czwartek, 30 czerwca 2011

Porucznicy - W.E.B. Griffin

TYTUŁ: Porucznicy 
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Lieutenants
AUTOR: W.E.B. Griffin
WYDAWNICTWO: Rebis


Jest rok 1943. Podpułkownik Robert G. Bellmon podczas jednej z akcji cudem unika śmierci, zostaje jednak niemieckim jeńcem wojennym. Ku własnemu zaskoczeniu, przebywając w niewoli zaprzyjaźnia się z niemieckim pułkownikiem von Greiffenbergiem, który przed wojną był bliskim przyjacielem jego teścia. Ryzykując własne życie Bob przechowuje dokumenty świadczące o winie sowietów odnośnie sprawy katyńskiej, nawet wówczas, gdy trafiają oni do niewoli wroga. 

Oswobodzony Bob wciąż nie potrafi zapomnieć o zbrodni popełnionej przez Rosjan. Zdegradowany do stopnia majora, posądzony o niepoczytalność decyduje się jednak milczeć, czekając na odpowiedni moment. Jego losy przeplatają się z trójką poruczników; Rudolphem G. MacMillanem - bohaterem narodowym, Sanfordem T. Felterem - niepozornym mężczyzną pochodzenia żydowskiego, który na własne życzenie kroczy na spotkanie ze śmiercią oraz Craigiem W. Lowellem - który na skutek przypadku zostaje mianowany oficerem. Każdy z nich gotowy jest poświęcić własne życie dla dobra narodu, nawet wówczas, gdy wojna wydaje się być już tylko wspomnieniem, koszmarem z którego udało się obudzić.

"Porucznicy" nie są kolejną powieścią historyczną. To spisany dowód lojalności milionów bezimiennych żołnierzy, którzy poświęcili nie tylko życie, ale i własne szczęście by w pełni móc służyć narodowi. Historia, którą przedstawia nam W.E.B. Griffin choć dla większości z nas jest czystą fikcją, w gruncie rzeczy stanowi cząstkę życia milionów ludzi - nie tylko z perspektywy żołnierzy, ale także ich bliskich.

Każdy znajdzie tu coś dla siebie -  opisy krwawych wojen, niebanalną historię miłosną i tajemnice, których rozwiązanie spędza sen z powiek. Bohaterowie książki pana Griffina to żołnierze, ale przede wszystkim ludzie. Autor w mistrzowski sposób w prostych, pozornie nieznaczących zdaniach ożywia swoje postacie, kreując ich na ludzi z krwi i kości. Ludzi z pewnością nieidealnych. Bohaterów, którzy czują strach. Potworów, którzy posiadają uczucia.

Byłam pozytywnie zaskoczona faktem, że oprócz tysięcy fachowych określeń - które również są wielkim atutem, gdyż dodają książce autentyczności - napotkałam się z tak wieloma uczuciami. Gdybym miała być ze sobą szczera, musiałabym stwierdzić, że początkowa czułam się zawiedziona nadmiarem informacji z których połowa nie docierała nawet do mojej głowy. Później jednak zaczęłam je doceniać. "Porucznicy" to wspaniała lekcja historii, uświadamiająca cierpienie ludzi żyjących w czasach II wojny, ale także pokazująca, że nawet wówczas, w tych ciężkich chwilach, zza chmur wyglądało słońce. 

 "Poruczników" poleciłabym przede wszystkim ludziom, którzy interesują się historią, gdyż mimo wszelkich zalet powieści fachowe określenia mogą być czasami męczące przy czytaniu. "Porucznicy" z pewnością do lekkich lektur nie należą, ale mimo wszystko warto poświęcić czas na zapoznanie się z tą pozycją.  

7/10 
 
Książkę miałam okazje przeczytać dzięki uprzejmości księgarni Matras

środa, 29 czerwca 2011

Stosik 04/2011

Na reszcie czuję wakacje! Po stresach związanych ze zdawaniem do bierzmowania oraz rekrutacją do liceum, mogę już odetchnąć i zacząć w pełni cieszyć się wolnymi chwilami. I nawet padający za oknem deszcz nie jest w stanie mi w tym przeszkodzić ;). Poza tym chciałabym się z wami podzielić radosną nowiną. "Spętani przez bogów"  już wędrują do mnie pocztą. W optymistycznej wersji zawędrują do mnie za równy tydzień, tak więc wkrótce po premierze ukaże się recenzja. Ach, już nie mogę się doczekać ;). 

Od góry:

1. Szukając Noel - Richard Paul Evans (Książka otrzymana jako nagroda w szkolnym konkursie literackim. Zrecenzowana)
2. Porucznicy - W.E.B Griffin (Otrzymana od księgarni Matras)
3. Blask - Alexandra Adornetto (Otrzymana od wyd. Bukowy Las)
4. Osaczona - P.C. Cast, Kristin Cast (Pożyczona od mojej M. Zrecenzowana)

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Szukając Noel - Richard Paul Evans

TYTUŁ: Szukając Noel 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Finding Noel
AUTOR: Richard Paul Evans
WYDAWNICTWO: Znak


Życie Macy nigdy nie było proste. Jej matka zmarła na raka, kiedy była jeszcze dzieckiem, a uzależniony od narkotyków ojciec nie potrafił się zaopiekować ani nią, ani jej młodszą siostrą.  Macy i Noel zostały rozdzielone i oddane do adopcji, ale nawet wówczas nie zasmakowała ona szczęścia. Teraz Macy za wszelką cenę pragnie odnaleźć swoją młodszą siostrę. 

