sierpnia 2012 - Zlodziejka Ksiazek

czwartek, 30 sierpnia 2012

Lucian - Isabel Abedi
sierpnia 30, 2012 12 Comments
TYTUŁ: Lucian 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Lucian
AUTOR: Isabel Abedi
WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2011

Człowiek jest istotą, która do pełni szczęścia potrzebuje drugiej istoty. Odrzucając na moment uprzedzenia odnośnie obnoszenia się z własnymi słabościami – nie ma takiej osoby, która dobrowolnie wybrałaby dla siebie samotność. Bo tylko mając obok siebie drugą osobę można w pełni doświadczyć życia. Tylko szczęście dzielone z bliskim niesie naprawdę radość i tylko mając kogoś u swego boku możemy poradzić sobie z cierpieniem. Uświadamiamy to sobie jednak dopiero w chwili,w której zostajemy naprawdę sami.



Życie Rebeki Wolf nigdy nie było takie jak życie jej rówieśniczek. Dziewczyna wychowywana jest przez swoją matkę – lesbijkę i jej partnerkę, podczas gdy jej biologiczny ojciec przebywa w Ameryce wraz ze swoją obecną rodziną – żoną i małą córeczką. Nastolatka wydaje się być jednak pogodzona z takim stanem rzeczy, zwłaszcza, że posiada wspaniały kontakt zarówno z obojgiem rodziców jak i Patrizią. W każdej sytuacji może również polegać na swoich przyjaciół – Suze i Sebastiana, nawet jeśli ten drugi wyraźnie żywi wobec nastolatki gorętsze uczucie.



Coś burzy jednak spokój i szczęście Rebeki. Kiedy pewnej nocy dziewczyna budzi się wyrwana z koszmaru, nie podejrzewa jak wielki wpływ owa chwila może mieć na jej życie. Ale to właśnie wówczas po raz pierwszy widzi tajemniczego chłopaka, wpatrującego się w jej okno. I nie byłoby w tym nic niezwykłego czy podejrzanego gdyby nie fakt, że w trakcie kolejnych dni ten sam nieznajomy przewija się przez jej życie jeszcze kilkakrotnie, Rebeka nie wie kim jest chłopak i nie rozumie dlaczego jego tajemniczość zamiast ją przerażać wzbudza jej fascynację. Lekceważąc przyjaciół i okłamując matkę, dziewczyna gotowa jest na wiele by odkryć tożsamość chłopaka.



Nazwisko Isabel Abedi przypisane do gatunku paranormal romans wprowadziło mnie w stan konsternacji. Niemiecka autorka stanowiła jedną z moich ulubionych pisarek w późniejszych latach podstawówki i początkach gimnazjum, ale powieści, w których wówczas się zaczytywałam nie były przedstawicielem owego gatunku. Zarówno „Whisper. Nawiedzony dom” a już „Isolę” bez cienia wątpliwości, sklasyfikowałabym raczej jako młodzieżowy thriller. Autorka dobrze sprawdzała się na takowym gruncie i jakoś niechętnie dopuszczałam do siebie myśl, że tym razem dała się ponieść modzie na pseudo-wampiryczno-wilkołaczo-anielskie historie. Postanowiłam jednak nie skreślac tej pozycji z góry i dać jej szansę.



Zaczyna się dosyć standardowo. Autorka przedstawia nam całkiem zwyczajną nastolatkę, którą otacza nieliczne, ale oddane grono przyjaciół. Nie jest ona ani porażająco piękna, ani szpetna, pozostaje raczej w cieniu innych osób. Jej sytuacja rodzinna odbiega od normalności – choć przyznać muszę, że akurat ten wątek jest pewną świeżością; ale pozostaje przy tym osobą szczęśliwą. Później pojawia się drugi główny bohater – owiany tajemnicą i pewnym nastrojem grozy, budzący raczej negatywne odczucia wśród znajomych bohaterki i raczej niezdecydowany jeżeli chodzi o własne uczucia względem niej. Początek nie zaskakuje niczym nowym i gdyby nie to, że z reguły się nie poddaję prawdopodobnie skreśliłabym tę powieść wsadzając ją do jednego garnka ze Zmierzchopodobnymi historiami. Kiedy jednak przebrniemy przez owy początek, Isabel Abedi może zachwycić nas zarówno swoim pomysłem jak i wykonaniem!



Sama powieść podzielona jest na trzy części. Pierwsza stanowi swojego rodzaju wstęp. Opisuje codzienne życie Rebeki, daje nam możliwość poznania głównej bohaterki, a także przedstawia początki uczucia między bohaterami. Jest to ta część, w którym zostają powielone wyżej wymienione przeze mnie schematy i która – choć jedynie początkowo – nieco nuży. Druga różni się znacznie formą. Podczas gdy pierwsza część to opowieść z punktu widzenia Rebeki, druga zawiera maile, listy i wszelakiego rodzaju wiadomości, które przyjaciele i bliscy kierują do głównej bohaterki. Trzecia po raz kolejny wraca do narracji z punktu widzenia Rebeki i stanowi zdecydowanie najlepszy fragment powieści. Zwykła, młodzieńcza miłość zostaje tutaj nobilitowana do miara wielkiej, niekończącej się miłości.



Isabel Abedi posługuje się przyjemnym w odbiorze, plastycznym i efektownym językiem. Jest to jednak styl typowej powieści dla młodzieży, toteż nie należy oczekiwać mnogości metafor czy skomplikowanych epitetów. Z niekłamaną ulgą przyjęłam fakt, że autorka wciąż w ten sam sposób między wersami skrywa mnóstwo emocji i jak potrafi niemal do końca trzymać swoich czytelników w niepewności, skrywając przed nimi fragmenty tajemnic, istotne dla całości lektury. Jestem wdzięczna losowi, iż otrzymałam tę powieść w formie ebooka. Dzięki temu nie przyglądałam się wystarczająco długo okładce. Ja naprawdę rozumiem, że oprawa graficzna powinna nawiązywać do zawartości lektury, ale nie zdradzać jej fundamentalne elementy!



Lucian” to wzruszająca historia o miłości nieznającej granic. Isabel Abedi po raz kolejny mnie zachwyciła, mimo iż wstęp zdecydowanie nie zapowiadał, że moje wrażenia będą aż tak pozytywne. Nie zawiodła mnie zarówno na polu kreacji bohaterów, języka jak i samej fabuły! Szkoda, że tak rzadko możemy się teraz spotkać z równie dobrym, jednotomowym (!) romansem paranormalnym, który dodatkowo posiada nadzwyczaj oryginalne i piękne zakończenie. Jeżeli nie mieliście okazji czytać „Luciana”, powinniście to nadrobić!

„Są w życiu rzeczy, o które trzeba walczyć, ponieważ czas, jaki na nie zostaje, niekiedy jest krótszy, niż sądzimy.”

Ocena: 8/10


Za lekturę dziękuję portalowi Woblink

Read more

niedziela, 26 sierpnia 2012

Cień doskonały - Brent Weeks
sierpnia 26, 2012 8 Comments
TYTUŁ: Cień doskonały
TYTUŁ ORYGINAŁU: Perfect shadow
AUTOR:  Brent Weeks
WYDAWNICTWO: MAG
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2012

Nie tak łatwo usunąć z pamięci swojej czy też innych ludzi własną przeszłość. Czyny, których dokonujemy, zwłaszcza jeżeli możemy je zaliczyć do tych z kategorii błędnych, jeszcze długo podążają o jeden krok przed nami, to jak postępujemy rzutuje na opinie innych ludzi o nas. Nie rzadko to właśnie przeszłość sprawia, że nasze imiona stają się nieśmiertelne. Czyni nas legendami.

Gaelan Gwiezdny Żar jest  z pozoru całkiem zwyczajnym farmerem, spełniającym się w roli ukochanego męża i ojca i wiodącym żywot ostrożnego, spokojnego i prostego człowieka. Mało kto wie, że w rzeczywistości nie ma on sobie równych w sztuce walki, ponad to jest jest obdarzony darem nieśmiertelności. Na przestrzeni stuleci nosił już wiele twarzy, żeby ukryć swój dar. Gaelan nie nadaje się jednak na człowieka nie rzucającego się w oczy i pozostającego w cieniu innych.  Niejednokrotnie został już bohaterem, a jego kolejne imiona przechodzą do legendy. Zresztą, nawet wówczas, gdy decyduje się na odmienny żywot - zwykłego człowieka, jego szczęście nie trwa długo.

Gaelan zostaje zmuszony do przyjęcia zlecenia od pięknej kurtyzany, a zarazem władczyni świata przestępczego, Gwinvere Kireny. Ma podjąć się  zlikwidowaniu najlepszych zabójców świata by w ten sposób umocnić władzę kobiety. W trakcie wykonywania zadania okazuje się, że wiedza, którą posiadł, może zniszczyć wszystko, w co dotąd wierzył.

