listopada 2011 - Zlodziejka Ksiazek

poniedziałek, 28 listopada 2011

Stosik 12/2011
listopada 28, 2011 12 Comments
Grudzień zbliża się wielkimi krokami a wraz z nim idą święta - najcudowniejszy okres w ciągu roku. Co prawda nauczyciele nie poczuli jeszcze  owej magi i uporczywie gnębią nas nawałem szkolnych obowiązków, ale zdarzają się jednak cudowne dni podczas, których nie trzeba robić absolutnie nic - co jeszcze nie tak dawno byłoby nie do pomyślenia. Ogółem rzecz biorąc - wszystko płynie swoim torem może nie do końca po mojej myśli, ale jednak w sposób, który można uznać za przystępny. 
Nie przedłużając jednak - nowy stosik!

Od góry:

1. Kwiaty od Artiego - Bridget Asher - egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Otwarte. Może nie do końca spełnił on moje czytelnicze wymagania, ale z czystym sumieniem można go nazwać przyjemnym umilaczem czasu. Recenzja tutaj.
2. Carol. Opowieść wigilijna - Bob Hartman - egzemplarz otrzymany od Sztukatera. Uwielbiam "Opowieść wigilijną" w oryginalnej wersji, więc mam dobre przeczucia.
3. Neva - Sara Grant - zakup własny w trakcie Targów Książek. Promocja niemal 50-procentowana, aż żal było nie wziąć! A, że antyutopje uwielbiam, nie mogłam się powstrzymać przed zakupem!
4. Błękit szafiru - Kerstin Gier - również zakup własny podczas targów. Wszyscy tak wychwalali, poza tym pierwsza część niezmiernie przypadła mi do gustu, więc nie mogłam nie zakupić kontynuacji.
5. Madame Hemingway - Paula McLain - twórczość pana Hemingway'a co prawda nie bardzo wpasowała się w mój gust, ale pozycja i tak zapowiada się niezwykle zachęcająco. Egzemplarz od wydawnictwa Bukowy Las
6. Anielski ogień - Courtney Allison Moulton - również podarunek od wydawnictwa Bukowy Las. Słyszałam wiele pochlebnych opini, mam nadzieję, że mi również przypadnie do gustu.
7. Top modelka. W sidłach kariery - Richard Green - wielki zawód. Pozycja czytana przeze mnie obecnie. Spodziewałam się czegoś o wiele, wiele lepszego, ale cóż. Egzemplarz od Sztukatera.
8. Niebieski ptak - Piotr Wojasz - literatura polska zawsze stanowi dla mnie niespodziankę. Nie wiem czego mogę się spodziewać, ale mam raczej dobre przeczucia. Egzemplarz od wydawnictwa Videograf II
Read more

niedziela, 27 listopada 2011

Dotknąć prawdy - Antoinette van Heugten
listopada 27, 2011 6 Comments
TYTUŁ: Dotknąć prawdy
TYTUŁ ORYGINAŁU: Saving Max
AUTOR: Antoinette van Heugten
WYDAWNICTWO:Mira

Antoinette van Heugten zanim na dobre zajęła się pisaniem książek, pracowała jako prawnik. Mieszka wraz z mężem w Texas Hill Country. Tematyką autyzmu interesuje się już od kilku lat, od pewnego czasu wpiera również ośrodki zajmujące się dziećmi chorymi na autyzm. Jej debiutancka powieść również poświęcona jest owej tematyce. 

Max w oczach swojej matki - nowojorskiej prawniczki Danielle Parkman zawsze był idealny. Chory na zespół Aspargera chłopiec jest informatycznym geniuszem, u którego jednak z wiekiem choroba zaczęła przybierać niepokojący obrót. Max ma coraz większe problemy w relacjach ze swoimi rówieśnikami, co gorsza jednak zaczynają pojawiać się u niego skłonności samobójcze i przejawy agresji. Danielle nie ma wyjścia. Mimo dręczących ją wątpliwości, decyduje się skorzystać z przysługującego jej zaległego urlopu i wraz z synem wyjeżdża do renomowanej kliniki psychiatrycznej Maitland w Plano w stanie Iowa by tam znaleźć odpowiedzi na nękające ją wątpliwości.

Pobyt w klinice przynosi jednak gorzkie rozczarowanie. Lekarze utrudniają Danielle kontakt z synem, wmawiając jej, że taka sytuacja lepiej wpłynie na jego sytuację i wyraźnie dają jej do zrozumienia, że powinna opuścić Plano i wrócić do swojego zwykłego życia. Kobieta jednak ani myśli opuszczać miasteczko. Wspierana przez matkę jednego z pozostałych pacjentów, Danielle stara się zmierzyć z nową sytuacją. Wkrótce jednak z przerażeniem odkrywa, że stan Maxa uległ pogorszeniu. Lekarze stwierdzają u niego zespół schizoafektywny. Max może nigdy nie wrócić już do normalności, stanowi bowiem realne zagrożenie dla siebie i innych. Tyle że Danielle nie wierzy w teorię psychiatrów. Zamierza jak najszybciej opuścić Maitland i skontaktować się z lekarzem prowadzącym chłopca. Wówczas jednak pojawiają się kolejne problemy.

Danielle znajduje Maxa przy ciele zamordowanego Jonasa z prawdopodobnym narzędziem broni w dłoni. Nikt nie wierzy w domniemaną niewinność chorego na autyzm chłopca. Max zostaje oskarżony o morderstwo, a sama Danielle postawiona przed obliczem sądu za próbę ukrycia dowodu zbrodni. Kobieta jednak się nie poddaje. Rozpaczliwie stara się odnaleźć w całej sytuacji chociaż nikłe światełko nadziei. Nic nie jest w stanie ją powstrzymać - ani nadzór policji, ani groźba odsiadki. Ufając intuicji podąża śladami pozostawionymi przez prawdziwego morderce. Musi jednak się pospieszyć. Czas biegnie nie ubłaganie, a "wkrótce" może okazać się za późno. 

Macierzyństwo nie jest drogą prostą. Obfituje w liczne zawirowania i przeciwności, i mimo, że niewątpliwie stanowi również źródło niezmiernego szczęścia, stanowi nierozerwalną całość z bólem i strachem. Czasami jednak owa ciemna strona przeważa szalę. Autyzm nie należy do chorób lekkich. Wiążę się on z potrzebą dodatkowej, specjalistycznej opieki, ale przede wszystkim nie zmierzonym źródłem cierpliwości i gotowości do wyrzeczeń. Logicznym stwierdzeniem jest fakt, że nie każda kobieta nadaje się na matkę. Owo zdanie nabiera jednak w obliczu choroby głębszego znaczenia.

Nie mam wątpliwości co do tego, że Danielle - główna bohaterka powieści Anoinette van Heugten - nadaje się na matkę. Poznając jej postać byłam zaskoczona siłą jej uczucia i determinacją by uratować życie swojemu dziecku. Amerykańska autorka w niezwykle rzeczywisty sposób oddała wszelkie aspekty codzienności Danielle. Bez skrupułów przedstawiła nam nie tylko zalety trudnego macierzyństwa, ale również i jego wady. Do tego idealnie skontrastowała postać nowojorskiej prawniczki z inną kobietą, która zmaga się z takimi samymi problemami.

Nieco żałuję, że w powieści tak mało miejsca zostało poświęcone na kreację postaci Maxa. To czym poczęstowała nas bowiem autorka zapowiadało się znakomicie. Jako fascynatka ludzkiej psychiki z niekłamaną przyjemnością zagłębiłabym się w rzeczywistość chorego na autyzm chłopca, poznając sytuację z jego punktu widzenia.  Brakło mi więc przysłowiowej wisienki na torcie. Widać, że Antoinette van Heugten jest jednak "obeznana" w temacie. W powieści doszukać się można wielu informacji specjalistycznych co stanowi niewątpliwy plus. 

Dawno nie spotkałam się z powieścią, która porwałaby mnie do tego stopnia. Antoinette van Heugten sprawiła, że przez kilka godzin zatraciłam się w rzeczywistości, pochłonięta przez fabułę powieści. A ta wprost ścina z nóg. Amerykańska autorka nie pozwala nam nawet na chwilę zaczerpnąć oddechu. Dla wielbicieli gatunku będzie to prawdziwa uczta. Antoinette van Heugten karmi nas bowiem fałszywymi tropami, zaskakuje i zmusza do zastanowienia. 

Warto poświęcić również kilka słów dla okładki. Grafik w mistrzowski sposób oddał bowiem nastrój powieści. Cenię sobie minimalizm - z reguły proste rzeczy sprawdzają się najlepiej i "Dotknąć prawdy" potwierdza ową regułę. Po raz pierwszy chyba polskie tłumaczenie tytułu przypadło mi do gustu bardziej niż oryginał. Choć nie potrafię powiedzieć w czym tkwi jego urok, urzekł mnie już od wstępu.

"Dotknąć prawdy" jest niewątpliwie najlepszą powieścią jaką w ostatnim czasie miałam okazję czytać. Lektura zapewniła mi najlepszego rodzaju czytelniczą ucztę. Antoinette van Heugten w ciekawy, intrygujący sposób skonstruowała fabułę. W sukcesie powieści znaczącą rolę odegrał również jej lekki, przyjemny w odbiorze styl. Autorka ujęła mnie jednak przede wszystkim pięknym i niezwykle obrazowym przedstawieniem relacji matki z synem. Już teraz wiem, że z przyjemnością będę jeszcze nie raz zasiadać do lektury debiutu amerykańskiej autorki i z nie cierpliwością wypatrywać chwili, w której na polskim rynku ukaże się  jej kolejna pozycja

Egzemplarz otrzymałam od wydawnictwa Mira za co bardzo dziękuję

Read more

sobota, 26 listopada 2011

Kwiaty od Artiego - Bridget Asher
listopada 26, 2011 5 Comments
TYTUŁ: Kwiaty od Artiego 
TYTUŁ ORYGINAŁU: My Husband's Sweethearts
AUTOR: Bridget Asher
WYDAWNICTWO: Otwarte

Bridget Asher to literacki pseudonim amerykańskiej pisarki i poetki Julianny Baggott, autorki wielu książek dla dzieci i powieści obyczajowych. Prywatnie Asher mieszka na Florydzie wraz z mężem i czwórką dzieci. Jest również założycielką fundacji "Kids in Need - Books in Deed". W Polsce ukazały się dwie jej powieści - obie nakładem wydawnictwa Otwarte - "Pożyczona miłość" oraz "Kwiaty od Artiego".


Związek Lucy i Artiego wcale nie jest bajką. Cudowna idylla kończy się w chwili, w której kobieta dowiaduje się o licznych zdradach męża. Lucy chciałaby nienawidzić Artiego. Pragnie tego tak rozpaczliwie, że decyduje się nawet na porzucenie swoich pozostałych marzeń. Opuszcza męża, a plany o wspólnej przyszłości i posiadaniu wspaniałej rodziny, ukrywa w najdalszych zakamarkach pamięci. Tyle, że mimo wszystko - bólu jaki odczuwa na samą myśl o licznych zdradach Artiego, czasu, który przecież miał uleczyć wszelkie rany, ale jak na razie nie przynosi widocznych rezultatów i tysięcy, dzielących ich kilometrów - Lucy wciąż kocha swojego męża i kiedy więc dowiaduje się, że mężczyzna umiera, wraca do domu.


Rozgoryczona i pobudzona do działania przez alkohol decyduje się na radykalne rozwiązanie sytuacji - korzystając z notesu Artiego kontaktuje się z wszystkimi kochankami męża i zaprasza je do domu. Chyba nikt nie jest zaskoczony bardziej niż ona sama, kiedy wkrótce kobiety zjawiają się na miejscu. Młoda, zbuntowana Elspa, której przeszłość nie rysuje się w jasnych barwach i Eleanor -  pałająca do Artiego nienawiścią równie silną jak miłość. Ich pojawienie się wywraca świat Lucy do góry nogami. Wbrew samej sobie zaczyna jednak pałać do kobiet cienką nicią sympatii. 


Lucy wraz z byłymi kochankami Artiego układa plan, który ma pomóc mężczyźnie pogodzić się z przeszłością. Spotkanie z dawnymi partnerkami i synem Artiego odbija się jednak na życiu większego grona osób. Lucy, Eleanor i Elspa również stają na pewnego rodzaju zakręcie. Od decyzji jaką podejmą może zależeć cała ich przyszłość...

„Zakochiwałam się w czarujących łajdakach. Adorowałam niewłaściwych mężczyzn z niewłaściwych powodów. Sama jestem sobie winna. Cierpię na niesforność serca i nieznośne napady lekkomyślności. Jeśli idzie o samokontrolę, mam luki u podstaw.”


Gdyby sugerować się tytułem, logiczne byłoby uznanie, że głównym bohaterem powieści pani Bridget Asher jest mężczyzna, którego życie obfitowało w liczne romanse - Artie. Muszę przyznać, że amerykańska autorka zmyliła również mnie. Ze słabo skrywanym zaskoczeniem, kartka po kartce przekonywałam się jak błędne było moje rozumowanie. Artie nie jest głównym bohaterem. Co więcej, nasz bogaty w lata lowelas, zdobywca niewieścich serc i jedyny mężczyzna, który potrafi omamić kobietę do tego stopnia, że niemal z wdzięcznością przyjmuje ona rolę "tej trzeciej", został przez panią Asher zrzucony na boczny tor. Bohater, który pierwotnie wydawał się odgrywać główną rolę w przedstawieniu, musi się zadowolić jedynie "drugimi skrzypcami". Artie się zmienia. Artie uczy się na swoich błędach. Artie pragnie zadośćuczynienia. Ale w gruncie rzeczy Artie pojawia się w książce zaledwie kilka razy, a jego postać jest jedynie wspominana w rozmowach innych bohaterów. Zupełnie jakby już nie żył i był jedynie wspomnieniem, które pragną zatrzymać. 

„To chyba nie jest logiczne, że jedna miłość może przywrócić drugą miłość. Za to jest prawdziwe.”

Kto odebrał główną rolę naszemu bohaterowi? Lucy. Kochana, droga Lucy, która cierpi po zdradzie męża. Która kocha i nienawidzi w równym stopniu. I która czynami wydaje się przeczyć swoim słowom.  Ale nie skreślam tej postaci na wstępie. Naprawdę. Czuję rozczarowanie, ale zabijam je w zarodku i dzielnie prę do przodu. Tyle, że pierwsze rozdziały nie zapowiadają się najlepiej. Chociaż wydawać by się mogło, że czas uleczył najcięższe rany, rzeczywistość wygląda inaczej. Lucy cierpi i swoimi cierpieniami dzieli się z czytelnikiem. Bo to właśnie z jej punktu widzenia poznajemy całą historię. Zaciskam usta i czytam jednak dalej. I wówczas zostaję zaskoczona. Bo nagle akcja rusza z miejsca. Lucy wyciera oczy chusteczką, odkłada kieliszek na bok i wraca do życia. 

Zdecydowanie moment, w którym wkraczają pierwsze "kochanice" Artiego jest tym zbawiennym. Kiedy powoli zaczynałam skreślać powieść pani Asher otrzymałam to na co czekałam. Słodko - gorzką komedię o przyjaźni, zakrętach losu i potędze miłości. Skłamałabym nazywając "Kwiaty od Artiego" powieścią wybitną, ale to taka "miła lektura". Przy której można sobie troszkę popłakać, pośmiać się i oderwać od zasnutego mgłą szarego świata. 

„Winy nie można przerzucić.Jeden człowiek nie może odpowiadać za występki całej zbiorowości”

Mimo raczej poważnego tematu, który często niesie ze sobą również i smutek, pani Asher unika niepotrzebnego patosu. Jej styl jest lekki i żartobliwy, słowem - dokładnie taki jaki potrzebuje przeciętny człowiek. Przy "Kwiatach od Artiego" skupienie nie jest potrzebne. Spokojnie można usiąść z głową zaprzątniętą innym myślami, mając jednak gwarancje, że wszelkie problemy wkrótce odejdą jednak w niepamięć.  Tym bardziej, że chwytliwe, żartobliwe tytuły mają w sobie pewien magnetyzm. "Kwiaty od Artiego" nie są powieścią, która trafi w każdy gust czytelniczy. Idealnie jednak nada się dla tych, którzy zabiegani w swojej codzienności potrzebują pewnego wytchnienia. I właśnie takim osobom, powieść pani Asher gorąco polecam.

Za egzemplarz gorąco dziękuję wydawnictwu Otwarte

Read more

wtorek, 22 listopada 2011

Z ciemnością jej do twarzy - Kelly Keaton
listopada 22, 2011 6 Comments
TYTUŁ: Z ciemnością jej do twarzy 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Darkness becomes her
AUTOR:  Kelly Keaton
WYDAWNICTWO: Znak

Kelly Keaton to popularna amerykańska autorka powieści z gatunku urban fantasy dla dorosłych. Do jej największych pasji zalicza się starożytna historia, fantastyka i mitologia. Marzy o tym aby choć przez jeden dzień posiadać magiczne moce, odkryć sekret nieśmiertelności, zostać koronowaną na królową Mardi-Gras i, co najważniejsze, oczyścić dom z sierści zwierząt. Na co dzień Kelly mieszka w Karolinie Północnej ze swoją rodziną, psem i dwoma kotami. "Z ciemnością jej do twarzy" jest jej debiutancką powieścią skierowaną do młodzieży, stanowiącą początek serii "Bogowie i potwory".

Ari zawsze różniła się od swoich rówieśników. Porzucona przez matkę w okresie wczesnego dzieciństwa przeżyła prawdziwe piekło wędrując między rodzinami zastępczymi. Całej sytuacji wcale nie ułatwiała niecodzienna uroda dziewczyny. Długie, srebrne włosy, których nie sposób przefarbować ani nawet ściąć i charakterystyczne, zwracające uwagę, zielone oczy - wszystko to czyni z Ari swojego rodzaju "odmieńca". Po latach niepewności, dziewczyna wreszcie pragnie poznać prawdę. Skrupulatnie podążając po pozostawionych śladach, Ari trafia do szpitala psychiatrycznego, w którym kilka lat wcześniej jej matka popełniła samobójstwo. Dziewczyna zaczyna odkrywać prawdę, która jednak przekracza granicę jej wyobraźni. 

Nowy Orlean, miejsce, które stanowi kolejny etap jej wędrówki, nie jest już tym samym miastem co przed laty. Po serii huraganów, które doszczętnie zniszczyło terytorium, miasto przybrało nazwę Nowy 2 i zostało wykupione przez członków dziewięciu najbardziej wpływowych rodzin. Od tamtej pory stało się miejscem życia odmieńców. Ludzie, którzy tak jak i Ari, nie pasują do codziennego życia i którzy w Nowym 2 pragną rozpocząć nowe życie. Dziewczyna szybko znajduje schronienie i oparcie pośród okolicznych "dziwaków" - Crank, która silnie przeżywa śmierć swojego brata; energicznego, pełnego życia Duba;spokojnego, rozważnego Henriego; seksownego i równocześnie niezwykle tajemniczego Sebastiana, a także Violet najbardziej osobliwą postać z całej grupy, której niezmiennie towarzyszy aligator Pascal. Ari na reszcie czuje, że znalazła swoje miejsce na ziemi. Tyle, że właśnie wtedy klątwa ciążąca nad rodziną dziewczyny daje o sobie znać. Ari znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie; równocześnie jednak sama staje się zagrożeniem dla swoich bliskich.

„Nie rób sobie nadziei, a nikt cię nie zrani. Nie ufaj i nie kochaj, a nikt cię nie zrani. Złam własne zasady.”

Gdybym miała określić Aristeane jednym słowem z pewnością byłaby to nieprzewidywalność. I to bynajmniej nie dlatego, że główna bohaterka cierpiała na wieczne zaburzenie osobowość. Nie. Kelly Keaton przedstawiła nam wydarzenia z przeszłości, które kształtowały osobowość Ari i stopniowo pozwala nam ją poznać, ale tak naprawdę nie daje nam szansy na to by po skończeniu lektury z satysfakcją powiedzieć, że znamy się z nią jak "łyse konie". Aristeane to po prostu osóbka o stu twarzach. Postać, którą możemy poznawać miesiącami by później z zaskoczeniem odkryć, że wciąż nie znamy jej w pełni. Z każdą kolejną stroną poznawałam Ari od nowa. Z pozoru silna i samowystarczalna, w rzeczywistości jest po prostu tylko człowiekiem, który nie radzi sobie z samotnością i do pełni szczęścia potrzebuje bliskiej osoby. Choćby dla kreacji głównej bohaterki, warto sięgnąć po lekturę. Dawno nie spotkałam się bowiem z postacią tak oryginalną i skomplikowaną.

Jeżeli zaś chodzi o inne postacie, Kelly Keaton nie pozwala sobie usiąść na laurach. Mimo iż oczywiście nie mamy możliwości wejść w psychikę pozostałych bohaterów tak dogłębnie jak w przypadku Ari, amerykańska autorka kreuje osobowości, które wzbudzają zainteresowanie czytelnika w równym stopniu. Plejada różnorodnych postaci, z których każdy, absolutnie każdy, stanowi zupełną nowość w literaturze młodzieżowej, wzbudziła mój zachwyt. Mój umysł szczególną uwagą obdarzył jednak postać Violet. To właśnie ta mała, skomplikowana osóbka stanowiła najbarwniejsze uzupełnienie powieści Kelly Keaton. 

