września 2011 - Zlodziejka Ksiazek

czwartek, 29 września 2011

Zapowiedzi, październik 2011
września 29, 2011 13 Comments
Wrzesień powoli odchodzi w niepamięć, a mi na samą myśl robi się słabo. Jako pierwszoroczni mieliśmy stosunkowo wolny  od obowiązków miesiąc, a prawdziwe schody zaczną się właśnie dopiero w październiku. Ale nie narzekam, naprawdę. Jak na razie wszystko sprawnie zmierza ku dobremu, nauczyciele szczególnie jeszcze nie zawracają sobie nami głowy (oprócz mojej kochanej pani od rosyjskiego. Dziękuję, naprawdę, że w ciągu niecałego miesiąca zdążyła mnie pani spytać już DWA razy), a klasa coraz bardziej się ze sobą zżywa. 
Wrzesień bogaty był również w nowe współprace. Udało mi się nawiązać kontakt z trzema nowymi wydawnictwami, ponad to miałam okazję zrecenzować egzemplarz specjalnie dla portalu nakanapie.pl.
Co czeka nas w październiku?

Krew na placu Lalek

W zrujnowanym, opuszczonym pałacu na pograniczu niewielkiego miasteczka, z głębokiego snu budzi się młoda kobieta – Maria. Leży na zabrudzonej starym tynkiem podłodze. Wokół zniszczone ściany, fragmenty starych malowideł, na suficie – miejsce po wielkim, zapewne wspaniałym niegdyś żyrandolu. Gdy odzyskuje świadomość, dostrzega stojącą przy niej ośmioletnią dziewczynkę, rozpaczliwie proszącą o pomoc, która nie potrafi jednak wyjaśnić, czego się boi. Mimo że Maria doskonale pamięta, z kim i w jaki sposób przybyła do pałacu, nikt nie pamięta jej. Nikt z miasteczka nie ma też pojęcia, kim jest ośmiolatka. W domu rodzinnym Marii mieszkają zupełnie nieznani ludzie. Jej samej nie rozpoznają ani sąsiedzi, ani dotychczasowi znajomi, a policja nie jest w stanie odszukać jej nazwiska w żadnym spisie ludności. Przerażona kobieta rozpoczyna dochodzenie na własną rękę, aby odnaleźć utraconą tożsamość i uciec przed nieznanym zagrożeniem. Prawda zmrozi krew w żyłach tych, którzy ją poznają. 
18.10.2011 

13 godzina

Osiem lat szczęśliwego małżeństwa Nicka i Julii zamienia się w pył, gdy mężczyzna znajduje zmasakrowane zwłoki żony we własnym garażu. Oskarżony o zbrodnię, Nick nie ma żadnych szans, by uniknąć kary. Dowody jednoznacznie wskazują na niego, a policja nie daje wiary opowieściom o ośmiu latach absolutnego szczęścia... Ale Nick nie popełnił morderstwa. Wie o tym tajemniczy starszy mężczyzna, który zjawia się w pokoju przesłuchań zamiast adwokata. Nieznajomy daje Nickowi list i złoty chronometr. A także nadzieję na ocalenie Julii i odkrycie tożsamości zabójcy. Z pozostawionej przez mężczyznę wiadomości wynika, ze od tej pory Nick będzie dwanaście razy przenosił się w czasie – po upływie każdej kolejnej godziny przeniesie się dwie godziny wstecz – pod warunkiem, że nie da sobie odebrać chronometru. W trakcie szaleńczej podróży do przeszłości Nick będzie miał szansę odwrócić los i odzyskać żonę. Jednak każde podjęta w przeszłości decyzja zmienia to, co dopiero nastąpi. Nick szybko orientuje się, ze jego działania mają nieprzewidziane skutki i że jeśli chce ocalić Julię, musi dokładnie przemyśleć każde posunięcie.
7.10.2011 

Drugie dziecko

W niewielkim, sennym, nadmorskim miasteczku w północnej Anglii zostaje w wyjątkowo bestialski sposób zamordowana studentka. Policja drepcze w miejscu, gdyż morderca nie zostawił żadnych śladów.
Parę miesięcy później, w pobliżu samotnej farmy, zamieszkałej przez zdziwaczałego wdowca i jego córkę, zostaje popełniona kolejna zbrodnia. Tym razem ofiarą pada starsza kobieta.
Ambitna i żądna sukcesu komisarz Valerie Almond za wszelką cenę pragnie złapać sprawcę. Podejrzewa, że klucz do rozwiązania tajemniczych morderstw tkwi w przeszłości rodziny drugiej z ofiar. Nie przypuszcza jednak, że tajemnica będzie sięgać aż czasów drugiej wojny światowej, kiedy to w miasteczku pojawiła się z ewakuowanego Londynu dwójka dzieci.
Valerie odkrywa, że wszelki ślad po jednym z dzieci, niedorozwiniętym umysłowo chłopcu, bezpowrotnie zaginął. Co się stało z drugim dzieckiem? Czyżby powrócił teraz jako dorosły mężczyzna, by się okrutnie zemścić? Jeśli tak, to za co? Czy uderzy po raz trzeci? Jaką mroczną tajemnicę kryje odludna farma i jej dziwni mieszkańcy?  
19.10.2011

Niedoręczony list

Wzruszająca powieść o kobietach, dla których miłość i honor były ważniejsze niż życie. Których losy odmieniła wojna i pewne niewysłane listy… Jest rok 1940. Na Londyn spadają bomby. We Franklin, nadmorskim miasteczku w Massachusetts, Iris James słucha wiadomości z Wielkiej Brytanii i czuje, że wkrótce wojna i dla niej stanie się brutalną codziennością. Jako sumienna naczelniczka poczty sprawuje pieczę nad ludzkimi sekretami. Relacje o dramacie wojny docierają również do pewnego młodego małżeństwa. Will jest lekarzem – załamany tragedią, w której uczestniczył, odpowiada na apele o pomoc i wyrusza do Londynu. Emma, zdruzgotana decyzją męża, czeka na listy od niego…
5.10.2011 

Smak szczęścia

Czy dla miłości warto rzucić wszystko? Angelica, autorka doskonale sprzedających się książek dla dzieci, nawiązuje ożywioną korespondencję e-mailową z Jackiem. Szybko dochodzi do wniosku, że łagodny flirt nie zaszkodzi ani jej samej, ani jej małżeństwu. Nigdy nie naraziłaby przecież na niebezpieczeństwo swojego stabilnego związku ani szczęścia i spokoju ukochanych dzieci... Kiedy jednak pisarka wyjeżdża w trasę promocyjną do Republiki Południowej Afryki, jej rzeczywisty romans z Jackiem zaczyna się na dobre.
19.10.2011

Spalona 

W Domu Nocy sprawy nie wyglądają dobrze. Zoey Redbird znalazła się na rozdrożu: ze złamanym sercem, patrząc, jak rozpada się wszystko, w co wierzyła, ma ochotę na zawsze pozostać w Zaświatach. Słabnie w oczach i coraz trudniej jest przypuszczać, że uda jej się wrócić do przyjaciół i naprawić świat. Jedyna osoba wśród żywych, która może do niej dotrzeć – Stark – musi najpierw odnaleźć drogę. Tylko jak? Pozostało tylko siedem dni…Tymczasem Stevie Rea skrywa tajemnicę, która może stanowić klucz do sprowadzenia Zoey z powrotem do świata, lecz jednocześnie grozi jego zniszczeniem.
19.10.2011