Ukazywanie się na rynku wydawniczym krótkich nowel stanowiących uzupełnienie jakieś serii nie jest czymś nowym czy zaskakującym. Pisarze, zwłaszcza Ci amerykańscy, niejednokrotnie decydują się na wydanie takowych pozycji. Dla nich są to szybkie i łatwe pieniądze, natomiast dla czytelników - dodatkowa możliwość zetknięcia się z ukochanymi bohaterami. Osobiście nie miałam okazji zagłębić się w świat trylogii "Anioła nocy". Jej klimat nie zalicza się do grona moich ulubionych, wolałam więc poświecić czas na lekturę innych pozycji. Kiedy jednak "Cień doskonały" trafił w moje ręce, postanowiłam dać mu szansę.

Sam pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy. Brent Weeks przybliża nam historię legendarnego zabójcy. Czytelnik  ma dzięki temu możliwość przyglądnąć się  "pierwszym krokom" Durzo Blinta w fachu. Tak jak już mówiłam nie czytałam trylogii stworzonej przez autora, ale z tego co udało mi się dowiedzieć owy wątek zostaje w niej pominięty. Dla wielbicieli "Anioła nocy", a postaci Durzo zwłaszcza, nowela stanowi więc doskonały dodatek.

Nie ukrywam, że "Cień doskonały"  nie jest pozycją bogatą w wątki, ale i trudno tego oczekiwać biorąc pod uwagę jej "grubość". Ważne, że akcja została zgrabnie poprowadzona i czytelnik po skończeniu lektury nie czuje niedosytu. Dzięki ograniczeniu wątków mamy również doskonałą okazję na to by poznać głównego bohatera. Durzo Blinta czy jak wolicie - Gaelan to postać warta uwagi czytelnika i wyłamująca się z szablonów. Podobało mi się, że mimo tylu niezwykłych cech, autor podkreślił potrzebę wiedzenia spokojnego i normalnego życia przez Durza. Taki drobiazg sprawił, że ze zwykłego, bezwzględnego zabójcy, stał się dla mnie postacią bardziej złożoną, a co za tym idzie - ciekawą.

Sam styl jakim posługuje się Brent Weeks również nie pozostawia wiele do życzenia. Język jest raczej prosty, ale mimo to ciekawy. Pan Weeks świetnie dobrał dialogi, wplótł również w całą historię odrobinę humoru, która dodatkowa umilała czas spędzany przy lekturze. Co prawda zabrakło mi tutaj obszerniejszej kreacji świata przedstawionego, ale zrzućmy to na gabaryty powieści. Zresztą, grono czytelników do której została skierowana pozycja po lekturze trylogii powinna być już z nim doskonale zaznajomiona. Spotkałam się z wieloma opiniami jakoby nieznajomość trylogii nie stanowiła dla nich problemu, niestety nie mogę ich podzielić.  Mimo niewątpliwych atutów pozycji miałam spory problem by się w niej odnaleźć. Zupełnie gubiłam się w imionach, nie potrafiłam wyobrazić sobie opisywanej rzeczywistości - słowem, miałam mętlik w głowie i przez to nie mogłam w pełni odebrać "Cienia doskonałego".

"Cień doskonały" to intrygująca historia przedstawiająca początki "działalności" osławionego zabójcy. Brent Weeks posługuje się prostym, a mimo to ciekawym językiem, który umila lekturę. Również i sama fabuła powinna zadowolić czytelnika. Zdecydowanie jednak zanim sięgnięcie po nowelę powinniście sięgnąć po trylogię pana Weeksa.  Jej znajomość powinna rozjaśnić kilka wątków, przybliżyć świat, w którym żyją bohaterowie i dać Wam świadomość kto jest kim. Żałuję, że sama wcześniej nie sięgnęłam po "Anioła nocy" prawdopodobnie wtedy moja ocena byłaby wyższa.

To miało być moje pierwsze zabójstwo na zlecenie. Dobrze jest zacząć od rzeczy niemożliwej. Wyrobić sobie nazwisko. Wejść na scenę w wielkim stylu.

Ocena: 5/10

Za lekturę dziękuję wydawnictwu MAG

Przy okazji tych, którzy wciąż nie zakupili podręczników zapraszam do skrzystania z oferty księgarni Matras. Spis dostępnych pozycji tutaj


Read more

środa, 22 sierpnia 2012

Dotyk Julii - Tahereh Mafi
sierpnia 22, 2012 15 Comments
TYTUŁ: Dotyk Julii
TYTUŁ ORYGINAŁU: Shatter me
AUTOR: Tahereh Mafi
WYDAWNICTWO: Otwarte
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2012


Dotyk stanowi jeden z elementów poznawania świata. Bierzemy w dłonie jakąś rzecz i w ten sposób poznajemy jej fakturę i kształty by potem w odpowiednim momencie móc ją poprawnie rozpoznać nie używając przy tym zmysłu wzroku.  Dotyk daje poczucie bezpieczeństwa. Wystarczy krótki uścisk dłoni by zakończyć nieznośne poczucie samotności i odgonić czające się w zakamarkach umysłu troski. Dotyk jest jednym z licznych wyrazów uczuć.  Pocałunek, uścisk dłoni, przytulenie. Jest czymś tak naturalnym, że trudno wyobrazić sobie by dla kogoś stanowił nieosiągalne, niemożliwe marzenie, czyż nie?

Julia od najmłodszych lat była izolowana od innych ludzi i wyszydzana przez swoich rówieśników. Przekleństwo, którym została dotknięta budzi strach nawet jej rodziców. Julia żyje ze świadomością, że nigdy nie doświadczy rzeczy, które dla innych, normalnych ludzi są czymś zupełnie zwyczajnym. Kiedy dochodzi do tragicznego w skutkach wypadku, Julia zostaje zamknięta w celi szpitala psychiatrycznego. Poddawana różnorakim badaniom, od 264 dni nie ma najmniejszego kontaktu z drugim człowiekiem. W tym czasie znany dziewczynie świat ulega nieodwracalnym zmianom i obraca się w pył. Kiedy Julia znajduje się już na skraju szaleństwa, w jej życiu pojawia się Adam.

Podczas, gdy Julia pozostawała w odosobnieniu świat, który znała ulega nieodwracalnym zmianom i obraca się w pył. Komitet Odnowy, który głosi obywatelom wizję zjednoczenia świata i odbudowy tego co zostało zniszczone, zamierza wykorzystać moc Julii do własnych celów, którym daleko do głoszonych szlachetnych ideologii. Dziewczyna jednak po raz pierwszy w swoim życiu buntuje się. Teraz, gdy zyskuje nieoczekiwanego sprzymierzeńca i poznaje sak miłości nie zamierza poddać się w ręce oprawców. A przynajmniej nie bez walki.

Trzeba przyznać, że kampania zapowiadająca pojawienie się "Dotyku Julii" na polskim rynku wydawniczym była przeprowadzona w szerokim zakresie. Jeszcze zanim powieść pojawiła się na półkach księgarni, nie było chyba osoby, która nie słyszałaby o najnowszym tytule wydanym za pośrednictwem wydawnictwa Otwarte. Przed oficjalną premierą książka już została okrzyknięta bestsellerem, a w internecie zaczęły się pojawiać pierwsze optymistyczne opinie. Nie przeczę, znaleźli się i tacy czytelnicy, którzy nie zachwycili się powieścią Tahereh Mafi, ale w ogólnym rozrachunku książka wypadała zdecydowanie na plus. Czy jednak słusznie?

Tym razem zacznę nieco niecodziennie. Jako stuprocentowy wzrokowiec od razu rzuciła mi się w oczy zachwycająca, magnetyczna  okładka, która na głowę bije oryginalną oprawę graficzną. Polski grafik spisał się w tym wypadku na medal. Okładka nie tylko zachwyca oko, ale i idealnie oddaje zarówno znaczenie zagranicznego (oznaczającego dosłownie "roztrzaskaj mnie" czy też "zniszcz mnie") tytułu jak i ogół fabuły.

Jeżeli zaś chodzi o fabułę nie mogę zgodzić się z faktem, iż jest to coś nowego i nadzwyczaj odkrywczego. Wizja zniszczonego świata i mieszkańców, którzy muszą się teraz mierzyć z brakiem żywności czy też innych, koniecznych do życia produktów, została już wykorzystana w powieściach.  Tak samo zresztą jak wątek Komitetu Odnowy, który w założeniu miał przecież przysłużyć się odnowieniu zniszczonej codzienności, a  w rzeczywistości wydaje się działać na niekorzyść ocalałych ludzi. Pewny powiew świeżości w literaturze (ale nie kulturze) stanowić może jedynie przerażająca moc Julii zabijająca ludzi poprzez dotyk. Na czym więc polega fonemem lektury?

Tahereh Mafi zaskakuje czytelnika formą powieści. Opowieść o Julii przepełniona jest licznymi metaforami, epitetami i innymi środkami stylistycznymi charakterystycznymi raczej dla gatunków lirycznych. Sama opowieść przypomina zresztą raczej niezwykle emocjonalny zapis przeżyć głównej bohaterki. Powieść charakteryzują krótkie, dynamiczne, naładowane emocjonalnie zdania, które przywodzą na myśl urywane i nieuporządkowane myśli. Najbardziej charakterystycznym elementem zdecydowanie pozostają jednak przekreślone zdania. To one oddają najlepiej złożoność sytuacji w jakiej znajduje się Julia i pozwalają nakreślić dokładniejszy portret psychologiczny bohaterki. Pani Mafi posługuje się pięknym stylem, który od początku mnie zauroczył.

Sama postać tytułowej Julii również zasługuje na chwilę uwagi. W moim odczuciu autorce udało się oddać niepewność i strach, które towarzyszą nieustannie głównej bohaterce na skutek przeżyć  i czasu spędzonego w zamknięciu i odosobnieniu. Julia jest postacią niezwykle złożoną, a przez to intrygującą. Mimo siły jaką dysponuje w oczach czytelnika wydaje się być krucha i bezbronna. Lęk jaki odczuwa przed samą sobą i przed tym do czego jest zdolna, sprawia że budzi w odbiorcach sympatię.

"Dotyk Julii"  to napisana pięknym językiem historia o poszukiwaniu akceptacji zarówno samego siebie jak i społeczeństwa. Przedstawiona przez autorkę opowieść tym razem nie zachwyca oryginalną fabułą, ale formą w jakiej została przedstawiona. Tahereh Mafi zdecydowała się na to by spróbować czegoś zupełnie innego i wyłamującego się ze schematów i odniosła na tym polu sukces. "Dotyk Julii" to niezwykle emocjonująca opowieść obok której nie sposób przejść obojętnie i dlatego serdecznie polecam Wam lekturę.

„Śmiech jest oznaką życia.- Wzruszam ramionami, starając się, żeby to brzmiało obojętnie.- Do tej pory tak naprawdę nie żyłam.”

Ocena: 8/10

Za lekturę dziękuję wydawnictwu Otwarte

Read more

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Zaginione wrota - Orson Scott Card
sierpnia 20, 2012 13 Comments
TYTUŁ: Zaginione wrota
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Lost Gate
AUTOR: Orson Scott Card
WYDAWNICTWO:  Prószyński i S-ka
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2012


Stwierdzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach jest powszechnie znane. Ludzie na jego dźwięk ze zrozumieniem potakują głowami, mając gdzieś przed oczami obraz zbyt wścibskiej ciotki plotkującej na prawo i lewo o rzeczach o których nie ma absolutnego pojęcia,  skąpego wujaszka z odrobinkę za dużym brzuchem czy też uchodzącego za wzór wszelkich cnót kuzyna, który w rzeczywistości przypomina raczej diabła. Cóż, w każdej rodzinie znajdzie się jakaś czarna owca, zawsze możemy jednak liczyć na przyjaciół spoza jej grona, których sami sobie wybieramy. Sytuacja komplikuje się w chwili, w której grono znanych nam ludzi ogranicza się jedynie do krewnych...

Danny jest nastoletnim psotnikiem, który od najmłodszych lat wychowuje się w starym domu zamieszkałym przez liczne grono swoich ciotek, wujków i kuzynów. Chłopiec nie może jednak oczekiwać od nich miłości, zrozumienie czy choćby najmniejszych oznak sympatii. Danny od małego dostrzegał, ze różni się od swoich bliskich. Podczas gdy reszta doskonali swe zdolności, on martwi się, że nigdy nie odnajdzie własnego talentu i na zawsze pozostanie drekką. Brak umiejętności magicznych i rozwianie pokładanych w nim nadziei sprowadziły na Danny'ego gniew całego klanu i nałożyły piętno samotnika. Ucieczka do świata suszłaków wydaje się być jedyną szansą na szczęście dla chłopca. 

Rodzina Northów, z której wywodzi się  Danny to potężny klan magów przebywający na wygnaniu w  świecie suszłaków. Żyją oni na odludziu, w górach północnej Wirginii, z dala od innych ludzi. Z innymi klanami łączy ich kruchy rozejm, w chwili gdy na świat przychodzi Dan widmo wojny po raz kolejny zawisa nad magami.  Danny jest bowiem pierwszym od tysiąca lat magiem wrót, który jako jedyny może umożliwić rodzinie Northów i jej wrogom wymarzony powrót do wspólnej ojczyzny, świata Westil. Chłopiec żyje jednak nieświadomy swojej siły, a to może doprowadzić jego i całą rodzinę Northów do katastrofy…

Mam słabość do literatury wydawanej przed wydawnictwo Prószyński i S-ka. Magnetyczne, przykuwające wzrok okładki; różnorodność tematyczna wydawanych tytułów, intrygujące opisy, a wreszcie fakt, że jak do tej pory chyba żadna z powieści mnie nie zwiodła. Owszem, jedne z nich okazały się lepsze, inne nieco gorsze, ale w każdej znalazło się choćby nikłe światełko świadczące na korzyść lektury. "Zaginione wrota"  nie do końca wpisywały się w kanon powieści, po które sięgam z największą chęcią, mimo to gdzieś podskórnie czułam, że i tym razem wydawnictwo mnie nie zawiedzie i czas przeznaczony na lekturę, nie będzie czasem zmarnowanym.

Magia w powieściach fantastycznych nie zawsze odgrywa pierwsze skrzypce, Orson Scott Card poświęca jej jednak sporo uwagi - i chwała mu za to! Amerykański autor kreuje świat, w którym nie znajdziemy ani wampirów, ani wilkołaków ani innych stworzeń paranormalnych, powracamy do zapomnianego ostatnio wątku magów i przesiąkniętego magią świata, który istnieje równolegle do tego w którym żyjemy. Orson Scott Card sięga jednak dalej łącząc ową rzeczywistości z archaicznymi czasami ludzkości i wplatając w fabułę powieści elementy z mitologii greckiej, rzymskiej, słowiańskiej czy skandynawskiej nadając im jednak nieco innego wydźwięku.

Przyznaję, że raczej niechętnie sięgam po powieści, których bohaterowie są bardzo młodzi (co w moim odczuciu oznacza, że pozostają młodsi ode mnie). Przy lekturze "Zaginionych wrót" zupełnie jednak nie przeszkadzał mi wiek głównego bohatera gdyż prawdę powiedziawszy w ogóle go nie odczułam. Ten nonszalancki, zadufany w sobie i pozbawiony zahamowań nastolatek z miejsca zaskarbił sobie moją sympatię. Owszem, niektóre figle i psoty Dana wzbudziły mój niesmak, ale w większości wypadków wywołały jedynie szeroki uśmiech na twarzy i wspomnienie lat dzieciństwa.

Powieść napisana jest prostym i zrozumiałym dla każdego czytelnika językiem, a styl pana Carda jest przyjemny w odbiorze. Głównym atutem "Zaginionych wrót" bezapelacyjnie pozostaje humor przejawiający się nie tylko w dialogach, ale również wydarzeniach, w których bierze udział główny bohater. Jest to o tyle zaskakujące, iż sytuacja w jakiej się znajduje Danny zdecydowanie odbiega od sytuacji, które wzbudzają śmiech i rozbawienie.  Chwile radości przeplatają się więc z nostalgią, a niekiedy i dramaturgią, serwując czytelnikowi istną emocjonalną ucztę.

"Zaginione wrota" to historia o dorastaniu i poszukiwaniu samego siebie, a także w pewnym sensie akceptacji swej "inności". Orson Scott Card łączy wątki fantastyczne z problematyką życia codziennego; mówi o rzeczach nostalgicznych, a niekiedy trudnych i zmusza równocześnie czytelnika do śmiechu. Stosuje przy tym prosty i przyjemny w odbiorze język, który zdecydowanie umila chwile spędzone nad lekturą. "Zaginione wrota" nie są lekturą dla każdego, ale nie są również tytułem dla wybrańców. Wielbicielom fantastyki, przygód czy dobrego humoru zdecydowanie nie łatwo przyjdzie oderwanie się do lektury i to dlatego im nową powieść pana Carda polecam w szczególności.

Ocena: 7/10

Za lekturę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka

Read more

środa, 15 sierpnia 2012

Ulotne chwile szczęścia - Robyn Carr
sierpnia 15, 2012 8 Comments
TYTUŁ: Ulotne chwile szczęścia
TYTUŁ ORYGINAŁU: Second chance Pass
AUTOR:Robyn Carr
WYDAWNICTWO: Mira


Miłość, ta prawdziwa i przez wszystkich wyczekiwana,  nigdy się nie kończy i przezwycięża nawet śmierć.  Chyba każdy z nas zna dosyć powszechne porównanie człowieka i jego "bratniej duszy" do dwóch połówek tego samego jabłka? Nie ma w nim miejsca na osoby trzecie. Nie ma dwóch identycznych połówek. A co za tym idzie nie ma jabłka, które w wyjątkowym przypadku  mogłoby zastąpić swego poprzednika...  "O dziwo, czas, który goi rany, pokazał też, że w życiu można kochać więcej niż jedną osobę.."

Vanessa znalazła się w sytuacji, z której nie jeden człowiek nie zdołałby się podnieść.  Młoda kobieta właśnie straciła swojego ukochanego męża - Matta. Ponad to Vanessa jest w zaawansowanej ciąży i boi się tego co przyniesie jej przyszłość. Lekarstwem na wszelkie troski i zmartwienia jest jednak obecność Paula - najlepszego przyjaciela zmarłego męża, który zobowiązał się zatroszczyć zarówno o Vanessę jak i jej nienarodzone jeszcze dziecko. Mężczyzna doskonale sprawdził się w roli anioła stróża, wkrótce po narodzinach Mattiego nagle odsuwa się jednak w cień.

Uczucia jakie Paul żywi względem Vanessy zdecydowanie odbiegają od przyjacielskich relacji, bawia się jednak jej odrzucenia. By zapomnieć o kobiecie, wplątuje się w niezobowiązujący związek z dawną znajomą. Kiedy jednak Vanessą zaczyna się interesować inny mężczyzna, Paul zaczyna rozumieć, że na zawsze może stracić swoją ukochaną. Postanawia stawić czoła swoim lękom i zawalczyć o miłość kobiety. Sytuacja znacznie komplikuje się jednak w chwili, w której Paul dowiaduje się że wkrótce zostanie ojcem..

Wśród czytelników lekkich, niezobowiązujących lektur z pewnością znajdują się szczęściarze, którzy mieli już okazję wstąpić do małej osady Virgin River. To niewielkie miasteczko posiada pewien przyciągający urok. Zagłębiając się w lekturze i stopniowo poznając losy mieszkańców można odnieś ważenie, że stanowi się część owego miasteczka i jego mieszkańców. Zupełnie jakby autorka za pomocą słów przenosiła nas wprost do malowniczego Virgin River.  Już na wstępie muszę więc zaznaczyć, że moja opinia absolutnie nie będzie się zaliczać do grona tych obiektywnych.

W "Ulotnych chwilach szczęścia" autorka rozwija temat miłości, zwłaszcza takiej, która nie jest tą pierwszą i wolną od początkowych zawirowań.  Nie jest to jednak podobny obraz uczucia do tego, który tworzy choćby pani Lorie O'Clare. Miłość według pani Robyn Carr postrzegana jest jako uczucie będące gwarancją bezpieczeństwa i spokojnego życia u boku bliskich osób.  To miłość, którą docenia się dopiero wraz z upływem czasu i która może przetrwać nawet najtrudniejsze przeszkody. 

Bohaterami "Ulotnych chwil szczęścia" wbrew pozorom nie są jedynie Vanessa i Paul, lecz wszyscy mieszkańcy Virgin River, z których wiele mogliście już spotkać w poprzednich częściach serii.  Postacie, które przedstawia Robyn Carr, bez względu na to czy stykamy się z nimi po raz wtóry czy też po raz pierwszy, łączy pewien wspólny element. Każda z nich dzięki problemom z którymi się zmaga staje się niezwykle autentyczna. Są to bowiem troski, z którymi każdemu z nas przyszło się zmierzyć. I właśnie tutaj dostrzec można kolejną zaletę powieści pani Carr. Powieść amerykańskiej autorki można bowiem  odebrać jako lekarstwo na zmartwienia, źródło nadziei, a nie kiedy nawet delikatną wskazówkę na to jak można się podźwignąć z sytuacji, która wydaje się być bez wyjścia.  

Zgadzam się z opiniami, które krążą po internecie jakoby powieść ta była zbyt wyidealizowana. Wśród bohaterów ze świecą szukać jakiegoś czarnego charakteru; mimo kłód które autorka rzuca pod nogi swych postaci, z góry możemy również stwierdzić, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu. Tyle, że czy aby na pewno można to uznać za wadę? W czasach, kiedy zewsząd zalewając nas informacje o coraz to nowych katastrofach i zbrodniach taka nieco bajkowa a mimo to autentyczna wizja życia stanowi miłą odmianę i odskocznię.

"Ulotne chwile szczęścia" to subtelna, pełna miłości i nadziei historia o tym, że nawet człowiek, którego opuściło szczęście, może je szybko odzyskać - czasami nawet z nawiązką.  Robyn Carr posługuje się lekkim, barwnym językiem charakterystycznym dla tego gatunku powieści.  Z pewnością nie jest to powieść ambitna, można zarzucić jej schematyczności i zbytnią idealizację, trudno jej jednak odmówić pewnego uroku i dlatego też gorąco polecam Wam jej lekturę, a sama z przyjemnością jeszcze nie raz zanurzę się w świat Virgin River.

„Kiedy czegoś bardzo chcesz, nic się nie udaje, a kiedy nie chcesz, przychodzi zupełnie niespodziewanie i w nadmiarze.”.

Ocena: 8/10

Za lekturę dziękuje wyd. Mira
Read more

niedziela, 12 sierpnia 2012

Zapowiedzi #3
sierpnia 12, 2012 15 Comments
Ostatnio zauważyłam, że moje zamiary kontynuacji jakiś cyklów zwykle spełzają na niczym. Miałam regularnie publikować zdjęcia stosików - na razie ukazały się dwa, miałam co miesiąc przedstawiać Wam interesujące premiery - ostatnio robiłam to w lutym. Wygląda na to, że mój słomiany zapał objawia się wszędzie! Poczta Polska ostudziła nieco również mój zapał do pisania recenzji. Cóż, nigdy nie była szczególnie zorganizowana, ale zagubienie paczki i dostarczenie jej z opóźnieniem ponad dwóch miesięcy jednak przekracza moją granicę tolerancji - czy muszę dodawać, że książka z pewnością nie jest w stanie idealnym?

Żeby nie psuć jednak dłużej nerwów - sobie przez wspomnienie tego incydentu i Wam przez mój chaotyczny bełkot, przedstawiam Wam sierpniowe świeżynki. Znajdują się tu nie tylko zapowiedzi, ale i nowości.

3 sierpnia

Smak hiszpańskich pomarańczy

Tapas, chłodna sangria, hiszpańskie pomarańcze. Spróbuj, jak smakują w Barcelonie, Madrycie czy w Andaluzji...
Wakacje w Andaluzji
Lily spędza wakacje na południu Hiszpanii. Chce zapomnieć o zdradach i kłamstwach męża. W śródziemnomorskich miasteczkach odzyskuje spokój i radość. Czuje, że może zacząć wszystko od nowa. Gdy poznaje Santiaga, postanawia zaryzykować. Przystojny Hiszpan odkrywa przed nią nieznane smaki życia. Może wreszcie los się do niej uśmiechnął? Jednak romans niespodziewanie się kończy, a Lily musi stawić czoło zaskakującym wydarzeniom…
Wino, słońce, Barcelona
Carrie pracuje w agencji reklamowej w Barcelonie. Właśnie dostała zadanie przygotowania kampanii promującej słynne wina Santos. To dla niej szansa, by zaistnieć w branży. Przypadkiem w samolocie poznaje przystojnego prawnika. Tak dobrze im się rozmawia, że Carrie nieopatrznie zdradza mu szczegóły projektu. Gdy przyjeżdża do winnicy, by zaprezentować swoje propozycje, okazuje się, że jej klientem jest poznany wcześniej prawnik, Maks Santos. Zaskoczona sądzi, że z powodu swej niedyskrecji już straciła zlecenie. Jednak Maks od razu akceptuje projekt, ale stawia warunki…
Tylko w Madrycie
Tylko dwa miesiące zostały Javierowi Herrera, żeby się ożenić. W przeciwnym razie, według zapisu testamentu dziadka, straci rodzinny bank. Tylko kto zgodzi się na ślub w tak krótkim czasie? Niespodziewanie w jego posiadłości pojawia się Grace Beresford, o której słyszał, że jest kapryśna i rozpieszczona. Prosi go o prolongatę spłaty długu ojca. Javier wpada na pomysł, jak rozwiązać swój problem. Proponuje jej fikcyjny ślub w zamian za anulowanie długów. Już kilka godzin po tym jak umilkły dźwięki weselnego przyjęcia, Javier przekonuje się, że Grace jest zupełnie inna, niż się spodziewał…

