Sto lat, sto lat! czyli pierwsze urodziny bloga - Zlodziejka Ksiazek

wtorek, 8 maja 2012

Sto lat, sto lat! czyli pierwsze urodziny bloga

Choć samej doprawdy trudno jest mi w to uwierzyć, Zlodziejkaksiazek obchodzi dzisiaj swoje pierwsze urodziny! Sam blog powstał dokładnie rzecz biorąc 7 maja, ale pierwsza recenzja powstała dopiero dzień później - 8 maja. Zakatarzona, zrzędząca i znudzona niezliczonymi godzinami spędzonymi pod pierzynką, "buszowałam" po internecie by przynajmniej w ten sposób osłodzić sobie chwile. Wcale nie szukałam wówczas żadnego bloga z recenzjami, ba! w swojej całkowitej ignorancji podobnych stron prawdopodobnie w ogóle nie podejrzewałam wówczas, że takowe istnieją, a jednak właśnie na niego natrafiłam. Nie pamiętam jego adresu, ani właścicielki, nad czym zresztą głęboko ubolewam. To właśnie on jednak przyczynił się do tego, że w mojej głowie narodził się pomysł na własnego bloga.

Już wówczas sporo czytałam i zapargnęłam niezwłocznie podzielić się z kimś moimi opiniami na temat konkretnych tytułów. Dlaczego akurat Zlodziejkaksiazek? To jedno z tych pytań, na które doprawdy trudno jest znaleźć krótką, treściwą odpowiedź. Nie chciałam korzystać ze schematycznej budowy adresów, a przeglądając kolejne blogi o tematyce książkowej natrafiłam na recenzję powieści Markusa Zusaka. Nie miałam okazji zapoznać się z jego twórczością, ale już sam tytuł podbił moje serce. Nie małą zasługę w owej historii odegrał zresztą inny blog.

Przeżywałam początkową fascynację blogosferą. Tworzyłam recenzję po recenzji (a zaczęło sie od powieści Jodi Picoult "Krucha jak lód"), wstawiałam coraz to nowe zapowiedzi, a także zdjęcia stosów przytaszczonych z biblioteki. Mojego entuzjazmu nie był w stanie nawet ostudzić początkowy brak odzewu ze strony innych blogowiczów. Euforia minęła, kiedy powróciło normalne życie. Koniec szkoły nierozerwalnie połączony był z powrotem do szkoły, a, co za tym idzie, większą "porcją" obowiązków.Gdyby nie fakt, że właśnie wówczas zaczęliście chętniej zaglądać na Zlodziejkeksiazek z pewnością tutaj nastąpiłby koniec jej historii. Nawet Wasz najmniejszy komentarz mobilizował mnie jednak do dalszego działania. Czytałam i pisałam, przelewając swoje myśli i odczucia na klawiaturę, choć muszę przyznać, że początkowo byłam doprawdy mało krytyczna ;)

Wraz z początkiem czerwca nawiązałam swoją pierwszą w życiu współpracę. Uczucia, które wówczas mi towarzyszyło nie muszę chyba tłumaczyć nikomu, czyż nie? Współpraca z wydawnictwem Amber była owocna, ale krótka. Wciąż wspominam ją jednak z dużym sentymentem ;) Gdyby nie ona, nie doszłoby bowiem do żadnej innej. Nie byloby Bukowego Lasu, Miry, Grupy Wydawniczej Publicat, Matrasa, Woblinka, Otwartego, Sztukatera, Videografu II, Jaguara, Muzy, Repliki, Prószyńskiego, Papierowego Księżyca, ani MAG-a. Nie byłoby więc stosu cudownych lektur i godzin niezapomnianej przygody z książką. Nie byłoby wzruszeń, śmiechu, ani momentów grozy. Słowem, nie byłoby niczego co teraz wspminam z uśmiechem na ustach.

Oczywiście zdarzyły się chwile, o których wolałabym jak najszybciej zapomnieć. Wydaje mi się jednak, że przywoływanie ich nie jest dobrym pomysłem.

Od 7 maja odwiedziliście mnnie 34 175 razy i pozostawiliście po sobie 866 komentarzy. Doczekaliśmy się 17 like'ów na facebooków i 68 obserwatorów z czego ogromnie się cieszę. Ku mojemu ogormnemu zdumieniu najchętniej oglądanym przez Was postem jest recenzja powieści "Monster High. Upiorna szkoła" .Jak do tej pory najchętniej odwiedzaliście mnie w lutym co dziwi mnie tym bardziej, że jest to przecież najkrótszy miesiąc w roku ;)

Wiele zawdzięczam temu blogowi. Dał mi dużo, nie zabierając prawie nic w zamian. To dzięki niemu podszkoliłam nieco mój warsztat, spotkałam cudownych ludzi i uwierzyłam w siebie, a także w to co tworzę. Dziękuję Wam ogromnie za to, że wciąż ze mną jesteście i że dajecie mi tyle siły.  Chcę żebyście wiedzieli, że naprawdę wiele to dla mnie znaczy.


Przepraszam za brak żadnego konkursu. Wstyd przyznać, ale dopiero dwa dni temu przypomniałam sobie o urodzinach ;) Obiecuję, że wynagrodzę Wam to w wakacje, kiedy na reszcie zyskam nieco więcej wolnego czasu.