sobota, 30 czerwca 2012

Córka łowcy demonów - Jana Oliver

TYTUŁ: Córka łowcy demonów
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Demon Trapper's Daughter
AUTOR: Jana Oliver
WYDAWNICTWO: Replika

Jana Oliver to autorka, która urodziła się i wychowała w Iowa. Mieszka w Atlancie wraz ze swoim mężem, a także parą niesfornych kotów. Jak sama przyznaje, najszczęśliwsza jest w chwilach, gdy bada nieznane miejskie legendy czy spaceruje po starych cmentarzach. Odkąd jej powieści odniosły sukces, utrzymuje się wyłącznie z pisania, uważając swą pracę za najlepszą na świecie. Jest laureatką wielu nagród literackich.

Życie nie jest proste, ani tym bardziej sprawiedliwe. Stanowi nieustanne źródło pomyłek, bólu czy cierpienia, sporadycznie obdarzając nas chwilami szczęścia.To przedstawienie mylnie zaliczane do kategorii komedii, która śmieszy jednak chyba jedynie Tego na Górze. Nieustanne upadki, przymus udowadniania własnej wartości, a także ból nieodłącznie powiązany ze stratą najbliższych.Tak, zdecydowanie czasami życie boli.Czasami ten ból staje się nie do zniesienia.

Atlanta w niedalekiej przyszłości wcale nie różni się tak bardzo od rzeczywistości, która obecnie nas otacza. Ludzkość wciąż zmaga się ze śmiertelnymi chorobami, atakami przemocy i dziwną skłonnością do oceniania drugiej osoby nie za to jaka jest, ale za to kim jest. Co więcej, musi zmagać się z jeszcze jedną przeszkodą - prawdopodobnie najistotniejszą ze wszystkich, mianowicie obecnością  wszelakiego rodzaju demonów, które skrupulatnie dążą do przejęcia władzy nad światem. By zapobiec ich działaniom powołani zostali specjalnie przeszkoleni łowcy; silni, niepokonani i niezniszczalni, przynajmniej z pozoru.

Riley zawsze marzyła o tym by zasilić szeregi łowców, podążyć śladami swego ojca  i zostać legendą.  Nigdy nie znajdowała się jeszcze tak blisko realizacji swoich marzeń co teraz. Gildia potrzebuje każdego wsparcia - nawet siedemnastoletniej dziewczyny, która nieustannie wplątuje się w kłopoty i nie ukończyła jeszcze liceum. Riley rozpoczyna pełną niebezpieczeństw rozgrywkę ze złem i tymi, którzy tylko z napięciem czekają na jej pomyłkę. Musi pokonać własne słabości, nauczyć się rozróżnić przyjaciół od wrogów i zmierzyć z potęgą rodzącego się właśnie uczucia.   Nic nie toczy się jednak zgodnie z planem...

Literatura młodzieżowa, zwłaszcza biorąc pod uwagę pozycje zaliczane w przynajmniej minimalnym stopniu do gatunku romansów paranormalnych, z pewnością nie zalicza się do grona tak zwanej "literatury ambitnej". To powieść w stu procentach rozrywkowa  i należy już na wstępie wyraźnie to zaznaczyć, aby później niepotrzebnie się nie rozczarować. Jest to również literatura oparta na pewnych znanych i wspominanych już niejednokrotnie przeze mnie schematach wśród których prym zdecydowanie wiedzie "trójkąt miłosny" a którego centralną postacią jest główna bohaterka. "Córka łowcy demonów" nie odbiega dalece od owego krótkiego opisu, a mimo to wyraźnie można dostrzec elementy, które różnią ją od innych pokrewnych tytułów.

Przede wszystkim jest to urozmaicenie świata fikcyjnego poprzez wprowadzenie różnorakiego rodzaju demonów. Choć paranormalne stworzenia zdominowały ostatnio rynek wydawniczy, powieści w których  to demony odgrywają kluczową rolę jest wciąż stosunkowo mało. Pani Jana Oliver miała więc doskonałe pole do popisu i zdecydowanie wykorzystała owy fakt na swą korzyść. Świat stworzony przez autorkę jest fascynujący głównie przez staranność z jaką go kreuje. Staranne, rozbudowane opisy rzeczywistości; stworzona z niezwykłą precyzją klasyfikacja demonów, a także zawarte w powieści fragmenty tyczące się kultury i tradycji łowców - to tylko kilka z detali, którymi raczy nas Jana Oliver.