Narracja powieści prowadzona jest z punktu widzenia Ari. To właśnie oczami Aristeane poznajemy otaczający bohaterów świat i wolno kreślimy obraz jej przeszłości. Choć nie należę do zwolenników owego zabiegu, muszę przyznać iż był to pomysł w pełni trafiony. Skomplikowany charakter Ari i jej siła sprzyjają lekturze. Czytelnik nie czuje się zmęczony nawałem zbędnych emocji czy opisów - zwłaszcza peanów zachwytu na temat wybranka głównej bohaterki. Kelly nie pozbawia swojej powieści owych elementów, ale decyduje się na ich widoczne ograniczenie. Zresztą, miłość nie stanowi głównego wątku lektury. Poruszony temat wydaje się jedynie wprowadzeniem do pasjonującej historii rodzącego uczucia. Nic nie dzieje się zbyt szybko, wszystko jej wyważone i oszczędne w zbędne słowa.

Mimo to, a może właśnie dlatego, fabuła "Z ciemnością jej do twarzy" porywa czytelnika od pierwszej strony w świat, który nie sposób opisać słowami. Kelly Keaton sprawiła, że kiedy tylko rozpoczęłam swoją przygodę z lekturą, nie potrafiłam się od niej oderwać choćby na chwilę. Wplecione między życie codzienne elementy fantastyczne, nie rażą. Stanowią jedynie idealne tło do intrygującej historii o samotności i poczuciu inności. Powracając jednak do fantastyki, Kelly Keaton zdecydowanie nie szczędzi w jej ilości. Mamy do czynienia z prawdziwą plejadą różnorodnych paranormalnych postaci, wśród których zdecydowanie najciekawsze wydają się być te zaczerpnięte z mitologii greckiej. 

Styl Kelly - lekki i przyjemny, a także kreacja bohaterów i intrygująca fabuła zdecydowanie zasługują na uwagę. Jedynym mankamentem, który od początku sprawiał, że nieco "kręciłam nosem" to raczej uboga ilość stron. Jak jednak mówi słynne porzekadło - nie liczy się ilość, lecz jakoś. Spędziłam cudowne chwile przy lekturze "Z ciemnością jej do twarzy" i choć nie jest to może powieść, która w jakiś sposób odmieni nasze życie, wydaje mi się, że warto poświęcić jej odrobinę uwagi. 

Za lekturę niezmiernie dziękuję portalowi Woblink

Read more

sobota, 19 listopada 2011

Pomiędzy - Tara Hudson
listopada 19, 2011 8 Comments
TYTUŁ: Pomiędzy 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Hereafter
AUTOR:Tara Hudson
WYDAWNICTWO: Jaguar


Tara Hudson urodziła i wychowała się w Oklahomie. Ukończyła prawo z tytułem magistra. Na studia dające konkretny zawód zdecydowała się głównie dlatego że uwierzyła w niestworzone historie o upiornych egzaminach z literatury i przerażającą wizję pracy w barze szybkiej obsługi Na szczęście jej kariera nie trwała długo - uświadomiwszy sobie, że cmentarze są dużo ciekawsze od kancelari porzuciła "rycie" w paragrafach na rzech pisarstwa. "Pomiędzy" to jej debiut literacki. Tara Hudson mieszka na codzień w Oklahomie z mężem, synem i imponującą liczbą bardzo źle wychowanych zwierzaków.

Amelia nie żyje - jest to jedna z nie wielu rzeczy jakiej jest pewna. Amelia nie żyje ale mimo to nie zaznaje spokoju. Wbrew powszechnie sądzonym opiniom okazuje się, że śmierć nie zawsze jest końcem wszystkiego. Dziewczyna błąka się w samotności po świecie, pogrążona w bólu i rozpaczy, nękana setkami pytań, na które nie potrafi znaleźć odpowiedzi. Dlaczego umarła? Czy sama targnęła się na swoje życie; czy był to jedynie nieszczęśliwy wypadek, a może w owym wydarzeniu brały udział osoby trzecie?  

Nadzieją na pozyskanie  owych odpowiedzi, wydaje się być obecność Joshui. Chłopak, któremu Amelia uratowała życie, jest bowiem pierwszą i, jak dotąd, jedyną osobą, która potrafi dostrzec dziewczynę. Co więcej traumatyczne przeżycie i skrywany przed światem sekret zbliża do siebie ową dwójką. Przy Joshui Amelia powoli przypomina sobie swoje życie. Elementy układanki powoli układają się w całość. Niestety, nikt nie patrzy przychylnie na uczucie łączące Amelię i Joshuę. Świat żywych i umarłych nigdy nie był tak blisko i tak daleko równocześnie.

Amelia początkowo nie wzbudziła w moim odczuciu pozytywnych uczuć. Sprawiająca wrażenie zagubionej i zdezorientowanej sytuacją, która rozgrywa się wokół jej osoby, nie wplasowuje się bowiem do grona bohaterów które cenię sobie najbardziej - silnych mimo podkładanych im pod stopy przeszkód i uparcie dążących do wyzanczonych sobie celów. Taki opis nijak nie pasuje do charakterystyki, którą przedstawia nam pani Tara Hudson. Amelia, choć bezwątpienia  jest postacią ciekawą, mimo metamorfozy jaka zaszła z jej udziałem, wciąż zostaje duchem w pełnym znaczeniu tego słowa. Czytając powieść pani Hudson i zagłębiając się w świat, który wykreowała, coraz częściej dostrzegałam kruchość głównej bohaterki. Amelia w moim odczuciu została ukazana jak liście bezwolne w stosunku do wiatru. Przy odpowiednim podmuchu mogła stanąć twarzą w twarz z przecwieństwami losu, w przeciwnym jednak razie jej odpowiedzią na atak stanowiła ucieczka.


O ile jednak zazwyczaj podobna kreacja ostatecznie skreślałaby w moim odczuciu daną powieść, o tyle w przypadku "Pomiędzy" podobny zabieg w zaskakujący sposób działa na jej korzyść. Osobowość Amelii w idealny sposób odzwierciedla jej życie - to które już przegrała i to o które obecnie walczy. Poza tym charakter głównej bohaterki w ciekawy sposób kontrastuje z Joshuą. Męska postać powstała spod pióra pani Hudson w idealny sposób równoważy się bowiem z postacią żeńską. Tam gdzie Amelia okazuje się tchórzem - Joshua wykazuje się odwagą, tam gdzie on charakteryzuje się nierozwagą, ona zachowuje resztki rozsądku. Wszystko to sprawia, że mimo lekkich niedociągnięć w kreacji bohaterów, czytelnik nie doświadcza znużenia.


Bohaterem, który rozbudził moja wyobraźnię do granic możliwości bez wątpienia pozostaje Eli. Jaką rolę, w bajce o Kopciuszku, który zamiast pantofelka zgubił gdzieś swoje życie, odgrywa Eli? Prawdę mówiąc, nie do końca orzwiązałam ową zagadkę. Postać Eliego trudno nazwać czarnym charakterem. Choć nie mam wątpliwości co do tego, że właśnie takie były intencje autorki, dostrzegłam w nim zbyt wiele ludzkich cech by w to uwierzyć. Eli pozostaje dla mnie tajemnicą, zagdaką, którą mam nadzieję, kiedyś rozwiązać.