Sekrety Los Angeles

Nate, Sam i Arianna są właścicielami agencji detektywistycznej w Los Angeles. Ich życie osobiste splata się z zagadkowymi sprawami, które prowadzą...
Zadanie dla dwojga
Nate Caldwell otrzymuje zlecenie od klientki. Ma zdobyć dowody na niewierność małżeńską. Aby uwiarygodnić kamuflaż, ktoś musi przez weekend udawać jego żonę. Wybór pada na Lyndsey McCord, nową sekretarkę w biurze. Lyndsey zgadza się bez wahania, bo zawsze marzyła o pracy detektywa. Teraz może sprawdzić się w tej roli u boku przystojnego mężczyzny, którego podziwia. Śledztwo przybiera jednak nieoczekiwany obrót...
Listy bez podpisu
Znana senator Dana Sterling i Sam Remington spotykają się na zjeździe absolwentów szkoły. Wspólny taniec przywołuje wspomnienia z dawnych lat. Dana i Sam, mimo że bardzo się zmienili i wiele ich różni, nie potrafią się oprzeć wzajemnej fascynacji. Tymczasem Dana zaczyna otrzymywać anonimowe listy z pogróżkami. Wystraszona, zwraca się o pomoc do Sama, który jest cenionym prywatnym detektywem. Śledztwo poprowadzi ich do miejsc i wydarzeń z ich wspólnej przeszłości...
Zmowa milczenia
Arianna Alvarado od lat stara się poznać prawdę o tajemniczym zabójstwie ojca, szanowanego policjanta. Niespodziewanie odkrywa, że klucz do zagadki może mieć człowiek, którego dobrze zna. Joe Vicente budzi w niej skrajne uczucia, jednocześnie pociąga ją i irytuje. Postanawia mu jednak zaufać, co wywołuje nieoczekiwane skutki. Arianna i Joe poznają długo skrywane fakty. Spotka ich też coś bardziej emocjonującego niż rozwiązanie rodzinnej tajemnicy...


7 sierpnia

Tajemnica Noelle

Czy istnieją granice wybaczenia?

Szanowna pani Anno,
Trudno mi pisać o tym, co muszę pani przekazać, a przy tym zdaję sobie sprawę, że pani jeszcze trudniej będzie dać sobie z tym radę. Ogromnie mi przykro...


Niedokończony list to jedyny trop, który może odsłonić przed Tarą i Emerson przyczyny samobójstwa ich przyjaciółki, Noelle. Znały ją jako zaabsorbowaną swoim zajęciem, gotową do poświęceń położną, kobietę oddaną rodzinie i przyjaciołom, kochającą życie. Nie znały jednak całej prawdy…

 Zagadkowy list, zdradzający istnienie bolesnej tajemnicy, stał się dla przyjaciółek zmarłej bodźcem do szukania prawdy o kobiecie o złożonej osobowości, która życie każdej z nich oraz losy trzeciej, nieznanej im osoby naznaczyła miłością i współczuciem, ale też zdradą i kłamstwem.


8 sierpnia

W niebie na agrafce

Jak to możliwe, że nikt nie powiedział Zuzannie prawdy, choć jest już dorosła i samotnie wychowuje małego Łukasza? Jest w szoku, gdy przez przypadek odkrywa, że ukochany tata nie jest jej biologicznym ojcem. Domyśla się, że zdolności plastyczne odziedziczyła po tym prawdziwym – malarzu – który w czasach stanu wojennego przepadł bez wieści. Postanawia go odnaleźć. Jedyny trop prowadzi do Włoch, gdzie Zuzanna trafia na szajkę fałszerzy obrazów. A przy okazji poznaje też swoją wielką miłość… Wciągająca historia rodzinna z tajemnicą i romansem w tle.

Prawo krwi

W spokojnym miasteczku Woodsboro dochodzi do sensacyjnego odkrycia. Podczas prac budowlanych robotnik wydobywa z ziemi czaszkę sprzed pięciu tysięcy lat. Dla młodej archeolog, Callie Dunbrook, to prawdziwe wyzwanie, tym bardziej, że jej współpracownikiem jest irytujący, choć wciąż pociągający były mąż. Kobieta będzie musiała zmierzyć się nie tylko z klątwą ciążącą nad projektem, ale także z własną skomplikowaną przeszłością.

9 sierpnia

Gorycz szczęścia

Jak smakuje szczęście okupione cierpieniem najbliższej osoby?

Odkąd mąż Susannah Cates trafił do więzienia, samotna matka bezustannie walczy o utrzymanie siebie i swojej córki. Mimo usilnych starań jej życie przypomina pasmo porażek. Trzynastoletnia Neve zadręcza się tym, że jej matka jest wiecznie smutna. W końcu postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć dla niej idealnego partnera. Pomaga jej w tym najbliższa przyjaciółka Susannah, Patsy. Z pozoru wszystko idzie zgodnie z planem: na twarzy Susannah znów gości uśmiech. Niestety ktoś będzie musiał zań słono zapłacić. Susannah nigdy nie przypuszczała, że jej szczęście może przysporzyć ukochanej osobie tyle cierpienia.


14 sierpnia

Niania w Paryżu

To niewinnie się zaczynająca historia spotkania z nowym, nieznanym światem.

Młoda, dziewiętnastoletnia Ania, dociera jesienią 1992 roku do Paryża. Rozpoczyna studia na Sorbonie i pracę jako opiekunka do dzieci. Wychowana w komunizmie dziewczyna zderza się z zupełnie inną rzeczywistością. Ambitna Ania próbuje dostosować się do nowych warunków. Jej gotowość do poświęceń z biegiem czasu niszczy ją samą i fizycznie, i psychicznie. Trafia na ludzi bez serca i szybko popada w poważne kłopoty. Będzie musiała walczyć o siebie i podjąć bardzo trudne decyzje. Przed nią czas niespodzianek, spotkań z nowymi ludźmi, a przede wszystkim rok pierwszej miłości…


21 sierpnia

Kruche szczęście

Każde małżeństwo ma trzy historie: historię męża, żony oraz tę, którą tworzą razem.

Kyra i David Winter są małżeństwem z dziesięcioletnim stażem. Mają piękny dom, ustabilizowane życie zawodowe i pięcioletniego syna Michaela. Jednak ze względu na skomplikowane doświadczenia, z czasów gdy nie byli jeszcze małżeństwem, Kyra i David obawiają się o trwałość swego szczęścia. Wszyscy postrzegają Winterów jako nadopiekuńczych rodziców. Oni sami uważają swoje lęki za w pełni uzasadnione. I rzeczywiście, pewnego letniego dnia Michael znika bez śladu. Pytanie brzmi: demony czyjej przeszłości upomniały się o chłopca?

Chcąc odnaleźć Michaela, Winterowie cofają się pamięcią do zdarzeń, które mogły doprowadzić do rodzinnej tragedii, odsłaniając jeden po drugim skrzętnie skrywane sekrety. Odkrywają też, że nie jest jeszcze za późno na stworzenie wymarzonej rodziny

Co się stało z Lilą?

20 lat temu została zamordowana niezwykle zdolna matematyczka, doktorantka uniwersytetu Stanforda, ale policji nie udało się znaleźć sprawcy. Jej siostra Ellie wciąż nie może pogodzić się z tą tragedią i nieustannie tropi najdrobniejsze fakty mające związek ze sprawą. Podczas podróży służbowej do Nikaragui przypadkowo spotyka człowieka, który mógł mieć coś wspólnego ze śmiercią jej siostry. Mężczyzna zapewnia ją o swej miłości do Lili i wręcza dziennik zmarłej. To wydarzenie jest impulsem do dalszych poszukiwań, w trakcie których Ellie trafi na ślad nowych podejrzanych i przy okazji zmierzy się z duchami przeszłości.

Język sekretów

Po dłuższym pobycie w Londynie 33-letni Justin Fisher osiedla się wraz z żoną i synkiem w południowej Kalifornii. Próbuje tam odnaleźć swą rodzinę, z którą przez lata nie miał kontaktu. Trudność polega na tym, że Justin niewiele pamięta z dzieciństwa, nie potrafi też wytłumaczyć, dlaczego żył z dala od swoich bliskich. Niedługo po przyjeździe dowiaduje się, że jego rodzice nie żyją. Gdy odwiedza ich groby na cmentarzu, dokonuje przerażającego odkrycia: obok nagrobków matki i ojca znajduje się jeszcze jeden, z jego własnym imieniem i nazwiskiem oraz datą wskazującą, że zmarł w wieku czterech lat...


22 sierpnia

Pożądanie

CZAS ZACZĄĆ PRZEDSTAWIENIE.
A.

Podejrzany o zabójstwo Ali czeka w areszcie na proces. Wydawać by się mogło, że Emily, Spencer, Aria i Hanna wreszcie odetchną z ulgą. Jednak mama Alison składa publicznie zaskakujące oświadczenie, które rzuca cień na całą sprawę.
Jakie mroczne tajemnice ukrywa rodzina DiLaurentisów?

Katarzyna Wielka. Gra o władzę

Portret jednej z najbardziej bezwzględnych kobiet w historii

Młodziutka, na pozór niewinna księżniczka Katarzyna przybywa na życzenie carycy Elżbiety do Pałacu Zimowego. Zostaje przedstawiona jako kandydatka na żonę Piotra - następcy rosyjskiego tronu. Wybór ten zdecydowanie nie wszystkim przypada do gustu.

Aby przetrwać, musi przyswoić sobie reguły pałacowej gry i pamiętać o jednym: wszyscy oszukują.

Katarzyna Wielka to napisana z ogromnym rozmachem powieść, która pozwala zajrzeć, niczym przez dziurkę od klucza, do komnat i alków Pałacu Zimowego, by odkryć historię przemiany i dochodzenia do władzy jednej z najśmielszych/ najbardziej bezwzględnych kobiet w historii.


23 sierpnia

Lekcje francuskiego

W ciągu jednego dnia wszystko może się zmienić! Zwłaszcza w namiętnym Paryżu. Trójka Amerykanów – Josie, Riley i Jeremy – zjawia się w mieście miłości z różnych powodów. Młoda nauczycielka Josie decyduje się na podróż, bo chce zapomnieć o śmierci kochanka. Riley, energiczna, ale sfrustrowana matka i żona, walczy o to, by odzyskać porozumienie ze swoim mężem. Jeremy podpatruje na planie filmowym swoją żonę – wielką gwiazdę – i stwierdza ze smutkiem, że się od niej coraz bardziej oddala.

Lekcje francuskiego to żywiołowa opowieść o jednym dniu z życia szóstki młodych ludzi. W paryskiej kawiarni spotykają się lektorzy języka francuskiego – Nico, Chantal, Philippe. Młodzi, piękni, żądni przygód. Przed nimi dzień zajęć i nieprzypadkowo ich uczniami okażą się zagubieni Amerykanie. Pogrążeni w nieszczęściach bohaterowie szybko odzyskują formę: wystarczy spotkać interesującą osobę, dać się porwać, zapomnieć o wszystkim. Ellen Sussman żartobliwie i orzeźwiająco opowiada o przyjemnościach, które może przynieść każdy dzień. To smakowita podróż w głąb miasta i … erotyki. Książka tętni rozkoszą, jaką daje podróż w nieznane, zauroczenie i seks!


28 sierpnia

Ocalone z Titanica

Wszyscy znamy historię zatonięcia Titanica. Ale co zdarzyło się później? Ta wspaniała opowieść odsłania kulisy życia po katastrofie, które stało się udziałem dzielnej młodej dziewczyny, pragnącej w Ameryce zacząć nowe życie w fascynującym ją świecie wielkiej mody.

Tess, ambitna krawcowa, zostaje zatrudniona przez słynną projektantkę, lady Lucile Duff-Gordon, jako jej osobista pokojówka na czas fatalnego rejsu Titanica. Na pokładzie statku Tess wpada w oko dwóm mężczyznom: sympatycznemu marynarzowi i pewnemu tajemniczemu milionerowi z Chicago. Niestety, czwartej nocy podróży dochodzi do katastrofy. Wśród chaosu, pod wpływem rozpaczliwych nalegań dwóch konkurentów, Tess udaje się przeżyć. Marynarz również ratuje się z katastrofy, ale staje się świadkiem budzącego wątpliwości postępowania lady Duff-Gordon podczas tragedii. Inni – włącznie z milionerem – nie mają tyle szczęścia. Po dotarciu ocalałych z katastrofy Titanica na ląd, zaczynają krążyć związane z nimi plotki, a burza medialna, która się rozpętuje, nie pozwala wrócić im do normalnego życia…

Przyszły niedokonany

Kontynuacja powieści Tryb warunkowy i Deklinacja męska/żeńska

Po decyzji o rozstaniu z mężem Zosia Knyszewska wraca do rodzinnego Gdańska. Na skutek pewnego zbiegu okoliczności poznaje dwóch sympatycznych facetów. Okazuje się, że wraz z nimi Zosia może wreszcie zrealizować swoje marzenia i zająć się urządzaniem wnętrz. Radzi sobie z wieloma wyzwaniami nowej biznesowej rzeczywistości, ale pojawiają się też zagrożenia i rozterki. Były mąż nie zamierza dać się odstawić na boczny tor, a nowy ukochany zmaga się z pewnymi trudnościami, z których etykietka lokalnego świra jest najmniejszym problemem. Zosia znów musi wybierać. Czy i tym razem ucieknie…?


30 sierpnia

Śniąc na jawie

Za tę miłość dziewczyna poznana w Strąconych zapłaciła sobą samą. Lecz to nie była najwyższa ofiara…

Kiedy Theia spotkała zachwycającego chłopka ze swoich snów, nie wiedziała, jak miłość zmieni jej życie. Dla niego poświęciła wszystko. I zaczęła wędrówkę przez dwa światy: ten ze snów i ten realny. I odkryła, że między nimi niema granicy…Teraz Theia wraca z Podziemia do dawnego życia, do domu i do szkoły. Lecz coraz częściej dręczą ją te same pragnienia,z którymi tak rozpaczliwie walczy jej ukochany. Gdy nagle jej szkolni koledzy zaczynają zapadać na tajemnicząchorobę, Theia zaczyna podejrzewać, że jej piękny, mroczny Haden uległ wreszcie swej niebezpiecznej mocy…Wciąż spotyka go w Podziemiach. Wciąż śni razem z nim ten sam sen. Lecz ten sen zmienia się w przerażającą rzeczywistość,a Theia musi wybierać pomiędzy rodziną i przyjaciółmi a miłością, która wydawała się błogosławieństwem. Czy okaże się przekleństwem?


Biedny, biedny portfel! Z pewnością nie zniesie dobrze kolejnych zakupów, nawet jeśli ograniczę sie tylko do kilku tytułów ;)
A Wam co rzuciło się w oczy? 
Read more

piątek, 10 sierpnia 2012

Santa Olivia - Jacqueline Carey
sierpnia 10, 2012 10 Comments
TYTUŁ: Santa Olivia
TYTUŁ ORYGINAŁU: Santa Olivia
AUTORKA: Jacqueline Carey
WYDAWNICTWO: Piąty Peron


W rozumowaniu większości ludzi słabość stanowi synonim słowa strach. Każdy z nas się czegoś boi, ale nikt, a przynajmniej nie dobrowolnie, nie przyzna się do tego na głos. Strach jest uczuciem niepożądanym i gdyby ktokolwiek dał nam wybór, z radością wykreślilibyśmy go z naszego życia. Tyle, że postrzegając go w ten sposób zapominamy - jako największą ludzką słabość, zapominamy o jednej ważnej rzeczy. Mianowicie, że nie rzadko to właśnie strach ratował nam życie...

Santa Olivia to niewielkie miasteczko, położone gdzieś między Stanami Zjednoczonymi, a Meksykiem, odcięte od dostępu do reszty świata. Odizolowani od innych ludzi i objęci ochronną policji przed atakami meksykańskiego generała El Segundo mieszkańcy stworzyli własną hierarchię i zasady. Zaszczuci przez władzę i pozbawieni nadziei na zwyczajne życie stają się łatwą ofiarą. Nieoczekiwanie w miasteczku pojawia  się tajemniczy dezerter - jeden z nielicznych zmodyfikowanych genetycznie wojowników idealnych, którzy nie odczuwają strachu.Los łączy go z pracującą w miejscowym barze Carmen, która samotnie wychowuje synka.

Szczęście zakochanych nie trwa jednak długo. Mężczyzna musi po raz kolejny uciekać, a jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek przebywał w Santa Olivia jest Loup. Dziewczynka jest niezwykła - tak jak jej ojciec. Szybka i silna, przede wszystkim jednak niezdolna do odczuwania strachu. Dorastając Loup musi zrobić wszystko byle tylko ukryć przed innymi swoje zdolności i nie dopuścić do tego by złapało ją wojsko. Jej historia obfituje w smutne, bolesne chwile, ale także i te które niosą ze sobą szczęście. Loup jest gotowa na wiele byle tylko odmienić los swój i mieszkańców Santa Olivia - miasta zapomnianego przez Boga

Od czasu, kiedy założyłam bloga nie pozwalam sobie na to by decyzje o tym czy zasiąść do lektury rozwiązała za mnie oprawa graficzna powieści. Ignorując mój wyostrzony zmysł wzroku, który wręcz rzuca się na pięknie wydane tytuły, wyżej cenię sobie opis wydawcy, albo Wasze recenzje. Tak jak przeważnie, ale niestety nie zawsze. Prawda jest bowiem taka, że gdyby nie cudowna oprawa powieści Jacqueline Carey, prawdopodobnie nigdy nie zdecydowałabym się na lekturę "Santy Olivii". Bo opis jakoś do mnie nie trafiał, bo czułam chwilowy przesyt lektur z wątkiem paranormalnych... Powody można mnożyć, nie zmieni to jednak faktu, że w efekcie końcowym po lekturę jednak sięgnęłam.

Cóż, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu powieść ta w żadnym wypadku nie należy do gatunku paranormal romans i właściwie w całości nie zalicza się do żadnego znanego mi gatunku. Pani Carey czerpie bowiem z wielu "źródeł gatunkowych" i łączy znane elementy w całkiem zaskakującą, nowatorską całość. Fabuła  bogata jest w wiele różnorodnych wątków.  Jacqueline Carey ukazuje świat, który znamy, a który mimo to wydaje się nam czymś zaskakującym, przerażającym i odrażającym .Świat, w którym łamanie prawa, wykorzystywanie ludzi i własnej pozycji znajduje się na porządku dziennym, I wreszcie świat, który rządzi się zasadami ringu - najsłabsza jednostka nie ma racji bytu, a każdy błąd grozi odniesieniem porażki.

Pani Carey, w odróżnieniu od innych autorów, pozwala nam poznać główną bohaterkę od początków jej życia. Czytelnik ma możliwość towarzyszenia jej w okresie dojrzewania i podglądania w jaki sposób kształtuje się jej osobowość.Autorka sporo miejsca poświęca również na ukazanie więzi, które łączą Loup z innymi bohaterami. Pewnym zaskoczeniem było dla mnie ukazanie relacji homoseksualnych. Spójrzmy prawdzie w oczy, żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, ponoć szczycącym się wysokim poziomem tolerancji, mimo to rzadko głównych bohaterów łączy się w związki inne niż heteroseksualne. Brawa dla autorki za odwagę!

Mimo iż bohaterami powieści Jacqueline początkowo są młodsze postacie, nie mam wątpliwości co do tego, że Santa Olivia" skierowana jest ku starszym czytelnikom. Dostrzec to można nie tylko w brutalności jaką charakteryzuje się wykreowany przez panią Carey świat, ale również języku jaki stosuje - zrozumiałym, ale z pewnością nie prostym, zawierającym wulgaryzmy.

"Santa Olivia" to brutalna, ale także realistyczna wizja świata, w którym słabsza jednostka nie ma racji bytu Jacqueline Carey w niezwykle subtelny sposób łączy wiele różnorodnych wątków, z których na pierwszy plan wysunięte zostaje dążenie do celu wbrew przeciwnością losu. Niewątpliwym atutem powieści jest również ukazanie relacji między Loup a Piper - tak jak wszystko inne z czym stykamy się w trakcie lektury boleśnie wręcz prawdziwe. Fani paranormal romans mogą się poczuć zawiedzeni - "Santa Olivia" nijak nie wpasowuje się w kanon owego gatunku. Jeżeli jednak poszukujecie czegoś nowego i nowatorskiego, a także najzwyczajniej w świecie DOBREGO, jest to lektura dla Was.

Ocena: 7,5/10

Za lekturę dziękuję wyd. Piąty Peron
Read more

czwartek, 9 sierpnia 2012

Dama w purpurze - Rosemary Rogers
sierpnia 09, 2012 8 Comments
TYTUŁ: Dama w purpurze
TYTUŁ ORYGINAŁU: A daring Passion
AUTOR: Rosemary Rogers
WYDAWNICTWO: Mira


Niektórzy potrzebują do życia adrenaliny niemal w równym stopniu co i powietrza. Gonitwa, ryzyko, bezpośrednie zagrożenie dla własnego zdrowia... Dopiero wówczas czują, że naprawdę żyją. Pozostają przy tym tak zaślepieni potrzebą zaspokojenia swych pragnień, że zupełnie zapominają, że nie kiedy narażają nie tylko własne życie, ale i bezpieczeństwo swych bliskich. Niestety, czasami zrozumienie owego faktu przychodzi za późno.

Życie młodej i urodziwej, choć niezbyt posłusznej Raine Wimbourne wywraca się do góry nogami. Kiedy jej ojciec - były żeglarz wraca do domu z raną postrzałową ramienia, dziewczyna ani myśli odstąpić dopóty nie dowie się prawdy o wydarzeniach owej nocy.  Ta okazuje się jednak nadzwyczaj szokująca by  nie powiedzieć nieprawdopodobna. Poczciwy Josiah Wimbourne to nikt inny jak słynny Łotr z Knightsbridge - okoliczny Robin Hood, okradający bogatych na rzecz biedniejszych mieszkańców. To jednak nie koniec zaskakujących wiadomości, nowy sędzia jest zdeterminowany by odkryć tożsamość Łotra i ukarać go, na dodatek poczynił już pierwsze kroki w śledztwie, a wszelkie dowody świadczą przeciwko Josiahowi.

Raine jest zdeterminowana by uratować ojca, nawet za cenę własnego bezpieczeństwa. Bez wahania wciela się więc w rolę Łotra. Znudzona życiem ułożonej młodej damy, wita przygodę z otwartymi ramionami. Tyle, że dwa miesiące po przejęciu roli zbójnika, kiedy nabiera pewności w swoje umiejętności, zostaje schwytana.  Philippe Gautier ani myśli wypościć dziewczyny na wolność.  Uważa jej ojca za nieodpowiedzialnego i sam zamierza się o nią lepiej zatroszczyć Raine ma kłopoty. I to spore.

Wakacyjna pora sprzyja czytaniu lekkich i niezobowiązujących lektur. Po trudach całego roku, kiedy wreszcie znajdujemy czas na zasłużony odpoczynek, nasz organizm samoistnie wybiera powieści, które przyniosą chwilę wytchnienia i pozwolą nam na przynajmniej chwilowe odprężenie. Romanse wydają się więc pozycją idealną, zwłaszcza te z tłem historycznym. To był pierwszy powód dla którego sięgnęłam po "Damę w purpurze", drugim było wciąż świeże wspomnienie nadzwyczaj korzystnego spotkania z inną pozycją tego gatunku.

Pani Rosemary Rogers w przeciwieństwie do niektórych swoich koleżanek "po fachu", unika zbędnych dłużyzn. W trakcie lektury nie spotkamy się z bogatymi opisami dziewiętnastowiecznej Anglii czy Francji, gdzie rozgrywa się fabuła, ani też bogatymi wyznaniami uczuć bohaterów. Atutem powieści jest wartko płynąca akcja, która nie pozwala czytelnikowi na nudę czy choćby chwilowe odstąpienie od lektury. Pisarka wyraźnie szczegółowo rozplanowała przebieg fabuły. Skoro lektura ma sprawiać przyjemność i odprężać, bo co zanudzać czytelnika przydługim wstępem  czy sprawiającymi wrażenie zbędnych fragmentami? Rosemary Rogers zaczyna swoją powieść od mocnego akcentu, a dalej jest już tylko lepiej.

Amerykańska autorka udowadnia również, że nie każdy romans historyczny jest "erotykiem w historycznej oprawie dla starszych pań" jak zgrabnie ujął to kiedyś pan w bibliotece publicznej. Choć między głównymi bohaterami nie brak silnych emocji - pasja i namiętność biją niemal z każdej strony! - pisarka zgrabnie unika  scen erotycznych. O ile pamięć mnie nie myli, w całej powieści nie wystąpiła ani jedna!, co zdecydowanie stanowi rzadkość wśród literatury dla kobiet.  Czytelnicy, którzy czują się zniesmaczeni podobnymi fragmentami mogą odetchnąć spokojnie i śmiało sięgnąć po powieść.

Romans pani Rogers to jednak nie tylko fabuła i akcja, ale również ciekawa kreacja żeńskiej bohaterki. Raine nie jest nieśmiałą, uległą panienką, która sztywno trzyma się ustalonych odgórnie zasad. To dziewczyna z charakterem - pyskata, uparta i wytrwale dążąca do własnych celów; ceniąca swą niezależność, ale równocześnie bliskość i uczucia swojej rodziny. W porównaniu do tak wyraźnej sylwetki, blado wypada jednak męski bohater - Philippe. Zdecydowanie pan miał zbyt wysokie mniemanie o samym sobie i swojej władzy!

"Dama w purpurze" to zgrabnie napisana historia uczucia między dwojgiem nieco zbyt upartych ludzi. Rosemary Rogers stawia w swojej powieści przede wszystkim na akcję i zgrabnie rozplanowaną fabułę, dlatego też miłość wydaje się być równie ważna co przygody, pościgi czy intrygi. Autorka posługuje się przyjemnym w odbiorze, lekkim piórem. Rekompensatą za brak opisów ówczesnej rzeczywistości zdecydowanie stanowią ciekawe dialogi, w których prym wiodą potyczki słowne między głównymi bohaterami. Jeżeli więc szukacie lekkiej, pasjonującej lektury, "Dama w purpurze" jest doskonałym wyborem/.