Fabuła obraca się głównie wokół historii Riley. Pojawia się nieodłączny wątek pierwszej miłości - wbrew pozorom nie tak pięknej i doskonałej jak można by przypuszczać.  Autorka wyraźnie daje również do zrozumienia czytelnikowi, że w kolejnych tomach serii zetkniemy się ze wspomnianym już powyżej motywem trójkąta miłosnego.O dziwo jednak, na chwilę obecną wcale nie zakłóciło to radości jaką czerpałam z lektury. Powieść Jany Oliver przekazuje jednak również swoim czytelnikom pewne uniwersalne prawdy. Mówi o tym, że bez względu na wszystko to my sami podejmuje decyzję o własnym życiu i że wbrew pozorom zawsze, z każdej sytuacji jest jakieś wyjście - nawet jeżeli początkowo tak trudno je dostrzec.

Czasy, w których w literaturze dominowały bezradne, łatwo wplątujące się w kłopoty bohaterki widocznie odeszły już w zapomnienie. Coraz częściej stykamy się bowiem z niezwykle wyrazistymi, samodzielnie stawiającymi czoło problemom postaciami. Taka też jest i Riley. Silna, młoda dziewczyna, która mimo kłód, które rzuca jej pod nogi los, dzielnie stawia im czoło. Z miejsca zdobyła moją sympatią. Trochę trudniej przyszło to Simonowi. Tacy idealni bohaterowie bez nawet najmniejszej skazy zdecydowanie nie zaliczają się do grona moich ulubieńców. Wręcz przeciwnie, budzą we mnie raczej negatywne uczucia. Simon miał tym trudniej, że autorka zestawiła go z Beckiem. Beckiem, który w pełni zaspokoił mój czytelniczy apetyt, idealnie wpisując się we wzór najbardziej cenionych i wielbionych przeze mnie bohaterów. Nie możliwy do jednoznacznego sklasyfikowania - tajemniczy, seksowny, cholernie uparty. Słowem, dokładnie to co tygryski lubią najbardziej.

Autorka stosuje narrację trzecioosobową i choć głównie zrzuca odpowiedzialność za przedstawianie otaczającej bohaterów rzeczywistości na Riley, zdarza się, że owy "balast" przejmuje Beck.  Styl jakim się posługuje jest niezwykle prosty, ale z pewnością nie banalny. Jana Oliver opisuje bowiem rzeczywistość niezwykle barwnie i plastycznie, co widocznie przyspiesza lekturę a co za tym idzie działa na jej korzyść.

Tak jak już wspomniałam "Córka łowcy demonów" nie jest dziełem wybitnym Jest to jednak doskonała, lekka historia o tym, że nigdy nie należy tracić wiary - zwłaszcza w samego siebie. Zarówno fabuła - doskonale wyważona i zdynamizowana jak i kreacja różnorodnych, niezwykle rzeczywistych bohaterów zasługują na słowa pochwały. I choć prosty język sugeruje raczej, że gronem docelowym lektury była młodzież, wierzę, że również nieco starsi fanatycy gatunku będą odczuwali radość płynącą z lektury owego tytułu. 

„Dorośli zawsze zachowują się tak, jakby potrafili wszystko naprawić.” 

Ocena: 8/10

Łowcy demonów:
Córka łowcy demonów | Złodziej dusz


Za lekturę ogromnie dziękuję wydawnictwu Replika


13 komentarzy:

  1. Myślę że książka przypadłaby mi do gustu, dlatego też będę jej szukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki, żeby jak najszybciej trafiła do Twoich rąk ;)

      Usuń
  2. Recenzja bardzo mi się podoba, ale nie szczególnie przepadam za motywami demonów w literaturze, więc raczej sobie dopuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;). Jeżeli chodzi o motyw demonów, sama nie byłam do niego przekonana po lekturze "Cieni" , ale jakoś się przemogłam i teraz uważam, że było warto. Nie naciskam jednak ;)

      Usuń
  3. Twoja recenzja przekonała mnie do tej serii, chociaż wcześniej byłam do niej nastawiona raczej sceptycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie tym bardziej się cieszę ;)

      Usuń
  4. Pomimo wielu pozytywnych opinii, nie jestem przekonana do tej książki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie jesteś przekonana, nie zachęcam dłużej. Jest też wiele innych wartych uwagi pozycji ;)

      Usuń
  5. Minęłam tę książkę w księgarni, ale teraz widzę, że powinnam po nią wrócić.
    Coraz więcej paranormal romance, w których główna bohaterka ma na imię Riley i tworzy trójkąt miłosny. Cóż, ten gatunek nigdy nie był zbyt oryginalny, jednak nie da się napisać czegoś, co nie będzie nawiązywało do innych powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście po raz pierwszy spotykam się z owym imieniem, ale nie jestem jakimś znawcą gatunku, więc to bardzo możliwe ;)

      Usuń
  6. Chciałabym przeczytać książki z tej serii :) Jestem ciekawa jak ja bym je odebrała. Czy przypadłby mi do gustu?

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam do siebie na wygrywajkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że tak samo reagujesz na Simona. Szczerze nie lubię go, ale za to Becka uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala