót do Winter Harbor, by tam dowiedzieć się czegoś o jej życiu i zrozumieć dlaczego odebrała sobie życie.

Wkrótce w nadmorskim miasteczku dochodzi jednak do kolejnych tragicznych wydarzeń, Fale wyrzucają na brzeg następne ciała - mężczyzn z twarzami zastygłymi w szerokim uśmiechu, równocześnie jednak znika wakacyjna miłość Justine - Caleb. Vanessa zaczyna podejrzewać, że śmierć jej siostry wcale nie była jedynie nieszczęśliwym wypadkiem czy zaplanowanym samobójstwem. Tajemnica, którą skrywa głębia oceanu może oznaczać nie tylko koniec jej wakacyjnej miłości, ale również życia, które znała do tej pory.

Słowo "syrena" przywodzi mi na myśl postać z Disney'owskiej bajki - czerwonowłosą dziewczynę, która dla uczucia gotowa jest porzucić swoje dotychczasowe życie w odmętach wody.Tymczasem portret syreny, który "serwuje" nam Tricia Rayburn, zdecydowanie odbiega od owego przedstawienia. Syreny, które poznajemy na kartach jej powieści są piękne, ale równocześnie okrutne i pozbawione jakikolwiek skrupółów. Traktują ludzi niczym zabawki, które bezużyteczne nie są już warte uwagi lub, co gorsza, przeszkodę, którą bezzwłocznie należy usunąć z drogi. 

"Syrena" to książka z gatunku thriller paranormalny i autorka nie pozwala nam o tym zapomnieć w trakcie lektury, spychając na dalszy plan wszystkie poboczne wątki. Zdecydowanie na pierwszy plan zostaje wysunięta sprawa morderstw w Winter Harbor i wydarzenia z tym związane. Pojawia się wiele pytań, zagadek i niedomówień, a mało odpowiedzi. Wraz z bohaterami podążamy ślepymi ścieżkami, a jedynym co naprowadza nas mniej więcej na rozwiązanie, jest tytuł powieści.

Jednym z ważniejszych wątków "Syreny" jest również miłość i to nie tylko ta między głównymi bohaterami. Tricia Rayburn częstuje nas misz-maszem uczuciowym, przedstawiając w swojej powieści różne portrety miłości. Stykamy się więc nie tylko z pierwszą miłością - tą najważniejszą i nie rzadko najdoskonalszą, ale również i tą która łączy rodzeństwo, często stanowiąc podwalinę przyjaźni oraz miłością rodzicielską. Pani Rayburn dodatkowo decyduje się pokazać różne oblicza owego uczucia, nie zawsze w kolorowych barwach. 

Narracja "Syreny", jak to często bywa, jest pierwszoosobowa. Całą historię poznajemy z punktu widzenia Vanessy co dodatkowo pozwala nam się silniej zżyć z jej postacią. Muszę przyznać, że czytając liczne recenzje, obawiałam się, że nie będę w stanie zapałać sympatią do głównej bohaterki. Przerażały mnie jej liczne wady i kompleksy i bałam się, że cała historia straci przez to w moich oczach. Tymczasem jednak owe "skazy na osobowości głównej bohaterki"  przyczyniły się do tego, że w moim odczuciu stała się ona bardziej rzeczywista. 

Przysłowiową wisienką na torcie bez wątpienia jest zakończenie powieści. Przemyślane pod każdym względem, stawiające przed czytelnikiem niezliczoną ilość pytań a przede wszystkim otwierające nowe wątki. Doprawdy panią Rayburn powinno się zganić za to, że po lekturze "Syreny"od razu ma się ochotę na więcej i równocześnie jej tego pogratulować. Żeby jednak nie było zbyt idealnie, należy kogoś zganić za tytuł. Gdyby nie on, podejrzewam, że przynajmniej do połowy książki nie miałabym zielonego pojęcia o tym, że w historię "zamieszane" są syreny. I choć nie zepsuł on radości płynącej z lektury, nie przyczynił się również do tego by ją wywołać.

