marca 2012 - Zlodziejka Ksiazek

sobota, 31 marca 2012

Pożyczona miłość - Bridget Asher
marca 31, 2012 4 Comments
TYTUŁ: Pożyczona miłość
TYTUŁ ORYGINAŁU: The pretend wife
AUTOR: Bridget Asher
WYDAWNICTWO: Otwarte

Bridget Asher to literacki pseudonim amerykańskiej pisarki i poetki Julianny Baggott, autorki wielu książek dla dzieci i powieści obyczajowych. Prywatnie Asher mieszka na Florydzie wraz z mężem i czwórką dzieci. Jest również założycielką fundacji "Kids in Need - Books in Deed". W Polsce ukazały się trzy jej powieści - w większości wydane przed krakowskie wydawnictwo Otwarte - „Prowansalski balsam na złamane serca”, "Pożyczona miłość" oraz "Kwiaty od Artiego".

Gwen to szczęściara. W przeciwieństwie do swojej przyjaciółki nie musi umawiać się na randki, nie potrzebuje komplementów od obcych mężczyzn by czuć się kobietą spełnioną i ma już za sobą okres, w którym należy się martwić, że resztę własnej egzystencji spędzi się z kotem u boku. Wbrew pozorom jej głowy nie zaprząta również fakt, iż wciąż nie znalazła pracy, która w pełni odpowiadałaby jej upadobaniom. Tak, Gwen to prawdziwa szczęściara. Jest młoda, atrakcyjna, ma kochającego męża i własny kąt, a także uroczego, wiernego psa. Tyle, że kiedy spotyka w lodziarni swojego byłego chłopaka Elliota wcale nie czuje się szczęśliwa. 

Kilka drinków za dużo wystarczy by przewrócić życie Gwen do góry nogami. Pragnąc się odwdzięczyć za utratowanie życia kobiety, mąż Gwen zgadza się na niezobowiązująco rzuconą propozycję Elliota. Dziewczyna ma udać się wraz ze swoim byłym chłopakiem do jego rodzinnego domu, gdzie zostanie odegrane przedstawienie. Matka Elliota umiera. Gwen ma wcielić się w rolę żony mężczyzny by w ten sposób uspokoić kobietę martwiącą się o losy swojego dziecka. Tyle, że zarówno Gwen jak i Elliot za bardzo wczuwają się w odgrywane przez siebie role. Bohaterka zaczyna wątpić w słuszność podjętych przez siebie decyzji. Jej umysł i serce rozdarte są między bezpieczeństwem, które zapewnia jej mąż, a silnym, niepokojącym uczuciem jakie żywi do Elliota. Gwen po raz kolejny musi dokonać wyboru. Tym razem jednak, wsłuchując się w głos swojego serca.

Małżeństwo zawsze stanowi ryzyko. Ślubując miłość i wierność ukochanej osobie tak naprawdę nigdy nie mamy pewności, że to właśnie ona jest tą właściwą. Miłość to bez wątpienia wyjątkowe uczucie, ale nikt nie zostawił nam wytycznych według których moglibyśmy ją rozpoznać. Niewykluczone, że za rok, dwa, dziesięć  bliska nam osoba nagle okaże się kimś zupełnie obcym. Właśnie w takiej sytuacji znajduje się Gwen - główna bohaterka powieści Bridget Asher. Po kilku latach szczęśliwego małżeństwa, związek Gwen i Petera staje w martwym punkcie. Pojawienie się Elliota sprawia, że wszelkie niedociągnięcia w ich wzajemnych relacjach stają się trudne do ukrycia. Cechy, które dawniej potęgowały miłość Gwen do Petera teraz budzą jej irytację. Gwen zaczyna prowadzić walkę ze samą sobą. Wbrew coraz silniejszemu uczuciu jakie żywi do Elliota, stara się przekonać że to właśnie Peter jest osobą jej przeznaczoną.

Pani Bridget Asher prowadzi fabułę w sposób niezwykle inteligenty. Podkreślając siłę uczucia jakim Gwen darzyła swojego męża na początku ich związku, sprawia, że problemy z jakimi się zmaga obecnie stają się bliższe czytelnikowi. Nie obdarza również postać Petera wadami, które przynajmniej w minimalnym stopniu usprawiedliwiłyby zachowanie kobiey. Nie. Całą winę, od początku do końca wydaje się zrzucać na barki Gwen, odbiegając od schematu książek zbliżonych tematycznie do pozycji pani Asher. Choć stykamy się z tematem zdrady w małżeństwie, tak naprawdę nigdy do niej nie dochodzi. Problemy naszych bohaterów rozgrywają się bowiem na poziomie ich umysłu. Głównym z nich jest wybór przed jakim staje główna postać. Dziewczyna musi zdecydować czy pozostać przy boku dającego jej poczucie bezpieczeństwa czy też zrezygnować ze swojego dotychczasowego życia na rzecz młodzieńczej miłości. W tle miłosnych zawirowań stykamy się jednak z innymi problemami jak choćby pogodzenie się ze stratą najbliższych czy rozpaczliwa próba naprawy kontaktów z ojcem.

Bohaterowie, których wykreowała autorka nie wyróżniają się szczególnie na tle innych postaci. Gwen to typowa postać powieści romantycznych. Nie zdająca sobie sprawy z własnych atutów, pozostająca w cieniu najbliższej przyjaciółki i nie umiejąca poradzić sobie z problemami. Eliott to z kolei typowy Piotruś Pan. Podchodzący z dystansem i dozą humoru do otaczającej go rzeczywistości, nie umiejący się ustatkować u boku jednej kobiety. Wszystko to już było. A jednak ubrane w odpowiednie słowa kreacje bohaterów wcale nie przeskadzają czerpać przyjemności z lektury, a czasem zyskują nawet w naszych oczach przynajmniej cień sympatii.

"Pożyczona miłość" to lektura, którą czyta się z niezaprzeczalną lekkością. Przyjemny, zrozumiały język jakim posługuje się autorka sprzyja szybkiej lekturze tak samo zresztą jak pierwszoosobowa narracja. Dystans bohaterki do świata, pełne humoru wypowiedzi, a także proste ale jakże trafne spostrzeżenia odnośnie świata przywodzą nam na myśl  komedię romantyczną - lekką i odprężającą.

"Pożyczona miłość" to historia o tym, że każde, nawet pozornie szcześliwe małżeństwo może dobiec kiedyś końca i że prawdziwa miłość w rzeczywistości nigdy nie umiera. Ta znana już wszystkim, a mimo to wciąż popularna tematyka zostaje dodatkowo opatrzona w prosty, zrozumiały i lekki język, który sprzyja szybkiej lekturze i odpoczynkowi. I choć z pewnością nie jest to lektura ambitna czy wyróżniająca się czymś szczególnym pośród podobnych gatunkowo pozycji, warto poświęcić jej chwilę uwagi. 

"Jeśli pozwolisz, by twój strach podejmował decyzje za ciebie, to strach podejmie dobre decyzje, ale dobre dla strachu, nie dla ciebie"

Ocena: 7/10


Za lekturę dziękuję wyd. Otwarte
Read more

niedziela, 25 marca 2012

Wszystko dla niej - Diana Palmer
marca 25, 2012 6 Comments
TYTUŁ: Wszystko dla niej
TYTUŁ ORYGINAŁU: Renegade
AUTOR: Diana Palmer
WYDAWNICTWO: Mira

Diana Palmer, a właściwie Susan Spaeth Kyle, zanim napisała swoją pierwszą powieść pracowała jako dziennikarka w dziennikach i tygodnikach. Wydała ponad dziewięćdziesiąt książek, za które zdobyła zresztą wiele prestiżowych nagród. Od 1972 roku jest żoną Jamesa Kyle’a, z którym ma jednego syna. Po czterdziestce wróciła na uczelnię, by uzupełnić wykształcenie. Ukończyła historię, archeologię i filologię hiszpańską. W wolnych chwilach Susan uprawia ogródek, czyta książki z dziedziny archeologii i antropologii, a także słucha muzyki. Uwielbia iguany.

Tippy osiągnęła coś o czym inni z nas mogą tylko marzyć. Nie pozwoliła przeszłości zapanować nad swoim życiem a dzięki determinacji i niecodziennej urodzie, została światowej sławy modelką. Z czasem jej kariera nabiera tempa. Teraz, kiedy jej twarz stała się już rozpoznawana, zaczyna stawiać pierwsze kroki w branży aktorskiej. Podczas pracy na planie filmowym poznaje Casha - przystojnego komendanta policji w Jacobsville. Wbrew początkowym uprzedzeniom, oboje zbliżają się do siebie. Kolejne spotkania tylko utwierdzają ich w przekonaniu jak wiele ich łączy. Oboje są bowiem samotnikami, którzy mają za sobą bolesną przeszłość. Niestety fatalne w skutkach nieporozumienie niszczy ich związek.

