Stosik listopadowo-grudniowy - Zlodziejka Ksiazek

piątek, 7 grudnia 2012

Stosik listopadowo-grudniowy

Panna Mysz prezentuje stos na grudniowe wieczory
Otóż moi drodzy mamy weekend. Ale nie byle jaki weekend, mianowicie jest to  p i e r w s z y od września weekend, w którym posiadam choć krótką chwilkę dla samej siebie. Plany? Tym razem wyjątkowo sprecyzowane - w końcu trzeba korzystać  z okazji, czyż nie?  Uno, koniecznie należałoby trochę popodziwiać Kraków w śniegu. Co prawda mróz -10  nie jest tym co tygryski lubią najbardziej, ale akurat to jest warte poświęcenia. Due, czytanie! Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to cudowne móc sobie spokojnie usiąść przy dobrej książce, która nie jest dziełem Mickiewicza ani Słowackiego, i napić się gorącej, aromatycznej kawy. I najważniejsze, tre, będę spać. Cofam cokolwiek co mówiłam. Z przyjemnością wróciłabym do czasów kiedy wstawać mogłam po godzinie 7.00 (ale już nie do późnych powrotów ;P). 5.30 to nie jest jednak moja pora,  w czym codziennie się utwierdzam.

Zmieniłam nieco formę stosików i, po raz kolejny, postanowiłam wstawiać je częściej. Póki co regularne wstawianie zapowiedzi idzie zgodnie z planem liczę więc, że i pod tym względem uda mi się trzymać swojego postanowienia.


Oczekując na nadejście kolejnego sezonu (Toby, ach, Toby <3)  skrupulatnie nadrabiam zaległości w lekturze  pierwowzorów. Co prawda na razie wyniki nie wyglądają zbyt obiecująco. Toż to w styczniu wyjdzie już  d z i e s i ą t a część, a ja nadal utknęłam na tej trójczynie, ale wróże poprawę. Ważne, że w razie gdyby naszła mnie ochota na takowe klimaty dwa tomy pod rękom już mam.  Zawsze to wygodniejsza opcja niż obgryzanie nocą paznokci; no bo co może się jeszcze wydarzyć? Moje paznokcie i zdrowie psychiczne ratuje wydawnictwo Otwarte.


Sprawa z panem Moccią jest prosta. Albo się faceta kocha, albo się go nienawidzi. Pan ma specyficzny sposób pisania i raczej trudno jest się do niego przyzwyczaić. Trzy metry nad niebem  znajdują się w czołówce moich ukochanych książek młodzieżowych, Amore 14 bezsprzecznie posiadają swój urok, ale... Właśnie moi drodzy a l e coś mi w tym tytule nie grało. Więcej o tym w recenzji, która pojawi się - kiedyś na pewno. Jeżeli chodzi o Utonięcie róży zupełnie nie mam pojęcia jak podejść do tej lektury. Otrzymałam ją za udział w Złote Zakładce i  biorąc pod uwagę mój bierny stosunek, raczej długo poczeka sobie na półeczce na przeczytanie.


Jeżeli jest jakaś książka, która powinna się znaleźć pod choinką zakochanych w magii ludzi to jest to właśnie Cyrk nocy. Nie chcę tutaj zbytnio spoilerować, bo pełna recenzja ukaże się już jutro, ale naprawdę jest nad czym się pochylić. Dlatego tym bardziej dziękuję wydawnictwu Świat Książki za udostępnienie egzemplarza. Jak zapewne niektórzy z Was pamiętają Dotyk Gwen Frost stanowił nie tak dawno nagrodę konkursową na blogu, mój własny egzemplarz jest jeszcze nie przeczytany, ale wkrótce zabieram się za lekturę!


Pozostając jeszcze na chwilkę na etapie powieści młodzieżowych, przedstawiam Wam moje nabytki od wydawnictwa Jaguar. Gatunek paranormal nie jest ostatnio tym czego szukam w literaturze, ale z pewnością znajdzie się wkrótce taki moment, kiedy zechcę sięgnąć po któryś z owych tytułów.Naczytałam się trochę Waszych pozytywnych recenzji i am nadzieję, że i ja odnajdę w lekturze wspominane zalety. Oby!


Z literatury młodzieżowej płynnie przechodzimy do powieści typowo kobiecych. Lubię styl, którym posługuje się pani Giffin. Coś pożyczonego  wspominam z sentymentem, a Sto dni po ślubie wywołuje mój uśmiech na twarzy. Tym razem odchodzimy nieco od problemów stricte miłosnych, ale mam nadzieję, że autorka utrzyma swój stały poziom. Jestem dobrej myśli. Serce nie sługa to egzemplarz od Matrasa. Przy wyborze tytułu kierowałam się głównie wydawnictwem. Prószyński, o czym zresztą już kiedyś wspomniałam, póki co mnie nie zawiódł.


Pan Deaver stał się źródłem moich łez. A raczej nie pan Deaver lecz jego książka. Dokładnie ta książka. Poczta Polska obeszła się z nią bez najmniejszego szacunku. Miała podarty grzbiet i kiedy to zobaczyłam myślałam, że wrócę do okienka i powiem pani to i owo, ale powstrzymałam swoją żądzę mordu i z zasłużoną czcią i szacunkiem "zaleczyłam co największe rany". Jeżeli chodzi o drugą powieść, nie czytałam Chaty ale opis mnie zainteresował i liczę na owocne spotkanie z panem Youngiem


Sekretna córka  to zakup jeszcze październikowy. Mam sentyment do tego tytułu, kojarzy mi się z pewną kochaną osóbką, dlatego kiedy zobaczyłam, że na weltbildowskiej promocji kosztuje jedyne 14,90 nie potrafiłam sie powstrzymać i wrzuciłam powieść do koszyka. Nie wiem, kiedy uda mi się z nią zapoznać, ale kiedyś na pewno znajdę dla niej czas. Trafny wybór to perełka stosu. Świeżutka, wciąż jeszcze pachnie! Otrzymałam ją dzisiaj od koleżanki na Mikołajki klasowe (Mikołaj wie co dobre!) i zamierzam jak najszybciej po niego sięgnąć. No bo jak odkładać Rowling na później?


A to już egoistyczny prezencik od mojej kochanej rodzinki. Skorzystali z okazji, że ostatnio uwielbiam spędzać czas przy pieczeniu i zainwestowali w książeczkę z przepisami. Przepisami tak pysznymi, że ktoś już ugryzł róg książki ;) Na pierwszy ogień pójdą koktajle miętowo -czekoladowe, ktoś chętny?

*Przepraszam Was za słabą jakość zdjęć, ale to wszystko wina aparatu, a raczej telefonu ;) Mam nadzieję, że wybaczycie mi to karygodne zaniedbanie.