Pretty Little Liars. Doskonałe

MYŚLAŁYŚCIE, ŻE WAM ODPUSZCZĘ? PRZEZ CAŁY CZAS MAM NA WAS OKO. I MOŻE NAWET PATRZĘ NA WAS TERAZ.
A.
Do mediów trafia film z ostatnich wspólnych wakacji Emily, Hanny, Arii, Spencer i Ali. Wspomnienia tamtego lata wracają ze zdwojoną siłą, a tajemniczy nadawca SMS-ów zaczyna realizować swoje groźby.
Sekrety czterech przyjaciółek już wyszły na jaw, teraz gra toczy się o najwyższą stawkę.
A. popełnia jednak błąd. Czy to wystarczy, by zdemaskować A.? 
5.10.2011

Pretty Little Liars. Niewiarygodne

TĘSKNIŁYŚCIE?
DAJCIE SOBIE SPOKÓJ Z TYM ŚLEDZTWEM ALBO I WAM STANIE SIĘ KRZYWDA.
A.
Wakacje w Iowa, zajęcia artystyczne ze „sztuki mimowolnej”, udział w prestiżowym konkursie – nic nie dorówna atrakcjom, jakie A. serwuje Arii, Hannie, Spencer i Emily. Myli tropy i wodzi dziewczyny za nos, a krąg podejrzanych wciąż się powiększa. Niespodziewanie na jaw wychodzi nieznany epizod z życia Ali, który rzuca nowe światło na jej tajemnicze zniknięcie.
Teraz zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Kto wytrzyma to tempo?
19.10.2011


Zapach spalonych kwiatów

Czy to właśnie to uczucie? Swędzenie w miejscu poza zasięgiem ręki, uporczywe i niedające spokoju? Freya była tak rozpalona, że myślała, że lada chwila po prostu eksploduje i zostaną z niej tylko popiół i diamenty. Przestań na niego patrzeć, powiedziała sobie.
Freya wiedziała, że igra z ogniem, a mimo to nie potrafiła się powstrzymać. W powietrzu od niewyobrażalnego napięcia czuć było zapach spalonych kwiatów. Czuła, że jakaś nieopisana siła pcha ją w ramiona mężczyzny. Sęk w tym, że zupełnie nie tego, co trzeba – brata narzeczonego. W miejscu zupełnie nie tym, co trzeba — na własnym przyjęciu zaręczynowym. Czuła pod skórą, że zbliżają się kłopoty. Nie ona jedna…
Joanna od kilku dni przeczuwała, że coś niedobrego dzieje się w miasteczku. Kiedy zobaczyła martwe ptaki na plaży, wiedziała już, że to nie przypadek. Kojarzyła te oznaki.
Do tego wszystkiego Ingrid, na pozór najspokojniejszą z kobiet z rodu Beauchamp, zaczęły dręczyć niepokojące koszmary…

Trzy kobiety. Dwóch mężczyzn i jedna tajemnica. 
19.10.2011 

Biała jak mleko, czerwona jak krew

Ale miłość to coś innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami. Miłość jest czerwona jak krew.
Leo jest młody, odważny, trochę bezczelny. I co ważne: świeżo zakochany, tą pierwszą, romantyczną, czerwoną jak krew miłością. Czerwień to zresztą jego ulubiony kolor, w przeciwieństwie do bieli, która kojarzy mu się ze smutkiem, pustką, samotnością. Leo postrzega świat poprzez kolory, także emocje i ludzi utożsamia z konkretnymi barwami.
Czerwień to huragan, marzenia, pasja i... Beatrice - śliczna, ognistoruda dziewczyna, w której Leo potajemnie się kocha. Przyjaźń natomiast jest błękitna. Jak niebo, jak woda i ... jak Sylwia, najbliższa, najlepiej znana, rozumiejąca wszystko bez słów. Barwy się przenikają, łączą, powodują lekki zawrót głowy... A Leo zrobi wszystko, żeby zrozumieć, czym jest prawdziwa miłość. 
5.10.2011

Anielski ogień

Pierwsza część trylogii, której akcja pędzi w zawrotnym tempie, bohaterowie mają silne charaktery i walczą starożytną bronią, miłość jest wielka, a wyzwania przerażająco groźne. Najpierw pojawiają się koszmary. Każdej nocy Ellie dręczą straszne sny o monstrualnych potworach, które polują na nią i ją zabijają. Potem przychodzą wspomnienia. Kiedy Ellie spotyka Willa, odnosi wrażenie, że coś sobie przypomina, że jej dusza zna go od wieków, lecz nie potrafi tego uchwycić pamięcią. W siedemnaste urodziny Will budzi w Ellie jej moc. Teraz dziewczyna może walczyć z istotami, które czyhają na nią w ciemności. Jej zadaniem jest polować na kosiarzy, istoty, które pożerają ludzkie dusze. Lecz by przetrwać niebezpieczną i odwieczną walkę aniołów z upadłymi, Ellie musi też poznać tajemnice ze swoich poprzednich wcieleń, które mogą okazać się zbyt straszne, by je unieść.
19.10.2011 

Cisza

Nora budzi się w zupełnie obcym świecie. Nie potrafi sobie przypomnieć wydarzeń z kilku ostatnich miesięcy. Jedynym pomostem łączącym ją z przeszłością jest powracające wspomnienie czarnych, magnetycznych oczu…Czy odzyska pamięć? Czy odnajdzie ukochanego?
Czas nagli, gdyż Nora i Patch będą musieli podjąć desperacką walkę z siłami zła. Zła, które może zrujnować ich wspólną przyszłość – na zawsze.
19.10.2011


Jak sami widzicie, interesujących pozycji jest sporo. Pozostaje jedynie pytanie jak znaleźć na nie czas pośród licznych obowiązków. Znając życie, większość z wymienionych przeze mnie pozycji będzie musiała jeszcze trochę poczekać zanim znajdę na nie czas.   
Read more

wtorek, 27 września 2011

Labirynt kłamstw - Tess Gerritsen
września 27, 2011 4 Comments
TYTUŁ: Labirynt kłamstw 
TYTUŁ ORYGINAŁU: In their footsteps
AUTOR: Tess Gerritsen
WYDAWNICTWO:. Mira


Tess Gerritsen  to współczesna pisarka amerykańska. Ukończyła studia medyczne, ale to właśnie pisarstwo fascynowało ją od najmłodszych lat. Na skutek zbiegu okoliczności w 1987 roku zadebiutowała swoją pierwszą książką - romansem z wątkiem kryminalnym i od tamtego czasu zdobyła sławę wśród szerokiego grona czytelników. Jej kariera nabrała jednak rozpędu dopiero w chwili, gdy na rynku pojawił się jej pierwszy thriller medyczny "Dawca". W swoich powieściach czerpie z doświadczeń znajomych, przyjaciół oraz swoich własnych. Być może to właśnie ten fakt sprawił, że Tess Gerritsen docenił sam Stephen King, uznając ją za najciekawszą autorkę w swoim gatunku.

Życie Sarah Fontaine w oczach większości ludzi można byłoby uznać za bajkę. Mimo dosyć przeciętnego wyglądu i niezbyt wyróżniającego się charakteru udało jej się znaleźć mężczyznę marzeń, na dodatek czerpała satysfakcję i radość z wykonywanej pracy. Niestety Telefon o północy brutalnie pozbawił ją złudzeń. Bajka Sarah dobiegła bowiem końca. Jej mąż - Geoffrey został zamordowany w jednym z berlińskich hoteli, na domiar złego według wszelkiego prawdopodobieństwa nie był tym za kogo się podawał. Sarah nie może pogodzić się z faktem, że jej szczęście było jedynie iluzją, kurczowo chwyta się więc nadziei, że  jej mąż żyje, a ostatnie wydarzenia były jedynie sennym koszmarem. Wraz z Nickiem O'Harą - pracownikiem Departamentu Stanu wyrusza w poszukiwanie mężczyzny, nieświadomie wplątując się w międzynarodowy spisek szpiegowski. Muszą działać szybko i precyzyjnie tym bardziej, że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. Kim naprawdę był Geoffrey? Komu mogą zaufać? I gdzie należy się schować przed nieubłaganie zbliżającym się niebezpieczeństwem i rodzącym się wbrew logice uczuciem?…

Catherine Weaver znalazła się w sytuacji Bez odwrotu. W jednej chwili spokojnie prowadziła samochód zmierzając do Garberville, a już w następnej uciekała z nieznajomym mężczyzną przez śmiercią. To była chwila nieuwagi; jeden, krótki moment, którego konsekwencją okazała się śmierć niewinnych ludzi. Catherine potrąciła Victora Hollanda przez przypadek. Rozdygotana odwozi rannego mężczyznę do szpitala, gdzie ku własnemu przerażeniu dowiaduje się, że wcześniej został postrzelony. Jest to jednak jedynie maleńki kamyk wśród lawiny kolejnych zdarzeń. Przez przypadek własność Victora znajduje się w rękach Catherine. Tej samej nocy ginie również ciężarna przyjaciółka kobiety - Sarah. Catherine musi zaufać Victorowi i zawierzyć w jego rękach własne życie. Tym bardziej, że śmierć zbliża się wielkimi krokami a jej wysłannicy nie mają skrupułów. Kim naprawdę jest Victor? Jaką skrywa tajemnicę? I jak uciec przed czającym się wkoło niebezpieczeństwem?

Do tej pory nie miałam styczności z twórczością Tess Gerritsen, kiedy więc książka trafiła w moje ręce nie miałam absolutnie zielonego pojęcia czego powinnam się po niej spodziewać. By uniknąć rozczarowania, nie nastawiałam się jednak na nic specjalnego. Ot! ciekawa lektura, która przynajmniej w minimalnym stopniu zrekompensuje mi zbliżającą się wielkimi krokami jesień.  Muszę przyznać jednak, że zarówno intrygujący tytuł jak i okładka przyczyniły się do tego, że z niecierpliwością wyczekiwałam chwili, w której zapoznam się z powieścią amerykańskiej autorki. 

Telefon  o północy pozytywnie mnie zaskoczył. Autorka już od prologu wzbudziła moją ciekawość, potęgując ją z każdym kolejnym rozdziałem. Akcja pędzi z zadziwiającą szybkością od samego początku historii, a pojawiające się co chwile intrygi i tajemnice sprawiały, że wbrew samej sobie miałam ochotę przerzucić kartki by poznać zakończenie, a tym samym i odpowiedź na nurtujące mnie pytania. Owszem, autorka nie uniknęła drobnych potknięć. Uważniejszy czytelnik z zadziwiająca łatwością mógł w połowie książki rozgryźć tożsamość szpiega, którego nazwisko wprost pojawiło się jednak dopiero w jednym z ostatnich rozdziałów. Nie był to jednak błąd na tyle istotny by zepsuć czytelnikowi radość płynącą z lektury.

Jeżeli zaś chodzi o historię Bez odwrotu, miała ona zdecydowanie wyżej podniesioną poprzeczkę od poprzednika.  Po fascynującej pierwszej opowieści mój apetyt się zaostrzył i niestety początkowo miałam wrażenie, że nie zostanie zaspokojony. Nie oznacza to że był zły, po prostu liczyłam na coś więcej. Na szczęście, kiedy fabuła się rozwinęła po raz kolejny zostałam pochłonięta w ową fascynującą historię. 

Plusem twórczości pani Gerritsen bez wątpienia są bohaterowie. Choć ich nie które cechy mogą się wydać przerysowane, zdobyli moją sympatię. Ujęła mnie ich pozorna zwyczajność, wręcz pospolitość i nagła zmiana w obliczu zagrożenia. Kolejnym atutem powieści "Labirynt kłamstw" jest lekki, przyjemny styl autorki. Tess Gerritsen nie tworzy długich, barwnych opisów, wręcz przeciwnie, czytając miałam wrażenie, że skraca je do absolutnego minimum skupiając się przede wszystkim na akcji. 

Mimo iż nie jestem szczególną miłośniczką kryminałów, spędziłam fascynujące godziny przy lekturze. Tess Gerritsen zawarła w swojej powieści wszystko co najlepsze - jest więc pełna napięcia fabuła, tajemnice, z trudem hamowana namiętność i atakujące z każdej możliwej strony zagrożenie. "Labirynt kłamstw" powinien więc zadowolić każdego, nawet nieco bardziej wymagającego czytelnika.


Książkę miałam okazje przeczytać dzięki uprzejmości wyd. Mira za co ogromnie dziękuję. 

Na jakiś czas rezygnuję ze stawiania ocen. Mam nadzieję, że samymi słowami uda mi się oddać mój stosunek do  czytanych pozycji, jeśli nie, wówczas skala powróci.
Read more

poniedziałek, 26 września 2011

Spadek - J.D. Bujak
września 26, 2011 3 Comments
TYTUŁ: Spadek 
AUTOR: J.D. Bujak
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka


Joanna D. Bujak to polska autorka, od urodzenia zakochana w muzyce. Ukończyła architekturę i urbanistykę, ale to z pisarstwem związała swoją przyszłość. Zadebiutowała w 2009 roku powieścią kryminalną „Lista”, a później znikła na jakiś czas z polskiego rynku. Dwa lata później ukazała się jednak kolejna pozycja pani Bujak, wydana dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Kraków to miasto magiczne. Jego historia przytłacza setkami lat bólu i cierpienia, a stare mury przechowują starannie skrywane przez pokolenia tajemnice. Z tym miejscem wiąże się niezliczona ilość legend, każda różna od poprzedniej. Łączy je jeden element, cienka nić, która wiążę w logiczną całość z pozoru niepasujące do siebie części układanki. Duchy.