Cash postanawia na powrót zająć się pracą i zapomnieć o kobiecie, która poruszyła w nim dawno zapomniane uczucia. Sprawa wydaje się tym prostsza, że właśnie trafił na trop oszustwa na wysokich szczeblach władzy.  Tyle, że jego pozorny spokój burzy zaskakująca wiadomość. Przeszłość po raz kolejny atakuje życie Tippy, tym razem jednak ze zdwojoną siłą. Cena, którą rząda za względny spokój okazuje się zbyt wysoka. Zarówno Tippy jak i jej młodszy brat znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. 

Trudno usunąć z naszych wspomnień bolesne wydarzenia z przeszłości. Jest to jednak tym trudniejsze, gdy osoba która zadaje nam cierpienie jest nam bliska. We współczesnym świecie temat molestowania seksualnego nie jest nam obcy. Media, gazety czy portale internetowe często opisują sytuacje, w których nastolatki stają się ofiarami swoich ojców, wujków czy konkubinów matki. Rzadko jednak wspomina się o tym jak toczy się dalsza przyszłość takich osób - jak wygląda ich świat, kontakty z innymi osobnikami płci męskiej czy próby zakładania własnej rodziny. Diana Palmer jest jedną z najbardziej poczytnych autorek romansów. Amerykańska pisarka w swoich lekkich powieściach nie boi się jednak poruszać również innych, znacznie trudniejszych tematów wśród których prym wiodą właśnie bolesne, traumatyczne wydarzenia z przeszłości. Tak jest i w tym wypadku.

Fabuła powieści "Wszystko dla niej" skupia się głównie wokół wątku romantycznego. Diana Palmer kreśli przed nami opowieść dwójki, pozornie zupełnie różnych ludzi. Ich historia nie odbiega daleko od schematów. Rozpoczyna się początkową obustronną niechęcią, która z czasem jednak powoli zaczyna się przeradzać w cieplejsze uczucia. W między czasie bohaterowie zmuszeni są radzić sobie z problemami, które rzuca im pod nogi los. Wielokrotnie podejmują błędne decyzje, za które zmuszeni są płacić wysoką cenę. Jak to  zwykle bywa, początkowo starają się zignorować rodzące się między nimi uczucie, w końcu jednak biernie poddają się losowi i pozwalają mu na dalszą ingerencje w ich życie. Czym w takim razie wyróżnia się proza pani Palmer? Tym, że oprócz nieco sztampowej historii porusza również inne, ciekawsze wątki. Stykamy się więc z delikatnie zakreślonym wątkiem kryminalnym - pościgi, czyhające w ukryciu niebezpieczeństwo i ogarnięty rządzą zemsty oprawca; a także wspomniany już przeze mnie powyżej wątek walki z przeszłością.

Bohaterowie, z którymi stykamy się w powieści, zostali wykreowani na podstawie "pozornego kontrastu". Na początku lektury wydają się być tak różni jak to tylko możliwe. On żyjący z dala od "wielkiego świata", typ samotnika, który najchętniej stawiłby czoło całemu złu, które chodzi po ziemi byle tylko udowodnić, że nie jest to niemożliwe. Ona spokojna, pozornie "pusta", skrywająca swoje sekrety w domowych kątach. Z czasem czytelnik dostrzega jednak coraz więcej podobieństw. Bo czyż oboje nie są zbyt uparci by przyznać się do błędu, czy nie unikają kontaktu twarzą w twarz z problemami i nie zamykają się w czterech ścianach by od nich uciec? Nie jest to może zabieg oryginalny, ale za to niezaprzeczalnie ciekawy. Zupełnie jakbyśmy wraz z postaciami mogli dostrzegać wady i zalety owej drugiej strony.

Narracja w powieści jest trzecioosobowa, a styl jakim posługuje się pani Palmer charakteryzuje się typową dla tego gatunku prostotą. Przeważają proste, krótkie zdania, a także dialogi. Rzadko mamy możliwość zapoznania się z obszernymi opisami rozgrywających się wydarzeń czy przyrody. Nie mogę jednak powiedzieć, iż w jakiś sposób ujmuje to powieści. Sięgając po owy tytuł oczekiwałam lekkiej powieści przy której z łatwością przyjdzie mi się odprężyć i właśnie coś takiego otrzymałam.

"Wszystko dla niej" to historia o drodze ku miłości, która nie zawsze prowadzi jednak prosto do celu. Amerykańska autorka zapewnia swojemu czytelnikowi parę godzin lekkiej, odprężającej lektury. Jej proza cieszy prostym językiem, a także ciekawą fabułą, która nie skupia się jedynie wokół jednego wątku. Jest to ten typ literatury który z pewnością nie zyska aprobaty każdego czytelnika, jednak na pewno trafi on doskonale w gust wielbicieli gatunku.

Ocena: 7,5/10

Za umożliwienie lektury dziękuję wydawnictwu Mira
Read more
Informacje od Sztukatera
marca 25, 20120 Comments
Lara la Voe – polska powieściopisarka, która w wieku 19 lat zadebiutowała powieścią „3 płatki kamelii”.

Życie i twórczość

Lara la Voe, a właściwie Sandra Stempniewska, urodziła się 15 czerwca 1992 roku w Zielonej Górze. Przez długi czas największą miłością młodej autorki było aktorstwo, od najmłodszych lat próbowałaswoich sił na szkolnych scenach, dopiero w 2009 roku związała się z Teatrem Lubuskim, gdzie wraz z grupą teatralną Proforma, szkoliła warsztat aktorski i występowała w happeningach promujących spektakle, pod opieką aktorki Olgi Paszkowskiej. W wolnych chwilach tworzyła również wiersze i opowiadania, jej teksty poetyckie kilkukrotnie były wyróżniane i nagradzane na łamach wielu literackich konkursów. Pod koniec roku 2007 stworzyła swoją pierwszą bohaterkę późniejszej powieści „3 płatki kamelii” Kathy Kalwin, a cała historia rozpoczęła się na forum internetowym o charakterze gry RPG poświęconej serialowi „Zagubieni”. Niebanalna, pozbawiona chronologii fabuła i bohaterowie przedstawiający świat w niezwykły sposób, przypadła do gustu użytkownikom, a później również redakcji wydawnictwa Novae Res, które wydało powieść „3 płatki kamelii” pod patronatem portalu i stowarzyszenia Sztukater w listopadzie 2011 roku, a Sandra Stempniewska, przybrała pseudonim artystyczny Lara la Voe. Wbrew pozorom, fikcyjne nazwisko nie ma na celu ukrycie prawdziwej tożsamości Sandry, z pseudonimem wiążesię bowiem literacka historia, którą pisarka ma zamiar ukazać w formie związku frazeologicznego w kolejnej powieści. Lara la Voe nie ma zamiaru spocząć na laurach po swoim debiucie i już teraz pracuje
nad kolejną, tajemniczą książką.

Inspiracje

Lara la Voe określa swoją powieść literackim barokiem, który poza przepychem – emocjonalnym - nie ma z epoką zbyt wiele wspólnego. Prawdziwą inspiracją autorki jest Romantyzm z czołowymi przedstawicielami George Sand i Aleksandrem Dumas synem, w twórczości pisarki widoczne są również cechy dekadentyzmu i zafascynowanie modernizmem. Wśród ulubionych artystów Lary la Voe znajduje się również Salvador Dali, ponadto ceni postaci Kleopatry VII i jest wielką obrończynią honoru tragicznej francuskiej królowej Marii Antoniny i paryskiej kurtyzany „Damy Kameliowej” Marie Duplessis. W swojej twórczości stara się również oddać hołd powyższym postaciom.




Read more

środa, 21 marca 2012

Las zębów i rąk - Carrie Ryan
marca 21, 2012 13 Comments
TYTUŁ: Las zębów i rąk
TYTUŁ ORYGINAŁU: The forest of hands and teeth
AUTOR: Carrie Ryan
WYDAWNICTWO: Papierowy księżyc

Carrie Ryan to amerykańska autorka, której twórczość zyskała uznanie zarówno w oczach czytelników jak i krytyków literackich. Jej książki notowane są na najbardziej prestiżowej liście bestsellerów New York Timesa, a debiutancka powieść została uznana za najlepszą książkę roku w kategorii literatury młodzieżowej. Z wykształenia Carrie jest prawnikiem, jednak sukces stworzonej przez nią trylogii sprawił, że autorka w zupełności poświęciła się pisaniu.

W świecie, w którym żyje Mary istnieją proste prawdy.  Siostrzeństwo zawsze wie najlepiej, strażnicy chronią i służą, a nieuświęceni nigdy nie ustąpią. W owym świecie nie ma miejsca na miłość czy marzenia. Czyhające z każdej strony zagrożenia sprawia, że ludzie wiążą się ze sobą jedynie po to by zapobiec całkowitemu wymarciu i obdarzyć się nawzajem pozornym uczuciem bezpieczeństwa. Tyle, że Mary nie potrafi pogodzić się z panującymi w osadzie zasadami. Dziewczyna wciąż ma w pamięci historie opowiadana jej przez matkę i marzy o tym by dotrzeć kiedyś poza otaczające wioskę ogrodzenie - do dającego wolność i bezpieczeństwo bezkresnego oceanu. 

Kiedy ogrodzenie zostaje sforsowane przez Nieuświęconych, złudne poczucie bezpieczeństwa zostaje nieodwracalnie odebrane mieszkańcom wioski. Podczas, gdy świat pogrąża się w chaosie, Mary musi dokonać wyboru między tym w co wierzy, a tym w co inni karzą jej wierzyć; między światem, który zna i tym, o którym zawsze marzyła; a wreszcie także między chłopakiem, który ją kocha, a tym którego to ona chcałaby obdarzyć tym uczuciem. Bariera nigdy w pełni nie odgradzała ludzi od czyhającego za nią niebezpieczeństwa, teraz jednak Mary będzie musiała się zmierzyć z całą prawdą, którą kryje w sobie Las zębów i rąk.

Sporo czasu minęło odkąd strefa blogowa została zawalona pozytywnymi recenzjami na temat debiutanckiej powieści pani Carrie Ryan. Od tamtej pory recenzje na temat "Lasu zębów i rąk" ukazywały się sporadycznie, aż wreszcie praktycznie całkowicie utonęły gdzieś w morzu opinii na temat innych pozycji. Mimo to mój apetyt na debiut amerykańskiej autorki nie słabł. Wręcz przeciwnie, niezaspokojony wciąż rosnął, aż wreszcie osiągnął zaskakujące rozmiary. Dopiero wówczas ostatecznie zdecydowałąm się na to by sięgnąć po ową pozycję, przepełniona nadzieją na to iż podzielę zdanie innych blogerów i zostanę oczarowana światem, który stworzyła pani Ryan. 

Marzenia to olej napędowy w walce o szczęśliwą przyszłość. To one powodują, że rzeczy niemożliwe stają się łatwiejsze do osiągnięcia i dają siłę do tego by stawić pierwszy, najtrudniejszy krok. Czasami jednak nawet one nie wystarczą do tego by zmusić człowieka do działania. Podobną siłę daje tylko i wyłącznie nieznośne, budzące grozę przeczucie czającego się w pobliżu niebezpieczeństwa. "Las zębów i rąk" to budząca przerażenie i rozpacz opowieść, która na długo po skończeniu lektury nie daje o sobie zapomnieć. Niezwykłość owej pozycji zaskakuje niemal na każdym kroku. Stawia wiele pytań, na które niesposób znaleźć jednoznacznych odpowiedzi i zmusza czytelnika do tego by choć przez chwilę zastanowił się nad własnym życiem. Przede wszystkim jednak to opowieść o sile marzeń, które stanowią nieskończone źródło nadzieji - jedyne światło w ciemności, które choć czasem wydaje się przygasać, nigdy nie znika w pełni.

Proza  Carrie Ryan, jak już wcześniej wspomniałam, zaskakuje. Amerykańska autorka buduje świat,  który rządzi się własnymi prawami. Świat, które mógłby stanowić odzwierciedlenie najgorszych koszmarów chyba każdego z nas. I świat, w którym marzenia, miłość, a czasem również i przyjaźń, nie mają racji bytu. To okrutna rzeczywistość, w której dobro jednostki zostaje pominięte dla dobra ogółu.  Okrutna, ale przy tym fascynująca. Bo czy żyjący za ogrodzeniem Nieuświęceni rzeczywiście tak bardzo różnią się od mieszkańców osady? Czy to możliwe by wirus pozbawił ich wszelkich ludzkich uczuć, a jedynym sensem ich istnienia było wieczne zaspokoajanie głodu?

Na uwagę zasługują również wykreowani przez autorkę bohaterowie, w szczególności Mary, która stanowi zresztą również jedynego narratora historii. To postać rozdarta między powinnością a marzeniami. Bohaterka, która ślepo wierzy w rzeczywistość dziecięcych snów i, która chyba jako jedna z ostatnich ludzi została obdarzona silną umiejętnością empatii. Mary z pewnością nie jest osobą nieustraszoną. Nie raz otwarcie przyznaje się do własnych słabości, odczuwa lęk przed otaczającą ją rzeczywistością równocześnie jednak nic nie potrafi zgasić w niej iskierki nadzieji, którą zapaliły w niej marzenia. Wszystko to sprawia, że Mary staje się dla nas jeszcze bardziej realna.

Język jakim posługuje się autorka jest niezwykle plastyczny. Autorka używa słów, które oddziaływują na nasze zmysły i pozwalają w pełni zanurzyć się w stworzonej przez nią historii. Opowieść pani Ryan przepełniona jest emocjami i to właśnie one stanowią jej największy atut, gdyż pozwalają nam na wczucie się w sytuaję rozgrywającą sie na kartach powieści. W trakcie lektury na przemian towarzyszy nam paraliżujący strach, nieznośne poczucie odniesionej porażki, ale również nadzieja, o której padło już tyle słów.

"Las zębów i rąk" to pięknie wydana opowieść o sile jaką dają nam marzenia. Mimo iż stanowi ona debiut literacki amerykańskiej autorki, zaskakuje cudownym, przepełnionym emocjami i plastycznym językiem, a także niezwykle realistycznie nakreślonymi portretami bohaterów. Powieść Carrie Ryan to bezwątpienia opowieść niezwykła, a przede wszystkim niepowtarzalna. Mimo iż z założenia została ona skierowana do nastoletniego grona czytelników, również starsze osoby powinny odnaleźć w niej coś co sprawi, że powieść ta na długo zapadnie w ich pamięci. 

„To jest jak gra, w którą bawiliśmy się w szkole, jeszcze w dzieciństwie. Siadaliśmy w kółku, jeden z uczniów szeptał jakieś zdanie wprost do ucha kolejnej osoby i to, co powiedział, krążyło wśród nas, dopóki ostatni w kręgu nie powiedział na głos tego, co usłyszał – tylko po to, by okazało się, że jego słowa wcale nie przypominają tych, które wymyślił pierwszy z uczniów. I tak wygląda teraz nasze życie.”

Ocena: 9/10

Las zębów i rąk
Las zębów i rąk | śmiercionośne fale | Miejsca ciemne i puste


Za niepowtarzalne wrażenia w trakcie lektury niezmiernie dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc

Read more

niedziela, 18 marca 2012

Głębia - Tricia Rayburn
marca 18, 2012 9 Comments
TYTUŁ: Głębia
TYTUŁ ORYGINAŁU: Undercurrent
AUTOR: Tricia Rayburn
WYDAWNICTWO: Dolnośląskie

Tricia Rayburn napisała swoją pierwszą powieść jeszcze jako nastolatka, dziś jest natomiast uznaną autorką literatury młodzieżowej. "Głębia" stanowi kontynuację bestsellerowej serii "Syrena". Mimo lęku przed stworzeniami z głębin, Tricia wciąż kocha wodę i dlatego też zamieszkuje w nadmorskiej miejscowości na wschodnim wybrzeżu Long Island.

Zamrożenie zatoki Winter Harbor zmieniło życie wielu ludzi. Jednych pozbawiło rodziny, innym dało pozorne poczucie bezpieczeństwa. Odniesienie zwycięstwa, wcale nie przyniosło jednak Vanessie szczęścia. Cena jaką przyszło jej zapłacić okazała się nieproporcjonalna do efektów. Po śmierci siostry Vanessa wraz z Paige przenoszą się się do Bostonu. Czas, odległość i mnożące się z każdą kolejną minutą tajemnicę nie wpływają korzystnie na związek dziewczyny z Simonem. Pewna sprzecznych uczuć odnośnie prawdziwości uczuć chłopaka Vanessa gotowa jest popełnić największy błąd swojego życia.

Sercowe rozterki nie są jednak jedynymi problemami, z którymi musi się uporać. Vanessa za wszelką cenę stara się nie dopuścić do pełnego przeobrażenia się w syrenę, równocześnie próbuje także uporać  się z wiadomościami, które odkryła o swojej rodzinie. Gdyby tego było jednak mało, w okolicy Bostonu dochodzi do zagadkowych śmierci - policja zmaga się z przypadkami samobójstw i trudnymi do wytłumaczenia wypadkami, a skuta lodem zatoka Winter Harbor zaczyna pękać. Nie potrafiąc poradzić sobie z zaistniałą sytuacją, Vanessa wbrew samej sobie zaczyna zbliżać się do łamacza kobiecych serc - Parkera. Tyle, że nawet jego obecność nie potrafi zagłuszyć tęsknoty dziewczyny do Simona i nieznośnego przeczucia, iż nie wszystkie istoty z zatoki poniosły śmierć w jej wodach.

Szukając odpowiedzi na nurtujące nas pytania, musimy liczyć się z faktem, że jeśli już je otrzymamy, nie będzie drogi powrotnej. Nic nie da rady w pełni wymazać z naszej świadomości poznanej właśnie prawdy, nawet wówczas, a może przede wszystkim wtedy, gdy jest ona bolesna. W "Syrenie" Vanessa zrobiła wszystko by poznać fakty z przeszłości jej i jej rodziny. Narażając własne życie, zmierzyła się z rzeczywistością, a w konsekwencji otrzymała odpowiedzi na większość pytań, zapełniając nimi luki w swoim życiorysie. Nie przygotowała się jednak na to, że w tak gruntowny sposób odmienią one jej życie. Prawda okazuje się nadzwyczaj bolesna, a już i tak doświadczona przez los Vanessa, nie potrafi udźwignąć jej ciężaru. Tricia Rayburn nie stara się załagodzić konsekwencji, z którymi przyjdzie się zmierzyć głównej bohaterce. Już na wstępie, rzuca ją na głęboką wodę udowadniając nam, że czasami nawet syreny mogą zapomnieć jak pływać, w efekcie czego wolno opadają na dno.

"Syrena" mnie zauroczyła. Połączenie wątku paranormalnego z kryminalnym, doprawione szczyptą romansu idealnie wpasowało się w mój gust. Poprzeczka była więc postawiona naprawdę wysoko. Z niecierpliwością sięgnęłam po "Głębie", starając się równocześnie zepchnąć w zakamarki umysłu bezpodstawne obawy, że powieść nie dorówna swojej poprzedniczce. Po raz kolejny wkroczyłam w świat, w którym syreny to piękne, aczkolwiek okrutne stworzenia, a jedynym antidotum na ich urok wydaje się być prawdziwa miłość. Po raz kolejny zostałam absolutnie zauroczona stworzoną przez autorkę rzeczywistością. I po raz kolejny wreszcie, nie potrafiłam wypuścić książki z rąk dopóki nie padły ostatnie sowa.

Fabuła "Głębi" obraca się w okół podobnych wątków co swoja poprzedniczka. Tricia Rayburn po raz kolejny miesza ze sobą najpoczytniejsze gatunki, z sukcesem splatając ze sobą wątki romantyczne, kryminalne i paranormalne przy czym ten ostatni jest na tyle subtelny, iż książka powinna się spodobać nawet tym czytelnikom, którzy na co dzień unikają podobnych tytułów. Różnica między pierwszą i drugą częścią polega na tym, iż autorka przestawiła nieco proporcje między wątkiem kryminalnym, a romantycznym. W "Głębi", w przeciwieństwie do swej poprzedniczki, zdecydowanie przeważa ten drugi. O ile więc w "Syrenie" górowała akcja, o tyle atutem kolejnej części trylogii bez wątpienia są emocje. Tricia Rayburn stawia swoich bohaterów przed ciężką próbą. Vanessa i Simon muszą uporać się z nieznośnym poczuciem zdrady, niepewnością, która z każdą minutą wydaje się ich niszczyć, a także niemożliwym do zniesienia cierpieniem - cierpieniem które przynosi jedynie ból złamanego serca.

Narracja, tak jak w pierwszym tomie, poprowadzona jest z punktu widzenia Vanessy co jednak niezmiernie mnie cieszy. Panna Sands posiada zadziwiającą umiejętność przedstawienia otaczającego jej świata. Jej wypowiedzi choć przeważnie naładowane są emocjami, nie przekraczają granicy, w której podobne zjawisko wywołuje jedynie uczucie irytacji. Bohaterowie, którym towarzyszymy w trakcie lektury również nie ulegli metamorfozie. Choć wydarzenia, które rozegrały się w Winter Harbor wyraźnie odbiły się na ich życiu wciąż mimo wszystko pozostają pełnymi kompleksów, zmagającymi się ze światem nastolatkami, dla których nie istnieje słowo "niemożliwe". Pewną nowość może stanowić jedynie postać Parkera. Nie jest to co prawda bohater obdarzony zaskakującą, bogatą osobowością. Jego postać została wykreowana na pewnych sprawdzonych już schematach - szkolnego amanta, który pod wpływem głównej bohaterki ukazuje jednak swoje prawdziwe oblicze. Nie mogę powiedzieć jednak, że czuję się rozczarowana podobnym obrotem spraw. Mimo iż Tricia Rayburn nie uniknęła pod tym względem schematyczności, postać Parkera nie została pozbawiona pewnego uroku, któremu nie sposób się oprzeć.

Jeżyk jakim posługuje się amerykańska autorka po raz kolejny mnie zauroczył. Prosty, zrozumiały, a równocześnie niezwykle plastyczny sprawia, że powieść czyta się z niekłamaną satysfakcją. Dopełnieniem całości, tak jak i w przypadku pierwszej części, jest zakończenie. Tricia Rayburn jak nikt inny potrafi sprawić, że moje dłonie mimowolnie szukają w powietrzu kolejnych stron powieści.

"Głębia" to powieść, która zachwyca czytelnika i nie pozwala mu się oderwać od lektury. Ciekawie poprowadzona narracja, idealnie dostosowane proporcje poruszanych wątków i prosty, ale plastyczny język jakim posługuje się autorka stanowią receptę na doskonale spędzony wieczór. Historia, w której prawda okazuje się źródłem cierpienia, a zło wydaje się być zawsze o krok przed dobrem to godna kontynuacja serii o budzących grozę, morskich stworzeniach. Historia, która powinna przypaść do gustu nie tylko  wiernym fanom gatunku, ale również i tym, którzy dopiero zamierzają rozpocząć swoją przygodę z nim.

"Jeżeli kogoś kochasz, nie tylko znosisz czyjeś problemy. Nie tolerujesz ich z nadzieją, że może pewnego dnia same znikną. Wspólnie starasz się znaleźć rozwiązanie i to nie dlatego, że masz dość niedogodności, tylko dlatego, że życie twoje i ukochanej osoby są ze sobą splecione, związane. Kiedy ty jesteś szczęśliwa i ja jestem szczęśliwy, a kiedy cierpisz... nic innego się nie liczy..."

Ocena: 9/10

Syrena
Syrena | Głębia



Za lekturę niezmiernie dziękuję grupie wydawniczej Publicat 


Read more

środa, 14 marca 2012

Wieczna miłość - J.R. Ward
marca 14, 2012 14 Comments
TYTUŁ: Wieczna miłość
TYTUŁ ORYGINAŁU: Lover Awakened
AUTOR: J.R. Ward
WYDAWNICTWO: Videograf II

J.R. Ward to pseudonim literacki znanej i cenionej amerykańskiej autorki Jessiki Bird. Swoją pierwszą powieść napisała jeszcze jako dziecko, później pisała regularnie, ale tylko i wyłącznie i dla własnej przyjemności. Ukończyła studia prawnicze w Albany Law School po czym rozpoczęła pracę służby zdrowia w Bostonie. Przez wiele lat była szefem personelu w jednym z najważniejszych naukowych centrów medycznych w kraju. J.R. Ward jest laureatką licznych prestiżowych nagród literackich m.in. RT Reviewers' Choice Award for Best Vampire Romance i RITA Award for Best Paranormal Romance. Na co dzień mieszka wraz z mężem i ukochanym golden retriverem na południu USA, a pełnię szczęścia daje jej dzień spędzony przy pisaniu z psem i dzbankiem kawy u boku.

Los nie szczędził Furiatha i Zbihra. Oboje zostali boleśnie doświadczeni, a świadectwem ich bólu i cierpienia są wciąż niezabliźnione rany - nie tylko te na ciele. Swego czasu Furiath uratował swego brata bliźniaka z rąk okrutnej Posiadaczki. Mimo iż od tego wydarzenia minęły setki lat, żaden z nich nie zdołał pogodzić się z przeszłością. Każdy na swój sposób stara się uporać z przeszłością. Furiath, w ramach solidarności, za wszystkie krzywdy jakie jego brat doznał w trakcie niewoli, żyje w celibacie. Z kolei Zbihr wciąż prosi swego bliźniaka by ten zadawał mu ból. Punktem zwrotnym w życiu owej dwójki okazuje się pojawienie Belli - młodej, niezwykle atrakcyjnej wampirzycy, która budzi u braci uczucia, o których oboje zdążyli już zapomnieć.

Nieoczekiwanie młoda wampirzyca zostaje uprowadzona przez reduktorów. Długotrwałe poszukiwania okazują się bezowocne. Większość wampirów zdążyła już spisać Bellę na straty, a jedyną osobą, która nie ustaje w próbie odnalezienia dziewczyny wydaje się być Zbihr. Bracia muszą zwalczyć wzajemne animozje i razem ruszyć ukochanej kobiecie na ratunek. Ich czas jest ściśle ograniczony. Każda kolejna minuta zminiejsza szanse na uratowanie Belli zwłaszcza, że reduktor który stoi za porwaniem wampirzycy wydaje się darzyć ją chorą formą miłości...

Wspomnienia, nawet te bolesne, a może zwłaszcza one, są nieodłącznym elementem teraźniejszości. To one budują nasze przeszłe życie, a co za tym idzie, kształtują naszą osobowość. Ich trudny do udźwignięcia ciężar wcale nie jest wytłumaczeniem do tego by się poddać. Nie bacząc na to jak często nastąpi upadek, należy wstać i z podniesionym czołem podjąć dalszą drogę. Życie Zbihra nigdy nie byo proste. Od najmłodszych lat musiał stawać twarzą w twarz z licznymi przeszkodami i znosić nieludzką liczbę upokorzeń. W efekcie wydaje się być pozbawiony resztek oznak człowieczeństwa. Jest brutalny, małomówny i unika kontaktu z innymi braćmi, nie mówiąc już o gatunku ludzkim. Ten wojownik o twarzy poznaczonej licznymi bliznami stanowił źródło mojego zainteresowania odkąd zetknęłam się z pierwszym tomem serii. Z niecierpliwością oczekiwałam chwili, w której pani Ward zdecyduje sie poświęcić mu więcej uwagi, a kiedy już do tego doszło, nie zawiodłam się.

"Wieczna miłość" utrzymana jest w klimacie, do którego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Tworząc kolejne tomy serii, z zakskakującą łatwością wydaje się je łączyć w logiczną, spójną całość. Pani Ward nie rezygnuje również ze stworzonego na wstępie schematu. Chociaż wyraźnie wypycha dwójkę bohaterów przed szereg, w swoją historii wplata również losy pozostałych postaci. Tym razem w tle opowieści miłosnej Belli i Zbihra, przyglądamy się głównie wydarzeniom, które rozgrywają się w życiu Johna. I choć postać  niemego chłopca przed przemianą wciąż kryje przed nami sporą ilość tajemnic, "Wieczna miłość" odkrywa przynajmniej kilka z nich. Oprócz tego J.R. Ward nie rezygnuje z powrotów do rozpoczętych już w poprzednich tomach historii. W trakcie lektury stykamy się więc zarówno z losami Beth i Ghroma, jak i Rankohra i Mary Luce. 

Tak jak i uprzednio, fabuła powieści nie ogranicza się jedynie do wątku miłosnego. Choć przyjaźń między Bractwem w tym tomie została nieco potraktowana po macoszemu, wciąż możemy się zetknąć z historią walki dobra (reprezentowanego przez wampiry) ze złem w czystej postaci czyli nikim innym jak reduktorami. Co więcej, autorka w tym tomie szykuje naprawdę sporo zmian w gronie największych wrogów Bractwa. Nie obejdzie się bez interwencji Omegi, degradacji pewniaków z bezpiecznego stołka nadreduktorów czy konfliktów wewnątrz środowiska "biało głowych". Dodatkowym atutem, z którym dotąd nie mieliśmy styczności, a przynajmniej nie w takim stopniu, jest wątek uczucia braterskiego, które łączy Furiatha i Zbihra. J.R. Ward zdecydowała się na odkrycie kilku mocnych kart i załątanie paru luk.

Narracja niezmiennie pozostaje trzecioosobowa. W trakcie lektury towarzyszymy sporej ilości postaci, łącznie z tymi ze środowiska reduktorów. Skoro jednak mowa o postaciach, amerykańska autorka chyba niezmiennie będzie mnie już zaskakiwać tym z jaką precyzją i dokladnością tworzy portrety swoich bohaterów. Ona nie tylko obdarowuje ich teraźniejszości i przyszłości, ale także rozbudowaną przeszłością, która pozwala nam na dogłębniejsze zanalizowanie ich postępowania. Styl pani Ward nie uległ zmianie. Język jakim się posługuje jest prosty i lekki, choć urozmaicony przez stworzone na rzecz świata literackiego wzroty, które tylko nobilitują twórczość owej autorki w moich oczach.

"Wiecza miłość" to historia, którą pochłania się w całości. Opowieść o bólu, rozczarowaniu, ale także o tym, że po każdym deszczu na niebie może pojawić się słońce. Pani Ward po raz kolejny już ujęła mnie wykreowanymi przez siebie postaciami, lekkim choć niezaprzeczalnie oryginalnym stylem a także różnorodnością wątków, które porusza w swoich powieściach. W moim odczuciu historia Zbihra i Belli, jak do tej pory jest najlepszą części bestsellerowego cyklu o Bractwie Czarnego Sztyletu i choćby dlatego zachęcam Was do wkroczenia do wykreowanego przez autorkę świata.

Ocena: 8,5/10


Bractwo Czarnego Sztyletu
Mroczny kochanek | Ofiara krwi | Wieczna miłość | Wampirze serce | Śmiertelna klątwo | Dziedzictwo krwi | Anioł zemsty | Dusza wampira | Droga przeznaczenia| Księżycowa przysięga | Sidła namiętności

Za lekturę dziękuję serdecznie wydawnictwu Videograf II
Read more

sobota, 10 marca 2012

Dziedzictwo Adama - Astrid Rosenfeld
marca 10, 2012 12 Comments
TYTUŁ: Dziedzictwo Adama
TYTUŁ ORYGINAŁU: Adams Erbe
AUTOR: Astride Rosen feld
WYDAWNICTWO: Muza


Astrid Rosenfeld to współczesna, niemiecka autorka, która dopiero stawia pierwsze kroki w świecie literatury. Wcześniej pracowała w branży filmowej, między innymi prowadziła castingi do takich filmów kinowych jak "Porządek musi być" czy "Twardziel". Obecnie mieszka w Berlinie. "Dziedzictwo Adama" to jej debiutancka powieść.

Edward Cohen od dziecka słyszał o swoim podobieństwie do Adama. Postać mężczyzny owiana jest jednak tajemnicą. Adam stanowi bowiem temat tabu w trakcie rozmów. Jego imię przywołuje niechciane wspomnienia i często staje się kością niezgody między bliskimi chłopaka. Edward wie jedynie, że Adam jest jego stryjecznym dziadkiem i że uchodzi za czarną owcę rodziny. Kiedy chłopak wraz z matką i ojczymem opuszcza rodzinne miasto, zostawia tam swoje dziedzictwo. Czas zaciera w pamięci wspomnienia o zagadkowym mężczyźnie i sprawia, że Edward zaczyna żyć własnym życiem. Rodzinna tragedia zmusza jednak dorosłego już mężczyznę do powrotu do Berlinu. Na poddaszu mieszkania dziadków chłopak znajduje dziennik swojego stryjecznego dziadka. Na górze rodzinnego domu, pewnej pozornie nieznaczącej chwili, historia Edwarda i Adama po raz kolejny splata się ze sobą.

Adam, żydowski chłopak, to marzyciel, nie zdolny do normalnego życia. Mimo starań ze strony rodziny, ma spore trudności z nauką, wbrew temu w co wierzy jego babka, nie posiada również nadzwyczajnego talentu literackiego ani tym bardziej muzycznego. Czas i miejsce, w których urodził się Adam niesprzyjają jednak podobnemu podejściu do życia, a on już wkrótce boleśnie się o tym przekona. Nadchodzą lata panowania Hitlera. Z każdą upływającą minutą zbliża się zagrożenie wojną. Rodzina Cohenów powoli przygotowuje się do ucieczki z Niemiec. Tyle, że właśnie wtedy bez śladu znika Anna - pierwsza, prawdziwa miłość Adama. Zaślepiony uczuciem, nieznający uczucia szczęścia postanawia za wszelką cenę znaleźć ukochaną dziewczynę. Nie podejrzewa jednak jak daleko zaniosą go jego poszukiwania.

Zastanawialiście się kiedyś jaki wpływ na życie nasze i innych może mieć jedna, z pozoru niewiele znacząca chwila? Zastanawialiście się jakie konsekwencje niosą podjęte pod wpływem emocji decyzji? Astrid Rosenfeld, w swojej debiutanckiej powieści, podejmuje się odpowiedzi na owe pytania. Tworzy prostą fabułę, pozbawioną intryg i fałszerstwa, w której jedno zdarzenie staje się kamieniem rozpoczynającym istną  lawinę wydarzeń. Adam decyduje się na opuszczenie Niemiec. Nie wynika to z jego egoizmu, wbrew pozorom, nic wspólnego nie ma z tym również jego nieprzystosowanie do życia. Adam opuszcza rodzinne miasto dlatego, że kocha i, porażony siłą tego uczucia, jest gotowy na każde poświęcenie. Wydaje mi się, że w chwili w której podejmuje ową decyzję, nie myśli o tym jakie mogą być jej skutki. W beztrosce, która mu towarzyszy, z pewnością nie przychodzi mu również do głowy, że nie tylko jemu przyjdzie zapłacić za miłość. To właśnie owa nieświadomość bohatera sprawia, że czytelnik z jeszcze większym zaskoczeniem przygląda się kolejnym wydarzeniom rozgrywającym się na łamach powieści.

Fabuła, którą przedstawia nam pani Astrid Rosenfeld, tak jak już wcześniej wspomniałam, nie jest skomplikowana. Ewidentnie za atut powieści trudno również uznać różnorodność wątków. Aby oddać jednak w pełni sprawiedliwość należy przyznać, iż w większości zapoczątkowane przez nią wątki warte są uwagi. Żeby jednak było ciekawiej, nie podzielam zdania większości. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu historia, której głównym bohaterem był Adam. Odniosłam wrażenie, iż, o dziwo!, autorka lepiej poradziła sobie z oddaniem rzeczywistości w czasach II wojny światowej.  Ponad to rzuca się w oczy, że to właśnie wątek Adama był tym lepiej przemyślanym i zaplanowanym. Długo zastanawiałam się co stało się przyczyną dla której większość osób spogląda nieprzychylnym okiem na "Dziedzictwo Adama". I choć nie mam pewności, wydaje mi się, że znalazłam odpowiedź. Trudno jednoznacznie sklasyfikować komu owa powieść powinna przypaść do gustu. Wątek miłosny jest, ale nie na tyle dobry by wyróżnić się czymś szczególnym. Brak szybkiej, napiętej akcji. A choć tło historyczne zostało nieźle naszkicowane, wielbiciele historii z pewnością również dopatrzą się tam pewnych niedociągnięć. Nie jest to więc typowy romans, powieść "historyczna", ani nawet obyczajowa.

Czym mnie ujęła pani Rosenfeld? Kreacją bohaterów. Postacie w "Dziedzictwie Adama" nie są idealne. Zostały obdarzone licznymi wadami i słabościami. Łatwo popadają w gniew, nie da się ukryć, że można nimi manipulować no i ogólnie rzecz biorąc wydają się być nieprzystosowane do życia. Ich wady wydają się wręcz przerysowane, niemal przekraczając cienką granicę absurdu. Dawno nie czytałam powieści, w której jakikolwiek autor odważyłby się w podobny sposób ukazać ludzkie słabości i choćby za to należą się pani Rosenfeld brawa.

Narracja w powieści została poprowadzona w sposób dwutorowy, w dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony poznajemy historię z punktu widzenia Edwarda, z drugiej - Adama. I choć z reguły podobny zabieg spotyka się z moją aprobatą, tym razem zostałam nieco rozczarowana. Dostrzegłam za mało różnic między sposobem w jaki przedstawili świat bohaterowie. Gdyby nie wyraźne oznaczenie, prawdę mówiąc w ogóle pewnie bym się nie dostrzegła zmiany narratora. Na plus jednak należy zaliczyć styl pani Rosenfeld. Język jakim się posługuje jest zrozumiały, aczkolwiek nie "oklepany". Niemiecka autorka  stosuje niekiedy ciekawe metafory i apostrofy, upodabniając tym samym powieść do utworu lirycznego.

"Dziedzictwo Adama" to historia o tym jak jedna decyzja może wpłynąć na życie nasze i naszych bliskich. Astrid Rosenfeld może nie zachwyca nas nadzwyczaj intrygującą, pełną zwrotów akcji fabułą, ale rekompensuje to niecodzienną kreacją bohaterów i niemal poetyckim językiem. Mimo drobnych niedociągnięć, debiut niemieckiej autorki zaliczam do udanych. Niewątpliwie posiada ona potencjał i nie wątpię, że jeżeli tylko popracuje nad kilkoma mankamentami, jeszcze nie jeden raz pozytywnie nas zaskoczy.

„Wolność nie oznacza niezależności. Człowiek jest zawsze zależny od kogoś lub czegoś. Wolność oznacza brak lęku. Niczego się nie lękać, to jedyna wolność, jaką możemy kiedykolwiek osiągnąć.”

Ocena: 6/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Muza

Read more

niedziela, 4 marca 2012

Stosik #1
marca 04, 2012 15 Comments
Nie ma nic co zmotywowałoby mnie bardziej do opublikowania kolejnego stosika niż coraz częściej publikowane przez Was stosy. Pozazdrościłam piętrzących się na Waszych blogach papierowych kolumn i sama chwyciłam za aparat by niezwłocznie pochwalić się faktem, że i o mnie nie zapomniał Pan listonosz. Początkowo zamierzałam wstawić zdjęcie wszystkich nabytków, które uzbierały się na mojej półce od listopada (po to wtedy ostatnio chwaliłam się Wam stosikiem) ale kiedy wyciągnęłam wszystkie pozycje na podłogę natychmiastowo zrezygnowałam z tego pomysłu. Dlatego też zdjęcia przedstawiają jedynie zdobycze z przeciągu ostatniego miesiąca.

Od góry:

1. "Pożyczona miłość"  Bridget Asher - egzemplarz recenzencki od wyd. Otwarte. Miałam już możliwość lektury innej pozycji tej autorki i wówczas byłam zadowolona.
2. "Motyl" Lisa Genova -  wyczekiwany przeze mnie egzemplarz od wyd. Papierowy Księżyc. Nie mogę się doczekać lektury, a równocześnie boję się, że nie spełni ona moich oczekiwań.
3. "Martwy i nieobecny" Charlaine Harris - nie znam poprzednich części cyklu o Sookie, nie oglądam serialu. Ale byłam ciekawa czy seria jest naprawdę tak zła jak wszyscy powtarzają i kiedy wydawnictwo zaproponowało mi egzemplarz postanowiłam spróbować. Od wydawnictwa MAG
4. "Siła trucizny" Maria V. Snyder - po waszych licznych optymistycznych opiniach nie mogę się doczekać lektury. Mam nadzieję, że i ja będę równie usatysfakcjonowana. Od wydawnictwa Mira
5. "Przebudzenie" P.C. Cast i Kristin Cast - kolejny tom serii. Pożyczona od mojej kochanej M. Dziękuję ;*
6. "Wszystko dla niej" Diana Palmer - potrzebowałąm czegoś lekkiego i romantycznego. Pani Palmer idealnie nadaje się do takich właśnie przypadków. Do recenzji od wydawnictwa Mira.
7. "Las zębów i rąk" Carrie Ryan - po Waszych optymistycznych recenzjach nie mogłam odmówić sobie lektury. Jestem zachwycona światem stworzonym przez autorkę i nie mogę doczekać się w chwili, w której pochwycę w swoje ręce kolejną część. Recenzja wkrótce. Od wyd. Papierowy Księżyc
8. "Co zrobisz, gdy umrę?" Nicci French - o moim spotaniu z tandem literackim mieliście już okazję czytać. Byłam zachwycona ową pozycją i jeszcze raz gorąco zachęcam Was do lektury. Od grupy wydawniczej Publicat
9. "Dziedzictwo Adama" Astrid Rosenfeld - większości z Was tytuł ten nie przypadł do gustu. Ja co prawda nie pokochałam ani Adama ani Edwarda, ale spotkanie z debiutem pani Rosenfeld nie zaliczam do najgorszych. Egzemplarz od wydawnictwa Muza
10. "Sprawa Rembrandta" Daniel Silva - choć nie gustuję w tego typu literaturze byłam zadowolona z lektury. Egzemplarz od wydawnictwa Muza

Od góry:

1. "Zagubiona przeszłość" Jodi Picoult -ta nieco niewyraźna pozycja to kolejna powieść pani Picoult. Mimo iż nie wszyscy wypowiadali się o niej w samych superlatywach jestem niezmiernie ciekawa jakie będą moje odczucia. Zakup włąsny.
2. "Dom kości" Graham Masterson - początkowo wyrałam inne pozycje, ale ktoś ubiegł mnie w moim wyborze. Otrzymany od księgarni Matras
3. "Córka łowcy demonów" Jana Oliver - owoc świeżo nawiązanej współpracy z wydawnictwem Replika
4. "Szósty" Agnieszka Lingas-Łoniewska - sporo osób chwali sobie tą autorkę. Pora żebym i ja wyrobiła sobie zdanie na temat jej twórczości. Od wyd. Replika
5. "Szmaragdowy atlas" John Stephens - wiele osób chwaliło sobie spotkanie z tym tytułem. Wiążę spore nadzieje z tym tytułem. Od wyd. Bukowy Las
6. "Wieczna miłość" J.R. Ward - kolejna część jednej z moich ulubionych serii. Jak dotąd najlepsza. Od wyd. Viedograf II
7. "Zieleń szmaragdu" Kerstin Gier - kolejny tom trylogii na mojej półce, a ja wciąż nie miałam okazji sięgnąć po drugi. Zakup własny
8. "Głębia" Tricia Rayburn - długo wyczekiwana przeze mnie kontynuacja "Syreny" . Od grupy wydawniczej Publicat.
9. Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" Drew Magary - początkowo głośno było na temat tej pozycji, później szum jakoś nagle umilkł. Mam dobre przeczucia odnośnie tego tytułu. Od wydawnictwa Prószyński i S-ka
10. "Wśród ukrytych. Wśród oszustów" Margaret Peterson Haddix - egzemplarz od wyd. Jaguar. Nie mogę się doczekać lektury tej pozycji.

Na koniec chciałabym Wam niezmiernie podziękować za każde ciepłe słowo pod poprzednim  postem. W takich momentach człowiek pragnie wyciągnąć ręce i przez monitor wyściskać wszystkich razem i każdego z osobna. Dziękuję ;*
Read more

sobota, 3 marca 2012

Podsumowanie lutego 2012
marca 03, 2012 7 Comments
Miesiąc luty był dla mnie trudny jeżeli chodzi o życie prywatne. Wraz z jego początkiem straciłam mojego najwierniejszego i najukochańszego przyjaciela. Trudno przyszło mi się pogodzić z ową stratą i kilka dni upłynęło zanim w ogóle miałam ochotę chwycić do rąk książkę. Teraz jest dużo lepiej, ale wówczas myślałam, że podobny czas nigdy nie nadejdzie. Skrapi był ze mną ponad osiem lat - czyli połowę mojego życia - i trudno było tak po prostu przyją mi do wiadomości, że nagle go nie ma. Choć brzmi to jak największy banał, czas leczy jednak rany.
Przechodząc jednak do statystyk, 

Ilość przeczytanych książek:  Z wymienionych powyżej powodów nie przeczytałam tak dużo jak się spodziewałam, ale i tak nie jest źle biorąc pod uwagę, że musiałam się zacząć przyjaźnić z "Potopem".
Ilość zrecenzowanych książek: Ostatnio złapał mnie leń pisania recenzji. Oj ta wiosna nie za dobrze wpływa na moją osobę. 
Najlepsza książka: Żeby było ciekawiej, kompletnie nie mam pojęcia, który tytuł był tym najlepszym. Dużo, dużo pozycji zyskało sobie moją sympatię. Córki mordercy - Randy Susan Meyers, Co zrobisz gdy umrę? - Nicci FrenchWieczna miłość - J.R. Ward a także długo przeze mnie wyczekiwana Głebia - Tricia Rayburn  
Największe rozczarowanie: - Nie ma. Tak się złożyło, że w lutym udało mi się zapozna z samymi wartościowymi i satysfakcjonującymi mnie pozycjami. 
Wyzwanie "z półki": -
Wyzwanie "czytam Kingiem": -
Wyzwanie "wyciągnięte z półki życie"; - Coś w tym miesiącu nie poszło mi z tymi wyzwaniami, ale na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że dopiero zaczęłam.
Rozpoczęte współprace: wydawnictwo Replika, wydawnictwo MAG oraz wydawnictwo Paierowy Księżyc Każda z nawiązanych świeżo współprac niezwykle mnie cieszy. Mam nadzieję, że będą one owocne ;)

Na koniec kilka informacji o patronatach Sztukatera:

„Żyjąc marzeniami można wypięknieć, nabrać majestatu i wspaniałości”

Książka „O kurze, która opuściła podwórze” to opowieść o kurze, która realizuje
swoje wielkie pragnienie.

Ipsak - bohaterka książki - kura mieszkająca w kurniku, której zadaniem było
znoszenie podbieranych codziennie jaj, chce choć raz wysiedzieć jajo i zobaczyć narodziny
pisklęcia. Wyglądając na zewnątrz z klatki umieszczonej w kurniku, marzy o tym, by żyć jak
kura mieszkająca z kogutem na podwórzu i jak ona wychowywać tam pisklęta. Ale spełnienie
tego marzenia nie jest możliwe.

Pewnego dnia mocno osłabiona Ipsak zostaje wyrzucona z kurnika, jako bezużyteczna nienioska i wywieziona do dołu na martwe kury. Udaje się jej wydostać z wykopu i dziękipomocy kaczora – samotnika należącego do gatunku kaczek krzyżówek - umknąć przed polującą na nią łasicą. Powraca na podwórze, jednak tylko po to, żeby je znowu za chwilęopuścić. Podwórzowa rodzina nie chce mieć z nią nic wspólnego.

Żyjąc na polu, Ipsak musi głodować, cierpieć samotność i wytrzymywać odrzucenie ze strony innych oraz ryzykować życie w obliczu zagrożenia łasicy. Wysiaduje nienależące do niej, kacze jajo, i wychowuje kacze pisklę, które dorasta i opuszcza ją, odlatując ze stadem dzikich kaczek. Ostatecznie, stara, wychudzona, pozbawiona piór Ipsak zostaje złapana i zjedzona przez śledzącą ją od bardzo dawna łasicę.

Tuż przed śmiercią Ipsak mówi: „Miałam jedno pragnienie. Wysiedzieć jajo i zobaczyć narodziny pisklęcia! Spełniło się. Żyłam intensywnie, ale bardzo szczęśliwie. To dzięki marzeniu dożyłam dzisiaj”.

„O kurze, która opuściła podwórze” nie jest po prostu historią ekscentrycznej kury wychowującej kacze pisklę. To książka pełna miłości i nadziei; opowieść o wolności i marzeniach, stawiająca pytania o to, kim jesteśmy, jaki jest cel naszego życia, wypełniona refleksjami. W książce mamy trzy rodzaje kur. Kury w kurniku, kury na podwórzu i Ipsak. Na świecie jest wiele stylów życia. Książka rodzi w czytelniku przemyślenia: Jak żyję? Jak chciałbym żyć? Jakie mam pragnienia? Czy mogę je spełniać? Czytelnik zaczyna myśleć o człowieku, co żyje jak kura w kurniku, o człowieku, co żyje jak kura na podwórzu, o człowieku, co żyje jak Ipsak…
Premiera książki 14 lutego.

*

Korea Szerokopasmowa
Konrad Godlewski

„...Aby rozwikłać zagadkę tej dysproporcji, obejrzałem po raz kolejny słynną Defiladę Andrzeja Fidyka, nadal chętnie powtarzaną w polskiej telewizji i uważaną za perełkę dokumentalistyki. Film powstał wiosną 1988 roku, kiedy w Pjongjangu odbywała się wielka defilada z okazji 40-lecia założenia Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Widowisko pomyślane zostało jako komunistyczna odpowiedź na Igrzyska Olimpijskie na Południu... ...Przez 20 lat jedyny model rozwojowy, z jakiego chciała korzystać Polska, odnajdywano w Unii Europejskiej. Szukano go tam niewątpliwie słusznie, ale świat – szczególnie teraz, gdy już na dobre wkroczyliśmy w wiek XXI – nie kończy się na Starym Kontynencie, ani na Nowym Świecie. W chwili, gdy trzęsie się w posadach ład wypracowany po II wojnie światowej i po Jesieni Ludów, a do roli największej gospodarki świata aspirują Chiny, czas najwyższy odłożyć Defiladę na półkę i przestać epatować przeszłością. Czas przyjrzeć się uważniej blaskom i cieniom dalekowschodniej modernizacji. Czas wkroczyć w Koreę Szerokopasmową”.

*

Zaskakujący horror metafizyczny!

Punkt wyjścia to historia trzech mężczyzn, których losy zbiegły się w pewnej białej chacie –tajemniczym miejscu, gdzie nawet najcięższe choroby zmieniane są w literaturę. To mroczna opowieść o neurotycznym pisarzu Damianie, żyjącym na krawędzi Rafale i bezimiennym uzdrowicielu, który jest w stanie wyleczyć każdą dolegliwość z taką samą łatwością, z jaką zaraża ludzi strachem i odbiera im duszę.

Podejrzane kluby nocne, w których główną atrakcję stanowią tortury, ukryte w leśnych gęstwinach pradawne sekrety, szokująca terapia sztuką i słowa potrafiące zainfekować szaleństwem…

Dawid Kain -- powieściopisarz, poeta i eseista. Jest autorem powieści Prawy, lewy, złamany oraz współautorem antologii Piknik w piekle i Horrorarium. Publikuje też na łamach takich pism, jak „Fraza” i „Magazyn Fantastyczny”.
Read more

piątek, 2 marca 2012

Sprawa Rembrandta - Daniel Silva
marca 02, 2012 5 Comments
TYTUŁ: Sprawa Rembrandta  
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Rembrandt Affaii
AUTOR: Daniel Silva
WYDAWNICTWO:  Muza

Daniel Silva to jeden z najbardziej poczytnych i utalentowanych amerykańskich autorów powieści sensacyjnych. Wychowywał się w Michigan i Kalifornii, a zanim zaczął na dobre zajmować się pisaniem, był dziennikarzem. W latach osiemdziesiątych został korespondentem wojennym na Bliskim Wschodzie. Relacjonował zarówno konflikt w zatoce Perskiej jak i wojnę irańsko-iracką. Zadebiutował w roku 1996 powieścią "The Unlikely Spy" Książka odniosła spektakularny sukces i wkróce Silva na zawsze pożegnął się z pracą dziennikarza. Obecnie pisarz mieszka w Waszyngtonie wraz z żoną i dwójką dzieci. Od stycznia 2009 roku należy do rady United States Holocaust Memorial Museum.  

Kiedy kilka lat wcześniej Christopher Lidell przeprowadził się do Glastonbury, myślał, że nikt i nic nie może zniszczyć jego szczęścia.  Tyle, że los miał widocznie inne plany względem mężczyzny. Wkróce po opuszczeniu Notting Hill, świat Lidella wywraca się do góry nogami. Hester, jedyna kobieta, którą Christopher kiedykolwiek kochał, dochodzi do wniosku, że ich drogi dawno się rozeszły, a co za tym idzie powinni się ze sobą pożegnać.Mimo to Lidell wcale nie opuszcza miejsca, które jak na razie przyniosło mu jedynie same rozczarowania. Nie mogąc sobie wyobrazić rozstania z ukochaną córeczką, mężczyzna na nowo układa życie w sennym, angielskim miasteczku. To tu zakłada pracownię renowacji obrazów i to tu zostaje zamordowany. Napad, którego ofiarą został Christopher, nie był jedynie kwestią przypadku. Złodziej ukradł tylko jeden obraz z pracowni konserwatora - obraz, który prawdopodobnie przedstawia kochankę Rembrandta i który kryje w sobie przerażającą historię.

Odnalezienia zaginionego obrazu podjąć się może tylko jedna osoba. Tyle, że po tragicznych wydarzeniach w Rosji, Gabriel zrezygnował z tytułu szefa izraelskiego wywiadu i całkowicie zerwał kontakt z biurem. Wraz ze swoją piękną żoną Chiarą osiadł pośród smaganych wiatrami wzgórz Kornwalii i ani myśli powracać do życia, które pozostawił już daleko za sobą. Pojawienie się w samotni Allona ekscentrycznego, londyńskiego marchanda sztuki Juliana Isherwooda zmienia jednak decyzję mężczyzny. Gabriel, choć niechętnie, podejmuje się zadania znalezienia zabójcy i obrazu. Nie podejrzewa jednak, że jego decyzja wywoła łańuch kolejnych wydarzeń, a w efekcie doprowadzi do międzynarodowej akcji wydziałów. Poszlaki prowadzą Allona i jego żonę krętymi drogami - z Amsterdamu do Buenos Aires, a kończąc u bram willi cenionego milionera na spokojnym brzegu Jeziora Genewskiego. W trakcie misji odkrywają oni ową mroczną tajemnicę, która stoi za obrazem Rembrandta. Jej poznanie wydaje jednak wyrok śmierci na Allona.

Każdy z nas posiada w sobie pewien pierwiastek zła. Choć owa maleńka cząstka nie zawsze przedostaje się na światło dzienne, zajmuje stałe miejsce w naszym organiźmie, czekając jedynie na odpowiednią chwilę - chwilę naszej słabości. Pragnienie władzy czy bogactwa jest jedną z największych i najniebezpieczniejszych ludzkich słabości. Uruchamia ono niekończącą się grę, której stawka nie warta jest ryzyka. Tyle, że zawsze dowiadujemy się o tym, gdy jest już za późno na zrobienie kroku w tył. Historia miłości modelki i światowego artysty, która skończyła się niewysłowionym cierpieniem dla  kobiety to nie jedyna opowieść, którą może opowiedzieć obraz Rembrandta. Jakkolwiek ironicznie to jednak zabrzmi, jest to historia najbardziej optymistyczna. "Portret młodej kobiety" stał się mimowolnym świadkiem zbrodni, o których nie mówi się na głos, a jedynie powtarza cicho po kątach. Stanowi on również jeden z licznych, bolesnych dowód na to, że Balzac nie mylił się wypowiadając słynne słowa -  "za każdą wielką fortuną kryje sie zbrodnia".

Daniel Silva sprawnie łączy ze sobą różnorodne wątki. Z zaskakującą łatwością porusza się między dwoma płaszczyznami czasowymi - z jednej strony poznajemy wydarzenia, które składają się na historię odnalezionego niedawno obrazu Rembrandta, z drugiej te, które towarzyszą rozpaczliwej próbie jego odnalezienia. Ich różnorodność sprawia, że każdy czytelnik powinien odnaleźć w owej powieści coś dla siebie. Mamy zbrodnię za którą kryją się niewyjaśnione przed laty tajemnice, mamy fortunę niewiadomego pochodzenia, mamy delikatnie zarysowany wątek uczucia, które przyniosło jednak jedynie ból i wreszcie mamy poruszający najskrytsze zakamarki wątek pewnej żydówki, która po latach milczenia postanowiła "otworzyć usta".

Narracja, z którą spotykamy się na kartach powieści amerykańskiego autora, jest narracją trzecioosobową, a styl jakim się posługuje jest prosty i łatwy do przyswojenia, choć równocześnie niezwykle plastyczny. Daniel Silva unika metafor, zbędnych opisów, a niekiedy ogranicza nawet dialogi. Atutem jego powieści jest wartka, napięta akcja i do samego końca skrupulatnie to podkreśla. Czytelnik podczas lektury "Sprawy Rembrandta" całkowicie zostaje pochłonięty przez wydarzenia rozgrywające się na łamach powieści. Mimo iż początkowo sceptycznie podchodziłam do owego tytułu, z każdą kolejną stroną utwierdzałam się w przekonaniu, iż moje podejście było błędne.

Bohaterowie, których wykreował Daniel Silva są niezwykle autentyczni i pełni pasji. Przede wszystkim jednak wzbudzają u czytelnika sprzeczne emocje - litość, złość, nienawiść, rozczarowanie a także sympatię czy zrozumienie to tylko kilka z licznych uczuć, które towarzyszyły mi w trakcie lektury. I jedyne co mogę zarzucić tutaj autorowi to fakt, iż nie wszystkimi postaciami miałam okazję nacieszyć się wystarczająco długo.

"Sprawa Rembrandta" to wzbudzająca sprzeczne emocje wielowątkowa powieść o tym do czego może doprowadzić pragnienie władzy czy bogactwa. Skrupulatnie wykreowani bohaterowie, pełna napięcia i zwrotów akcji fabuła czy przystępny, lekki język to tylko kilka z czynników, które świadczą na korzyść najnowszego tytułu Daniela Silvy. Amerykański autor pozytywnie zaskoczył mnie zarówno pomysłem jak i wykonaniem, a przyjemności jaką czerpałam z lektury nie zakłócił mi nawet fakt, iż jest to już kolejna część przygód agenta. I choć lektura nie wszystkim pewnie przypadnie do gustu, z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu miłośnikowi literatury sensacyjnej.


Read more