wtorek, 30 sierpnia 2011

Weronika postanawia umrzeć - Paulo Coelho



TYTUŁ: Weronika postanawia umrzeć 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Veronika decide morrer 
AUTOR: Paulo Coelho
WYDAWNICTWO:  Drzewo Babel


Paulo Coelho to znany i ceniony pisarz brazylijski. Uznany przez niektórych za "alchemika słów" jest jednym z najbardziej  popularnych współczesnych autorów. Jego książki zostały przetłumaczone na 72 języki i szybko wskakiwały na czołówki list bestsellerów. Dla wielu ludzi stał się prawdziwym autorytetem. Cytują go nawet Ci, którzy nie sięgają po jego pozycje. W 2009 roku na ekrany kin weszła ekranizacja jednej z jego licznych powieści "Weronika postanawia umrzeć", gdzie w tytułową rolę wcieliła się Sarah Michelle Gellar.

Weronika postanawia umrzeć.  Nie jest to decyzja podjęta pod wpływem chwili; dziecinny kaprys, który mija zanim zostanie wprowadzony w życie. Nie, Weronika postanawia umrzeć w pełni zdając sobie sprawę z tego co robi i jakie będą tego konsekwencje. Co więcej, w przeciwieństwie do licznego grona samobójców nie działa pod wpływem silnych emocji o czym świadczy fakt z jaką skrupulatnością rozważa wszelkie możliwe sposoby odebrania sobie życia. Jej decyzja spowodowana jest nieznośnym poczuciem monotonii.  Weronika zna swoją przyszłość, bez względu na to jak absurdalnie to brzmi, i nie może się pogodzić  z faktem jak bardzo zbliżona jest ona do przeszłości milionów ludzi, w tym także jej rodziców. 

Weronika połyka opakowanie tabletek, ale nie umiera. Jej starannie ułożony plan nie przewidział komplikacji jaką jest ingerencja drugiego człowieka. Weronika budzi się w Vilette - osławionym azylu psychiatrycznym. Próba samobójcza pozostawia po sobie jednak ślad jakim jest trwałe uszkodzenie serca. Weronika dostaje od życia drugą szansę, ale karą za popełniony czyn jest nieubłaganie upływający czas. W ciągu tygodnia serce dziewczyny przestanie bić. Weronika spędza swoje ostatnie chwile wśród wariatów, którzy nieoczekiwanie stają się jej przyjaciółmi. Cierpiąca na depresję Zedka, dotknięta przez syndrom paniki Mari i schizofrenik Edward - wszyscy oni zmieniają dotychczasowe poglądy Weroniki. Umierając, odnajduje wreszcie powód by żyć.   
Ale człowiek taki już jest - pocieszyła się. - Zastępuje strachem większą część swoich emocji.
Z twórczością sławnego Paulo Coelho miałam już do czynienia podczas lektury "Bridy". Oczarowana pojawiającymi się w internecie cytatami, zachęcana pozytywnymi recenzjami czułam się zawiedziona, co więcej czułam się w pewnym stopniu oszukana przez autora. Miałam wrażenie, że całość książki stanowią tylko i wyłącznie wplecione w treść mądrości życiowe. Postanowiłam jednak, że się nie poddam. Że być może w kolejnej pozycji odnajdę  powód dla którego miliony osób zachwycają się dziełami pana Paula Coelha. "Weronika postanawia umrzeć" zachęciła mnie przede wszystkim tematem jaki poruszył autor. Skłamałabym również gdybym stwierdziła, że fakt zekranizowania powieści nie odegrał żadnego znaczenia na mojej decyzji. 

"Weronika postanawia umrzeć"  to historia nie tyle o samobójstwie czy odnajdywaniu sensu życia, ale o szaleństwie. Paulo Coelho, który sam trzy razy znajdował się w szpitalu psychiatrycznym, całkowicie zmienił moje poglądy. Otworzył moje oczy na świat i sprawił, że nazwanie kogoś wariatem wcale nie wydaje się już obelgą. Każdy kto inaczej postrzega świat jest w jakimś sensie wariatem, ale tylko oni są coś warci, czyż nie?
"Bo wszyscy, w taki czy innym sposób, jesteśmy szaleni"
Muszę przyznać, że to co najbardziej przeszkadzało mi w odbiorze powieści Paula Coelha to kreacja bohaterów.  Ich zachowanie wydały mi się przerysowane i nierzeczywiste. Nie czułam więzi między sobą a postaciami, która zwykle wytwarza się podczas lektury. A choć ich losy nie były mi obojętne, nie zdarzyły się chwile w których zaciskałabym mocno kciuki by chociaż w taki sposób im pomóc. Nie bez znaczenia było również zignorowanie przez autora wyglądu postaci. Brak jakiekolwiek próby opisu znacznie utrudniał wyobrażenie sobie rozgrywających się na stronach powieści wydarzeń.

To dziwne, ale czytając kolejną powieść pana Coelha towarzyszyło mi podobne uczucie co przy lekturze "Bridy".  Mam wrażenie, że książki tego autora to skomplikowane puzzle z tysiącami maleńkich części. Poszczególne elementy układanki zachwycają i zapierają dech w piersiach, ale kiedy praca jest już gotowa i patrzymy na całość, ogarnia nas rozczarowanie. "Weronika postanawia umrzeć" zawiera zdania, które chyba na zawsze pozostaną już w pamięci. Zajęły stałe miejsce w mojej głowie i ani myślą go opuszczać, ustępując je komu innemu. Jednakże cała powieść raczej nie zagości tam na stałe.
„Dziękuję ci, że nadałeś sens memu życiu. Przyszłam na świat, by przeżyć to, co przeżyłam; spróbować popełnić samobójstwo, uszkodzić sobie serce, spotkać się z tobą, wspiąć się na ten zamek, i po to, byś wyrył w swej duszy moją twarz. To jedyny powód, dla którego przyszłam na świat - aby pozwolić ci znaleźć drogę, z której zboczyłeś. Nie pozwól, by moje życie stało się niepotrzebne.”
Fabuła książki Paula Coelha nie pędzi z zawrotną szybkością, na próżno będziecie również szukać punktu kulminacyjnego, który całkowicie zmieni bieg wydarzeń. "Weronika postanawia umrzeć" w żadnym wypadku nie przypomina kapryśnej rzeki, której silny nurt potrafi wciągnąć człowieka. Nie, jest raczej wolno stojącym stawem, której wodami bawi się wiatr. Jego lekkie powiewy nie raz nie pozostawiają po sobie śladu. Są tak subtelne, że by je dostrzec trzeba być uważnym i całkowicie skupionym. Na tym jednak polega cały urok owej lektury.

Są powieści, które się kocha, a o których się zapomina. Są powieści, które  się nienawidzi i dzięki temu się o nich pamięta. Ale są również powieści obok których przechodzi się obojętnie, by po czasie powrócić do nich z pewnego rodzaju sentymentem. Dzieła Paula Coelha nie wpasowują się do żadnych z tych grup. Stanowią odrębną, elitarną grupę i to właśnie ten fakt stanowi wyjątkowość powieści tego brazylijskiego autora. Bez wątpienia "Weronika postanawia  umrzeć" sporo mnie nauczyła i choćby dlatego powinno się zapoznać z tym dziełem. Jest to książka, przy której trudno się odprężyć i zrelaksować, ale  która warta jest chwili wolnego czasu. 

8,5/10 


Dostałam ostatnio maila tyczącego się problemów z dodawaniem komentarzy na blogu. Czy Wy też takowe macie? Jeśli tak bardzo bym Was prosiła o jakiś znak na maila jeśli to nie sprawi problemu. (kala.suder@gmail.com) 

Ja cię kocham, a ty śpisz wampirze - Kerrelyn Sparks

TYTUŁ: Ja cię kocham, a ty śpisz wampirze 
TYTUŁ ORYGINAŁU: All I want for Christmas is a Vamipre
AUTOR: Kerrelyn Sparks
WYDAWNICTWO:  Amber


Kerrelyn Sparks to zagraniczna autorka książek z gatunku paranormal romance. Zadebiutowała w 2005 roku powieścią "Jak poślubić wampira milionera" i odniosła zaskakujący sukces. Wszystkie kolejne tytuły szybko lądowały na liście z bestsellerami USA Today. Na dzień dzisiejszy wydawnictwo Amber wydało siedem powieści autorki. "Ja cię kocham a ty śpisz wampirze" jest piątą częścią poczytnego cyklu "Miłość na kołku".

Toni jest zdeterminowana. Po tym jak grupa wampirów zaatakowała jej najbliższą przyjaciółką, przyczyniając się tym samym do zamknięcia jej w szpitalu dla obłąkanych, dziewczyna zamierza znaleźć dowód na ich istnienie. Nie jest to jednak tak proste jak mogłoby się wydawać. Toni sama zostaje brutalnie zaatakowana i cudem uchodzi z życiem, tylko i wyłącznie dzięki interwencji wampirów. Niespodziewana propozycja jednego z nich, daje jej jednak szanse na osiągnięcie wyznaczonego celu. Toni rozpoczyna pracę jako dzienny ochroniarz wampirów, zyskując tym samym dostęp do dowodów, które będzie mogła użyć by pomóc przyjaciółce. Cała sytuacja ulega jednak komplikacji, kiedy w życiu dziewczyny pojawia się Ian.