Życie Marka w jednej chwili zamieniło się w koszmar. Od dziecka nie miał dobrego kontaktu z ojcem. Teraz jednak dodatkowo utracił stypendium na uczelni, jego dziewczyna wychodzi za mąż, a matka, którą zawsze traktował jak najlepszego przyjaciela, ginie w wypadku samochodowym. 

Gdyby samochód Marka zepsuł się w innym miejscu albo czasie, on i Macy nigdy by się ze sobą nie spotkali.  Los chciał jednak inaczej. Dwoje zupełnie różnych, obcych sobie ludzi odnajduje w sobie nawzajem bratnią duszę, lekarstwo na wciąż niezabliźnione rany. Czy można zaznać szczęścia, nie zostawiając wcześniej przeszłości daleko w tyle? Czy można wybaczyć, kiedy wspomnienia wciąż pozostają żywe?

Bohaterowie książki Richarda Paula Evansa to ludzie, których moglibyśmy spotkać na ulicy, nie zaszczycając ich choćby jednym spojrzeniem i nie domyślając się nawet ile przeszli i jak wiele moglibyśmy się od nich nauczyć. Każdy z nas dźwiga ze sobą bagaż jakiś doświadczeń, ale ten, który ciągną za sobą Macy i Mark jest zdecydowanie cięższy od innych. To zadziwiające ile cierpienia przypada w udziale niektórym osobom, a przy tym tak prawdziwe. 

Być może zabrzmi to nieco banalnie, ale postawa tych fikcyjnych postaci, nauczyła mnie więcej niż jestem w stanie wyrazić słowami. Historie takie jak ta pokazują, że nawet człowiek, który doświadczył w swoim życiu wiele złego, nie musi spaść na dno. Że na każdego z nas  czeka gdzieś ludzki anioł, który w odpowiedniej chwili ujawni się i zmieni nasze życie na lepsze. Wystarczy tylko cierpliwie czekać i nigdy się nie poddawać. 

Trudno również nie wspomnieć  o rodzącym się na stronach powieści uczuciu, które połączyło Macy i Marka. "Szukając Noel" to jedna z najpiękniejszych historii miłosnych jakie miałam okazje przeczytać. Miłości dojrzałej, poznaczonej bliznami z przeszłości, a mimo to, potrafiącej poradzić sobie z licznymi przeszkodami.  

„Miłość jest jak róża: wszyscy skupiają się na jej kwiecie, ale to kolczasta łodyga utrzymuje ja przy życiu” 

"Szukając Noel" to jedna z tych książek, które powinien przeczytać każdy z nas. Uświadamiająca jak wiele posiadamy i pokazująca jak jeden błąd może zaważyć na szczęściu bliskich nam osób. Jest to moje drugie spotkanie z owym autorem, ale w najbliższym czasie z przyjemnością sięgnę po inne pozycje pióra Richarda Paula Evansa. 

10/10

niedziela, 26 czerwca 2011

Osaczona - Kristin Cast, P.C. Cast

TYTUŁ: Osaczona  
TYTUŁ ORYGINAŁU: Hunted
AUTOR: Kristin Cast, P.C. Cast
WYDAWNICTWO: Książnica


Po tym jak Kalona został uwolniony i wraz z Neferet przejął władzę w Domu Nocy, Zoey musiała uciekać.  Razem z przyjaciółmi odnajdują schronienie w tunelach, w których do tej pory ukrywali się czerwoni adepci. Ale nawet tam nie mogą się czuć bezpieczni. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Zoey zostaje śmiertelnie ranna, a jedynym sposobem na to by utrzymać ją przy życiu jest powrót do Domu Nocy.

Miejsce, które dotąd Zo uważała za swój dom, uległo diametralnej zmianie. Neferet wraz z Kaloną sterują szkołą: uczniowie zachowują jak klony, a nauczyciele jak postronni obserwatorzy, obojętni na wszystko co dzieje się dookoła. Tylko w nielicznych z nich Zo może odnaleźć sprzymierzeńców. Zoey musi wygnać Kalonę, zapobiec wybuchowi wojny między światem ludzi i wampirów, a na domiar złego wreszcie dokonać wyboru między Erikiem, Heathem i Starkiem. Nikt nie mówił, że życie nastoletniej kapłanki jest proste, prawda?

To wręcz zaskakujące, ale mimo że "Osaczona" to już piąta część cyklu "Dom nocy" a jej bohaterowie przeszli więcej niż jestem sobie w stanie wyobrazić, postacie wykreowane przez P.C. Cast i Kristian Cast wciąż są równie niedojrzałe i dziecinne jak na początku lektury.  Ale o ile wcześniej mogło to być nawet zrozumiałe, o tyle teraz tylko mnie irytowało. Niedojrzałe rozmowy pseudo-bliźniaczek, w których ta druga zawsze dubluje słowa pierwszej; niezdecydowanie głównej bohaterki rozdartej uczuciem między czterech mężczyzn i wampir z napadami zazdrości. Wszystko to sprawiło, że mimo dość  ciekawej fabuły, "Osaczona" jest po prostu jedną z wielu książek o wampirach, których obecnie na polskim rynku  jest zdecydowanie dużo.

Na niekorzyść powieści działa również fakt, że po raz kolejny sporą część "Osaczonej", tworzą odniesienia do poprzedniej części cyklu. Rozumiem, że delikatne nawiązanie do fabuły jest wskazane, tym bardziej, że odstęp między ukazaniem się kolejnych tomów jest dosyć spory, ale powinno się to robić z umiarem. Tak by owe odniesienia, nie drażniły czytelnika. W przeciwnym bądź razie ostatni tom "Domu nocy" będzie w gruncie rzeczy streszczeniem całego cyklu z dodatkowym epilogiem na koniec.


Błędem byłoby jednak stwierdzenie, że "Osaczona" nie posiada plusów. Muszę przyznać, że w przeciwieństwie do poprzednich tomów, ten całkowicie mnie pochłonął. Kiedy mniej więcej w połowie nauczyłam się ignorować dziecinne odzywki pseudo-bliźniaczek, "Osaczona" okazała się naprawdę ciekawą, wciągającą lekturą, w którym akcja pędzi z zawrotną szybkością. I choć czuję się nieco  rozczarowana zakończeniem - bo sytuacja, w której przez całą książkę bohaterowie starają się rozgryź jaką tajemnicę, a później nagle wszystko rozwiązuje się w przeciągu jednego rozdziału, jest dla mnie po prostu śmieszna - i tak oceniam powieść pań Cast na plus. 

"Osaczona" to, abstrakcyjnie, najlepsza i najgorsza część cyklu równocześnie. Widać zdecydowaną poprawę w stylu autorek. Mimo to "Osaczoną" polecam jedynie fanom cyklu, bowiem przy  twórczości choćby pani  Clare, "Dom nocy" wypada raczej blado.


6/10

piątek, 24 czerwca 2011

Zakazane noce z wampirzycą - Kerrelyn Sparks


TYTUŁ: Zakazane noce z wampirzycą 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Forbidden nights with a vampire
AUTOR: Kerrelyn Sparks
WYDAWNICTWO: Amber


Vanda nie miała łatwego życia. Wojna zabrała bliskie jej osoby, a pozorna maska obojętności i kontrowersyjny wygląd, raczej nie pomagały w relacjach z ludźmi. Zamknięta w sobie uciekała przed światem podczas pracy w barze. Atak uważała za najlepszą formę obrony, co przysporzyło jej liczne grono wrogów. Tym razem jednak przesadziła. Vanda zostaje skazana przez wampirzy sąd na przymuszoną terapię. Ma nauczyć się panować nad własnym gniewem by w przyszłości uniknąć konfliktów z współbraćmi. 

Phil Jones był postacią z przeszłości Vandy. Kiedyś łączyło ich coś na kształt przyjaźni, ale od czasu gdy widzieli się po raz ostatni minęły długie trzy lata. Teraz Phil wraca by pomóc jej w terapii. Przystojniejszy i seksowniejszy niż dawniej budzi w Vandzie głód, którego do tej pory nie znała. Ale Phil skrywa tajemnicę, która może zaważyć na ich wspólnej przyszłości, a na domiar złego nad światem wampirów zawisa czarna chmury wojny. Czy związek budowany na sekretach i niedomówieniach ma szanse przetrwać? I czy zwykły śmiertelnik jest w stanie obronić Vandę przed śmiertelnym niebezpieczeństwem?

"Zakazane noce z wampirzycą" to napisany z nutką humoru, ociekający seksem romans paranormalny. Głównymi bohaterami książki są wampiry, zmiennokształtni oraz zwykli ludzie. Autorka  odbiega jednak od przyjętych przez współczesnych pisarzy schematów. Wampiry pani Sparks w trakcie dnia zapadają w "śmiertelny sen", potrafią się teleportować w dowolne miejsce, a ich rany regenerują się jedynie podczas wypoczynku co wiąże się z faktem, że jedynym sposobem na ich unicestwienie wcale nie jest wbicie drewnianego kołka prosto w serce czy wystawienie na światło słoneczne. 

Kerrelyn Sparks nie ogranicza również zmiennokształtnych jedynie do postaci wilkołaków. W "Zakazanych nocach z wampirzycą" spotkamy się choćby z pumołakami czyli ludźmi posiadającymi zdolność przemieniania się w trakcie pełni w pumy. Ciekawostkę  stanowi również fakt, że główna bohaterka jest z pochodzenia Polką, a jednym z miejsc z przeszłości Vandy wspominanych w książce są Karpaty.

 "Zakazane noce z wampirzycą" to już siódma z kolei część serii "Miłość na kołku", których znajomość nie jest jednak konieczna do tego by zrozumieć fabułę książki. Bo choć w tekście  pojawiają się nawiązania do poprzednich tomów, w wypadku gdy jest to konieczne, pojawiają się odpowiednie wyjaśnienia. Fanów serii zadowolić powinien fakt, że w trakcie czytania książki poznajemy dalsze dzieje z życia znanych bohaterów. 

Gdybym miała porównać powieść pani Sparks z jakąś inną pozycją, byłaby to seria pani Ward "Bractwo Czarnego Sztyletu". W obu z nich spotykamy się ze społecznościom wampirów żyjących w swojego rodzaju stadach. Można również dostrzec podobieństwo w stylu obu autorek -  humor i pikantne erotyczne sceny. Dlatego właśnie "Zakazane noce z wampirzycą" poleciłabym przede wszystkim fanom wyżej wspomnianej serii. Jest to idealna pozycja dla ludzi, którzy pragną na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Przeznaczona jednak raczej dla starszych czytelników.

7/10

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wyd. Amber za co bardzo dziękuję.

wtorek, 21 czerwca 2011

Paranormalność - Kiersten White

TYTUŁ: Paranormalność  
TYTUŁ ORYGINAŁU: Paranormalcy
AUTOR: Kiersten White
WYDAWNICTWO:  Amber


Evie  jest zwykłą nastolatką - uwielbiającą ciuchy i zakochaną w bohaterze ulubionego serialu. W dzieciństwie przewijała się przez dziesiątki rodzin  zastępczych, aż pewnego dnia trafiła do Międzynarodowej Agencji Nadzoru nad Istotami Paranormalnymi i to właśnie tam odkryto jej dar. Evie nie dostrzega iluzji. Widzi to, czego nikt inny nie dostrzega. Od tamtej pory jej życie uległo diametralnej zmianie. Evie nie może chodzić do szkoły, jej najlepszą przyjaciółką jest syrena, a w wolnych chwilach łapie paranormali. 

Mimo licznych niedogodności, Evie czuje się szczęśliwa. Jest jedyna w swoim rodzaju. To dzięki niej paranormalni zostają złapani i umieszczeni pod stałym nadzorem agencji by nie mogli już nikogo skrzywdzić. Tyle że w chwili, gdy do agencji włamuje się tajemniczy Lend, wszystko nagle ulega zmianie. Między Evie i chłopakiem zacieśnia się cienka nić porozumienia. Evie jest szczęśliwa jak nigdy dotąd, równocześnie jednak słowa Lenda wzbudzają w niej niepokój. Czy aby na pewno Evie jest normalną nastolatką? Czy ludzie, których dotąd uznawała za swoją rodzinę, mówią jej całą prawdę? I wreszcie, kto stoi za tajemniczymi morderstwami w świecie paranormalnych?

Kiersten White wykonała kawał dobrej roboty. "Paranormalność" zawiera wszystko czego możemy oczekiwać od romansów paranormalnych z domieszką czegoś absolutnie nowego i fantastycznego. Gremliny? Elfy? Wampiry? A może wilkołaki lub syreny? Proszę bardzo. Tyle, że tym razem wampiry wcale nie są mega przystojnymi młodzieńcami o zabójczym uśmiechu, szepczącymi czule do ucha dramaty Szekspira, a elfy nie mają kolorowych skrzydełek i raczej trudno nazwać je sympatycznymi.

Trudno również nie wspomnieć o doskonale poprowadzonej przez autorkę narracji. Główna bohaterka opowiada nam swoją historię w ujmujący, efektywny sposób, z nutką humoru. O ile w "Cieniach" wzmianki o strojach i fryzurach tylko irytowały, o tyle  w "Paranormalności" zabieg ten działa zdecydowanie na korzyść książki. Czytając powieść pióra Kiersten White, ma się wrażenie, że nic, ale to absolutnie nic, nie znajduje się tam przypadkowo - nawet postawiony na końcu zdania wykrzyknik. 

Książka powinna przypaść do gustu wielbicielom "Darów Anioła". Tak jak i w powieściach pani Clare, tak i w "Paranormalności" akcja pędzi z zawrotną szybkością. Poza tym w obydwu książkach występuje motyw walki z paranormalnymi, których różnorodność nie ogranicza się jedynie do dwóch konkurujących ze sobą gatunków. 

Reasumując, byłam zachwycona twórczością pani White. Niemal zwlekałam z czytaniem książki byle tylko odwlec w czasie moment, w którym będę musiała odłożyć ją na półkę. Z niecierpliwością oczekuję momentu, w którym pojawi się kolejny tom przygód Evie. Książkę polecam wszystkim fanatykom romansów paranormalnych, ale również i tym, którzy  do tej pory nie byli przekonani do tego gatunku literatury. Kto wie, może to właśnie przygody Evie zmienią wasze spojrzenie?

10/10 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wyd. Amber za co serdecznie dziękuję.

niedziela, 19 czerwca 2011

Porzuceni - Meg Cabot

TYTUŁ: Porzuceni 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Abandon
AUTOR: Meg Cabot
WYDAWNICTWO: Amber


Po raz pierwszy John pojawił się w jej życiu, kiedy miała siedem lat. Tajemniczy, ubrany w czerń mężczyzna, który wbrew wszelkim prawom logiki ożywił martwego ptaka, wydaje się Pierce jedynie wytworem jej wyobraźni. Ale kiedy dziewczyna umiera, spotykają się po raz kolejny w mrocznych, niebezpiecznych zaświatach. John oferuje Pierce pomoc, nie wspomina jednak o wiążących się z nią konsekwencjami. Przerażona dziewczyna ucieka, powracając tym samym do świata żywych. Nic w jej życiu nie jest już jednak takie same. 

Ludzie nie wierzą Pierce, usilnie starają się jej wmówić, że wszystko co przeżyła było tylko zwykłymi halucynacjami. Ale nie wiedzą o tym, że powracając z zaświatów, Pierce zabrała ze sobą niezwykle cenny podarunek od Johna - magiczny naszyjnik, który według wszelkiego prawdopodobieństwa pierwotnie należał do Persefony i który miał ją chronić przed złem - namacalny dowód na prawdziwość jej słów. Równie piękny, co przeklęty. Czy można uciec przed konsekwencjami?  A jeśli nie, to czy znajdzie się ktoś kto ją uratuje? I wreszcie, komu tak naprawdę może zaufać  Pierce?

Bohaterzy "Porzuconych" to ludzie - nie znajduję odpowiedniejszego słowa. Ludzie zagubieni, nie potrafiący poradzić sobie sami z własnymi problemami, zbyt dumni jednak by poprosić o pomoc. Ludzie, którzy posiadają niezliczoną ilość tajemnic, nieobliczalni i przez to wyjątkowi. Ludzie, którzy umarli i którzy powrócili do życia - nie tylko w dosłownym znaczeniu tego słowa. 

Fabuła powieści rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. Akcja właściwa przeplata się ze skrawkami wspomnień Pierce, które, choć pozornie nieistotne, ostatecznie odgrywają dużą rolę. Poprowadzona po mistrzowsku narracja sprawia, że od "Porzuconych" nie sposób się oderwać. Pojawiają się również charakterystyczne dla stylu pani Cabot nawiązania do przyszłych wydarzeń, zapowiadające zbliżające się zagrożenie, które budują napięcie w powieści. 

"Porzuconych" można porównać do innej serii pani Cabot - "Pośredniczka". W obu powieściach pojawia się bowiem motyw miłości na granicy dwóch światów, której droga do szczęśliwego zakończenia przepełniona jest różnorakimi przeszkodami. 

Przy "Porzuconych" z pewnością nie da się nudzić. Jest to jedna z dojrzalszych powieści Meg Cabot, która z pewnością nie zawiedzie fanów twórczości autorki. Książkę z czystym sumieniem pragnęłabym polecić wszystkim fanom romansów paranormalnych, których znudziły już wampiry, wilkołaki i anioły. 

10/10 

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Amber za co serdecznie dziękuję.
 

sobota, 18 czerwca 2011

Wybór - Nicholas Sparks

TYTUŁ:Wybór 
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Choice
AUTOR: Nicholas Sparks
WYDAWNICTWO: Albatros


Travis Parker był człowiekiem spełnionym. Przyjemność znajdował we wspólnym spędzaniu czasu razem z przyjaciółmi. W wolnych chwilach podróżował po świecie i uprawiał najróżniejsze sporty ekstremalne. A swoją pracę traktował raczej jako przyjemność niż obowiązek. I choć w przyszłości pragnął założyć rodzinę i zamieszkać w wymarzonym domku, na razie starczały mu chwilowe związki i pies, który pełnił funkcję jego przyjaciela. 

Gabby Holland była człowiekiem spełnionym. Od kilku lat związana z mężczyzną, którego kochała, snuła plany ich wspólnego życia. Czerpała satysfakcję ze swojej pracy i choć w nowym miejscu nie znalazła jeszcze przyjaciół, do szczęścia wystarczało jej towarzystwo chłopaka i ukochanej suczki. 

Los tej dwójki, całkowicie różnych ludzi zetknął się ze sobą, odkrywając ich najskrytsze pragnienia, które do tej pory pozostawały w ukryciu. I choć ich pierwsze spotkanie raczej trudno nazwać udanym, przy bliższym poznaniu odnaleźli w sobie bratnie dusze. Tyle, że idylla kończy się, kiedy do miasteczka wraca partner Gabby. Bo mimo głębokiego uczucia jakim darzy Travisa, kobieta nie potrafi zdecydować się z którym z nich pragnie spędzić resztę życia. Gabby musi dokonać Wyboru.

W tym miejscu następuje koniec części pierwszej. Akcja urywa się w momencie, w którym wszystko wydaje się już jasne a równocześnie na usta cisną nam się dziesiątki pytań i wątpliwości. No bo chociaż domyślamy się jakiego wyboru dokonała główna bohaterka, jakaś część naszej świadomości wciąż nie jest tego pewna. Gdybym miała być szczera wobec samej siebie, musiałabym przyznać, że  po lekturze pierwszej części czułam się zawiedziona. Historia przedstawiona przez pana Sparksa w niczym nie różni się od zwykłych komedii romantycznych i właśnie dlatego miałam ochotę zakończyć książkę właśnie w tym momencie. Ale uparłam się, że tego nie zrobię. Znając twórczość tego autora jakoś trudno było mi uwierzyć, że to już koniec.

Druga część rozgrywa się jedenaście lat później  i skupia się głównie wokół postaci Travisa. Tym razem to on stanie przed trudnym Wyborem. Wyborem, którego skutki odegrają dużą rolę nie tylko w życiu głównych bohaterów. Początek drugiej części owiany jest tajemnicą. Każdy kolejny rozdział jest jak element układanki, która pod koniec układa się w logiczną całość. Mimo iż druga część bogata jest w opisy, a dialogi stanowią  tam rzadkość, zdecydowanie podbiła ona moje serce bardziej niż początek książki.  Każdą stronę czytałam z zapartym tchem, nie mogąc doczekać się końca, a równocześnie nie chcąc by on nastąpił. 

„O ile rozmowa jest tekstem, o tyle śmiech jest muzyką, sprawiającą, że wspólnie spędzony czas staje się melodią, której można słuchać w kółko i nigdy nie straci uroku.” 

Nicholas Sparks po raz kolejny mnie zaskoczył. "Wybór" to jedna z najpiękniejszych historii miłosnych jakie miałam okazje przeczytać w ostatnim czasie. Miłości dojrzałej, przepełnionej bólem, strachem, niepewnością, ale i nadzieją. To historia przede wszystkim o dokonywaniu trudnych wyborów, która jeszcze na długo, na długo pozostanie w mojej pamięci.

„Historie są równie niepowtarzalne jak ludzie, którzy je opowiadają, a do najciekawszych należą te, które mają niespodziewane zakończenie.” 

Książkę polecam ludziom cierpliwym. Tak jak już wspomniałam, początek zdecydowanie zniechęca do dalszej lektury, ale druga część rekompensuje wszelkie wady. "Wybór" to pozycja idealna dla ludzi, którzy nie potrafią odnaleźć odpowiedzi na pytanie: czym jest miłość? Mimo wad, jedna z lepszych książek Sparksa jakie miałam okazje przeczytać. 


8/10 
 

piątek, 17 czerwca 2011

Stosik 03/2011

Kocham Pocztę Polską. Cudowny Pan Listonosz widocznie lepiej wie czy jestem w domu, czy mnie nie ma, skutkiem czego czekał mnie przymusowy spacer na pocztę. Ale się nie denerwuję, naprawdę. W powietrzu czuć już wakacje. To usprawiedliwia nieco Pana L.

Od góry:

 1. Łaska utracona - Bree Despain (Prezent od mamy na Dzień dziecka. Zrecenzowany)
2. Wybór - Nicholas Sparks (Dzięki uprzejmości K. Dziękuję)
3. Paranormalność - Kiersten White (od wyd. Amber)
4. Zakazane noce z wampirzycą - Kerrelyn Sparks (od wyd. Amber)
 5. Porzuceni - Meg Cabot (od wyd. Amber)
6. Czerwień rubinu - Kerstin Gier (Również prezent od mamy. Zrecenzowany)
7. Bez mojej zgody - Jodi Picoult (promocja w Matrasie. Byłby tu gdyby nie to, że moja kochana M. podkradła go dzisiaj z półki. Zrecenzowane)

wtorek, 14 czerwca 2011

Na ratunek - Nicholas Sparks

TYTUŁ: Na ratunek 
TYTUŁ ORYGINAŁU:The Rescue
AUTOR:Nicholas Sparks
WYDAWNICTWO: Albatros


Co w życiu jest najważniejsze? Każdy kiedyś staje przed koniecznością odpowiedzenia na to pytanie.  Dla jednych jest to praca, dla innych rodzina a dla reszty z kolei spełnianie się zawodowo. Czasami odpowiedź na to pytanie jest prosta, zdarzają się jednak i takie sytuacje, kiedy sytuacja nieco się komplikuje. Tak jak w przypadku Denise i Taylora.

Denise porzuciła pracę nauczycielki i z powrotem przeprowadziła się do rodzinnego miasteczka po to by całkowicie poświęcić się opiece nad swoim czteroletnim synem. Kyle cierpi na zaburzenia mowy. Jak do tej pory nie udało się jednak odkryć źródła jego choroby. Denise dzieli swój czas między nauką chłopca a pracą w miejscowym barze jako kelnerka. Mimo iż jej życie niewątpliwie nie należy do łatwych, czuje się szczęśliwa. 


Pewnego dnia, w trakcie burzy dochodzi jednak do wypadku, na wskutek którego Denise traci przytomność. Zdezorientowany, przestraszony Kyle  opuszcza samochód i gubi się w lesie. W poszukiwaniu malca bierze udział ochotnicza straż pożarna wśród, których znajduje się również Taylor  McAden. To właśnie on pierwszy zauważa samochód Denise i to on w końcu odnajduje chłopca. Sytuacja ta zbliża do siebie ową dwójkę. Z czasem ich przyjaźń przeradza się w coś głębszego.  Po kilku miesiącach jednak coś zaczyna się psuć. Demony z przeszłości na nowo dają o sobie znać, pozbawiając tym samym Taylora szansy na szczęśliwą przyszłość...  

To zadziwiające jak jeden autor może przedstawić historię miłosne na tysiące różnych sposobów. Za każdym razem, gdy sięgam po książkę pana Sparksa boję się, że się zawiodę Że niestety autor wyczerpał już wszystkie swoje pomysły i kolejne jego powieści będą już tylko dublerami swoich poprzedniczek. Za każdym razem pan Sparks mnie zaskakuje, tworząc coś zupełnie nowego i bezapelacyjnie fantastycznego. 

"Na ratunek" to niewątpliwie historia o miłości. Błędem byłoby jednak stwierdzenie, że jest  to książka tylko i wyłącznie o niej. Bo, tak i w realnym życiu, tak i w powieści pana Sparksa nie brak również innych uczuć: nienawiści, cierpienia, smutku i nadziei. Bohaterowie Sparksa są prawdziwi - samotni, naiwni, zapatrzeni w czubek własnego nosa egoiści, którzy nie potrafią dostrzec szczęścia, gdy ono znajduje się tuż pod ich nosem.

"Ludzie przychodzą i odchodzą… pojawiają się i znikają z twojego życia prawie tak jak bohaterowie ulubionej książki. Kiedy ją w końcu zamykasz, postaci opowiedziały swoją historię i zaczynasz czytać nową książkę z całkiem nowymi bohaterami i ich perypetiami. I po jakimś czasie koncentrujesz się na nich, a nie na tych z przeszłości.”

"Na ratunek" to jedna z tych powieści, która na długo pozostaje w pamięci i do której z czasem się powraca. Stanowi miłą odskocznię od lektur, w których głównymi bohaterami są wampiry, wilkołaki czy inne "magiczne" postacie i właśnie tym ostatecznie podbiła moje serce. I choć nie jest pozbawiona wad z czystym sumieniem  polecam "Na ratunek" wszystkim, którzy swoją miłość już znaleźli i tym którzy wciąż jej poszukują. Jest to bowiem idealna lektura na wakacje, w sam raz by na chwilę oderwać się od rzeczywistości. 

7/10 

sobota, 11 czerwca 2011

Bez mojej zgody - Jodi Picoult

TYTUŁ: Bez mojej zgody  
TYTUŁ ORYGINAŁU:My Sister's Keeper  
AUTOR: Jodi Picoult
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka


Ktoś kiedyś powiedział, że miłość matki powinna być jak płomień świecy. Że powinno się ją dzielić w taki sposób by  równocześnie  nie uszkodzić tej pierwszej. Ale to nie wystarczy. Matka powinna być jak tlen, który podtrzymuje płomień by ten nie zgasł. Proste i logiczne, prawda? Ale nie wszystko to co wydaje się takie z pozory, jest takie w rzeczywistości. Strasznie trudno kochać dwie osoby w ten sam sposób, choć może przydałoby się ująć to w nieco inne słowa. Po prostu czasami okazywanie uczuć dzieciom jest ponad siły rodziców. Zawsze nieświadomie któremuś z nich poświęca się więcej czasu, kupuje droższe prezenty na gwiazdkę, albo o sekundę dłużej dotknie ustami czoła na dobranoc. 

Annie była trzecim dzieckiem. Została poczęta w sztuczny sposób tak by jej materiał genetyczny był identyczny z materiałem jej starszej siostry, która w dzieciństwie zachorowała na ostrą białaczkę promielocytową. Tuż po porodzie krew z jej pępowiny posłużyła jako swojego rodzaju lekarstwo dla Kate, a później, w kolejnych latach swojego życia, taka sytuacja powtarzała się coraz częściej. Annie nie mogła wyjeżdżać na obozy, musiała bardzo uważać na swoje zdrowie, na dodatek jak na swój wiek dużo czasu spędziła w szpitalu. W wieku trzynastu lat Anna dorasta jednak do decyzji, która odmienia życie całej jej rodziny, które już i tak do tej pory zdecydowanie odbiegało od normy. 

Choroba Kate odcisnęła piętno na wszystkich członkach rodziny. Brat Annie by zwrócić na siebie uwagę podpala opuszczone budynki, ojciec większość czasu spędza w pracy, a myśli matki skupiają się głównie wokół Katie i tego by utrzymać ją przy życiu. Jedyną podporą zawsze była Anna. Co więc się stanie wówczas, kiedy nawet ona pęka nie potrafiąc dłużej udźwignąć już ciężaru? 

"Bez mojej zgody" było pierwszym tytułem autorstwa Jodi Picoult o jakim miałam okazje usłyszeć. Miało to miejsce wówczas, gdy na ekrany kin wchodził film oparty na powieści pani Picoult. Tak się jakoś złożyło, że nie miałam okazji sięgnąć po "Bez moje zgody" przez długi, długi czas, choć to właśnie na tej pozycji autorki międzynarodowych bestselerów zależało mi najbardziej. Nie mogę powiedzieć, że książka mnie zawiodła.  Tak samo jak reszta powieści pani Picoult, tak i "Bez mojej zgody" zostało napisane na naprawdę wysokim poziomie. Również temat poruszony  przez autorkę należy do tych kontrowersyjnych ale i niezaprzeczalnie interesujących. Po prostu spodziewałam się czegoś innego. Nie lepszego, nie bardziej wciągającego. Po prostu innego.

Czytając "Bez mojej zgody" miałam wrażenie, że to już było. Po raz kolejny w fabułę wpleciony jest wątek rozprawy sądowej, po raz kolejny rodzina dzieli się na dwa, wrogie obozy, po raz kolejny adwokat prowadzący sprawę sam boryka się z własnymi problemami. I wreszcie, po raz kolejny, czytając zakończenie mam mieszane uczuciu czy historia skończyła się happy endem. 

Twórczość  Jodi Picoult to kumulacja sprzecznych uczuć i pod tym względem absolutnie się nie zawiodłam. Autorka sprawia, że podczas lektury trudno odłożyć książkę na bok by zabrać się za codzienne obowiązki. Poza tym zmusza do refleksji. Do zastanowienia się nad swoim życiem i wreszcie do przyznania się samemu przed sobą, że: Mam cholerne szczęście. 

"Bez mojej zgody" to, mimo licznych wad, pozycja obowiązkowa dla każdego mola książkowego. Bo to właśnie dzięki takim lekturom uświadamiamy sobie co jest w życiu ważne.  

8/10 

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Łaska utracona - Bree Despain

TYTUŁ: Łaska utracona  
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Lost Saint
AUTOR: Bree Despain
WYDAWNICTWO:  Galeria Książki


Do czego zdolny jest człowiek w imię miłości? Ludzie żyją w przeświadczeniu, że największym aktem poświęcenia dla drugiego człowieka jest oddanie za niego życia. Ale czy można to choćby porównać z tym co Grace zrobiła dla Daniela? Czy oddanie za kogoś duszy nie jest znacznie większym poświęceniem? Grace Divine aby uratować miłość swojego życia,  przyjęła na siebie klątwę wilkołactwa, zdradzając tym samym zaufanie swojego brata. 

"Łaska utracona" to druga część historii niezwykłej miłości Daniela i Grace. Od czasu, gdy Jude zamienił swoją siostrę w Urbat, żyje ona w nieustającym lęku, że bestia znajdująca się w jej środku, przejmie kontrolę nad jej życiem. Równocześnie jednak jest gotowa zrobić wszystko by stać się Niebiańskim Ogarem, odnaleźć swojego brata i sprawić by życie jej rodziny nareszcie wróciło do normy. Dążąc do spełnienia swojego celu, Grace nawiązuję przyjaźń z Talbotem - tajemniczym, chłopakiem, który ratuje ją i April z opresji i obiecuje, że pomoże jej stać się Niebiańskim Ogarem. Pochłonięta nową znajomością Grace nie dostrzega jednak, że z każdą chwilą bestia ukryta w jej wnętrzu zaczyna rosnąć  w siłę a ona sama coraz bardziej oddala się od Daniela. Nic bowiem nie dzieli ludzi bardziej niż tajemnice. Zaślepiona swoją nową mocą Grace nie dostrzega, że niebezpieczeństwo zbliża się do niej z każdą chwilą.

Spójrzmy prawdzie w oczy, Bree Despain raczej nie siliła się na zbytnią oryginalność wprowadzając do historii postać "Tego trzeciego", jest to bowiem dość popularny motyw pojawiający się w kontynuacjach wszelakiego rodzaju powieści. Muszę więc przyznać, że początkowo czułam się mocno rozczarowana. "Łaska utracona" wydała mi się po prostu jedną z wielu książek, napisaną wedle niespisanego nigdzie schematu, w którym sielankowa miłość nagle z dnia na dzień zostaje zagrożona pojawieniem się tajemniczego, cholernie seksownego bohatera. Gdzie główna bohaterka - w tym wypadku Grace - czuje się rozdarta między uczuciem do swojej wielkiej miłości - Daniela, a także dziwnym, niezrozumiałym pociągiem do chłopaka, który początkowo miał być przecież tylko przyjacielem - w tym przypadku Talbota.

Tylko, że wbrew pozorom sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej, a książkę pani Bree Despain z pewnością nie można nazwać schematyczną. Bo kiedy już, już wydawało mi się, że wszystko rozumiem, akcja zmieniała się o sto osiemdziesiąt stopni. 

Jeżeli "Dziedzictwo mroku" wydawało mi się przeciętne, o tyle "Łaska utracona" podbiła moje serce. Owszem, książka nie była pozbawiona wad - szczególnie biorąc pod uwagę niektóre rozmowy Daniela i Grace, brzmiące po prostu zdecydowanie zbyt sztucznie, ale zdecydowanie odnalazłam w niej więcej zalet. Cieszę się również, że pani Bree Despain nie uległa ostatnio panującej modzie na książki, które zanim na dobre się zaczną, kończą się. "Łaska utracona" nie jest może książką o szczególnej objętości, ale przynajmniej czytelnik nie czuje się znudzony lekturą. Co również stanowi duży plus.

Jeżeli ktoś zraził się początkiem książki - tak jak ja zresztą - zdecydowanie polecam  dalszą lekturę. Być może bowiem "Łaska utracona" pozytywnie was jeszcze zaskoczy. Osobiście nie mogę się już doczekać kolejnego tomu tym bardziej, że fabuła zakończyła się w interesującym momencie. Mam nadzieję, że tak jak i tą częścią tak i następną, pani Bree Despain pozytywnie mnie zaskoczy.

7,5/10 

sobota, 4 czerwca 2011

Czerwień rubinu - Kerstin Gier

TYTUŁ: Czerwień rubinu 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Rubinrot
AUTOR: Kerstin Gier
WYDAWNICTWO: Egmont


Do przeczytania "Czerwieni rubinu", tak jak i wielu innych książek, przekonały mnie pozytywne recenzje na blogach. Poza tym, pomysł autorki na podróże w czasie, wydał mi się ciekawy, a i okładka zdecydowanie zachęcała do zakupu. Dlatego, kiedy tylko nadarzyła się okazja, dałam się skusić.


Gwendolyn większość swojego życia spędziła ukryta w cieniu swojej kuzynki. Przeciętna szesnastolatka, która uparcie twierdzi, że widzi duchy, w oczach większości rodziny nie mogła równać się z Charlotte - świetną, wszechstronnie uzdolnioną uczennicą a na dodatek potencjalną dziedziczką genu podróży w czasie. Kiedy więc to ona - Gwen, a nie Charlotte odbywa podróż w przeszłość, wszyscy zarzucają jej kłamstwo. Zadowolony z takiego obrotu spraw nie wydaje się również Gideon - jedenasty z dwunastu podróżników, który według wszelkiego podobieństwa zapałał głębszym uczuciem do Charlotte. Wbrew pozorom Gwen nie uzyskuje też żadnych odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Wręcz przeciwnie, tajemnice Strażników wydają się wręcz mnożyć. Na domiar złego w trudnej sytuacji Gwendolyn nie może zaufać nikomu oprócz Leslie - swojej najlepszej przyjaciółce, która jako jedna z niewielu wydaje się wierzyć w każde słowo Gwen. 


Kerstin Gier stworzyła cudowną, magiczną powieść rozgrywającą się we współczesnym Londynie. "Czerwień rubinu" to połączenie thrillera, romansu paranormalnego i science fiction z dodatkową porcją humoru. Co zadziwiające, mimo iż pierwszy tom Trylogii Czasu jest jedynie wstępem do całej historii i z pozoru nie dzieje się tam za wiele, każdą stronę czytałam z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. Kerstin Gier nie ciągnie akcji na siłę. W jej powieści wszystko jest delikatne i subtelne - włącznie z wątkiem romantycznym w powieści.


Autorka w ciekawy sposób wykreowała swoje postacie. Po przeczytaniu książki, trudno rozstrzygnąć kto odgrywa rolę czarnego bohatera. Każda z postaci jest inna i oryginalna, a ich skomplikowane charaktery zawierają zarówno wady jak i zalety. Jestem również pozytywnie zaskoczona zakończeniem. To wprost nieprawdopodobne, ale można stworzyć epilog, który wszystko wyjaśnia i równocześnie wszystko komplikuje. 


Sięgając po "Czerwień rubinu" obawiałam się wielu rzeczy. Przede wszystkim jednak bałam się, że mnie zawiedzie. Z przyjemnością jednak stwierdzam, że moje obawy były bezpodstawne. "Czerwień rubinu" to wprost idealny początek trylogii, nie tylko dla nastolatków, ale i doroślejszych czytelników, którzy pragną na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Z przyjemnością sięgnę po kolejną część cyklu pani Kerstin Gier. 


10/10


To wprost zadziwiające jak wiele nauki można mieć przed wakacjami. Nauczyciele zawarli chyba tajny sojusz. Nagle wszyscy zapragnęli zrobić sprawdziany z trzech lat nauki i za nic nie przemawiają do nich żadne logiczne argumenty. Na szczęście to jeszcze tylko dwa i pół tygodnia a potem słodkie lenistwo z książką w dłoni. Po raz kolejny namawiam do udziału w sondzie.