Ocena: 7/10

Za lekturę dziękuję wyd. Mira

Read more

środa, 8 sierpnia 2012

Osaczona - Tess Gerritsen
sierpnia 08, 2012 11 Comments
TYTUŁ: Osaczona 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Presumed Guilty
AUTOR: Tess Gerritsen
WYDAWNICTWO: Mira


Miłość pojmowana jako uczucie pełne pasji i namiętności bywa nieobliczalna i niebezpieczna, zwłaszcza, gdy jedna ze stron wydaje się ją nie odwzajemniać. Granica między taką miłością, a nienawiścią jest zaskakująco cienka. Wystarczy jedno nieodpowiednie słowo czy też  gest by dokonać zmian niewyobrażanych rozmiarów. Nienawiść zrodzona z miłości nie zna granic. To ona popycha ludzi do rzeczy, których w innym wypadku nigdy by nie zrobili. To ona może sprawić, że spokojny, bezkonfliktowy człowiek przemienia się w mordercę...

Miranda kochała Richarda, a przynajmniej tak jej się wydawało. Teraz jednak jej związek z pracodawcą, właścicielem lokalnej gazety, należy do przeszłości. Miranda ma dość odgrywania roli drugich skrzypiec i decyduje się zakończyć łączący ich romans. Tyle, że dumny mężczyzna nie potrafi pogodzić się z jej decyzją, efektem czego nieustannie zadręcza ją telefonami i stara namówić na spotkanie. Protesty Mirandy nie odnoszą rezultatu. Kiedy Richard po raz kolejny zapowiada swoją wizytę w mieszkaniu dziewczyny, ta nauczona doświadczeniem opuszcza je by w ten sposób uniknąć konfrontacji z byłym kochankiem. 

Ku własnemu przerażeniu po powrocie Miranda dostrzega samochód Richarda przed swoim domem. Nie dochodzi jednak do spotkania między nimi. Mężczyzna leży zabity w sypialni Mirandy, a obok jej łóżka znajduje się zakrwawiony nóż. Kobieta automatycznie staje się główną podejrzaną o zabójstwo. Policja pozostaje głucha na wszelkie argumenty i nie wierzy w niewinność dziewczyny. Sprawa nabiera jednak nowe oblicza, w chwili, kiedy to Miranda staje się celem tajemniczych ataków. Owa seria zamachów wzbudza podejrzenia brata zamordowanego. Mimo obaw i sprzecznych uczuć jakimi żywi Mirandę, postanawia pomóc w śledztwie.

Wydawnictwo Mira po raz kolejny daje nam możliwość zapoznania się z dziełem amerykańskiej pisarki, znanej szerszej publiczności dzięki thrillerom medycznym. Po lekturze "Labiryntu kłamstw" moje oczekiwania względem owej pozycji były ściśle określone. Jako, że "Osaczona" jest przedstawicielką tego samego gatunku - kryminału z wyraźnie nakreślonym wątkiem romantycznym, spodziewałam się, że poziom obu tych powieści będzie do siebie zbliżony i mogę oczekiwać  lektury na wysokim poziomie.  Cóż, pani Gerritsen i tym razem mnie nie zawiodła.

Fabuła powieści obraca się głównie wokół wątku popełnionej zbrodni, pozostawiając kwestię uczuć na dalszym planie. Akcja już od początku mknie z zaskakującą szybkością, zwalniając na dobrą sprawę dopiero na zakończeniu. Sprawa morderstwa Richarda owiana jest tajemnicą. Jedyny znany nam fakt tyczący się owej zbrodni, to ewidentna niewinność głównej bohaterki. Każde informacje zamiast dostarczać nam jakiś poszlak, wywołują jedynie kolejną falę pytań. Co więcej, Tess Gerritsen wielokrotnie podsuwa nam fałszywe poszlaki. Czy wytypowanie mordercy jest w takim razie możliwe? Cóż, prawdopodobnie tak. Kiedy rozwiązanie zostaje ujawnione wszelkie elementy łączą się przecież w logiczną całość. Nie zmienia to jednak faktu, że mi się to nie udało.

Jak już jednak wcześniej wspomniałam historia nie obraca się jednak jedynie wokół tajemniczego morderstwa. Oprócz tego autorka porusza temat rodzącego się powoli uczucia między bratem Richarda - Chasem a Mirandą. Nie mogę zaprzeczyć, połączenie potencjalnej morderczyni i ofiary z pewnością nie należy do banalnych rozwiązań. W trakcie lektury nie mogłam jednak pozbyć się wrażenia, że wątek ten był zupełnie niepotrzebny i wstawiony jakby na siłę by powieść trafiła do szerszego grona czytelników.

Język jakim posługuje się autorka sprzyja szybkiej lekturze - jest prosty, ale przyjemny. Zdania są krótkie i dynamiczne, autorka umiejętnie buduje również napięcie tak, że czytelnik w trakcie lektury nie doświadcza nudy. Narracja poprowadzona przez narratora wszystkowiedzącego pozwala nam "wejść w umysł" kilku bohaterów. Nie zdziwi chyba jednak nikogo fakt, że odpowiedzialność za przedstawianie wydarzeń spada głównie na parę głównych bohaterów czyli Mirandę i Chase'a.

I tak oto płynnym sposobem przechodzimy do krótkiego przedstawienia bohaterów, a właściwie głównej bohaterki. Postać Mirandy Wood pozytywnie mnie zaskoczyła. Biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znalazła w głowie nakreśliłam już krótką, niezbyt pozytywną, charakterystykę kobiety, która jednak na całe szczęścia okazała się błędna. Miranda to silna kobieta, która mimo nieprzychylności otoczenia, kroczy przez życie z podniesioną głową. Nie należy również do tego grona osób, które biernie poddają się losowi. W sytuacji w jakiej się znajduje potrafi zachować zimną krew i wziąć sprawy w swoje ręce. Pozostaje przy tym jednak delikatna i kobieca, wzbudzając tym samym w mężczyznach potrzebę sprawowania nad nią opieki.

"Osaczona" to dobrze napisany, trzymający w napięciu thriller ukazujący miłość od nieco innej, ciemniejszej strony. Tak jak i przy poprzednim spotkaniu tak i tutaj pani Gerritsen zachwyciła mnie swoim lekkim, przyjemnym piórem i zaskakującą umiejętnością budowania napięcia. Również bohaterowie, których wykreowała są realistyczni i prawdziwi. I o ile nie mogę się przyczepić do niczego w sprawie wątku kryminalnego, o tyle przy ukazaniu relacji między Mirandą a Chasem można dostrzec pewne mankamenty. W trakcie lektury miałam wrażenie, że wszystko dzieje się między nimi trochę zbyt szybko, a przypadek odgrywa tam zbyt dużą rolę. Mimo to wielbiciele kryminałów z wplecionym między wierszami wątkiem romantycznym powinni się czuć usatysfakcjonowani lekturą.


„Szczęśliwe zakończenia nie wydarzają się same z siebie. Czasem trzeba na nie zapracować.”

Ocena: 7/10


Za lekturę dziękuję wyd. Mira



Read more

środa, 1 sierpnia 2012

Podsumowanie lipca 2012
sierpnia 01, 2012 10 Comments
Kiedy minął lipiec Moi drodzy? Przecież wciąż pamiętam jak żegnaliśmy czerwiec pełni energii i dobrych myśli związanych z zaczynającymi się właśnie wakacjami! Ale nie narzekam. Wciąż przed nami miesiąc wolności (a dla niektórych nawet dwa). Pogoda w lipcu i czas spędzony na świeżym powietrzu w moim przypadku zdecydowanie sprzyjał czytaniu ;), mam nadzieję, że sytuacja ta powtórzy się również w sierpniu.

Ilość przeczytanych książek: 15 a gdyby czepiać się nawet najmniejszych liczb to nawet 15 i pół. 
Ilość zrecenzowanych książek: Tutaj również widać zbawienny wpływ wakacji. Oby tak dalej!
Najlepsza książka: 
W tym miesiącu miałam okazję przeczytać wiele naprawdę świetnych pozycji. Pozycje pani Michalak czy pierwsza część Żelaznego dworu Julie Kagawy. Absolutnym numerem jeden lipca jest dla mnie jednak powieść pani Carrie Ryan. Nadal mam łzy w oczach jak myślę o tym tytule!
Największe rozczarowanie: 
Najsłabszym tytułem zdecydowanie była wyspa namiętności ale nawet tej pozycji nie nazwałabym rozczarowaniem.
Wyzwanie "z półki":
6
Wyzwanie "czytam Kingiem": 1
Wyzwanie "wyciągnięte z półki życie"; -
Wyzwanie "Daj się zaczarować Kasi Michalak": 2

Korzystając z okazji po raz enty chyba zapraszam Was do udziału w konkursie. Czasu jeszcze sporo, a powieść polskiej autorki warta jest podjęcia rywalizacji ;D 
Read more