Gosia to młoda, obiecująca lekarka pediatrii, mieszkająca na stałe w Gdańsku. Mimo upływających lat wciąż nie znalazła jeszcze swojego księcia z bajki, prowadzi również niezbyt aktywne życie towarzyskie, bezpośrednio zależne od jej pracy. Wszystko ulega jednak diametralnej zmianie, w chwili, gdy Megi otrzymuje list od adwokata, informujący ją o śmierci ciotki Aurelii. Ku ogólnemu zaskoczeniu krewna zapisała w spadku dziewczynie starą, zabytkową kamienicę w Krakowie. Zgodnie z testamentem, Megi nie może wynająć mieszkalnej części, ani tym bardziej sprzedać budynku. Jedynym ustępstwem od zakazu jest udostępnienie dolnej partii kamienicy.

Zaskoczona i zdezorientowana Gosia decyduje się na przeprowadzkę. Wkrótce znajduje również chętnego nabywcę udostępnionego lokalu. Janek Topolnicki – młody i niezwykle czarujący mężczyzna – zamierza otworzyć w kamienicy herbaciarnię z prawdziwego zdarzenia.

Nic nie zapowiada nadchodzących kłopotów. Panująca wokół cisza stanowi jednak niemą zapowiedź tragicznych w skutkach zdarzeń. Megi zaczyna słyszeć tajemnicze głosy dobiegające z piwnicy, co gorsza jednak na wykonanych przez lekarkę fotografiach pojawiają się dziwne cienie przypominające duchy. Gosia pozostaje jednak głucha na prawdę, uparcie starając się znaleźć logiczne wyjście. Sytuacja z dnia na dzień maluje się jednak coraz gorzej. Duchy nie dają Megi spokoju, krzywdząc przy tym zarówno najbliższych dziewczyny jak i przypadkowych ludzi. Gosia musi otworzyć swoje zmysły, uwierzyć w rzeczy budzące krew w żyłach i znaleźć odpowiedzi na nękające ją pytania – zanim będzie za późno. Kim są pojawiające się magiczne istoty? Co z zaistniałą sytuacją ma wspólnego zamknięta na klucz piwnica i potężnych rozmiarów witraż? I kim naprawdę jest Janek?

Mówi się, że nie ocenia się książki po okładce. Faktem pozostaje jednak, że to właśnie ona nie raz decyduje o tym czy sięgamy po daną pozycję. Okładka „Spadku” zachwyca. Dawno nie było tak klimatycznej i doskonale dobranej pod treść szaty graficznej. Tak wydaną powieść, z przyjemnością bierze się do dłoni. Poza tym doprawdy trudno przejść obok niej obojętnie na sklepowych półkach.

Jeżeli zaś chodzi o treść; w ostatnim czasie miałam okazję czytać sporo pozycji polskich autorów – jedne mnie satysfakcjonowały, inne niekoniecznie. Jednak dopiero „Spadek” zaspokoił w całości mój czytelniczy apetyt. Muszę przyznać, że nie gustuję w gatunku z pogranicza horrorów i dlatego podeszłam do powieści pani Bujak nastawiona nieco sceptycznie, ale uległo to całkowitej zmianie już po przeczytaniu pierwszych rozdziałów. Autorka umiejętnie buduję atmosferę. Akcja toczy się szybko, ale w taki sposób by czytelnik nie czuł się zagubiony nadmiarem zdarzeń.

Na uwagę zasługuje jednak przede wszystkim fabuła. Oryginalność owej powieści uwydatnia się niemal w każdym zdaniu. Nawet wątek romantyczny poprowadzony jest w tak subtelny sposób, że początkowo niemal trudno go dostrzec. Autorka przede wszystkim skupia się wokół tajemnicy piwnicy i niecodziennego witrażu. Poza tym od początku kieruje narracje tak by zwrócić uwagę na magiczne aspekty Krakowa.

Zdecydowanym plusem są również bohaterowie. Osoby, które tak jak ja obawiały się płaskich, papierowych postaci, mogą odetchnąć z ulgą. Joanna D. Bujak wykreowała bohaterów w intrygujący, ciekawy sposób. Osoby magiczne w umiejętny sposób wmieszała w tłum całkiem zwyczajnych postaci. Co więcej, tajemnicę ich pochodzenia zdecydowała się ukazać praktycznie na samiutkim końcu, tak że czytelnik zaciska dłonie z niecierpliwości niemal do ostatniego słowa.

Czy książkę czytać warto? Jak najbardziej. „Spadek” napisany jest na naprawdę wysokim poziomie i powinien przypaść do gustu nie tylko wielbicielom paranormalnych zdarzeń, ale i zwolennikom bardziej przyziemnych przypadków. Osobiście byłam zauroczona powieścią pani Bujak i z pewnością sięgnę po kolejne pozycje autorki.

Zamknij oczy i wsłuchaj się w odgłosy murów, a schodząc do piwnicy uważaj; czasami drzwi mają więcej niż jedno wyjście. 
  
10/10

 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu nakanapie.pl za co serdecznie dziękuję.

Muszę przyznać, że o książkach, które pokochało się od pierwszej strony pisze się zdecydowanie najprzyjemniej.  
Read more

piątek, 23 września 2011

Top 10: Ulubione lektury szkolne
września 23, 2011 8 Comments
Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam temat kolejnego Top 10 myślałam, że tym razem podziękuję za uczestnictwo w zabawie. Później jednak zastanowiłam się nad tematem i z miejsca, na poczekaniu przywołałam w pamięci co najmniej 5 lektur, które zasłużyły sobie na moją sympatię.  To zadziwiające, ale skompletowanie całej sprawiło mi mniej problemów niż poprzednia lista.

1. Kamienie na szaniec - Aleksander Kamiński
"Kamienie na szaniec" były chyba jedyną lekturą w klasie trzeciej gimnazjum, którą wspominam z uśmiechem. Losy Rudego, Alka i Zośki pochłonęły mnie od pierwszej strony i na trwałe zagościły w mojej pamięci. Patriotyzm, młodzieńcza miłość, ale przede wszystkim przyjaźń nie znająca granic, czego potrzeba więcej? 


2. Mały książę - Antoine de Saint-Exupéry
Uwielbiam historię Małego księcia - zarówno podawaną w całości jak i fragmentami. Niezaprzeczalnie najpiękniejsza opowieść o przyjaźni, obok której nie da się przejść obojętnie. Czy naprawdę tylko ja zaraz po przeczytaniu miałam zamiar udać się na planetę B-612?


3. Kubuś Puchatek i Chatka Puchatka - A. A. Milne
Misia o niewielkim rozumku poznałam jeszcze zanim zaczęłam szkołę i pokochałam tak jak tylko dziecko kochać potrafi - przy okazji zagarniając w pakiecie Prosiaczka, Tygryska, Kłapouchego i resztę ferajny ze Stumilowego Lasu. Lata co prawda upłynęły, ale uczucie pozostało. 


4. Opium w rosole - Małgorzata Musierowicz
Od historii Genowefy Pompke, Sztompke i jej niedzielnych obiadków rozpoczęła się moja przygoda z Jeżycjadą, dlatego też owa lektura cieszy się moim szczególnym sentymentem.  


5. Karolcia - Maria Krüger
Historię mojej imienniczki i Piotrusia uwielbiam. Długo po przeczytaniu lektury szukałam jeszcze niebieskiego koralika - niestety bezskutecznie.