Ian jest prawie pięćsetletnim wampirem, który podczas całej swojej egzystencji  nie czuł się dobrze we własnym ciele. Uwięziony pod postacią piętnastolatka nie mógł liczyć na szacunek swoich towarzyszy. Traktowany jak dziecko, niedostrzegany przez kobiety Ian na skutek specjalnego specyfiku zaczyna jednak nowe życie. Teraz, kiedy wreszcie wygląda jak mężczyzna, zamierza odnaleźć prawdziwą miłość i spędzić z nią resztę wieczności. Tyle, że wbrew logice jego martwe serce zaczyna mocniej bić na widok zwykłej śmiertelniczki. Śmiertelniczki, która na domiar złego skrywa jakiś sekret. 

Rodzące się powoli uczucie nie ma szans na przetrwanie. Ich światy są tak różne jak to tylko możliwe, dodatkową przeszkodę stanowi również fakt, że Toni jest strażniczką Iana. Serce, nawet to martwe, pozostaje jednak głuche na wszelkie przeciwności  Czy miłość budowana na fałszywych intencjach ma szanse przetrwać? Czy dwa tak różne światy mogą się ze sobą połączyć? I czy Malkontenci mogą zburzyć ich szczęście?
"Stare kobiety mówiły, ze mężczyzna o wielkich stopach musi być szczery"
Lektura książki "Ja Cię kocham, a ty śpisz wampirze" nie była moim pierwszym spotkaniem z twórczością pani Sparks. Wcześniej miałam już okazję poznać bohaterów jednej z najpopularniejszej  serii o wampirach, wiedziałam więc czego powinnam się spodziewać. Nie zmienia to jednak faktu, że sięgając po książkę nękały mnie pewne obawy. Przede wszystkim bałam się pewnej schematyczności. "Zakazane noce z wampirzycą" przypadły mi do gustu głównie dzięki nowemu spojrzeniu na postacie wampirów. Przy kolejnym spotkaniu z twórczością pani Sparks "śmiertelny sen", podatność na zranienia czy syntetyczna krew nie były już dla mnie nowością. 

Muszę przyznać, że bohaterowie "Ja cię kocham a ty śpisz wampirze" zdecydowanie bardziej przypadli mi do gustu. Ich wygląd i zachowanie wydały mi się bardziej prawdziwe. Nie bez znaczenia był również fakt wprowadzenia do powieści wątku zakazanego uczucia. Jako wielbicielka takich par jak Romeo i Julia czy Tristan i Izolda, zdecydowanie odnajduję przyjemność w czytaniu o miłości, który rodzi się wbrew przeciwnością losu. 

Choć pozostaje przy zdaniu, że nieznajomość poprzednich tomów nie przeszkadza w lekturze, muszę przyznać, że w odwrotnej sytuacji ta teoria się nie sprawdza. Fakt, że pewne szczegóły były mi już znane, odebrał mi możliwość efektu zaskoczenia. Od pierwszego zdania znałam  sekret skrywany przez Carlosa, z grubsza wiedziałam również jakie będzie zakończenie powieści. Wszystko to w pewnym stopniu odebrało mi przyjemność czytania. 

Pani Sparks konsekwentnie umieszcza  w swoich powieściach wątek walki złych i dobrych wampirów, który choć pozornie wydaje się być jedynie tłem lektury, tak naprawdę odgrywa kluczową rolę. To właśnie on jest nicią łączącą kolejne części serii i wyróżnia książkę pani Sparks spośród innych. "Ja cię kocham, a ty śpisz" to historia niepozbawiona humoru i  ociekająca seksem. Opowieść o miłości, ale i wielkiej, męskiej przyjaźni.

Muszę przyznać, że polskie wydanie powieści zdecydowanie nie przypadło mi do gustu. O ile jeszcze z daleka nie rzuca się to tak bardzo w oczy, z bliższej odległości pozostawia już wiele do życzenia. Kobieta na okładce jest zdecydowanie za stara i pozbawiona naturalnej, delikatnej urody głównej bohaterki. Równie niezrozumiałe jest dla mnie zresztą polskie przetłumaczenie tytułu, które od razu przysuwa mi na myśl film z Sandrą Bullock w roli głównej. Oryginalny  "All I want for Christmas is a Vamipre" bardziej pasuje do treści książki.

Mimo licznych wad, czuję się usatysfakcjonowana lekturą. Zagłębiając się w historię napisaną przez panią Sparka, spędziłam miłe popołudnie i choć na chwilę oderwałam się od codziennych problemów.  "Ja cię kocham, a ty śpisz wampirze" poleciłabym wszystkim, którzy wciąż nie czuję się znudzeni gatunkiem paranormal romance. Jest to lekka, niezobowiązująca książka, która zdecydowanie jest jednak przeznaczona dla starszych czytelników.

7,5/10

niedziela, 28 sierpnia 2011

Klub Matek Swatek - Ewa Stec

TYTUŁ: Klub Matek Swatek 
AUTOR: Ewa Stec
WYDAWNICTWO: Otwarte


Ewa Stec to znana, polska autorka, która zadebiutowała w 2009 roku powieścią romantyczno-kryminalną "Romans z trudem w tle", spełniając równocześnie swoje najskrytsze marzenie. Na co dzień jest szczęśliwą żoną, matką dwójki nadaktywnych dzieci i właścicielką niesfornego psa. Uwielbia czerwone hiszpańskie wino, ludzi z poczuciem humoru, a także książki z happy endem. "Klub Matek Swatek" jest już jej trzecią powieścią, a w najbliższych dniach na rynku pod nakładem wydawnictwa Otwarte ukaże się  kontynuacja pt. "Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn".

Anka jest szczęśliwą kobietą, która odnajduje satysfakcje w wykonywanej pracy i właśnie wyrwała się spod opieki nadopiekuńczej matki. Jedyną skazą na jej idealnym życiu jest fakt, że mimo iż przekroczyła już magiczną barierę wiekową trzydziestu lat, wciąż pozostaje samotna. I choć Anka wcale wydaje się tym nie przejmować, sytuacja ta spędza sen z powiek jej matce. Zdeterminowana Beata niespodziewanie odnajduje sojuszników w grupie trzech kobiet - swojej najlepszej przyjaciółce Danucie,  niepotrafiącej pogodzić się z upływem lat Krystynie oraz nieco nadpobudliwej Jadwidze. Wszystkie tworzą one grupę, która usilnie stara się pomóc przeznaczeniu, o niepozornej nazwie KSM - Klub Matek Swatek.

Tyle, że Anka, wbrew temu co myśli jej nadopiekuńcza rodzicielka, wcale nie potrzebuje pomocy. Tym bardziej, że już w dniu przeprowadzki do nowego mieszkania spotyka dwóch zainteresowanych jej osobą mężczyzn. Wiktor Małaszyński to przystojny, zdecydowanie seksowny malarz, który w zamian za przysługę oferuje Ance darmowe przeprowadzenie remontu. Z kolei Marek Kochanowski - wnuk najbliższej sąsiadki dziewczyny, jest przykładowym policjantem, który wyglądem przypomina Johnny'ego Deepa. Nic nie jest jednak takie jak z pozoru się wydaje. Cała sytuacja komplikuje się, kiedy na jaw wychodzi fakt, że Pani Lewandowska - właścicielka zakupionego mieszkania - wcale nie była osobą za którą się podawała. Na dodatek według wszelkiego prawdopodobieństwa w całą sprawę zamiszana jest mafia.  Kto tak naprawdę odgrywa rolę czarnego bohatera? Kto zdobędzie serce Anny? No i jak w nowej sytuacji odnajdzie się Klub Matek Swatek?
"Cmentarz to żywioł mojej matki. Stworzyła z koleżankami kółko pogrzebowe. Dorabiają do emerytur organizowaniem pogrzebów. Wiecie,pomagają w doborze kwiatów, muzyki...płaczą na zamówienie, i to bardzo przekonująco. Nawet trumnę do osobowości zmarłego potrafią dobrać. Czasami robią pokazówki. A karawan też się znajdzie... - No co? każdy ma jakiegoś świra."
Jak do tej pory skutecznie udawało mi się pozostać odporną na pozytywne opinie na temat twórczości pani Stec. Zniechęcona nieudanymi podejściami do powieści naszych rodzimych autorów, dodatkowo przestraszona znajomo brzmiącym nazwiskiem, unikałam wzrokiem "Klubu Matek Swatek" na sklepowych półkach. Kiedy jednak książka wreszcie dostała się w moje ręce postanowiłam dać jej szansę. Bo a nóż i tym razem moje uprzedzenia okażą się zdecydowanie zbyteczne, a powieść pani Stec mnie zachwyci.  

Muszę przyznać, że nie żałuję podjętej decyzji. "Klub Matek Swatek" to napisana lekkim piórem powieść łącząca w sobie elementy romansu i współczesnego kryminału, dodatkowo niepozbawiona humoru. Jest to lektura przy której bez trudu można pozwolić sobie na relaks. Umiejętnie poprowadzona fabuła sprawia, że nie raz zaciskamy pięści z niecierpliwości, ale i  uśmiechamy się pod nosem. Widać, że autorka od pierwszej strony miała pomysł i konsekwentnie się go trzymała. Dlatego też lekturę należy czytać uważnie. Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół ma tutaj duże znaczenie.
"Bo dzisiejsi faceci nadają się co najwyżej do zabawy w piaskownicy. A potem i tak trzeba po nich wymieniać piasek."
Niewątpliwie atutem powieści są barwni bohaterowie. Każda postać wykreowana przez Ewę Stec jest ciekawa i różna. Na dodatek choć pozornie to trójkąt Anka, Wiktor i Marek stanowią głównych bohaterów, to dynamiczna grupa KMS odgrywa kluczową rolę.  Pełne życia, troszczące się o dobro własnych dzieci, ale i o siebie kobiety jakimi bez wątpienia są Beata, Jadwiga, Krystyna i Danuta stanowią zupełne zaprzeczenie współczesnego wyobrażenia matek w podeszłym wieku. Są to bohaterki, które potrafią zaskoczyć i rozbawić, a choć ich zachowanie zdecydowanie odbiega od tego do którego zostaliśmy przyzwyczajeni, wcale nie wydają się sztuczne i przerysowane.  Słowem, stanowią ciekawą odmianę i wyróżniają "Klub Matek Swatek" pośród innych powieści z wątkiem romantycznym w tle.

Miłą odmianę stanowi również umiejscowienie akcji w Krakowie. Pojawiające się znane nazwy zdecydowanie ułatwiły mi wyobrażenie sobie sytuacji. Na dodatek sprawiły, że mimowolnie zapałałam do "Klubu Matek Swatek" swojego rodzaju sentymentem. Nie oznacza to oczywiście, że powieść pozbawiona jest wad. Nie, zdarzają się momenty niezrozumiałe i niepotrzebne, ale oryginalni bohaterowie zdecydowanie to rekompensują. Warto również wspomnieć o uroczej oprawie graficznej. Lubię prostotę i jasne, pastelowe kolory, dlatego okładka idealnie wpasowała się w mój gust.  

Podsumowując, uważam, że "Klub Matek Swatek" to ciepła, pełna humoru opowieść, która powinna zadowolić zarówno córki jak i matki.  Jest to powieść, którą czyta się lekko i przyjemnie, a po skończonej lekturze myśli się o niej z pewnym sentymentem. Z przyjemnością sięgnę po kolejną część, która na polskim rynku ukaże się już 5 września. 


8/10 


Książkę miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości wyd. Otwarte

sobota, 27 sierpnia 2011

Zapowiedzi, wrzesień 2011

Sierpień nie ubłagalnie gna ku końcowi. Dwa miesiące wakacji minęły pozostawiając po sobie jedynie masę wspomnień - tych miłych i tych nieco mniej, a od rozpoczęcia roku szkolnego dzielą nas już jedynie dni. Wrzesień nie rysuje się jednak jedynie w ciemnych barwach. Jest on chyba jednym z najbardziej obfitujących w ciekawe premiery miesięcy o czym doprawdy trudno zapomnieć. Pozostaje jedynie pytanie; kiedy uda się to wszystko przeczytać? 

 Oddech nocy 

Życie siedemnastoletniej Kelley kręci się wokół teatru. Już niebawem premiera „Snu nocy letniej” Szekspira, w którym dziewczyna, zrządzeniem losu, dostała rolę Tytanii, władczyni elfów... Nim jednak uniesie się kurtyna, Kelley pozna kogoś, kto na zawsze zmieni jej życie. Sonny Flannery jest podrzutkiem, śmiertelnym dzieckiem wychowanym przez Faerie. Wraz dwunastoma podobnymi sobie istotami, Sonny czuwa nad bezpieczeństwem bramy łączącej światy śmiertelników i elfów. W niektóre noce w roku granice między rzeczywistościami zacierają się w niebezpieczny sposób... Dwie rasy nieśmiertelnych nieustająco balansują na krawędzi wojny, a dwór Unseelie, posunie się do każdego podstępu, by tylko wedrzeć się do świata ludzi.
21.09.2011 r.

Porwana w mrok

Żeby być razem, chcą zmienić przeszłość. Ale nawet wieczność to za mało, żeby zmienić siebie…
Nastasya wygląda jak każda inna siedemnastolatka, ale żyje od wieków – bez sensu, bez celu, bez radości.
Zmęczona swoim wiecznym życiem wypełnionym imprezowaniem, zaszywa się w miejscu przeznaczonym dla takich jak ona nieśmiertelnych, którzy chcą coś zmienić. Tu uczy się panować nad swoją magią. Znajduje spokój. I miłość do seksownego i tajemniczego Reyna. Ale dawne życie upomina się o Nastasyę i wciąga w mrok gęstniejący w jej nieśmiertelnej duszy. Mrok, który może pochłonąć ją i Reyna… 
27.09.2011 r.

Demony. Pokusa

Gdybyś musiała wybrać pomiędzy Niebem a Piekłem, co byś wybrała? … Jesteś pewna? Frannie Cavanaugh to porządna dziewczyna, choć nie bez skazy. Zawsze trzymała wszystkich na dystans – nawet najbliższych przyjaciół – i wydaje się, że ostatni rok w liceum będzie taki sam… do chwili, gdy do jej klasy trafia Luc Cain. Nikt nie wie, skąd pochodzi nowy uczeń, ale Frannie najwyraźniej coś do niego przyciąga. Nie wie, niestety, że jego mocodawcami są siły piekielne, i że ona sama posiada wyjątkowe umiejętności, które władcę Piekła przyprawiają o dreszcz podniecenia. Luc ma za zadanie przywieść ją do grzechu, a jest niesamowitym przystojniakiem. Niefortunnie dla Luca, Niebiosa mają inne plany. Anioł Gabe za wszelką cenę będzie się starał popsuć Lucowi szyki. Niebawem się okazuje, że walczą nie tylko o duszę dziewczyny. Jeśli jednak Luc przegra, wszyscy będą musieli zapłacić piekielnie wysoką cenę. Pierwszy tom cyklu.
21.09.2011 r. 

Pomiędzy

Śmierć nas nie rozłączy...
Unosząc się w wodach ciemnej rzeki, Amelia jest świadoma tylko jednego – tego, że nie żyje. Nie wie, kim była przed śmiercią, nie wie, dlaczego i w jaki sposób umarła. Skazana na wieczne dryfowanie w bezczasie, zamknięta w pułapce, Amelia jest tylko szeptem w mroku, cichym, nieszczęśliwym cieniem dziewczyny, którą kiedyś, być może, była.
Nagle wszystko się zmienia.
Jako duch, Amelia nie może pomóc chłopakowi, który tonie w bezdennej rzece. Może tylko życzyć mu szczęścia. A jednak, w krótkiej chwili porozumienia, która nigdy nie powinna nastąpić, dzieje się coś dziwnego i Joshua nie umiera.
Kim jest Amelia? Kto skazał ją na śmierć? Zafascynowany cieniem chłopak angażuje się bez pamięci w dziwny związek, żyjąc nadzieją na to, że któregoś dnia wspólnie z Amelią rozwikła jej zagadkę. Chwile szczęścia są krótkie, przyszłość zaś niemożliwa... Zły duch imieniem Eli chce za wszelką cenę wciągnąć zmarłą dziewczynę z powrotem w otchłań. Tym razem na zawsze. 
21.09.2011 r. 

Jutro 3. W objęciach chłodu

Mam na imię Ellie. Nie jestem już tą samą dziewczyną, która mieszkała z rodzicami w Wirrawee. Nikt z nas nie jest już taki sam. 
Boimy się, ale jesteśmy silni i nie tak łatwo nas złamać. Nie chcemy być martwymi bohaterami. Wydaje mi się, że w obliczu niebezpieczeństwa będziemy musieli robić rzeczy naprawdę straszne. Ale nie wiem, jak daleko możemy się posunąć, żeby ocalić najbliższych. I czy będę w stanie kochać kogoś, kto nie zawahał się zabić?
Choć nadciąga chłód, jutro może być naprawdę gorąco.
21.09.2011 r.

Bezimienna 

Współczesna powieść przygodowa z wątkami paranormalnymi. Zuzanna, adoptowana przez pewną rodzinę, jest nieśmiała i zakompleksiona. Ale potrafi słyszeć ludzkie myśli i ma niezwykły kontakt z przyrodą: w momentach zagrożenia kwiaty i drzewa pomagają jej... Dziewczynka jest bowiem następczynią wielkiego rodu „władców natury” i została ukryta na Ziemi, aby ocalić ją przed siłami zła. Wciągająca fabuła z mądrym przesłaniem, że jesteśmy częścią natury, a od urody i popularności ważniejszy jest nasz charakter. 
21.09.2011 r.

Blask nocy

Rozdarta pomiędzy dwoma chłopakami, zbuntowana przeciwko swemu przeznaczeniu dziewczyna nocą zmienia się w piękną i groźną Strażniczkę swojej rasy.
Uwięziona przez swoich zaciekłych wrogów Calla jest przekonana, że to koniec. Ale dostaje wybór - i szansę, by zniszczyć swoich dawnych mistrzów, potężnych czarowników, panów życia i śmierci młodych Strażników. By uratować swój klan i uwolnić Rena. Czy Ren jest jednak wart ryzyka? Czy Shay stanie u jej boku, nawet jeśli zwątpi w jej uczucie?Calla sama musi zdecydować, która bitwa jest godna walki i ile prób zniesie prawdziwa miłość. 
15.09.2011 r.

Akademia wampirów. W mocy ducha

Na Syberii usłyszałam, że istnieje sposób, aby przywrócić Dymitra do dawnej postaci dampira. Niestety, jedyną osobą, która mogła nam pomóc, był przestępca. Nie byle jaki przestępca, bo sam Wiktor Daszkow. Moroj królewskiego rodu, który kiedyś torturował Lissę. Zamierzałyśmy uwolnić śmiertelnego wroga.
Po straceńczej wyprawie na Syberię Rosę Hathaway wróciła do domu, do Akademii Świętego Władimira. Czekają ją końcowe egzaminy i życie poza bezpiecznymi murami szkoły. Tego od zawsze pragnęła, ale trudno jej się cieszyć ze świadomością, że on gdzieś tam jest. Dymitr, którego niegdyś kochała i którego nie zdołała zabić. Dziewczyna nie może też zapomnieć, że istnieje sposób, by pomóc ukochanemu. Jednak wiąże się on z podjęciem straszliwego ryzyka. 
07.09.2011 r.

Bez skazy. Pretty little liars

NIE CIESZ SIĘ ZA WCZEŚNIE. TO JESZCZE NIE KONIEC.
A.

Śledztwo w sprawie zniknięcia Alison przybiera nieoczekiwany obrót. Do Rosewood powraca Toby, który jest jak czarny kot – zawsze zwiastuje kłopoty. Aria, Emily, Spencer i Hanna tracą grunt pod nogami.
Dziewczyny muszą połączyć siły, ale czy potrafią sobie zaufać? 
07.09.2011 r.

Monster High. Upiór z sąsiedztwa

Drugie spotkanie z uczniami niezwykłej szkoły Merston High, w której nikt niczego nie może być pewny. Nawet Cleo (Cleopatra de Nile), która dotąd niepodzielnie królowała na szkolnych korytarzach, mając poddanych zarówno wśród RAD-owców, czyli członków Ruchu Atrakcyjnie Dziwnych, jak i nudnej reszty, czyli normaliów – czuje się zagrożona. Od niedawna to dwie inne dziewczyny – Frankie Stein i Melody Carver – są na ustach wszystkich. Wspólnie z Brettem kręcą film, który ma przekonać normalsów, że potwory nie są takie straszne, jak je malują. Czy córka faraona Cleo odzyska władzę w szkole? Czy film wypromuje dziwność na hit sezonu? A może zaczniesz się zastanawiać, czy ten chłopak z sąsiedztwa nie jest czasem upiorem…?
07.09. 2011r.

Bestia

Jestem bestią.
Bestią. Niezupełnie wilkiem, niedźwiedziem, gorylem czy psem, ale czymś zupełnie nowym – okropnym stworzeniem, chodzącym na dwóch łapach. Stworzeniem z kłami i pazurami, któremu włosy wyrastają z każdego pora skóry. Jestem potworem.
Myślicie, że mówię o świecie baśni? Mylicie się. Miejsce – Nowy Jork. Czas – teraz. To nie jest ułomność, ani choroba. Pozostanę już taki na zawsze – zniszczony – jeśli nie uda mi się zdjąć czaru.
Tak, czaru, który rzuciła na mnie ta wiedźma z lekcji angielskiego. Dlaczego zmieniła mnie w bestię, która ukrywa się w dzień i grasuje w nocy? Powiem wam. Opowiem wam, jak byłem Kylem Kingsburym, gościem, z którym każdy chciałby zamienić się na miejsca. Miałem pieniądze, świetny wygląd i idealne życie. A potem opowiem wam, jak stałem się doskonale… potworny. 
07.09.2011 r.

Na którą premierę czekacie z największą niecierpliwością?

Jak widzicie koniec wakacji przyniósł zmiany również na blogu. Jak wam się podoba nowy szablon? 

piątek, 26 sierpnia 2011

Chłopak z sąsiedztwa - Meg Cabot

TYTUŁ: Chłopak z sąsiedztwa  
TYTUŁ ORYGINAŁU: The boy next door
AUTOR: Meg Cabot
WYDAWNICTWO: Amber


Meg Cabot , a właściwie Meggin Patricia Cabot, znana również pod pseudonimami Jenny Carroll lub Patricia Cabot, to znana amerykańska autorka komedii romantycznych dla młodzieży i dorosłych. Obecnie mieszka w Key West na Florydzie, gdzie przeniosła się z Nowego Jorku tuż po zamachu na World Trade Center. Meg Cabot napisała ponad 40 książek, z których zdecydowanie największą sławą cieszy się cykl "Pamiętnik księżniczki", jest również współtwórczynią scenariuszy adaptacji jednej ze swoich powieści oraz  "Księżniczki na lodzie". Obecnie pracuje głównie nad kontynuacją "Porzuconych".

Mel Fuller  jest ambitną, pełną życia kobietą przed trzydziestką. W przeciwieństwie do większości swoich znajomych, wyjechała z rodzinnego miasteczka i zamieszkała w Nowym Jorku, na dodatek znalazła dobrze płatną pracę w gazecie w kolumnie plotkarskiej (choć nie ukrywa, że nieustanne pisanie o gwiazdach jest zdecydowanie poniżej jej ambicji). Jedynym zmartwieniem Mel jest więc brak życiowego partnera i nagminnie otrzymywane upomnienie o spóźnienia z Działu Kadr. Wszystko jednak zmienia się w chwili, gdy sąsiadka Mel zostaje zaatakowana we własnym mieszkaniu. Starsza kobieta zapada w śpiączkę,  a na dziewczynę spada obowiązek opieki nad zwierzętami i znalezienia najbliższego krewnego kobiety.

Tyle, że Max Friedlander ani myśli opiekować się pupilami swojej ciotki, tym bardziej, że w chwili, gdy dochodzi do wypadku wyjeżdża z Nowego Jorku wraz z super modelką Vivicą  Z drugiej jednak strony fortuna kobiety nie pozwala mu zbagatelizować sytuacji. Przywołując historię dawno wykonanej przysługi, Max zmusza swojego znajomego ze studiów by  wcielił się w jego rolę. Nie przypuszcza jednak jakie wiążą się z tym konsekwencji. John Trent wbrew samemu sobie zaczyna darzyć Mel głębszym uczuciem. Zanim jednak znajduje odwagę by wyznać jej prawdę, jest już za późno. Melissa myśli, że John to w rzeczywistości sławny fotograf - Max Friedlander. Czy kiedy prawda wyjdzie na jaw, dziewczyna będzie w stanie mu wybaczyć? Kim jest morderca-transwestyta? I kto tak naprawdę stoi za napaścią na panią Friedlander?

O Meg Cabot słyszał już chyba każdy. Jej nazwisko jest rozpoznawalne nie tylko wśród moli książkowych, ale także i tych, którzy rzadko sięgają po coś do czytania. Mimo wszystko jednak myśląc o Meg Cabot, wbrew samej sobie, od razu nasuwa mi się literatura młodzieżowa. Po powieści owej autorki przeznaczone raczej dla starszych czytelników, sięgam jedynie sporadycznie, zwykle z marnym efektem. Być może stoi za tym uprzedzenie, być może powód jest bardziej skomplikowany, faktem pozostaje jednak, że nie rzadko zagłębiając się w lekturę, mam ochotę zakończyć ją po kilkunastu stronach. Tak też i było w tym przypadku.

Już po otwarciu książki miałam ochotę odrzucić ją na bok.  Powieści składające się jedynie z maili tudzież komunikatorów internetowych, budzą mój wewnętrzny sprzeciw. Lubię ciągnące się w nieskończoność opisy i potrzebuję kłębowiska myśli oraz emocji zawarte w prostych słowach... A tego, bez względu na to jak bardzo stara się autorka, nie da się zamieścić w mailach, które z założenia służą przecież do przesyłania krótkich, treściwych informacji.  Postanowiłam jednak, że nie będę skreślać książki tylko i wyłącznie dlatego, że z założenia nie sięgam po podobne pozycje. Że bez względu na uprzedzenia, dam "Chłopakowi z sąsiedztwa" drugą szansę".

Muszę przyznać, że Meg Cabot pozytywnie mnie zaskoczyła. Wbrew wszelkim moim przeczuciom książkę udało mi się przeczytać i to bez większego trudu. Po krótkim czasie, poświęconym głównie wyrzuceniem z głowy zbędnych uprzedzeń, lekturę czytało się lekko i przyjemnie. Owszem, "Chłopak z sąsiedztwa" z pewnością  nie jest powieścią, którą się pochłania z wypiekami na twarzy, ale nie jest też ona pozbawiona uroku. Właściwie, na swój własny, oryginalny sposób jest wyjątkowa. 

Największym mankamentem powieści jest główna bohaterka. Być może winę ponosi za to styl jakim posługuje się autorka - który w każdej książce jest taki sam - ale  wszystkie postacie wykreowane przez panią Cabot można włożyć do tej samej szuflady. Pełne kompleksów, nieco roztrzepane, nie do końca zdające sobie sprawę ze swojego uroku, między szesnastym a trzydziestym rokiem życia - w zależności od tego czy powieść kierowana jest ku nastolatkom czy nieco dojrzalszym kobietą. Każda powieść autorki zdecydowanie zyskałaby na uroku, gdyby pani Cabot zdecydowała się na pewną zmianę. Nie mam tu na myśli czegoś gruntownego. Ale jedna, nawet niewielka zmiana z pewnością by nie zaszkodziła.

"Chłopak z sąsiedztwa" broni się przede wszystkim fabułą. Absurdalną fabułą, bez szans na to by znaleźć odzwierciedlenie w codziennym życiu, która nie raz wywołuje mimowolny uśmiech na ustach. Niecodzienne wydarzenia wplecione w zwykłe, szare życie zdecydowanie służą odpoczynkowi. 

"Chłopak z sąsiedztwa" jest moim kolejnym z kolei spotkaniem z nieco dojrzalszą twórczością autorki. Nie ukrywam, że w przeciwieństwie do literatury młodzieżowej pióra Meg Cabot, nie należą one do moich ulubionych. Z czystym sumieniem mogę jednak stwierdzić, że jak nic innego poprawiają one humor w dni, kiedy wszystko maluje się w czarnych barwach. Niebanalny styl autorki sprawia, że lektura staje się czystą przyjemnością. 

6/10

Moi drodzy!   Jutro i w niedzielę tj. 27 i 28 sierpnia na portalu www.woblink.com za symboliczną złotówkę będzie można pobrać e-book bestsellera Vadima Makarenki pt. "Tajne służby kapitalizmu" Zainteresowanych odsyłam na stronę portalu.


P.S. Czy u Was też jest tak gorąco? 
  

wtorek, 23 sierpnia 2011

Coś pożyczonego - Emily Giffin

TYTUŁ: Coś pożyczonego 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Something Borrowed
AUTOR: Emily Giffin
WYDAWNICTWO: Otwarte



Emily Giffin to amerykańska autorka, która dla pisarstwa porzuciła swoją karierę prawniczą. Po wyprowadzce z Nowego Jorku do Londynu udało jej się podpisać kontrakt z wydawcą na dwie książki ("Something Borrowed" oraz "Something Blue"), które odniosły zaskakujący sukces i wkrótce znalazły się na szczycie listy bestsellerów  „The New York Times”. W Polsce wszystkie powieści autorki ukazały się pod nakładem wydawnictwa Otwartego. W 2011 roku na ekrany kin weszła również ekranizacja książki Giffin "Pożyczony narzeczony", w której główne role grają Ginnifer Goodwin i Kate Hudson.

Rachel i Darcy przyjaźniły się od dziecka. Ich relacje nigdy nie były idealne, ale wbrew wszelkim przeciwnością, mimo upływu lat, wciąż są sobie równie bliskie i zawsze mogą na sobie polegać.  Racjonalna, odpowiedzialna Rachel pragnąca nade wszystko stabilizacji i pełna życia, tryskająca energią Darcy, uwielbiająca smak nowości. Przeciętność i doskonałość. W dniu swoich trzydziestych urodzin Rachel dostrzega jak bardzo jej życie różni się od tego, które sobie wymarzyła. W przeciwieństwie do przyjaciółki nie czerpie satysfakcji z wykonywanej pracy, nie ma też dwójki dzieci ani męża, a co gorsza, żadnej perspektywy na to, aby obecny stan uległ zmianie. Jedyne co posiada to silne poczucie stabilizacji i spokój, a i to zostaje jej odebrane.

Po przyjęciu z okazji swoich urodzin, Rachel budzi się u boku narzeczonego Darcy - Deksa.Zrozpaczona stara się jak najszybciej zapomnieć o feralnej nocy, zrzucając winę na alkohol.  Niestety, wbrew samej sobie zaczyna żywić do Deksa gorętsze uczucie, wkrótce wikła się również z mężczyzną w romans. Znalazłszy się w nowej sytuacji, nękana wyrzutami sumienia Rachel spogląda na swoje życie z boku i odkrywa zaskakującą prawdę. Prawdę, która zaważy nie tylko na jej związku z Deksem, ale także na wieloletniej przyjaźni z Darcy. 
„Nauczyłam się jednak, że sami tworzymy własne szczęście i że sięgnięcie po coś, czego pragniemy, oznacza również utratę czegoś innego. A kiedy gra toczy się o wysoką stawkę, strata może być bardzo dotkliwa.” 

Zdrada to wbrew pozorom pojęcie o szerokim znaczeniu. Dla jednych jest ona jedynie niedochowaniem wierności partnerskiej, dla innych odstąpieniem od swoich wartości. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy aby dopuścić się zdrady potrzebne są czyny, jeszcze gorsze jest jednak jej "stopniowanie" i ustalenie górnej granicy, której przekroczenie równoznaczne jest z brakiem wybaczenia. Bez względu na to nie da się jednak zaprzeczyć, że Rachel  zdradziła Darcy. Jest to równie oczywiste jak fakt, że niebo jest niebieskie, a wierzenie, że podczas ślubu powinno się posiadać coś pożyczonego wcale nie ma na myśli narzeczonego. Mimo wszystko jednak, zagłębiając się w historię, doprawdy trudno mi myśleć o postępku Rachel jako o czymś niewybaczalnym.

Rachel to bohaterka, w której każdy z nas chciałby widzieć przyjaciółkę. Lojalna, zorganizowana osoba, która bez względu na wszystko jest zawsze obok gdy się tego potrzebuje. Choć sama się sobie dziwię, moje poglądy nie zmieniły się w chwili, gdy skończyłam czytać "Coś pożyczonego". Owszem zdradziła Darcy, ale jej występek jakoś blednie w oczach porównując go do tego ile przeżyła u boku swojej najlepszej przyjaciółki. 
„Te obrazy pamiętam najlepiej. Są jak zdjęcia byłych chłopaków, które rozpaczliwie pragniesz wyrzucić, lecz nie możesz się na to zdobyć. Więc zamiast tego przechowujesz je w starym pudełku po butach w głębi szafy, dochodząc do wniosku, że nie zaszkodzi je mieć. Po prostu na wypadek gdybyś pewnego dnia zapragnęła otworzyć to pudełko i przypomnieć sobie stare dobre czasy.”

Darcy jest bowiem jej totalnym przeciwieństwem. To  osoba, którą w normalnym życiu pozornie otaczają dziesiątki ludzi, ale która w najtrudniejszym momencie zostaje pozostawiona sama sobie. Dążąca do wyznaczonych sobie celów po trupach, wiecznie pragnąca znajdować się w centrum zainteresowania. Najpiękniejsza, najmądrzejsza, najlepsza... Idealna. Mimo że początkowo starałam się wykrzesać  współczucie do jej osoby, w końcu się poddałam. Darcy to postać, której prawdziwa twarz nie jest widoczna na pierwszy rzut oka. Pod powłoką idealności, kryje się osoba egoistyczna, zapatrzona w czubek własnego nosa, a przez to niezwykle irytująca. 

"Coś pożyczonego" wbrew pozorom nie jest kolejną opowieścią o trudnej miłości, której finał znajduje się przed ołtarzem. Nie jest to również historia o zdradzie, choć zdecydowanie jest już to stwierdzenie bliższe prawdy. "Coś pożyczonego" to napisana lekkim, przyjemnym językiem, z nutką humoru powieść o toksycznej przyjaźni. Historia Rachel i Darcy pokazuje, że drobne wydarzenia z przeszłości, kształtują naszą przyszłość, także to kim się staniemy. Jestem usatysfakcjonowana lekturą. Zachwycił mnie styl autorki, a także jej zdolność do zawierania w prostych słowach istotnych prawd.

"Coś pożyczonego" to lektura dla każdego. Bo kto z nas nie znał w swoim życiu Darcy? Kto nie znalazł się nigdy w położeniu podobnym do tego Rachel? Tak jak już pisałam jestem zachwycona powieścią pani Giffin i nie żałuję czasu, który jej poświęciłam. Z przyjemnością zanurzę się również po raz kolejny w twórczości autorki.

9/10 

niedziela, 21 sierpnia 2011

Gone. Zniknęli. Faza druga: Głód - Michael Grant

TYTUŁ: Gone. Zniknęli. Faza druga: Głód 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Hunger
AUTOR: Michael Grant
WYDAWNICTWO:
Jaguar


Michael Grant to amerykański pisarz urodzony w 1943 roku. Od wielu lat jest szczęśliwym mężem K. A. Applegate wraz z którą stworzył serię o Animorfach. Większość życia  spędził "na walizkach". Nawet jako osoba dorosła nigdzie nie zagrzał miejsca dłużej. Po części dlatego właśnie został pisarzem. Jego największym marzeniem jest całoroczna podróż dookoła świata, po wszystkich kontynentach. Obecnie skupia się jednak na pracy nad kolejnymi częściami serii "Gone".

Każdy koszmar zaczyna się stosunkowo zwyczajnie. Świeże wspomnienia codzienne życia dają nam poczucie pozornego bezpieczeństwa i sprawiają, że wszystko wkoło wydaje się nierealne, a przez to łatwiejsze do zniesienia. Dorośli zniknęli? Nie ma sprawy, prędzej czy później i tak  muszę wrócić. Nieubłaganie zbliża się zagrożenie spoza terenów miasteczka Perdido Beach? W każdej sekundzie może przecież nadciągnąć pomoc spoza murów, poza tym istnieje jeszcze Uzdrowicielka, która, w najgorszym wypadku, przyniesie pomoc w cierpieniu. Przychodzi jednak moment, w którym do świadomości dociera fakt, że koszmar tak naprawdę jest rzeczywistością. Że bez względu na wszystko trzeba się pogodzić z faktem, że świat, który do tej pory się znało nie istnieje. Że zastąpił go ETAP.

"Drake ani drgnął.Wzniósł pistolet, starannie wycelował i strzelił. Bam, bam, bam. Z każdym strzałem robił krok d przodu. Josh załkał ze strachu. Bam, bam, bam. Za każdym razem huk oszołamiał. Za każdym razem z lufy błyskał ogień, oświetlając zimne, puste oczy Drake'a"

Od wielkiej bitwy w Perdido Beach minęły trzy miesiące. Mieszkańcy stracili już nadzieję na to, że w niedalekiej przyszłości nadciągnie pomoc, coraz więcej osób decyduje się również na to by w dniu swoich piętnastych urodzin bez względu na konsekwencję wydostać się z ETAP-u. Dźwigający na swoich barkach ciężar odpowiedzialności za ponad trzysta dzieciaków Sam Temple nie ma więc łatwego zadania. Tym bardziej, że konflikt między Perdido Beach, a Coates Academy nasila się. Po napadzie na sklep to jednak walka z wszechobecnym Głodem staje się głównym problemem.  Żywność z dnia na dzień wydaje się kurczyć, a czasy w których dzieciaki grymasiły nad niesmacznym posiłkiem stały się jedynie odległym wspomnieniem. Gdyby tego było mało, okoliczne pola zostały zaatakowane przez zmutowane dżdżownice,  które atakują każdego kto tylko postawi stopę na ich terytorium.

Podczas, gdy Sam, Edilio, Astrid i Quinn starają się w jakiś sposób zdobyć pożywienie, pozostali mieszkańcy zmagają się z własnymi problemami. Mary walczy z nasilającą się chorobą, która powoli wyniszcza jej organizm, z kolei Albert stara się przekonać innych do tego, że zamiast walczyć, powinni zaakceptować obecną sytuację i stworzyć świat na nowych zasadach. Nie są to jednak jedyne przeciwności z którymi muszą poradzić sobie bohaterowie. Ciemność wciąż kieruje poczynaniami Lany, Caine'a  i Drake'a, w ETAP-ie pojawiają się kolejne dzieciaki obdarzone nadnaturalnymi zdolnościami, a w Perdido Beach nasila się konflikt między normalnymi i mutantami. Śmierć nie jest końcem wszystkiego, a oni już wkrótce się o tym przekonają. 

Michael Grant otworzył mi oczy i zamknął usta.  Przeraża mnie tor, którym podąża jego wyobraźnia, równocześnie jednak zachwycają mnie jego słowa. To zadziwiające, ale pomimo iż przecież zdołałam już pochłonąć dwa tomy "Gone" a tym samym poznać także nieco autora, nie jestem w stanie przewidzieć co wydarzy się dalej.  Zresztą, prawdę mówiąc nie wiem czy bym tego chciała.  Kto dobrowolnie zdecydowałby się na to by pozbawić się tego elementu zaskoczenia, który jest nierozerwalnym elementem twórczości pana Granta?

„Tego dnia uświadomił sobie podstawową prawdę: inni nie mogą cię usidlić, usidlić może cię tylko własny strach. Sprzeciwisz się, to wygrasz.” 


Bohaterami "Głodu" są postacie, które już poznaliśmy i których nie znamy równocześnie. Żeby było ciekawiej, sprzeczność ta tyczy się jednej osoby. Pan Grant z zadziwiającą łatwością, bez zbędnych słów przeprowadził metamorfozę kilkunastu bohaterów, wprawiając w nas stan  oszołomienia i początkowej dezorientacji. Poczynań tych postaci nie da się  przewidzieć, choć uwierzcie mi - próbowałam. Same próby jednak tutaj nie wystarczą, efektem tych moich było jedynie to, że dziesiątki osób spisałam na straty tylko i wyłącznie po to by po chwili przekonać się, że popełniłam błąd.  Nie to jednak stanowi największą zagadkę, ale fakt, że tak wielkie zmiany przychodzą autorowi w sposób naturalny. Czytamy o tym, ze ktoś kogoś zabił, po czym po chwili z powrotem stał się jednym z tych "dobrych", ale zamiast się dziwić myślimy tylko "tak musiało być, inna opcja nie wchodziła w ogóle w grę".  

Tak jak i w przypadku pierwszej części, tak i w "Głodzie" autor nie pozostawia miejsca na nudę., której pod koniec powieści zresztą niemal zaczyna nam brakować. Akcja pędzi z zawrotną szybkością, zwalniając na chwilę tylko i wyłącznie po to by nieco odpocząć, zmylić czytelnika, po czym ruszyć do przodu z jeszcze większą prędkością. Michael Grant nie rezygnuje jednak z wplataniem do historii bardziej codziennych sytuacji. Czym byłaby lektura młodzieżowa bez problemów z którymi stykamy się na co dzień. Czym byłaby bez miłości, zdrady czy przyjaźni?

O ile w przypadku "Niepokoju" odczułam pewien niedosyt, o tyle "Głodem" autor zaspokoił mój apetyt. Spędziłam cudowne godziny przy lekturze, delektując się każdym słowem, od czasu do czasu mocniej zaciskając pięści czy przygryzając wargi ze zdenerwowania.  "Głód" to idealna pozycja dla czytelnika, nie tylko tego młodszego. Tych wciąż nie do końca przekonanych zachęcam do lektury, uprzedzając jednak, że wyjście z ETAP-u jest trudniejsze niż może się wydawać. 


9/10 

piątek, 19 sierpnia 2011

Konkurs Trzech Życzeń

Pamiętacie recenzję "Złudnych marzeń"? Czy po ostatnim zdaniu poczuliście silną potrzebę by sami chwycić powieść w swoje ręce?  Jeśli tak, czeka Was miła niespodzianka. Wydawnictwo Bukowy Las wraz z portalem Sztukater stawia przed Wami możliwość lektury obu powieści pani Bullen. Wystarczy napisać esej, nie dłuższy jednak niż 3600 znaków, na temat: Gdybyś dostała magiczną sukienkę, o co byś poprosiła?, a następnie wysłać gotową pracę na maila  konkurs@bukowylas.pl. Zgłoszenia można wysyłać do dnia 30 września, a szczegóły znajdziecie tutaj.  



Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam powodzenia.  

czwartek, 18 sierpnia 2011

Stosik 08/2011

Dzień spędzony z moją kochaną panną M. zaowocował kilkoma nowymi pozycjami wyciągniętymi wprost spod łóżka. Jak widzicie zawsze znajdzie się ktoś kto zadba o to by zapewnić mi dobrą lekturę, ażebym przypadkiem nie zaczęła się nudzić.

 Od góry:

1. Coś pożyczonego - Emily Giffin
2. Chłopak z sąsiedztwa - Meg Cabot 
 3. Weronika postanawia umrzeć - Paolo Coelho
4. Pocałunek o Północy - Lara Adrian
5. Ja cię kocham a ty śpisz wampirze - Kerrelyn Sparks
6. Złudne marzenia - Alexandra Bullen (Otrzymane od wyd. Bukowy Las. Achy i ochy na temat książki przeczytacie o tu)
7. Monster High. Upiorna  szkoła - Lisi Harrison (Również otrzymane od wyd. Bukowy Las. Recenzja tutaj)

Kolejna recenzja (Gone) pojawi się prawdopodobnie w niedzielę, albo nawet później. Niestety jutro czeka mnie smutny obowiązek uczestnictwa na pogrzebie w rodzinie, a sobota jest dniem również przeznaczonym na rodzinny wyjazd, ale tym razem na szczęście o zdecydowanie odmiennym charakterze.

Swoją drogą to zadziwiające jak jedna z pozoru nic nie znacząca chwila odmienia nasze poglądy na pewne sprawy. Życie nie jest wieczne i niestety nie ma żadnej bariery wiekowej, którą musi się przekroczyć, żeby się o tym przekonać.  

środa, 17 sierpnia 2011

Monster High. Upiorna szkoła - Lisi Harrison

TYTUŁ: Monster High. Upiorna szkoła 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Monster High
AUTOR: Lisi Harrison
WYDAWNICTWO: Bukowy Las


Lisi Harrison to znana autorka literatury młodzieżowej, kojarzona w Polsce głównie dzięki takim serią jak "Elita" czy "Alfa". Jej kariera zawodowa ma początek w Nowym Jorku i tyczy się produkcji programów dla stacji MTV. Obecnie autorka mieszka jednak w Kalifornii, gdzie w pełni poświęca się pisaniu kolejnych części "Monster High".

Melody Carver zawsze była inna od reszty swojej idealnej rodziny. W przeciwieństwie do starszej siostry nie mogła pochwalić się popularnością czy szczególnym zainteresowaniem płci męskiej. Po usunięciu garbu z nosa, pozbyciu się częstych ataków astmy i przeprowadzce ze słonecznego Beverly Hills do Salem w stanie Oregona, Melody zyskuje jednak szansę na  lepsze życie. Dziewczyna nie czuje się jednak komfortowo w nowej roli. Wbrew temu co myślała wcale nie zyskuje większej pewności siebie, nękają ją również obawy, że Bekka przyjaźni się z nią tylko i wyłącznie ze względu na jej wygląd. Jedyną osobą przy której Melody może być sobą jest Jackson - atrakcyjny sąsiad, wzbudzający u dziewczyny gorętsze uczucia. Tyle, że nawet on skrywa przed Melody swoją prawdziwą twarz.

Frankie Stein mieszka w Salem od urodzenia czyli dokładnie piętnaście lat. Jest normalną nastolatką, wzdychającą w ukryciu do Justina Biebera i słuchającą nałogowo Lady Gagi. Jedyne co różni ją od rówieśników to fakt, że jej skóra ma lekko miętowy odcień, a części jej ciała zostały zszyte ze sobą grubymi nićmi. Frankie jest jednak dumna z tego kim jest i jaka jest i właśnie dlatego, korzystając z rad nastoletnich magazynów by bez względu na wszystko pozostać sobą,  postanawia pokazać światu swoją prawdziwą twarz, a jeśli nie światu to przynajmniej całej szkole. Pierwsza próba nie rzuca jednak przychylnego światła na sprawę. Pod grubą warstwą makijażu, Frankie zaczyna życie wśród normalsów: zyskuje przyjaciół i zakochuje się w chłopaku - którego serce jest już jednak zajęte.

Frankie i Melody to dwie zupełnie różne osoby. Dzieli je wszystko - kolor skóry, styl ubierania czy sposób w jaki doładowują swoje energie. Łączy je to, że obie pragną inności. Czy we współczesnym świecie "inne" musi być synonimem słowa "złe"? Czy Frankie uda się przekonać do siebie  rówieśników? I jakie jeszcze sekrety kryje Salem przed swoimi mieszkańcami?

"Nie bądź jak inni - Wyróżnij się z tłumu!" 
Muszę przyznać, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłam  zapowiedź "Monster High", pierwsza myśl jaka pojawiła się w mojej głowie to Co? z wielkim znakiem zapytania na końcu. Potwory? Imię jednej z głównej bohaterek, który automatycznie kojarzy się z Frankensteinem? I jeszcze trupia czaszka na okładce? Cóż, to zdecydowanie nie są moje klimaty. Później jednak zagłębiłam się w recenzjach, które wychwalały "Monster High". Nawet wtedy nie byłam jednak zdecydowana by sięgnąć po powieść pani Harrison. Ostatecznie do lektury przekonał mnie fakt, że Lisi Harrison jest autorką znanej serii "Elita", którą jeszcze kilka lat temu nałogowo czytałam.

Tak jak i w poprzednich seriach autorki, tak i w "Monster High" bohaterzy to piętnastoletni nastolatkowie, borykający się ze znanymi nam problemami - pierwsze gorące uczucie, potrzeba akceptacji ze strony rówieśników czy choćby trudna sztuka wpasowania się w tłum pozostając równocześnie sobą - niestety są oni nieco stereotypowi. Mamy więc królową szkoły wraz ze swoim dworem, nastolatkę która boleśnie potrzebuje akceptacji i faceta, który zostaje skreślony tylko i wyłącznie dlatego, że posiada kilka mankamentów. 

Na szczęście jednak Lisi Harrison udało się wyjść z całej sytuacji z obronną ręką. Wprowadzając owych bohaterów do szkoły, którą doprawdy trudno nazwać zwyczajną - pełną wilkołaków, wampirów czy innych niezwykłych stworzeń jak choćby Kleopatra czy potomkowie Frankensteina i Gorgony - autorka czyni swoją powieścią ciekawą i niezaprzeczalnie oryginalną. Lisi Harrison umieszcza swoje postacie w świecie, którzy wszyscy znamy o czym doprawdy trudno zapomnieć biorąc pod uwagę fakt jak często pada słowo Facebooka, nazwisko jakiejś gwiazdy jak choćby Bieber czy wplatane między zdania, wersy ulubionych piosenek. Robi to jednak wszystko w tak umiejętny sposób, że wszystko to wydaje się nowe i nieznane, a przy tym równocześnie bardziej intrygujące. 

Fabuła książki jest ciekawa, ale nie zachwycająca. Nieco przydługi wstęp mógłby znużyć czytelnika, rekompensuje  to jednak lekki i przyjemny styl pisania autorki, który sprawia, że książkę czyta się szybko, od czasu do czasu przytupując do rytmu nadmienionych, znanym wszystkim melodii. Na szczęście na końcu powieści akcja nabiera tempa, wybuchając feerią kolorowych fajerwerków.  To jednak co ostatecznie przekonało mnie do powieści pani Harrison to fakt, że pod powłoką zwykłej, młodzieżowej powieści autorka niesie przesłanie - Inne niekoniecznie znaczy gorsze. 

"Żeby Być Kimś, Musisz Najpierw Być Sobą"* 
Na koniec warto również napomknąć o oryginalnej szacie graficznej. Okładka może co prawda nie wpasowuje się  w mój gust, ale za to zdecydowanie zwraca uwagę. Mieniąca się trupia czaszka czy ostry, jaskrawo różowy grzbiet zdecydowanie przyciągają wzrok. A chyba o to właśnie chodzi prawda?

"Monster High"  poleciłabym wszystkim tym, którzy w natłoku wampirów czy wilkołaków pragną zasmakować czegoś nowego. Powieść Lisi Harrison nie należy może do lektur szczególnie ambitnych, ale za to ciekawych i odpowiednich w sam raz na ciepłe, leniwe popołudnie. 

*William Szekspir

 7/10

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wyd. Bukowy Las za co serdecznie dziękuję.

niedziela, 14 sierpnia 2011

Złudne marzenia - Alexandra Bullen

TYTUŁ: Złudne marzenia 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Wishful Thinking
AUTOR: Alexandra Bullen
WYDAWNICTWO: Bukowy Las


Alexandra Bullen to młoda, amerykańska pisarka, która w 2010 roku zadebiutowała swoją pierwszą powieścią "Życzenie". W swoim krótkim życiu zajmowała się już wieloma rzeczami poczynając od instruktorki jogi czy kelnerki, a kończąc na recenzentce scenariuszy. Urodzona w Massachusetts, ukończyła studia w Nowym Jorku, na co dzień mieszka jednak na wyspie Martha’s Vineyard, gdzie umieszczona jest zresztą akcja jej drugiej powieści.

Hazel nie pamięta swojej matki. Jako niemowlę została oddana do adopcji, a kilka lat później jej adopcyjna matka zginęła w trakcie pożaru. Od tamtej pory wędruje między kolejnymi rodzinami zastępczymi, nie zagrzewając nigdzie dłużej miejsca. Wszystko to czyni ją osobą samotną i zamkniętą w sobie. Hazel nie wie kim jest, nie potrafi znaleźć swojego miejsca na ziemi, ani zbliżyć się do drugiej osoby. Kiedy więc los daje jej szanse na nowe życie, dziewczyna nie zamierza z niej zrezygnować. 

Dzień osiemnastych urodzin, jest dla Hazel chwilą przełomową. Otrzymuje od losu najpiękniejszy na świecie prezent - nazwisko swojej biologicznej matki i już kilka miesięcy później zyskuje okazję by ją poznać. Niestety zanim dochodzi do spotkania, kobieta umiera. Los jednak po raz kolejny uśmiecha się Hazel. Otrzymuje trzy olśniewająco piękne sukienki, które mogą spełnić jej trzy najskrytsze marzenia. Hazel cofa się o osiemnaście lat, do momentu, w którym jej matka dowiaduje się o ciąży.  Zaczyna wieść drugie, alternatywne życie u boku kobiety, której dotąd nie znała. Kim naprawdę jest matka Hazel? Dlaczego osiemnaście lat temu zdecydowała się na to by oddać dziecko do adopcji? I czy trzy życzenia wystarczą by na zawsze odmienić swój los?

Główna bohaterka, Hazel Snow, to osoba, która od pierwszych stron budzi u czytelnika sympatię, ale i współczucie. Alexandra Bullen w idealny sposób ukształtowała jej charakter, w którym doprawdy trudno nie dostrzec echa błędnie podjętych sprzed lat decyzji. Hazel jest więc osobą niezwykle cichą, samotną i dojrzałą jak na swój wiek. Na dodatek czytając kolejne rozdziały miałam wrażenie, że każdy jej ruch jest ostrożny i dokładnie przemyślany, zupełnie jakby bała się, że błędnie postawiony przyczyni się do natychmiastowego zaburzenia jej szczęścia. 

Trudno również nie dostrzec z jaką dokładnością autorka kreowała także innych bohaterów. To wprost niepokojące, ale jedyne uczucie jakie potrafiłam żywić  do osoby, które porzuciła swoje dziecko to współczucie. Śledziłam wzrokiem każde słowo, starając się znaleźć takie, które pozwoli mi ją znienawidzić i mi się to nie udało. Każda kolejna podjęta przeze mnie próba kończyła się tak samo jak i poprzednia. Coraz bardziej intensywnym współczuciem, a w końcu i czymś na kształt sympatii. Patrząc na to z perspektywy czasu, w ogóle nie potrafię znaleźć bohatera, którego bym nie polubiła. Wszyscy utkwili gdzieś w zakątku mojej pamięci, a myśląc o nich czuję taki dziwne ciepło, zupełnie jak w przypadku żywych, dawno nie widzianych osób, z którymi wiążą się jakieś miłe wspomnienia. 

Z góry więc uprzedzam, że moja ocena "Złudnych marzeń" jest nieobiektywna, pewnie zawyżona  i z upływem czasu uległaby zmianie.  Na dzień dzisiejszy jestem jednak w pełni zachwycona twórczością Alexandry Bullen. Autorka w swojej krótkiej historii umieściła wszystko to czego inni nie potrafią zmieścić w kilku tomowych opowieściach. W "Złudnych marzeniach" znajdziemy więc smutek, wolno rodzącą się przyjaźń, której źródło znajduje się w nienawiści, pierwszą, prawdziwą miłość, pewnego rodzaju melancholie, ale przede wszystkim nadzieję - to właśnie tym jednym słowem podsumowałabym całą powieść pani Bullen choć jestem prawie pewna, że w książce nie pojawia się nawet raz.  

Na koniec warto by również napomknąć o pracy wykonanej przez wydawnictwo. O motylach zdobiących każdą stronę, o magicznej okładce, o tytule, który zwrócił moją uwagę w pierwszej kolejności  i wreszcie o krótkim tekście umieszczonym na przedzie, który już przed zapoznaniem się z lekturą, zmusza do refleksji. Krótko rzecz mówiąc, "Złudne marzenia" wedle mojego odczucia są jedną z najlepiej wydanych powieści. 

Podsumowując, jestem zachwycona twórczością pani Bullen pod każdym możliwym względem i z przyjemnością sięgnę po jej poprzednią powieść.  Z niecierpliwością oczekuję chwili, w której na polskim rynku ukaże się kolejny tytuł autorki. "Złudne marzenia" są historią, której w natłoku powieści o wampirach, wilkołakach czy upadłych aniołach doprawdy trudno będzie się wybić, ale która warta jest każdej sekundy poświęconej na lekturę. Z pewnością nie raz powrócę do historii Hazel, chociażby po to by na nowo poczuć iskierkę nadziei. 

 10/10

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wyd. Bukowy Las za co serdecznie dziękuję. 

piątek, 12 sierpnia 2011

Wiktoriańska herbaciarnia - Debbie Macomber

TYTUŁ:Wiktoriańska herbaciarnia 
TYTUŁ ORYGINAŁU: 6 Raiuier Drive 
AUTOR: Debbie Macomber
WYDAWNICTWO: Mira


Debbie Macomber to znana i wyróżniana za swoje osiągnięcia amerykańska autorka, kojarzona w Polsce głównie  dzięki cyklowi "Zatoka Cedrów". Jej przygoda z pisaniem zaczęła się  z pozoru całkiem niewinnie - od pożyczonej maszyny do pisania i bogata była niestety w wiele trudności. Z powodu dysleksji, wydawnictwa odrzucały jej powieści. Zła passa skończyła się jednak i pięć lat później Debbie Macomber opublikowała swoją pierwszą powieść, stając się tym samym jedną z najpopularniejszych autorek literatury kobiecej. 

Latarnia Morska była dla Setha Gundersona wszystkim. Odzwierciedlała lata jego ciężkiej pracy i nadawała sens jego życiu. Nic więc dziwnego, że gdy ktoś podpala restauracją, Seth jest zdeterminowany i gotowy na wszystko  by odnaleźć sprawcę i odbudować lokal. Zaślepiony swoim celem nie dostrzega jednak jak bardzo oddala się od żony i rodziny. Zrozpaczona i przerażona Justine, mimo gorącego uczucia jakim darzy swojego męża, szukając wsparcia zbliża się do Warrena - swojego byłego chłopaka. 

Nie tylko małżeństwo  Gundersonów  przeżywa jednak trudne chwile. Allison Cox niepokoi się o swojego chłopaka Ansona - głównego podejrzanego w sprawie podpalenia Latarni Morskiej, który w pośpiechu opuścił Cedar Cove. Nad pozornie szczęśliwym związkiem Linette McAfee i Cala Washburna  zawisają czarne chmury, a niespodziewane pojawienie się w miasteczku rodziców Nate'a nie zwiastuje również dobrze rodzącemu się uczuciu między chłopakiem a Rachel. Kto tak naprawdę stoi za podpaleniem Latarni Morskiej? Kto w Cedar Cove zasłużył na szczęście? I jakie niespodzianki zgotował los dla pozostałych mieszkańców miasteczka?

W "Wiktoriańskiej herbaciarni" mamy do czynienia z mnóstwem bohaterów wśród, których pogrupowanie na głównych i pobocznych byłoby zdecydowanie trudne, o ile nie niemożliwe.  Ich losy wzajemnie się ze sobą przeplatają tworząc swojego rodzaju wielowątkową kronikę dziejów mieszkańców Cedar Cove.  Mamy więc do czynienia nie tylko z losami młodszych bohaterów, ale i tych w bardziej podeszłym wieku, których wątki w innych powieściach przeważnie się pomija. Wszystko to sprawia, że "Wiktoriańska herbaciarnia" staje lekturą dla każdego - dziewczyny, która dopiero zaczyna dorosłe życie, kobiety zmęczonej szarą rzeczywistością i starszej pani szukającej w książce echa młodzieńczych lat.  

Mimo  występowania sporej ilości bohaterów, nie ma się poczucia zagubienia czy chaosu. Autorka przedstawia wszystko w taki sposób, że, nawet w wypadku, gdy wcześniej nie miało się okazji poznać mieszkańców Cedar Cove, łatwo jest się połapać w ich zawiłych losach.  Debbie Macomber porusza przy tym w swojej powieści wiele istotnych, znaczących tematów takich jak zdrada, problemy finansowe, trudne relacje rodzinne czy choćby brak zrozumienia ze strony otoczenia.  Sprawy te są nam bliskie i nie rzadko stykamy się z nimi w codziennym życiu, nie potrafimy stawić im czoła. Debbie Macomber swoją powieścią daje nam nadzieję na to, że nawet, gdy nie wszystko układa się tak jak gdybyśmy tego chcieli, zawsze istnieje nadzieja.

Niewielkim mankamentem powieści  jest jednak brak gwałtownych zwrotów akcji. Tych,  którzy w lekturze szukają przede wszystkich zaskakujących wydarzeń czy tajemnic, może czekać spore rozczarowanie. "Wiktoriańska herbaciarnia" to lekka, przyjemna lektura, którą jednak z łatwością można na chwilę odłożyć na bok by powrócić do codziennych  obowiązków. 

Debbie Macomber swoją powieścią udowadnia, że najciekawsze scenariusze pisze samo życie. Tym, którzy poszukują chwili wytchnienia od szarej codzienności, serdecznie polecam lekturę "Wiktoriańskiej herbaciarni" Osobiście z przyjemnością powrócę kiedyś do malowniczego Cedar Cove by poznać dalsze losy ich mieszkańców. 

7,5/10

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję wyd. Mira.  

czwartek, 11 sierpnia 2011

Zapowiedzi, sierpień 2011

Sierpień co prawda zawitał do nas już kilka dni temu, nie zmienia to jednak faktu, że premiery wielu interesujących książek wciąż jeszcze przed nami. 


Akademia Mroku. Więzy Krwi

Cassie zadrżała. Jej głód znowu narastał, czuła to. Duch się przebudził i umierał z głodu”.
Akademia Darke’a to szkoła niepodobna do innych. Elitarna akademia co semestr przenosi się do nowego egzotycznego miasta, uczniowie są nieprawdopodobnie piękni, wyrafinowani i bogaci.
W tym semestrze tajemnicza elitarna akademia przeniosła się do Nowego Jorku, a Cassie Bell nie jest już niewinną nową dziewczyną. Teraz jest silna, zdeterminowana i ma własne sekrety. Cassie została wprowadzona w świat Wybranych i usiłuje poradzić sobie z niesamowitymi mocami, niebezpiecznym romansem i wrogim duchem w swoim wnętrzu domagającym się pożywienia.
Kiedy powraca dawny wróg zdecydowany zemścić się, Cassie zostaje wystawiona na najcięższą próbę.
Czy zdoła uratować przyjaciół przez przerażającym losem, czy zniszczy ich ratując siebie?
Nieważne, gdzie przeniesie się akademia, śmierć zawsze za nią podąża…  
18.08.2011 r. 

Pamiętnik z Przyszłości

Powieść obyczajowa popularnej irlandzkiej pisarki, autorki bestsellera P.S. Kocham cię, pomysłowo łączącej rzeczywistość z metafizyką i zawsze opowiadającej niezwykłe historie. Tamara Goodwyn została wychowana w bogatym domu i nigdy niczego jej nie brakowało. Po śmierci ojca przenosi się z matką na wieś. Pewnego dnia, w objazdowej bibliotece, Tamara znajduje tajemniczą księgę, oprawioną w skórę i zamkniętą na złotą kłódkę, która na zawsze wpłynie na jej życie. Fascynująca rzecz o tym, jak przyszłość może zmienić to, co dzieje się tu i teraz...
31.08.2011 r.

Mroczne Serce. Nieśmiertelni

Jedna dziewczyna. Dwa światy. Mroczne czasy.
Historia Jane i Luki toczy się dalej… tyle że nie całkiem tak, jak oni to sobie wyobrażali. Gdy zasady rządzące Nissilum – krainą nieśmiertelnych, w której żyją w zgodzie anioły, wilkołaki, wampiry i wróżki – rozdzielają młodych kochanków, Jane czuje się opuszczona. Bez zielonych oczu i kochanego uśmiechu Luki jest nieszczęśliwa. Aby otrząsnąć się z ogarniającej ją depresji, wyrusza z babcią do Paryża. Tam na jej drodze staje emanujący dziwnym czarem Soren, być może ktoś, kogo właśnie potrzebuje…W tym czasie Luka zmaga się z oczekiwaniami, jakie stawia przed nim świat, którego jest częścią. Świat, który już niebawem może zadrżeć w posadach – o buncie aniołów myśli syn Gabriela Rafael, zbierając wokół siebie niezadowolonych młodych nieśmiertelnych. W Nissilum nikt nie jest bezpieczny – zwłaszcza śmiertelniczka, która zakochała się w młodym wilkołaku…
16.08.2011 r.

Kłamczuchy. Pretty Little Liars

Alison, szkolna gwiazda, znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Rok później jej przyjaciółki: Emily, Aria, Spencer i Hanna, zaczynają otrzymywać niepokojące SMS-y. Ktoś zna sekrety, które chciały pogrzebać wraz z pamięcią o Ali. Jak wiele dziewczyny są w stanie po-
święcić, by prawda nie wyszła na jaw? 
24.08.2011 r. 




Nadejście Aniołów Mroku

Zawieszona pomiędzy życiem a śmiercią siedemnastolatka powraca w trzecim po Umarli czasu nie liczą i Strażniczce aniołów mroku tomie cyklu autorki numer 1 „The New York Times”
Moi żniwiarze nareszcie działają razem.
Ale wciąż nie wiem, jak odzyskać ciało.
I pokazać mojemu chłopakowi, że lepiej mieć żywą dziewczynę...
Anioły ciemności i światła od wieków walczą o ludzi. Nieważne, który zwycięży, i tak oznacza to śmierć – ciała albo duszy.
Ale Madison Avery, strażniczka aniołów mroku, która powinna wysyłać żniwiarzy ciemności, żeby zabili człowieka, zanim umrze jego dusza, wciąż wierzy, że można ocalić i życie, i duszę. Dlatego razem ze swoimi nieodłącznymi (i nieśmiertelnymi) przyjaciółmi (i oczywiście przystojniakiem Joshem) wyrusza do Kalifornii, uratować duszę pewnej dziewczyny.
Ale czy mogła się spodziewać, że zostanie oskarżona o usiłowanie zabójstwa?
I to w chwili, gdy jest wreszcie tak blisko, by odnaleźć swoje ciało zawieszone między teraźniejszością i przyszłością, i wrócić na ziemię – żywa…
16.08.2011 r.

Osobiście najbardziej czekam na premierę "Kłamczuch". A Wy? Która z premier najbardziej  Was zachęca?