Największym atutem "Pomiędzy" bez wątpienia pozostaje wykorzystanie w swoim pomyśle duchów. W świecie, w którym ostanim czasy królują wampiry i wilkołaki, duchy wciąż stanowią miłą odmianę, zwłaszcza wtedy gdy autor zabiera się do rzeczy w tak intrygujący sposób. Choć ubolewam nad faktem, że w powieści mamy do czynienia tylko z dwoma przedstawicielami owego gatunku i tak jestem pod wrażeniem pracy jaką wykonałą amerykańska autorka. Duchy, które zaskakująco dużo cech zachowują ze swego człowieczeństwa, które tak samo jak ludzie zdolne są do uczuć i które, wbrew powszechnie sądzonym opiniom, nie spędzają swojego nowego życia na nękaniu innych - wplasowują się w mój gust.


Narracja pierwszoosobowa jest tą, po którą najczęściej sięgają autorzy młodzieżowych pozycji. Nie zawsze jest to jednak dobry wybór. Podejmując decyzję trzeba liczyć się z faktem, że nie każdy bohater nadaje się na narratora. Tego rodzaju narracja brutalnie wypycha na światło dzienne wszelkie wady bohatera. Miałam spore obawy czy Amelia sprawdzi się w swojej roli. Jak wspominałam wcześniej nie jest to postać pozbawiona wad i żywiłam obawę, że narracja pierwszoosobowa nie potrzebnie dodatkowo je podkreśli, Na szczęście jednak Amelia idealnie wplasowuje się w swoją rolę. Jej historia jest przejmująca i pełna ukrytego bólu. Amelia nie podkreśla emocji na siłę. Czytelnik nie często zetknie się z uczuciami wyrażonymi wprost, są one bowiem ukryte w innych słowach. 


Na koniec warto również wspomnieć o okładce, która idealnie oddaje klimat powieści. Choć trudno chwalić za to polskich grafików, gdyż okładka została zapożyczona od oryginału, należy jednak docenić decyzję ludzi, którzy zaakceptowali taki wybór. Po co zmieniać coś co jest dobre? 


Mimo sporej ilości paranormali jakie ukazały się w ostatnim czasie na polskim rynku, "Pomiędzy" niesie ze sobą pewną świeżość. Amerykańska autorka podołała zadaniu. "Pomiędzy" to przejmująca historia o samotności i bólu, a także nadziei, którą niesie ze sobą miłość. Z niecierpliwością oczekuję na premierę kolejnych tomów powieści, które jednak nie prędko ukażą sie na polskim rynku. 


Za egzemplarz niezmiernie dziękuję wydawnictwu Jaguar

Read more

niedziela, 13 listopada 2011

Obudzić szczęście - Susan Wiggs
listopada 13, 2011 6 Comments
TYTUŁ: Obudzić szczęście
TYTUŁ ORYGINAŁU: Just breathe
AUTOR: Susan Wiggs
WYDAWNICTWO: Mira


Susan Wiggs napisała swoją pierwszą książkę już w wieku ośmiu lat. Jak sama mówi, była to historia "małych łobuzów", oparta na codziennym życiu jej i rodzeństwa.Dzisiaj Susan Wiggs jest autorka ze sporym dorobkiem literackim i wiernym gronem czytelników. Trzykrotnie została laureatką nagrody RITA, a jej książki przetłumaczono na kilkanaście języków. Mieszka na wyspie w Zatoce Pugeta w stanie Waszyngton wraz z mężem i córką. Aktywnie działa w miejscowym kółku literackim, żywo interesuje się również problemami lokalnej społeczności. Lubi długie spacery, amatorsko zajmuje się fotografią, a choć dobrze jeździ na nartach, zupełnie nie wychodzi jej gra w golfa. Wolny czas najchętniej spędza przy lekturze.

Pozornie życie Sarah Daly przypomina bajkę - ma kochającego męża, pracę, która przynosi jej satysfakcję i przytulne mieszkanie. W rzeczywistości kobieta nie znosi pochmurnego i zimnego Chicago, coraz trudniej porozumieć jej się z mężem, a na domiar złego mimo usilnych starań nadal nie może zajść w upragnioną ciążę. W przeciwieństwie do bohaterki jej komiksów - Shirl, nie ma jednak odwagi mówić o tym głośno.  Wraz z nadejściem pewnego deszczowego dnia, znikają resztki pozorów. 

Sarah odkrywa, że mąż ją zdradza. Rozgoryczona i zraniona bez zastanowienia porzuca swoje dotychczasowe życie i wyjeżdża do rodzinnego miasteczka w Kalifornii. Ku własnemu zaskoczeniu powoli nabiera dystansu do swoich problemów. Dostrzega rzeczy, które wcześniej skutecznie bagatelizowała i docenia szansę jaką otrzymała od losu. Pragnie prowadzić takie życie, na jakie ma ochotę, nie zwarzając na wspomnienia. Powoli odbudowuje więzi z rodziną i dawnymi znajomymi. Zaczyna wierzyć, że jeszcze może zasmakować szczęścia, zwłaszcza, że jeden z mieszkańców - Will Broomer, staje się jej coraz bliższy. Jej życie obraca się do góry nogami po raz wtóry, kiedy ze zdumieniem odkrywa, że jest w ciąży z byłym mężem...

„Nic się nie kończy, co najwyżej zmienia.”

Ostatnio zauważyłam, że większość bohaterek powieści obyczajowych prowadzi pozornie idealne życie. Zupełnie jakby owy fakt zaważał na przebiegu fabuły. Sarah Moon (Daly) nie odbiega daleko od owego schematu. W chwili, gdy spotykamy ją po raz pierwszy, sprawia wrażenia kobiety spełnionej, której do pełni szczęścia brakuje jedynie dziecka. Wraz z kolejnymi słowami dostrzegamy kolejne podobieństwa - wbrew pozorom główna bohaterka jest nieszczęśliwa, a jej małżeństwo już dawno stało się fikcją potwierdzoną na papierze. Susan Wiggs wyszła jednak z sytuacji obronną ręką. O ile początek jej powieści może sprawiać wrażenie schematycznego, o tyle później z ulgą dostrzegamy jak wszelkie podobieństwa z wolna sie zacierają. Sarah, w przeciwieństwie do innych postaci podobnego rodzaju, jest bohaterką, która szybko zyskuje sympatię czytelnika, głównie dzięki swojemu optymizmowi i odwadze do życia. Susan Wiggs oszczędziła nam nadmiaru łez. Jej postać jest kobietą, która mimo pozornej słabości potrafi poradzić sobie z trudną sytuacją. 

W przypadku czarnego charakteru jakim niewątpliwie jest Jack, autorka nie wysila się już jednak na oryginalność. Susan Wiggs obdarza swojego bohatera całą paletą różnorakich wad, nie pozostawiając na nim suchej nitki. Każdy objaw człowieczeństwa, który w nim dostrzegamy szybko zostaje zatarty, zupełnie jakby autorka ujawniła go wbrew sobie i pragnęła zmazać swój błąd. Rzecz ma się zupełnie inaczej w przypadku drugiej męskiej postaci, którą przedstawia nam autorka. Will Broomer wydaje się być uosobieniem ideału. Podczas rozwoju fabuły doprawdy trudno dostrzec w nim jakąś skazę, a nawet jeśli takowa się pojawia zostaje zepchnięta w cień poprzez jego zalety.

"Obudzić szczęście" jest powieścią, która wzbudza zainteresowanie czytelnika głównie dzięki swojemu realizmowi. Fakt, ze sytuacja, która rozgrywa się na kartach lektury, równie dobrze mogłaby się przydarzyć każdemu z nas, sprawia, że owa pozycja zdobywa sympatię wbrew dosyć przeciętnego pomysłowi na fabułę. Susan Wiggs nie faworyzuje, ukazuję prawdę. Prawdę, która bywa zarówno okrutna jak i pełna szczęścia. 


Atutem powieści Susan Wiggs niewątpliwie są również wplecione między strony historyjki komiksowe, przedstawiające życie Shirl. Humorystyczne dialogi i delikatna kreska tak samo jak treść niosą ze sobą przesłanie, które wręcz krzyczy do nas z każdego kolejnego zdania. powieści. Bez względu na przeciwności losu nigdy nie wolno nam się poddawać ani tracić nadziei na lepsze jutro.


"Obudzić szczęście" to doskonała pozycja dla każdego, kto pośród szarej codzienności utracił gdzieś nadzieję. Jest to powieść, która niesie ze sobą nie tylko owe przesłanie, ale również i siłę, i dlatego warto poświęcić na nią swój wolny czas.

Za egzemplarz recenzencki niezmiernie dziękuję wydawnictwu Mira

Read more

sobota, 12 listopada 2011

Dwie królowe - Philippa Gregory
listopada 12, 2011 5 Comments
TYTUŁ: Dwie królowe 
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Boleyn Inheritance
AUTOR: Philippa Gregory
WYDAWNICTWO: Książnica

Philippa Gregory zdążyła zyskać mocną pozycję zarówno jako historyk jak i pisarka jeszcze zanim odkryła w sobie zainteresowanie okresem tudorowskim i napisała międzynarodowy bestseller pt. "Kochanice króla", na podstwie którego powstał film z Natalie Portman i Scarlett Johansson w rolach głównych. Cechą charakterystyczną jej pisarstwa niezmiennie pozostaje wielka dbałość o szczegóły, wynikająca przede wszystkim z zamiłowania do historii i poczucia odpowiedzialności w pracy. Philippa Gregory zajmuje się także recenzowaniem książek dla amerykańskich i angielskich periodyków, jak również regularnie pojawia się w telewizji i radiu. Obecnie autorka mieszka wraz z rodziną w małym gospodarstwie w hrabstwie Yorkshire w Anglii, gdzie poza pisarstwem poświęca się również działalności dobroczynnej.

Jest rok 1539. Po śmierci Joanny Seymour, dwór Henryka VIII coraz częściej drży przed zmiennymi nastrojami starzejącego się, schorowanego króla. Zdziwaczały mężczyzna, z którym czas obszedł się nadzwyczaj okrutnie, wydaje się bowiem zupełnie pozbawiony skrupułów. Nikt  na dworze nie może się czuć bezpiecznie, zwłaszcza teraz, gdy Henryk VIII mając tylko jednego syna, po raz kolejny musi znaleźć odpowiednią żonę, która zapewniłaby ciągłość rodowi.

Korona przypada w udziale Annie Kliwijskiej. Nowa królowa jest zdeterminowana by poślubić mężczyznę w wieku własnego ojca i przenieść sie do kraju, którego język i kultura są jej zupełnie obce. Początkowo życie Anny przypomina bajkę - nowe otoczenie ją olśniewa, mimo nieśmiałości i poczucia dezorientacji szybko zjednuje sobie również przyjaźń poddanych. Niestety sen o dostatku zamienia się w prawdziwy koszmar, kiedy względy króla obracają się w stronę Katarzyny Howard - uroczej, młodej dworki. 

Anna Kwilijska na własnej skórze doświadcza niebezpieczeństwa jakie wiążę się z byciem żoną Henryka VIII. Zdeterminowany by posiąść jedną z jej dworek król wywleka na jaw tajemnice, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Oskarżona o czary i związek z innym mężczyzną, Anna zostaje zupełnie sama w obcym kraju. Powoli zaczyna czuć jak pętla niebezpieczeństwa zacieśnia się wokół jej szyi. 

"Dwie królowe" opowiadają losy dwóch żon Henryka VIII - Anny Kwilijskiej i Katarzyny Howard - o których wiemy najmniej, choć, jak wspomina autorka i jak często bywa w takich wypadkach, wydaje nam się, że dobrze je znamy. Wielkim uproszczeniem byłoby jednak zamknięcie owej historii w jednym zdaniu. "Dwie królowe" to bowiem, przede wszystkim, zbeletryzowana opowieść o kobietach, które tak samo jak współcześni ludzie pragnęły jedynie wolności i odrobinę miłości i które, w przeciwieństwie do nas, poniosły za owe marzenia najwyższą cenę. 

Poznajemy więc losy Anny Kwilijskiej - kobiety, którą brak zrozumienia ze strony bliskiej zmusił do opuszczenia rodzinnego kraju i zaprowadził aż na tron Anglii; kobiety, która wbrew nadziejom jakie żywiła, nie zasmakowała szczęścia ani tym bardziej miłości i wreszcie kobiety, której odwaga, lojalność i dobre serce zasługuje na największy szacunek. Philippa Gregory przedstawiła nam postać Anny jako królowej doskonałej, dla której szczęście ludu i kraju przekłada się nad własne. Po raz pierwszy od dawien dawna poczułam się rozczarowana faktem, że autorka pozostała wierna historycznym faktom. Niemal oburzył mnie fakt, że Philippa Gregory nie ugięła nieco prawdy i nie obdarzyła Anny szczęśliwym zakończeniem, na które niewątpliwie zasłużyła.

Katarzyna Howard wydaje się przeciwieństwem Anny Kwilijskiej. Obdarzona niezwykłą urodą, nieco próżna i pozbawiona mądrości, która przychodzi dopiero wraz z wiekiem, stanowi niewątpliwie zaskoczenie. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że obdarzę jej postać choćby cienką nicią sympatii. Oburzona faktem, że w pewnym stopniu przysłużyła się do nie szczęścia Anny Kwilijskiej, wbrew samej sobie wraz z upływem fabuły zaczęłam jej jednak współczuć. Philippa Gregory przedstawiła postać Katarzyny Howard jako dziecko, które zupełnie przez przypadek trafiło na dwór królewski i które, może nawet wbrew samej sobie, stało się "różą bez kolców" dla starego króla, celowo wzbudzając tym samym u czytelnika współczucie i sprawiając, że i tym razem, choć w nieco mniejszym stopniu, kibicowałam szczęściu kolejnej żonie Henryka VIII. 

Postać Jane Boleyn nie wzbudza już jednak podobnych uczuć. Choć dostrzegam w jej zachowaniu pewne ludzkie odruchy, mimo wszystko pozostaje dla mnie bohaterką po wskroś złą. "Czarna owca" pośród kobiet wprowadza jednak do powieści pewien element tajemnicy. Jane Boleyn żyje przede wszystkim przeszłością. Jej teraźniejszość miesza się ze wspomnieniami czasów, w których była szczęśliwą żoną i szwagierką królowej Anny Boleyn. Philippa Gregory wykreowała postać skrajnie różną od reszty i choć zdecydowanie nie zyskuje ona sympatii, wzbudza u czytelnika ciekawość. 

Autorka po raz wtóry ukazała swój majstersztyk w kreacji portretów psychologicznych kobiet. Wypychając na pierwszy plan płeć piękniejszą nie zapomina jednak o pozostałych bohaterach historii. Zaskakujący jest przede wszystkim portret Henryka VIII jaki kreśli. Młody, nie doświadczony, ale przede wszystkim pełen miłości mężczyzna, którego miałam przyjemność poznać na kartach jednej z poprzednich powieści pani Gregory "Wieczna księżniczka", zniknął bezpowrotnie. Okrutny, despotyczny i zgorzkniały władca, właśnie taki jest Henryk VIII teraz. Philippa Gregory w niezwykle obrazowy sposób oddała przemianę bohatera, czyniąc go przez to postacią jeszcze bardziej intrygującą.


Muszę przyznać, że zaskoczył mnie tor, którym podążyła angielska autorka. Zastosowanie w powieści historycznej narracji pierwszoosobowej wydaje się bowiem pomysłem absurdalnym i trudnym do zaakceptowania. Tym większe jest moje zdziwienie, że owy zabieg okazuje się działać na korzyść powieści. Philippa Gregory przeplata wydarzenia historyczne  z fikcją, a zastosowanie narracji pozwala jej dodatkowo na grę emocjami. Największym mankamentem powieści pozostaje jednak pominięcie opisów XVI-wiecznej Anglii. Po tak obiecującym nazwisku spodziewałam się idealnie naszkicowanego obrazu tymczasem otrzymałam jedynie delikatnie kontury, którym daleko do ideału.


Philippa Gregory zachowała wysoki poziom, który ustanowiła swoimi poprzednimi powieściami. Zabierając się za lekturę miałam spore oczekiwania, które autorka w pełni jednak zaspokoiła. Miłośnicy historii z przyjemnością zagłębią się w świecie wykreowanym przez autorkę, nie tylko oni powinni jednak sięgnąć po najnowszą powieść. "Dwie królowe" to historia o silnych kobietach, dla kobiet. Idealnie nada się jako lektura na długie, jesienne wieczory.


Za lekturę niezmiernie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat

Read more

czwartek, 10 listopada 2011

Dogonić rozwiane marzenia - Elizabeth Flock
listopada 10, 2011 7 Comments
TYTUŁ: Dogonić rozwiane marzenia 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Sleepwalking in daylight
AUTOR: Elizabeth Flock
WYDAWNICTWO: Mira

Południe Stanów Zjednoczony zawsze odgrywało znaczącą  rolę w życiu Elizabeth Flock. Mimo iż wychowała się w Connecticut, w dzieciństwie często odwiedzała rodzinę w Teksasie dzięki czemu przesiąknęła bogatą gawędziarską tradycją Południa. Przed ukończeniem osiemnastego roku życia zapisała się na uniwersytet Vanderbilta, a tuż po otrzymaniu dyplomu pracowała już dla magazynu "Vanity Fair". Kolejnym etapem w jej życiu było San Francisco i praca dla "Time'a" oraz "People". Przez pięć lat była reporterem prasowym, później ściągnięto ją do telewizji, gdzie szybko się zakotwiczyła. Jej pierwsza powieść "But Inside I'm screaming"- zbeletryzowana relacja dziennikarki walczącej o to by nie zwariować, ukazała się w 2003 roku dzięki wydawnictwu "Mira Books". Elizabeth Flock mieszka w Chicago wraz z mężem i dwoma pasierbicami, gdzie pracuje nad kolejnymi powieściami.

Samantha ma wszystko - domek z ogródkiem, męża i trójkę upragnionych dzieci, mimo tego wcale nie czuję się szczęśliwa. Każdy dzień jest taki sam. Kiedyś niezależna i odnosząca sukcesy kobieta, dziś jest przede wszystkim matką. Jej codzienność obraca się wokół rodziny, nie ma czasu na to by zająć się sobą, co gorsza jednak, coraz trudniej znaleźć jej wspólny język z mężem. To co kiedyś wydawało się spełnieniem marzeń, teraz stało się jedynie męczącą codziennością.  Wbrew samej sobie Samantha zaczyna się zastanawiać jak mogłoby wyglądać jej życie, gdyby przed laty podjęła inne decyzje... 

Cammy ma szesnaście lat i przeżywa właśnie okres buntu. Poczucie wyobcowania podsyca dodatkowo informacja o jej adopcji. Mimo upływu lat Cammy nie potrafi się pogodzić z zaistniałą sytuacją. Chociaż dręczą ją z tego powodu wyrzuty sumienia, dziewczyna decyduje się odnaleźć matkę. Nie wpływa to jednak korzystnie na jej relację z rodziną. Na oślep poszukując swojego miejsca na świecie, zaczyna obracać się w nieciekawym towarzystwie. Cammy upada jednak coraz niżej. Alkohol, narkotyki, seks... Wszystko to staje się jej codziennością, którą stara się opisać w dzienniczku - poetyckim zapisie jej samotności.

Matka i córka - dwie osoby, które gdzieś się zagubiły. Tak bliskie i tak odległe równocześnie. Łączy ich jedno pragnienie choć nie zdają sobie z tego sprawy. Dla Samanthy ucieczką od szarej   rzeczywistości stają się spotkania z tajemniczym nieznajomym, dla Cammy - obsesyjne poszukiwanie matki i wiara, że razem stworzą szczęśliwą rodzinę. Punktem zwrotnym w ich życiu staje się jeden dzień. Dzień, który w założeniu miał przecież nie różnić się od innych...

Elizabeth Flock stworzyła powieść, która niewątpliwie wzbudzi podziw wśród licznego grona czytelników, znajdziemy w niej bowiem wiele wydarzeń, które mogą odnaleźć dla siebie odzwierciedlenie w życiu codziennym. W sposób niezwykle intrygujący przedstawia problemy ludzi z "marginesu społecznego". Ludzi obok, których przechodząc z trudem powstrzymujemy odrazę lub, co gorsza, nie czujemy absolutnie nic. Elizabeth Flock zaczyna swoją historię od samego początku pozwalając nam tym samym zapoznać się z Cammy, a nawet zapałać do niej cienką nicią sympatii. Wraz z bohaterami wspominamy przeszłość, która w niczym nie zapowiadała jednak zbliżającej się tragedii, czyniąc całą powieść jeszcze bardziej przejmującą. 


Historia Cammy i Smanthy generuje wiele bolesnych i trudnych pytań, głównie tyczących się sfery rodzinnej. Bezustannie przewija się tam pytanie "kto jest winien". Autorka nie decyduje się jednak na jednoznaczną odpowiedź, choć uporczywie przewija się ona w naszej podświadomości. Analizowałam ową sytuację jeszcze długo po skończeniu lektury. Tworzyłam własne scenariusze, obsadzając w roli czarnego bohatera najróżniejsze postacie nikt nie był jednak tym odpowiednim. Być może odpowiedzialność nie ponosi żadna z nich, być może jest ona podzielona między wszystkimi....


Relacje matki z córką nie są jednak jedynym problemem rodzinnym, który porusza Elizabeth Flock. Amerykańska autorka analizuje również sytuację małżeńską swoich bohaterów. Pozwala nam wejść butami prosto do życia Samanthy, która po dwudziestu latach małżeństwa nie potrafi już okazać cieplejszych uczuć swojemu małżonkowi. Wraz z bohaterką analizujemy po kolei koleje jej życia starając się odszukać moment w którym na idealnym obrazku pokazała sie pierwsza skaza, robimy to jednak tylko i wyłącznie po to by zrozumieć, że prawda w gruncie rzeczy jest o wiele bardziej skomplikowana. 


Pani Flock okazała się również prawdziwą mistrzynią w odniesieniu do kreacji portretów swoich bohaterów. Jej postacie są brutalnie wręcz rzeczywiste, a przez to nie zwykle wiarygodne. Czytelnik z łatwością może odnaleźć w nich cząstkę siebie, co niewątpliwie ułatwia odbiór lektury. Również fakt, że jesteśmy obserwatorami wydarzeń z dwóch różnych punktów widzenia stanowią o wartości tej lektury. Wgląd do sytuacji z tak skrajnie odmiennych stanowisk umożliwa nam poznanie wzajemnych stosunków matki i córki, a także  dogłębniejsze zrozumienie historii. I choć pod względem stylistycznym narracja z punktu widzenia Cammy plasuje się nieco niżej, powieść pani Elizabeth Flock w ogólnym rozrachunku stanowiła dla mnie przyjemną odskocznię od rzeczywistości. 


"Dogonić rozwiane marzenia" to powieść, która, mimo drobnych niedociągnięć, szczerze mnie zachwyciła. To właśnie takie lektury jak ta pozwalają nam spojrzeć na sytuację rodzinną z innego punktu widzenia i docenić swoje tymczasowe życie, dlatego też warto poświęcić na nią chwilę czasu.


Za lekturę niezmiernie dziękuję wydawnictwu Mira

Read more

niedziela, 6 listopada 2011

Pani Shaladoru - Anne Bishop
listopada 06, 2011 7 Comments
TYTUŁ: Pani Shaladoru 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Shalador's Lady
AUTOR:Anne Bishop
WYDAWNICTWO: Initium

Anne Bishop to amerykańska autorka fantasy.Choć opowiadania pisała od dawna, tworzenie z myślą o publikacji rozpoczęła dopiero w 1985 roku. Jej debiutancka powieść "Córka Krwawych" ukazała się na rynku w 1998 roku, rozpoczynająca tym samym "Trylogię Czarnych Kamieni". Wkrótce seria jej autorstwa podbiła serca miliona czytelników i uznanie o czym świadczyć może choćby nagroda William L. Crawford Award. Obecnie mieszka w Nowym Jorku.

Przed wiekami lud Shaladorczyków, uchodźców ze zniszczonego terytorium, znalazł schronienie w Dena Nehele. Jednak zanim udało im się zadomowić w nowym miejscu, władzę  przejęły tam okrutne  królowe.  Uchodźcom nie wolno było kultywować rodzinnej tradycji, a tych, którzy odważyli się złamać owy zakaz bezwzględnie karano. Mimo upływu lat Shaladorczycy nigdy nie nazwali Dena Nehele domem.

Wraz z oczyszczeniem Terreile ze skazy Dorothei SaDiablo nadchodzi jednak moment zmian. Władzę w Dena Nehele obejmuje Cassidy - Królowa nosząca Różowy Kamień. Ta niepozornie wyglądająca osoba stara się za wszelką cenę odbudować zniszczone terytorium i udowodnić, że potrafi godnie władać nim i jego ludem. Stawiając czoła licznym przeciwnością, Cassidy nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że zostanie zmuszona wezwać moce, które omal nie pozbawiają jej życia. Wierny Pierwszy Krąg Wojowników pomaga jej jednak wyjść obronną ręką z owej próby. Tyle, że to dopiero początek kłopotów z którymi przyjdzie się jej zmierzyć.  

Przybycie Kermilli do Dena Nehele nie mogło wróżyć niczego dobrego. W nawet najgorszych koszmarach nikt jednak nie przewidział jego skutków.  Czarne Wdowy dostrzegają w splątanych sieciach niepokojącą wizję. Błędnie podjęta decyzja może zniszczyć wszelkie starania Cassidy i ponownie złamać serce Shaladorczyków.   Nadchodzi coś co na zawsze odmieni Dena Nehele i jego Królową. 

Nie raz wspominałam już, że nie lubię wkraczać do świata powieści, nie zapoznawszy się wcześniej z poprzednimi tomami serii. Mimo to coś ciągnęło mnie do "Pani Shaladoru". Magnetyczna okładka i pozytywne opinie czytelników, sprawiły, że z nie cierpliwością wyczekiwałam momentu, w którym zostanę pochłonięta przez lekturę do świata Czarnych Kamieni.

Podziwiam autorów, którzy kreują świat powieści od podstaw. Misternie wykreowana rzeczywistość, która rządzi się swoimi prawami, zawsze pozytywnie wpływa na odbiór lektury. Świat przedstawiony dopracowany jest w nawet najdrobniejszych aspektach. Autorka pomyślała o religii, historii, ukształtowaniu terenu, a także hierarchii, według której żyją mieszkańcy. Anne Bishop poszła jednak o krok dalej. W swojej powieści stworzyła swojego rodzaju kodeks na mocy którego to kobieta jest władzą, a mężczyźni pełnią jedynie rolę jej pomocników.  Już choćby za to Seria "Czarnych Kamieni" zasługuje na uznanie. 

Bohaterowie to cała masa postaci, których nie sposób przedstawić w kilku słowach. Mamy do czynienia z przedstawicielami zarówno ludzi zamożnych, plebejuszy, czarownic jak i bohaterów charakterystycznych jedynie dla świata powieści autorki. Pani Bishop wykreowała postacie o złożonych charakterach, które pośród innych wyróżniają się przede wszystkim tym, że posiadają wady. Tak jak i w rzeczywistym świecie, nie ma tam ludzi idealnych. Bohaterowie wciąż popełniają błędy, nie raz wielokrotnie te same. To właśnie dlatego łatwiej wczuć się w sytuacje bohaterów. Czytelnik dzieli z nimi smutki, radości i cierpienie. 

Słyszałam już opinię jakoby "Pani Shaladoru" wypadało nieco blado na tle pozostałych powieści. Mimo iż nie czytałam poprzednich tomów serii, zdaję sobie sprawę, że owa część naprawdę zdecydowanie wyróżnia się spośród reszty. Zdecydowanie stykamy się z mniejszą ilością przemocy i brutalności. Tyle, że osobiście nie uznałabym tego za wadę, tym bardziej że "Pani Shaladoru" nie da się zarzucić monotonnej i nudnej fabuły. Autorka zadbała o to by czytelnik nawet przez chwilę nie czuł się znużony rozgrywającymi się wydarzeniami. Smutek przeplata się tam z radością, cierpienie z miłością, a porażki z odnoszeniem zwycięstwa.

Podsumowując jestem pozytywnie zaskoczona twórczością pani Bishop. Z przyjemnością zagłębię się w poprzednich  tomach serii by poznać wcześniejsze losy bohaterów. Tymczasem tym, którzy nie mieli jeszcze okazji poznać twórczości pani Bishop polecam rozpoczęcie owej przygody od pierwszego tomu. 

Ze egzemplarz niezmiernie dziękuję  wydawnictwu Initium i portalowi Sztukater

Read more