Milczące słowa - Jagoda Wochlik - Zlodziejka Ksiazek

sobota, 17 grudnia 2011

Milczące słowa - Jagoda Wochlik

TYTUŁ: Milczące słowa 
AUTOR: Jagoda Wochlik
WYDAWNICTWO: Novae Res

Jagoda Wochlik to młoda polska autorka, stawiająca dopiero swoje pierwsze kroki w pisarstwie. Przez swoje zamiłowanie do dobrych opowieści, studiuje filologię polską. Lubi piękne, średniowieczne suknie, literaturę - zwłaszcza tą dla dzieci i młodzieży, poezję Wisławy Szymborskiej, malarstwo Vermeera i Muchy, długie spacery, a także muzykę klasyczną. Jej największym marzeniem jest zamieszkanie w małym domku umiejscowionego w pobliżu lasu oraz posiadanie konia fryzyjskiego o imieniu Pielgrzym.

Zuzanna właściwie niczym nie wyróżnia się spośród innych ludzi. To po prostu całkiem zwyczajna blondynka, spoglądająca na świat przez grube szkła korekcyjne, lubująca się w powieściach fantastycznych i odnajdująca przyjemność w okazajonalnych imprezach karaoke. Życie Zuzanny jest więc wręcz do bólu normalne. Tyle, że w chwili gdy dziewczyna wkracza w świat Henry'ego Gota, wszystko ulega zmianie. 

Henry Got byłby doprawdy okrutnym człowiekiem o ile w ogóle byłby postacią ludzką. Zabijający dla samego uczucia zabijania, pałający nienawiścią do wszystkich dookoła Got jest jednym z najstarszych wampirów, które pamięta świat. Być może zresztą właśnie dlatego wydaje się być niezniszczalny. Do czasu jednak, kiedy w jego życiu pojawia się Zuzanna - uosobienie pradawnej przepowiedni o dziewczynie ze światłem pod skórę.  Henry Got nie kocha Zuzanny, a Zuzanna, wbrew temu co z pewnością również nasuwa się na myśl, nie kocha Gota. Mimo to związek między ową dwójką z pewnością nie jest zwyczajny. Ale czy można spodziewać się czegoś innego po wampirze i nadzwyczaj upartej kobiecie?

"Milczące słowa" to z pewnością powieść niezwykła, pod wieloma względami zresztą. W przeciwieństwie do innych pozycji, nie została ona do tej pory wydana przez żadne znane wydawnictwo (choć owy fakt zostanie już wkrótce zmieniony), na dzień dzisiejszy raczej trudno byłoby ją również znaleźć na półce księgarni. "Miczące słowa" są bowiem historią od początku do końca stworzoną przez jedną osobę. Osobę, która podzieliła się swoją twórczością ze światem, wysyłając Henry'ego Gota w niekończącą się podróż - od drzwi do drzwi. Jako człowiek z reguły ciekawski i pod pewnymi względami uwielbiający być o kroczek do przodu od innych, nie mogłam przegapić okazji zapoznania się z ową pozycją i postanowiłam przygarnąć w swe skromne progi Gota, doskonale zdając sobie jednak sprawę z tego, że wkrótce mnie  opuści bez słowa pożegnania. 

Właściwie nie wiedziałam czego powinnam się spodziewać po powieści Jagody Wochlik, fakt, że - tak jak już wspomniałam wcześniej - książka nie pojawiła się jeszcze na księgarskich półkach, spowodował, że niezwykle rzadko miałam styczność z jakąkolwiek opinią na temat owej pozycji. Po raz pierwszy od bardzo dawna zanurzyłam się w lekturze nie oczekując absolutnie niczego, a równocześnie pragnąc tak wiele. "Milczące słowa" zainteresowały mnie od pierwszego akapitu. Lubię takie miniaturowej wersji prologi, które w gruncie rzeczy można by przecież było usunąć, czasami zresztą to właśnie one decydują o tym czy decyduję się na dalszą lekturę. Spodobał mi się język którym posługuje się autorka - prosty, zwykły, bez zbędnych ozdobników; "wstawki" w postaci tekstów piosenek, które znam i które nie raz w kółko nucę pod nosem; a także fragmenty powieści Mefistofelesa wplątane gdzieś między wersami. 

Wreszcie, do gustu przypadł mi sam główny bohater. Henry'ego Gota trudno dopasować do jednego typu mężczyzny. Doszukać się w nim można bowiem wielu rozmaitych cech, pozornie się wykluczających. Z pewnością Got ma w sobie coś z "niegrzecznego chłopca" - rezerwa z jaką spogląda na świat czy choćby ignorancja do wszystkiego dookoła, łatwo jednak doszukać się w nim również czegoś z sentymentalnego, romantycznego poety zanurzonego w swoim bólu. Henry Got jest więc postacią zaskakującą i trudną do rozgryzienia, a przez to właśnie tak ciekawą.

Zuzanna to postać, z którą z zaskakującą łatwością przychodzi mi się zidentyfikować - chociażby i dlatego, że również przyciągam kłopoty jak magnez i nieraz przekładam towarzystwo papierowych bohaterów nad inne. Chyba właśnie dlatego mimo pewnych drobnych niedociągnięć darzę Zuzannę ogromnym sentymentem. To nic, że jej zachowanie było często nierozważne i zupełnie pozbawione sensu, to nic, że momentami miałam ochotę chwycić ją za ramiona i mocno nią potrząsnąć... W wadach Zuzanny można się bowiem dopatrzeć jej największych zalet i na tym polega cała wyjątkowość.   


Skłamałabym twierdząc jednak, że wszystko było cudowne i pozbawione choćby najmniejszej skazy. Nie, "Milczące słowa" posiadają również i słabsze strony. Pewne fragmenty stanowiły dla mnie niedokończoną całość. Zupełnie jakby ktoś zapomniał dopisać ich zakończenia.   Gdyby ktoś spytał się mnie wprost o czym jest tak naprawdę historia Henry'ego Gota i Zuzanny miałabym problem ze znalezieniem odpowiedzi. Nie dlatego, że tego nie wiem, ale ze względu na to, że znajduję za dużo prawidłowych słów. Za dużym uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że "Milczące słowa" to powieść fantastyczna, niedopowiedzeniem byłoby również nazwanie ich romansem bo choć miłość także ma tu swoje miejsce, jest raczej zepchnięta na drugi plan. Nie znajduję zatem żadnego prawidłowego określenia, które w pełni oddałoby ich zawartość.  

"Milczące słowa" to lektura, na którą warto poświęcić swój wolny czas, mimo iż przeznaczona jest ona raczej dla węższego grona czytelników. Wielbiciele historii paranormal nie powinni czuć  się rozczarowani. Wraz z Henry'm Gotem spędziłam cudownych kilka godzin i  z żalem przyjdzie mi się z nim teraz pożegnać.    


Za egzemplarz dziękuję autorce