"Syrena" zasłużyła w moim mniemaniu na miano jednej z najlepszych książek młodzieżowych, która ukazała się na rynku wydawniczym w ubiegłym roku. Po lekturze "Bogini oceanu"  wyszłam z założenia, że żadna książka o podobnej tematyce nie powtórzy sukcesu pani Cast, tymczasem jednak dzieło Trici Rayburn, przynajmniej dla mnie, pobiło ją na głowę. Z zapartym tchem wyczekuję premiery kontynuacji serii, która ukaże się już pod koniec stycznia, a tych którzy wciąż nie mieli okazji zapoznać się z ową pozycją zachęcam do lektury.



Za lekturę szalenie dziękuję grupie wydawniczej Publicat SA

Zapraszam Was tutaj

piątek, 6 stycznia 2012

Anielski ogień - Courtney Allison Moulton

TYTUŁ: Anielski ogień  
TYTUŁ ORYGINAŁU: Angelfire
AUTOR: Courtney Allison Moulton
WYDAWNICTWO: Bukowy Las

Courtney Allison Moulton urodziła się w Teksasie. Na co dzień mieszka w Michigan, gdzie pracuje jako zawodowy fotograf, a cały swój wolny czas poświęca na jazdę konną oraz udział w pokazach koni. Od dziecka lubiła czytać o starożytnych mitologiach, studiować "martwe" języki opowiadać straszne, a równocześnie niezwykle romantyczne historie. "Anielski ogień" to jej debiut literacki.


Pierwsze pojawiają się koszmary. Przerażające sny, w których Ellie staje twarzą w twarz do walki z monstrualnymi potworami. Sny, które wydają się być zbyt prawdziwe na to by przejść obok nich obojętnie, a równocześnie zbyt niewiarygodne, aby pogodzić się z faktem, że mogą okazać się rzeczywistością. Beztroskie życie, które wiodła Ellie wywraca się do góry nogami, w chwili, w której zamordowany zostaje jeden z nauczycieli dziewczyny, a na jej drodze  pojawia się Will - tajemniczy chłopak o zawiłych tatuażach na ramionach.


Wówczas właśnie pojawiają się pierwsze wspomnienia. Niewyraźne migawki z przeszłości, których nie da się jednak ułożyć w spójną całość.W dzień swoich siedemnastych urodzin Ellie poznaje jednak prawdę o swoim życiu i choć wciąż nie stanowi ona pełnego obrazu jej przeszłości, świat staje się już wystarczająco przerażający. Ellie musi polować. Nie zwarzając na swoje lęki, musi stanąć do walki z bezwględnymi kosiarzami, którzy pożerają nie tylko ludzkie ciało, ale również dusze. A choć Will dzielnie kroczy u jej boku, stanowiąc jedyną niezmienną rzecz w jej istnieniu, dziewczyna nie może w pełni czuć się bezpieczna. Bo nawet on nie jest zupełnie szczery w stosunku do niej. By wygrać, Ellie musi poznać tajemnicę swoich poprzednich istnień. Tyle, że ta może okazać się zbyt straszna by ją udźwignąć.


Choć może brzmi to niemal absurdalnie, romanse paranormalne mają wiele wspólnego z baśniami. Ze względu na niesłabnące zainteresowanie czytelników, przeżywamy istne apogeum owego gatunku na rynku czytelniczym, a co za tym idzie, coraz trudniej przychodzi autorom zachowanie oryginalności w swoich utworach. Powstały już pewne "schematy", na podstawie których konstruowana jest fabuła kolejnych powieści. Coraz częściej spotykamy się z motywem pojawienia się w mieście nowego ucznia, który - o dziwo! - okazuje się być wampirem, wilkołakiem lub aniołem i, wbrew wszelkim zasadom, zakochuje się w zwyczajnej dziewczynie. Na arenie wydarzeń nie może również zabraknąć "tego trzeciego" - niezmiennie przystojnego, przeważnie bardziej pasującego do głównej bohaterki, a mimo to z góry skazanego na porażkę. Akcja biegnie swoim torem - mamy wzloty i upadki, chwile radości i smutku, wszystko po to by bohaterowie pod koniec mogli w pełni pogrążyć się w swoim uczuciu.

Przyznam szczerze, że nie oczekiwałam wiele od "Anielskiego ognia". Przygotowałam się na kolejną schematyczną historię z happy endem, o której prędko zapomnę. Tymczasem jednak pani Moulton postanowiła sprawić mi miłą niespodziankę. Zagłebiając się w historię Ellie i Willa, z coraz większym zaskoczeniem odkrywałam różnice między ową powieścią, a innymi utworami podobnego gatunku. Owszem, pewnych schematów autorce nie udało się uniknąć, ale biorąc pod uwagę całokształt, można przymknąć na to oko. 


Narracja poprowadzona z punktu widzenia głównej bohaterki ujęta jest prostym, łatwym w odbiorze językiem, charakterystycznym dla młodzieży, przez co zdecydowanie łatwiej przychodzi czytelnikowi utożsamienie się z postaciami. Fabuła powieści podąża w zaskakującym tempie, biorąc pod uwagę pomysł na którym opiera się historia. Wbrew pozorom autorka wcale nie karze nam długo czekać na to by poznać tajemnice Ellie. Wręcz przeciwnie, ich rozwiązanie odkrywamy stosunkowo wcześnie, powodując u czytelnika nawet chwilową dezorientację. Mimo takiego rozwiązania, w trakcie lektury nie towarzyszyło mi znużenie. Autorka rekompensuje swój wybór wplecionymi między główny wątek wydarzeniami, z którymi stykamy się na co dzień - niezrozumiałe odrzuceniu ze strony ojca, nieodwzajemnioną miłością pary przyjaciół, a wreszcie trudną walkę między tym co dobre, a tym co złe.


Element zaskoczenia stanowi również kreacja bohaterów. Ellie Monroe to postać wyróżniająca się na tle innych, a przy tym zadziwiająco normalna jak na główną bohaterkę. Jest zarówno odważna, jak i przerażona. Pełna siły i nie potrafiąca sobie poradzić nawet z najdrobniejszą zagwozdką. Pewna siebie, a równocześnie nieustannie walcząca z własnymi słabościami. Utożsamianie z jej postacią przyszło mi z zaskakującą łatwością.


Jeżeli zaś chodzi o Willa, mam spore trudności z ocenieniem jego osoby. Wydaje mi się, że w "Anielskim ogniu" Courtney Allison Moulton nie przekazała nam w pełni jego potencjału. Pokazała nam bowiem jego obraz poprzez pryzmat postaci Ellie. Will pomocnik. Will wieczny towarzysz. Will Anioł Stróż. Tymczasem, jak dowiadujemy się z czasem, jego postać nie koniecznie przedstawia się w samych białych barwach. Pełno w nim odcieni szarości, których jednak w pełni nie doczytałam się w powieści. Mam nadzieję jednak na przyszłość. Oby pani Moulton zdecydowała się dokładniej przedstawić nam głównego bohatera w kolejnej części.


Tak jak już nie raz wspomniałam, "Anielski ogień" mnie zaskoczył i głównie tym zaskarbił sobie moją sympatię. Z czystym sumieniem mogę więc polecić ową pozycję wielbicielom gatunku paranormal romance. Debiutancka powieść Courtney Allison Moulton zaskakuje i zapewnia idealną rozrywkę na kilkanaście godzin, pozwalając się nam odprężyć i, choć na chwilę, zapomnieć.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Bukowy Las.

niedziela, 1 stycznia 2012

Mój pies jest najlepszym psem na świecie - Suzy Becker

TYTUŁ: Mój pies jest najlepszym psem na świecie 
TYTUŁ ORYGINAŁU: My Dog's the World's Best Dog
AUTOR: Suzy Becker
WYDAWNICTWO: WAB

Suzy Becker to amerykańska pisarka, rysowniczka, nauczycielka, działczka społeczna, a także - bizneswomen. Jest pomysłodawczynią pierwszego w USA charytatywnego maratonu rowerowego, z którego dochód przeznaczony został dla chorych na AIDS. Wydała już m.in. światowy bestseller "To co warto wiedzieć wiem od swojego kota", pamiętnik oraz kilka książek dla dzieci. 
 
Wylie, to kochana, choć nieco niesforna suczka, nieustannie zabiegająca o uwagę swojej właścicielki. Od chwili, w której wkracza w życie Suzy, wciąż wystawia jej cierpliwość na próbę. Mimo upływu czasu i staraniom, temperametr Wylie nie ulega bowiem zmianie. Suzy nieustannie jest zmuszana wybaczać suczce pożeranie jej kart kredytowych czy niszczenie przedmiotów codziennego użytku. Obecność Wylie uczy jednak kobietę czegoś jeszcze - docenienia prezentu w postaci starożytnej kolby kukurydzy prosto z kosza na śmieci i dostrzeżenia, że nawet najprostsze rzeczy mogą nieść z sobą radość.
 
Pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Jest obok zawsze, kiedy tego potrzebujesz - w chwilach radości i smutku, sprawiając, że nawet największe trudnosci wydają się być łatwiejsze do zniesienia. Gdyby tego było mało, nigdy nie zarzuci ci zdrady, nie wypomni, że spędzasz z nim za mało czasu i nie poskarży się, kiedy zapomnisz o jego urodzinach. Nie raz rozbawi do łez, może czasami przyprawi o ból głowy, ale nigdy celowo! Jego miłość jest szczera , bezinteresowna i, w przeciwieństwie do tej ludzkiej, nigdy nie wygasa.
 
Każdy szczęśliwy posiadacz psa z pewnością się ze mną zgodzi - nikt nigdy nie zaofiaruje przyjaźni piękniejszej od tej, którą dają nam zwierzęta. Suzy Becker, autorka historyjki "Mój pies jest najlepszym psem na świecie", wydaje się potwierdzać ową teorię. Na kilkunastu kartkach w humorystyczny, pełen ciepła i uroku sposób przedstawia nam życie Wylie - swojej nieco niesfornej suczki. Mamy okazję poznać historię ich przyjaźni od podszewki czyli od czasów w którym Wylie była jedynie maleńkim, uroczym i pełnym niewinności szczeniakiem. Czytamy więc o próbach wpojenia podstawowych zasad dobrego wychowania, o chwilach, w których cierpliwość stawała się pojęciem czysto abstrakcyjnym i o szczęściu, które nieoczekiwanie wkradło się w życie  Suzy Becker.
 
Żeby jednak było ciekawiej "Mój pies jest najlepszym psem na świecie"  nie jest powieścią napisaną prozą. To raczej króka historyjka wyrażona głównie poprzez chwytliwe zdania i hasła oraz zabawne, kolorowe ilustracje. Suzy Becker, która z zawodu jest przecież rysowniczką, miała doskonałą okazję na to żeby pokazać światu swój talent. I choć zaprezentowanym ilustracjom brakuje nieco do ideału, trudno powstrzymać uśmiech, kiedy przegląda się historyjkę Wylie. A skoro taki właśnie miał być przekaz, jak mogę mieć coś do zarzucenia.
Warto również zwrócić uwagę na ciekawy sposób przedstawienia historii. Suzy Becker najpierw skupia się na minusach, z którymi musi się liczyć każdy właściciel czworonoga (choć nigdy nie wyraża swoich myśli wprost. Wyciągnięcie na światło dzienne owych wad pozostawia czytelnikowi), a dopiero na samym końcu opisuje psie zalety. Owy zabieg zaciera w naszej świadomości wszelkie niedociągnięcia wiążące się z posiadaniem psa i wydaje mi się, że doskonale odzwierciedla rzeczywistość. Bo czyż nie jest tak, że w obliczu korzyści wszystkie drobne wady przestają mieć znaczenie?
 
"Mój pies jest najlepszym psem na świecie" to idealna pozycja dla każdego wielbiciela czworonogów o mokrych noskach i merdających ogonach.  I choć Suzy Becker nie przekonała mnie, że to właśnie Wylie jest nalepszym psem na świecie (bowiem niezmiennie pozostaję w przekonaniu, że podobny tytuł należy się mojemu czworonogowi), osobiście spędziłam doskonale czas przy przeglądaniu tej wprawdzie krótkiej, ale za to uroczej historyjki.


Za egzemplarz dziękuję księgarni Matras.