6. Dzieci z Bullerbyn - Astrid Lindgren
Pozostałam odporna na urok "Pipi Pończoszanki", "Braci Lwie Serce" i "Lotty z ulicy Awanturników", ale "Dzieci z Bullerbyn" zaskarbiły sobie moją sympatię. Lisa, Lasse, Bosse, Britta, Anna i Olle długo stanowili dla mnie swojego rodzaju autorytet.


7. Buszujący w zboże - J. D. Salinger
 
Muszę przyznać, że przez długi okres czasu powieść autorstwa pana Salingera nie należała do moich ulubionych. Później jednak doceniłam kunszt autora jak i fabułę powieści. A historię Holdena wspominam z sentymentem.

8. Plastusiowy Pamiętnik - Maria Kownacka
Kiedy byłam młodsza starałam się stworzyć własnego Plastusia. Jak na złość jednak wcale, a wcale nie był on podobny do oryginału, co gorsze jednak mimo starań pozostawał jedynie plastelinowym ludzikiem. W swych staraniach poprzestałam, ale sympatia pozostała.


9. Chłopcy z placu Broni - Ferenc Molnár
Lektura, która wywołała w mnie potok łez. Uwielbiana i znienawidzona (za śmierć Nemeczka), która na długo pozostała w mojej pamięci.


10. Ania z Zielonego Wzgórze - Lucy Maud Montgomery
Przyznaję bez bicia, nie pozostałam obojętna na urok tej rudowłosej dziewczynki. I choć to kolejne części ostatecznie podbiły moje serce, bez pierwszego tomu nie rozpoczęłabym tej fascynującej przygody. 
Read more

wtorek, 20 września 2011

Nie moja córka - Barbara Delinsky
września 20, 2011 3 Comments
TYTUŁ: Nie moja córka 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Not my daughter
AUTOR: Barbara Delinsky
WYDAWNICTWO: Świat Książki


Barbara Delinsky to znana amerykańska pisarka i autorka romansów, która, zanim rozpoczęła swoją przygodę z pisaniem,  ukończyła psychologię na  Uniwersytecie Tufts oraz socjologię na Boston College  Przez pewien okres czasu pracowała jako fotograf i reporterka gazety Belmont Herald. Barbara Delinsky stoczyła nierówną walkę z rakiem piersi, którą udało jej się zwyciężyć Obecnie, wraz z rodziną, mieszka w Newton.

Susan nie miała łatwego życia, W wieku siedemnastu lat zaszła w ciąże, została  odtrącona przez rodzinę i od tamtego czasu musiała radzić sobie całkiem sama. Los jednak się do niej uśmiechnął. Siedemnaście lat później, Susan może poszczycić się nie tylko funkcją dyrektorki, ale również świetnie prosperującą firmą. Choć mimo upływu lat wciąż pozostaje sama, nigdy nie czuje się samotna. Ma trzy cudowne przyjaciółki, niesamowitą córkę i mężczyznę na którego zawsze może liczyć, mimo dzielącej ich odległości. 

Szczęście Susan jest jednak ulotne, o czym już wkrótce boleśnie się przekonuje. Historia zatacza koło i wraca do punktu wyjścia. W wieku siedemnastu lat córka Susan - Lily zachodzi w ciążę. Co gorsza, wkrótce okazuje się, że los Lily podzielają jej dwie najlepsze przyjaciółki i , że, wbrew pozorom, nie jest to kwestia przypadku. Nastolatki zawarły swego rodzaju pakt, którego celem było wspólne wychowanie dzieci, bez pomocy ich biologicznych ojców. Miasteczko jest wzburzone i rozgoryczone, a winę za zachowanie dziewczyn zrzucają na barki Susan, która w ich mniemaniu poniosła klęskę nie tylko jako matka, ale i dyrektorka. 

Susan nie potrafi poradzić sobie z zaistniałą sytuacją.  Bezpodstawnie rzucane oskarżenia ją przerażają, na dodatek czuje się przytłoczona nieodpowiedzialnością swojego dziecka. Mimo nękających ją obaw, jest jednak gotowa na wszystko byleby nie powielić błędów swoich rodziców.  Susan uczy się kochać swojego nienarodzonego wnuka, równocześnie starając się znaleźć odpowiedzi na nękające ją pytania. Dlaczego trzy przyjaciółki zdecydowały się na zawsze odmienić swoją przyszłość?  Czy naprawdę winę za zaistniałą sytuację ponosi matka? I, co najważniejsze, jakie konsekwencje przyniesie podjęta przez nastolatki decyzja?

Chyba każda matka pragnie dla swojego dziecka wszystkiego co najlepsze. Troska o swoje pociechy jest nieodłącznym elementem macierzyństwa, tak samo zresztą jak mimowolne planowanie ich życia, uwzględniając przy tym własne, popełnione przed laty błędy. Skończone studia, wymarzona praca, małżeństwo z księciem z bajki, a w przyszłości również dzieci... Nie zawsze jednak wszystko toczy się wedle planu. Czasami los drwi sobie z ludzi i wywraca ich życie do góry nogami. Właśnie o tym opowiada powieść Barbary Delinsky. 

"Nie moja córka" to historia, która niewątpliwie zapada w pamięci. Autorka porusza trudny, dosyć kontrowersyjny temat, który współcześnie staje się jednak coraz bardziej aktualny.  Skupia się przy tym jednak zwłaszcza na postaciach matek. Barbara Delinsky w zaskakująco plastyczny sposób kreśli przed nami historię relacji matki z córką, na której nagle, bez ostrzeżenia pojawia się rysa. "Nie moja córka" nie jest z pewnością opowieścią lukrowaną. Autorka nie boi się napisać prawdy; nie wmawia czytelnikom, że decyzja podjęta przez nastolatki nie poniesie za sobą żadnych konsekwencji, co więcej, zdecydowanie i konsekwentnie podkreśla początkowo negatywne podejście głównej bohaterki. 

Jeżeli zaś chodzi o bohaterów, występuje ich całe mnóstwo. Poznajemy dziesiątki imion, które przewijają się na kartkach, nie raz całkiem niepotrzebnie, autorka wyraźnie jednak wypycha przed szereg kilku z nich. Szczególną uwagę należałoby jednak zwrócić na Lily i jej przyjaciółki. Choć tym stwierdzeniem wiele osób może być zaskoczone, owe bohaterki nie zjednały sobie mojej sympatii. Co więcej, muszę przyznać, że ich zachowanie wydało mi się absolutnie nie do zaakceptowania. Być może jest to spowodowane faktem, że jako osoba w podobnym przedziale wiekowym, sama stykam się z bardzo podobnymi przypadkami. Nie potrafię, a prawdę mówiąc, nawet nie chcę, zrozumieć motywu ich postępowania. 

"Nie moja córka" to lektura, która wzbudziła we mnie wiele sprzecznych uczuć; poczynając od współczucia, poprzez zdenerwowanie, a kończąc na sympatii. Muszę przyznać, że czułam się mile zaskoczona torem jakim potoczyła się fabuła. Jak pewnie nie raz już zdążyłam napomknąć w lekturze cenię przede wszystkim emocje. A tych zdecydowanie nie brakowało. Czy "Nie moja córka" jest powieścią wartą uwagi? W moim osobistym odczuciu - tak. 


8,5/10 

Książkę miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości portalu Woblink. 



Read more

niedziela, 18 września 2011

Top10: Najpiękniejsze historie miłosne
września 18, 2011 10 Comments
Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

Muszę przyznać, że chęć uczestnictwa w zabawie Top 10 zorganizowanej przez Futbolową chodziła za mną od dawna. Kiedy więc znalazłam odrobinę wolnego czasu pośród niezliczonych szkolnych obowiązków nie wahałam się ani chwili. Oto moja pierwsza, i mam nadzieję, że nieostatnia, lista Top 10 z najpiękniejszymi historiami miłosnymi. 

1. Jeździec miedziany - Paullina Simons
O miłości Tatiany i Aleksandra mogłabym mówić godzinami. Mimo iż książkę czytałam już jakiś czas temu wciąż pozostaję pod jej trwałym urokiem. Poza tym jest to pozycja, którą darzę swego rodzaju sentymentem bo zapoczątkowała ona moją miłość do literatury związanej z historią II wojny światowej.


2. Duma i uprzedzenie - Jane Austin

Tak, ja również nie pozostałam obojętna na urok pana Darcy'ego, który, swoją drogą, był kiedyś moim uosobieniem męskiego ideału. Poza tym uwielbiam ekranizację z Keirą Knightley w roli głównej.


3. Jesienna miłość - Nicholas Sparks

O fenomenie tej pozycji chyba wspominać nie muszę. Bezapelacyjnie jest to chyba jedna z najpiękniejszych, a przy tym najbardziej wzruszających historii miłosnych z jakimi miałam się okazję zapoznać. I nawet fakt, że to film, a nie książka zyskał moją większą sympatię, tego nie zmieni.


4. Akademia wampirów - Richelle Mead

Być może ta pozycja u wielu osób wzbudzi sprzeciw. Zdaję sobie sprawę, że "AW" to tylko jedna z licznych pozycji z gatunku paranormal, ale uważam że miłość Rose i Dymitra zasługuje na wyróżnienie, choćby takie. Poza tym jest to jedna z niewielu serii, która mimo upływu czasu wciąż cieszy się moim niesłabnącym zainteresowaniem, a to już coś znaczy, czyż nie?


5. Kolory tamtego lata - Richard Paul Evans
Co prawda powieść pana Evansa poznałam pod nieco innym tytułem, ale to przecież nie o tytuł tutaj chodzi. Historia Eliany pokazała mi, że nie wszystko co wydaje się czarne, jest takie w rzeczywistości i że bez względu na to co się dzieje, nie można przestać wierzyć w lepsze jutro.


6. Trzy metry nad niebem - Federico Moccia
O historii Babi i Stepa już mówiłam. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie wspomniała o tej pozycji po raz kolejny. Przede wszystkim "Trzy metry nad niebem" zyskało moją sympatię dzięki wyłamującemu się ze schematów zakończeniu. Historia pana Moccia porwała moje serce i przypadkowo zapomniała je oddać.  


7. Wybór - Nicholas Sparks
Książki pana Sparksa, jak niektórzy już mieli okazje się zorientować, ubóstwiam. Nie oznacza to jednak, że pozostaję ślepa na ich wady."Wybór" zalicza się jednak do wąskiego grona książek, których fabuła sprawia, że absolutnie wszelkie mankamenty tracą na znaczeniu. Za opowieść o miłości, która wcale nie jest idealna.


8. Dobrani - Ally Condie
Co prawda "Dobranych" trudno zaliczyć do gatunku literatury miłosnej, ale tak jak i w przypadku "AW" tak i tutaj nie mogłam nie docenić uczucia łączącego Cassie i Ky'a.


9. Marina - Carlos Ruiz Zafon
Wiem, że doszukuję się pewnie w tej książce czegoś, czego nie ma. Ale w słowach Mariny i Oscara znalazłam najpiękniejszą definicję miłości i nic nie zmieni mojego zdania.

10. P.S. Kocham cię - Cecelia Ahern
Miłość, która przezwycięża nawet śmierć, nie potrzebuje chyba żadnego komentarza, czyż nie?




[Aktualizacja]

Moi drodzy, korzystając z okazji, pragnę Was poinformować o szeregu nowych konkursów zorganizowanych przez portal Sztukater.  Po dalsze informacje odsyłam Was na stronę portalu i życzę powodzenia.

Read more

piątek, 16 września 2011

Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn - Ewa Stec
września 16, 2011 2 Comments
TYTUŁ: Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn 
AUTOR: Ewa Stec
WYDAWNICTWO: Otwarte


Ewa Stec to znana, polska autorka, która zadebiutowała w 2009 roku powieścią romantyczno-kryminalną "Romans z trudem w tle", spełniając równocześnie swoje najskrytsze marzenie. Na co dzień jest szczęśliwą żoną, matką dwójki nadaktywnych dzieci i właścicielką niesfornego psa. Uwielbia czerwone hiszpańskie wino, ludzi z poczuciem humoru, a także książki z happy endem. "Klub Matek Swatek. Operacja; Londyn" jest już jej czwartą powieścią polskiej autorki, stanowiącej kontynuację  bestsellerowego "Klubu Matek Swatek".

Kolejna zdesperowana matka zamierza pomóc przeznaczeniu i znaleźć dla swojej ukochanej córki księcia z bajki.  W tym celu zwraca się do niezawodnego Klubu Matek Swatek i nie byłoby w tym wcale nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że Alicja kilka lat temu opuściła Polskę i wciąż przebywa w Londynie. Jednak dla Jadwigi, Beaty, Danuty i Krystyny nie ma rzeczy niemożliwych. Nie bacząc na odległość i barierę językową, grupa KMS wyrusza do Londynu by tam pomóc przeznaczeniu. 

Rola potencjalnego księcia z bajki przypada w udziale Igorowi. Przystojnemu i nadzwyczaj czarującemu mężczyźnie, który pod przykrywką kelnera, załatwia czarną robotę za szefa jednego z gangów chińskiej dzielnicy. Sęk w tym, ze uczucie, które kiedyś łączyło Igora i Alicję już dawno się wypaliło, a serce dziewczyny jest już znowu zajęte. Archibald to seksowny i nadzwyczaj urokliwy, ale niestety absolutnie niedostępny arystokrata. Klub Matek Swatek staje przed zadaniem, które wydaje się praktycznie nie do wykonania. Zwłaszcza, że nikt nie jest tym za kogo się podaje, a pocałowana ropucha nie zawsze przemienia się w księcia. Czy "przeznaczenie" i tym razem zwycięży odwieczną walkę z przeciwnościami losu? Czy Kopciuszek zdąży przed północą rozkochać w sobie księcia?  I czy na miłość naprawdę nigdy nie jest za późno?
"Żonglując marzeniami, można nieźle dostać po głowie."
Muszę przyznać, ze od chwili w której skończyłam czytać ostatnie zdanie "Klubu Matek Swatek" z niecierpliwością wyczekiwałam ich kontynuacji. Brakowało mi oryginalnego poczucia humoru autorki, umiejętnego wplatania w romans wątku kryminalnego, ale przede wszystkim, przede wszystkim brakowało mi wykreowanych przez panią Stec bohaterów. Kiedy więc "Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn" wpadł w moje ręce od razu zabrałam się za lekturę.
Pani Ewa Stec konsekwentnie wprowadza do powieści znanych nam już bohaterów. O ile jednak w poprzedniej części perypetie czterech, zdecydowanie niezwykłych kobiet stanowiły jedynie tło powieści, o tyle teraz to właśnie ich  losy stają się głównym wątkiem dzieła polskiej autorki. Ewa Stec umiejętnie przedstawia nam historię życia pełnego przygód, zawirowań i czyhających w każdym zakamarku przeciwności, całkowicie rezygnując przy tym ze stereotypowego przedstawienia postaci Matki Polki. Danuta, Jadwiga, Krystyna i Beata to kobiety pewne siebie, ambitne i nie bojące się stanąć twarzą w twarz z niebezpieczeństwem. Wciąż pozostające jednak przy tym przede wszystkim matkami, gotowymi na wszystko byle tylko zapewnić szczęście własnym dzieciom. 

Warto jednak zwrócić również uwagę na postacie, z którymi nie mieliśmy jeszcze okazji zetknąć się wcześniej. A tych zdecydowanie nie brakuje. Pani Stec przedstawia nam paletę różnorakich bohaterów. Na tle innych których zdecydowanie wyróżnia się sylwetka bogatego w lata bohatera, łamacza kobiecych serc, wierzącego - być może nawet nieco za mocno - w ciasteczkowe wróżby Azjatę czy choćby mało atrakcyjnej właścicielki pubu. Nie wspominając już o pełnej tajemnic i sprzeczności Alicji oraz Igorze, który wbrew własnym marzeniom nie potrafi zrobić kroku do przodu, równocześnie nie oglądając się za siebie przez ramię.    

"Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn" to napisana lekkim, przyjemnym w odbiorze stylem historia, która powinna usatysfakcjonować nie tylko starsze, ale również młodsze grono czytelników.  Zdecydowanie największym atutem powieści jest wpleciony w romans wątek kryminalny i oryginalny humor autorki. "Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn" to więc pozycja obowiązkowa dla każdego kogo zachwyciły poprzednie losy bohaterek. Pozostaje mi żywić  nadzieję, że pani Stec zdecyduje się napisać kontynuację powieści. 


 8/10


Książkę otrzymałam od wyd. Otwarte Za co bardzo dziękuję
 
Read more

niedziela, 11 września 2011

Czysta jak łza - Charlaine Harris
września 11, 2011 7 Comments
TYTUŁ: Czysta jak łza 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Shakespeare's Landlord
AUTOR: Charlaine Harris
WYDAWNICTWO:  Znak


Charlaine Harris to popularna autorka międzynarodowych bestsellerów. W swoim życiu tworzyła już wszystko; poczynając na poezji, poprzez sztuki teatralne, a kończąc na powieściach, które przyniosły jej największy rozgłos i sławę. Obecnie mieszka w Arkansas ze swoim mężem i trójką dzieci. Charlaine Harris głównie kojarzona jest dzięki bestsellerowej serii "Czysta krew", która w 2008 roku została przeniesiona na szklany ekran. "Czysta jak łza" stanowi pierwszą część cyklu o Lily Bard, wydanej w Polsce przez wydawnictwo Znak.

Lily Bard to młoda sprzątaczka z bagażem ciężkich doświadczeń, która pragnąc uporać się z przeszłością osiada w miasteczku Shakespeare. Znajdująca ukojenie w porządku i treningach karate, stroniąca od towarzystwa, Lily starannie ukrywa przez lata bolesne tajemnice. Jej uporządkowane życie rozpada się jednak podczas jednej, pozornie nic nieznaczącej nocy, w chwili, gdy Lily staje się mimowolnym świadkiem zbrodni. Znajdując zwłoki Pardona Albee, kobieta znajduje się w samym środku śledztwa. Śledztwa, które wywleka na jaw bolesną przeszłość i rozdrapuje stare rany. 

Lily nie chce mieć nic wspólnego ze sprawą morderstwa wścibskiego właściciela  okolicznych nieruchomości. To dlatego nie podaje swojego nazwiska zawiadamiając policje o dokonanej zbrodni i to dlatego ukrywa przed funkcjonariuszami swój udział w wydarzeniach owej tragicznej nocy. Kiedy jednak prawda i tak wychodzi na jaw, a na domiar złego ktoś wyraźnie stara się jej pokazać, że wie co takiego wydarzyło się przed laty, Lily bierze sprawy w swoje ręce. Nie bacząc na konsekwencje, zamierza znaleźć winnego śmierci Pardona Albee. Sprawy jednak nie do końca układają się po jej myśli, zwłaszcza wówczas, gdy u jej boku nagle pojawia się dwójka mężczyzn, która budzi w Lily dawno zapomniane uczucia.  Kto stoi za zabójstwem Pardona Albee? Jaką przeszłość ukrywa bohaterka? I wreszcie, czy mimo bolesnych przeżyć będzie w stanie wreszcie w pełni cieszyć się życiem?

O twórczości pani Harris słyszałam już naprawdę sporo. Jedni cenili ją za lekkość i umiejętnie poprowadzoną  fabułę, inni z kolei krytykowali jej styl i irytujące w swojej naiwności bohaterki. Jak do tej pory jednak skutecznie udawało mi się unikać spotkania  z twórczością owej autorki. Jak zwykle zresztą, obawiałam się, że lektura nie spełni moich oczekiwań, a czas, który na nią przeznaczyłam, okaże się czasem straconym. Jednak  ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, spotkanie z twórczością pani Harris mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych.

Bohaterką powieści "Czysta jak łza" jest Lily - młoda, samotna kobieta o tajemniczych bliznach znaczących jej ciało, która zajmuje się sprzątaniem okolicznych domów. Nie jest to z pewnością postać idealna. Zgodnie z opiniami internautów zdarzają się momenty, w których zachowanie głównej bohaterki niezmiernie irytuje, jednakże nie jest to zjawisko nagminne i na tyle rażące by zniechęcić czytelnika do lektury. Tak naprawdę, gdyby nie fakt, że niemal szukałam wzrokiem kolejnych mankamentów, właściwie pewnie bym ich nawet nie dostrzegła. O dziwo, to nie postać Lily, a innego z bohaterów najbardziej przeszkadzała mi w lekturze. Marshall Sedak, który w wyobrażeniu autorki miał odgrywać rolę księcia z bajki, sprawiał, że momentami miałam ochotę przeskoczyć do kolejnego rozdziału. Jego zachowanie było nielogiczne i pełne sprzeczności, ale ostatecznie został przeze mnie skreślony dopiero na samym końcu lektury.  

"Czysta jak łza" z pewnością nie jest lekturą, która pozostaje w pamięci dzięki oryginalnemu, pełnemu napięcia wątkowi kryminalnemu. Wręcz przeciwnie, gdyby ocenić powieść Charlaine Harris poprzez pryzmat podobnych dzieł, książka wypada naprawdę słabo. Ktokolwiek kto opisał "Czystą jak łza" jako kryminał, wyrządził jej sporą krzywdę. Powieść zdecydowanie przyciąga nieodpowiednią grupę czytelników. Gdybym sama miała sprecyzować gatunek książki pani Harris, określiłabym ją raczej jako literaturę psychologiczną z wplecionym wątkiem kryminalnym, gdyż fabuła skupia się głównie wokół emocji głównej bohaterki.

Muszę przyznać, że wbrew obawom, byłam zachwycona lekkim stylem autorki i po mistrzowsku poprowadzoną fabułą. Książkę czyta się szybko i przyjemnie i dlatego z niekłamaną przyjemnością w wolnym czasie zapoznam się z pozostałą twórczością autorki.


 8/10

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Woblink
 

Read more

sobota, 10 września 2011

Poszło w diabły - Anna Mazurkiewicz
września 10, 2011 4 Comments
TYTUŁ: Poszło w diabły 
TYTUŁ ORYGINAŁU:Anna Mazurkiewicz
WYDAWNICTWO:  MG


Anna Mazurkiewicz to polska pisarka, ale również ambasadorka międzynarodowych kampanii na rzecz walki z rakiem piersi „Breast Friends” oraz „United Cancer”. W przeszłości pełniła funkcję redaktor naczelnej „Filipinki”. Obecnie natomiast zajmuje zaszczytne stanowisko dyrektor Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów im. Jerzego Giedroycia. Anna Mazurkiewicz to laureatka nagrody w konkursie Programu I Polskiego Radia, ale także Nagrody Różowej Wstążki Avonu przyznanej za działalność na rzecz walki z rakiem. "Poszło w diabły" to już piąta z kolei powieść pióra polskiej autorki.

Melania jest po wskroś  współczesną kobietą, zmagającą się z codziennymi problemami.  Bezdzietna, kochająca dwóch mężczyzn równocześnie i nie potrafiąca odnaleźć wspólnego języka ze swoją szefową, odnajduje wytchnienie w lekturze powieści Margaret Mitchell. Zafascynowana życiem i sylwetką literackiej postaci, Melania odnosi codzienne sytuacje do jej fabuły. Niestety, ku własnemu rozczarowaniu, przepaść dzieląca ją i ukochaną bohaterkę jest ogromna.  

Melania jednak nie poddaje się. Wzorem Scarlett O’Hary dzielnie kroczy do przodu, nie zważając na wiążące się z tym problemy. Pod wpływem chwili, Melania nie tylko wyrusza na odnalezienie zaginionej siostry swojej najlepszej przyjaciółki, ale również decyduje się na podjęcie ciężkiej próby poznania swoich korzeni. Jaką rolę w życiu może odegrać film?  Czy miłość, która rani innych ludzi, ma prawo istnieć?  I czy imię jest już swego rodzaju przepowiednią naszego przyszłego życia?

Muszę przyznać, że nim sięgnęłam po powieść pani Anny Mazurkiewicz, targały mną spore wątpliwości. Podjęcia decyzji wcale nie ułatwiał zresztą nic niemówiący opis z okładki, czy szata graficzna, która przywodzi na myśl stare romanse.  Byłam już jednak zdecydowana na to by zagłębić się w świecie wykreowanym przez polską pisarkę, kiedy książka znalazła się w moich rękach. Wtedy pojawiła się kolejna przeszkoda. Ku mojemu ogromnemu rozczarowaniu powieść liczyła zaledwie 144 strony. Nie lubię pozycji, które kończą się, zanim w ogóle zdążą się na dobre rozpocząć.  Tak naprawdę czynnikiem, który popchnął mnie do tego by zagłębić się w lekturę okazał się tytuł.  Niby prosty, nie wiele mający wspólnego z fabułą, a jednak na swój oryginalny sposób intrygujący. 

"Poszło w diabły"  mną nie zachwyciło. Skłamałabym gdybym stwierdziła, że jest inaczej. Obietnice złożone na okładce, jakoby nowa powieść pani Mazurkiewicz miała pobić rekord Harry'ego  Pottera, okazały się bezpodstawne. A choć nie mogę oczywiście zaprzeczyć, że książka posiada pewien potencjał, czułam się rozczarowana lekturą.  Nie miałam problemu by odłożyć "Poszło w diabły" na bok, co więcej, po ponownym zagłębieniu się w powieści musiałam się mocno skupić, żeby przypomnieć sobie fabułę. 

Niewątpliwie za atut historii można uznać kreację głównej bohaterki. Z czystym sumieniem i lekką duszą mogę stwierdzić, że autorka wykonała kawał dobrej roboty. Melania nie jest nudną, papierową postacią, ale osobą z krwi i kości, której lojalność i upór w dążeniu do wyznaczonych  sobie celów, wzbudziły mój podziw. Nie mogę również przyczepić się do pozostałych bohaterów. Każdy z nich, choć oczywiście nie idealny, był przynajmniej prawdziwy. Reguła ta nie tyczy się niestety przyjaciółki Melanii. Postać, która z założenia miała pewnie bawić, wzbudzała jedynie moją irytację.  Jej niedojrzałość i ucieczka przed każdym, nawet tym najdrobniejszym problemem, sprawiała, że jedynie postanowienie by przeczytać książkę w całości, powstrzymywało mnie przed przerzuceniem kartek aż do momentu, gdy mój wzrok nie zlokalizuje imienia "Duśka".

Największym rozczarowaniem była jednak fabuła powieści. Anna Mazurkiewicz poruszyła wiele ciekawych wątków. Miłość dwójki ludzi, których los został już jednak przypieczętowany z kimś innym. Poszukiwanie swoich korzeni sprzed lat. Czy choćby małżeństwo, które dzieli prawie wszystko, łącznie z odległością tysięcy kilometrów. Autorka wzbudziła jednak u czytelników apetyt, a potem pozostawiła ich z pustym żołądkiem. Jak widać sam pomysł nie wystarczy na to by stworzyć ciekawą powieść. Przede wszystkim liczy się jego realizacja, a tego niestety zabrakło.

"Poszło w diabły" czyta się niewątpliwie szybko.  A choć fabuła nie zachwyca, z pewnością znajdą się również i tacy czytelnicy, którzy odnajdą w jej lekturze coś co mnie niestety umknęło. Dlatego tym którzy pośród codziennych obowiązków nie znajdują siły, ani czasu na bardziej ambitną literaturę, "Poszło" w diabły" serdecznie polecam. 


6/10

Książkę miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa MG  i portalowi Sztukater za co serdecznie dziękuję.


Read more

środa, 7 września 2011

Stosik 09/2011
września 07, 2011 8 Comments
Wróciłam. Po trzech dniach spędzonych na niekończących się spacerach na zdecydowanie zbyt dużych wysokościach, paru bolesnych upadkach i o pustym żołądku, ale za to w zdecydowanie cudownym humorze. Pogoda dopisała, momentami było aż za gorąco, a jedynym mankamentem było wszędobylskie błoto, które zdecydowanie utrudniało mi udawanie, że nie mam absolutnie żadnego problemu z utrzymaniem równowagi podczas schodzenia z gór.Przechodząc jednak do tematu, prezentuję kolejny stosik (jakoś nie jest za dobra wybaczcie).

Od góry:

 1. Klub Matek Swatek. Operacja: Londyn - Ewa Stec
2. Klub Matek Swatek - Ewa Stec
3. