Straż - Marianne Curley - Zlodziejka Ksiazek

sobota, 4 lutego 2012

Straż - Marianne Curley

TYTUŁ: Straż  
TYTUŁ ORYGINAŁU:The Named
AUTOR: Marianne Curley
WYDAWNICTWO: Jaguar,

Marianne Curley to australijska autorka powieści fantasy dla młodzieży. Zadebiutowała w 2000 roku powieścią "Old magic", która wkrótce została wyróżniona przez International Reading Associacion. Prawa do jej wydania zostały sprzedane wielu krajom, ale dopiero seria "Strażnicy Veridanu" przyniosła pisarce sławę w Polsce. Marianne Curley mieszka w Coffs Harbour, gdzie pracuje jako nauczycielka w Coffs Harbour Technical College.

Ethan nie pamięta co tak naprawdę wydarzyło się w dniu śmierci jego siostry, doskonale zdaje sobie jednak sprawę z tego, że od tego czasu nic nie układa się tak jak powinno. Ojciec chłopaka usunął się na bok, z kolei matka zmaga się z nieustannie powracającymi stanami depresyjnymi.  Codzienność Ethana również daleko odbiega od normalności. Od przeszło dwunastu lat, jest Strażnikiem Varidanu. Jednym z utalentowanych agentów, którzy stoją na straży przeszłości, broniąc ją przed Zakonem. Ethan nie może dopuścić do tego, aby jego samolubni, nieobliczalni i zaślepieni pragnieniem władzy przeciwnicy zmienili bieg wydarzeń. Jego odwaga i waleczność zostaje doceniona. Ethan dostępuję zaszczytu, który jednak nierozerwailnie związany jest z odpowiedzialnością - musi wyszkolić nową strażniczkę.

Isabel zawsze kochała Ethana, tyle że chłopak znikł z jej życia, w chwili w której w miasteczku pojawiła się Rochelle. Piękna dziewczyna stała się przyczyną dla której wieloletnia przyjaźń stała się jedynie odległym wspomnieniem. Tak naprawdę jednak nie ma to większego znaczenia - Ethan nigdy nie dostrzegał Isabel, a przynajmniej nie w taki sposób jakby chciała. Do czasu. Życie Isabel ulega zmianie. Przypadkowe zdarzenie sprawia, że dziewczyna zaczyna podejrzewać się o swoje zdrowie psychiczne - bo przecież niemożliwe jest by naprawdę posiadała dziwne moce, czyż nie? Wkróce Isabel odkrywa, że nie tylko ona obdarzona jest nadnaturalnymi zdolnościami...

Ethan otwiera przed Isabel świat, o którym zwykli ludzie mogą jedynie marzyć. Udowadnia, że nie istnieją żadne bariery i że czas, o którym mówimy w rzeczywistości jest jedynie pojęciem względnym. Uczucie Isabel na nowo rozkwita, tyle że w życiu dziewczyny pojawia się ktoś trzeci. Ktoś kto przyciąga ją swoją urodą i onieśmiela równocześnie- mistrz Ethana i jego najlepszy przyjaciel; Arkarian. Świat Strażników nie jest jednak tak bezpieczny jak mogłoby się wydawać, a niebezpieczeństwo zbliża się z każdą chwilą. Czasami nasze koszmary są jedynie odzwierciedleniem przyszłych wydarzeń...

Chyba każdy z nas marzył kiedyś o tym żeby cofnąć się w czasie. Wyobrażaliśmy sobie odległe miejsca i daty, a także rozgrywające się na naszych oczach wydarzenia, które znamy już z historii. Jedni z nas pragnęli odwiedzić starożytną Grecję, inni XIX-iweczną Anglię, a co po niektórzy nie wybierali żadnego konkretnego celu. W swojej wyobraźni stanowiliśmy jedynie "element krajobrazu", tło, które nie odgrywa większego znaczenia w rozgrywających się wydarzeniach. Marianne Curley stawia krok do przodu, wyprzedzając nas w swojej wyobraźni. Stworzeni przez nią bohaterowie nie tylko dostają się do przeszłości, ale również odgrywają istotną rolę w toczących się wówczas wydarzeniach. Ich zadania są trudne i niezwykle odpowiedzialne, a od efektów zależy przyszłość tysięci jeśli nawet nie milionów ludzi. Owe podróże w czasie znacznie różnią się jednak od tych, które znamy już m.in. z "Trylogii czasu", co stanowi niewątpliwą zaletę. Autorka zaskakuje nas swoim własnym, oryginalnym pomysłem.

Najistotniejszym elemntem lektury niezmiennie stanowią dla mnie bohaterowie, na całe szczęśie jednak pod tym względem nie da się pani Curley nic zarzucić. Postacie miały być normalnymi, pozornie niczym nie wyróżniającymi się z tłumu nastolatkami i tak też właśnie jest. Zarówno Ethan jak i Isabel stanowią idealne odzwierciedlenie współczesnej młodzieży. Są po prostu typowymi nastolatkami, których los zdążył już obarczyć ciężkimi doświadczeniami. Pełnymi kompleksów, zmagającymi się z własnymi demonami z przeszłości i uparcie dążącymi do ideału. Marianne Curley zaskakuje nas jednak pewną nowością. Pośród plejady całkiem zwyczajnych bohaterów wplata między wersy postać, która daleko odbiega od normalności. Owym bohaterem jest nie kto inny jak Arkarian - mężczyzna o długich, niebieskich  włosach i fiołkowych oczach, zachowujący postać osiemnastolatka mimo upływu lat - który już od samego początku wzbudza zainteresowanie czytelnika.

Narracja "Straży" poprowadzona jest w sposób dwutorowy. Z jednej strony poznajemy otaczającą nas rzeczywistość z punktu widzenia Isabel, z drugiej - Ethana. Podobny zabieg sprawdza się w stuprocentach. Po pierwsze pozwala nam w pełni przybliżyć sylwetkę nie tylko jednego bohatera, co więcej jednak, sprawia, że nie czujemy się znużeni wywodami konkretnej postaci. Fabuła powieści początkowo nie obraca się wokół jednego, głównego wątku.  Autorka przybliża nam początki Isabel w Straży, a także okoliczności związane ze śmiercią Sery i  ogólne zasady panujące w organizacji. I choć początek nie obfituje w momenty wartkiej akcji i wzmorzonego napięcia, jego lektura upływa niezmiernie szybko przechodząc do "właściwego punktu". Fabuła nabiera tempa wraz z pojawieniem się Marduka. Samo wspomnienie o zagrożeniu bezpieczeństwa sprawia, że czytelnik z coraz większym zainteresowaniem zaczytuje się w lekturze.

Sam styl autorki nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jest prosty i zrozumiały, charakterystyczny dla literatury skierowanej ku młodzieży. Nie uznałabym tego jednak za wadę powieści. W momencie, kiedy ktoś potrzebuje czegoś lekkiego i nie wymagającego, "Straż" nada się bowiem idealnie. Marianne Curley nie udało się jednak uniknąć innych wad. Być może jestem zbyt przewrażliwiona i "czepiam się szczegółów", ale sposób w jaki autorka ukazała emocje Isabel z chwilą, w której dziewczyna odkryła prawdę o istnieniu Straży wydał mi się niedopracowany. Brakło mi większych uczuć - niezrozumienia, wyparcia się prawdy, a dopiero na samym końcu powolnego (!) przyzwyczajenia się do faktów.

Jak sprawa tyczy się z polskim wydaniem? Jeżeli chodzi o wewnętrze wydanie (rozmiar czcionki, estetykę) nie mam nic do zarzucenia. Pod tym względem wydawnictwo Jaguar stanęło na wysokości zadania i nie mogę się niczego przyczepić. Muszę jednak z żalem przyznać, że okładka średnio wpasowała się w mój gust. Dziewczyna na okładce nijak pasuje mi do Isabel (a jak się domyślam to właśnie ją miała przedstawiać), ponad to czegoś mi tu jeszcze brakuję (choć nie mogę wymyślić niczego konkretnego!). No ale liczy się treść, a nie wygląd, czyż nie?

"Straż" była dla mnie doskonałą rozrywką. Intrygująco wykreowani bohaterowie, ciekawie poprowadzona narracja i niebanalna fabuła usatysfakcjonowały mnie, choć, jak już wspomniałam wcześniej, nie pozostałam jednak ślepa na pewne wady i niedociągnięcia. Wydaje mi się jednak, że powieść bardziej przypadnie do gustu młodszym czytelnikom i młodzieży. Nie mniej jednak, ja z utęsknieniem wyczekuję momentu w którym znowu zanurzę się w świat Strażników Veridanu.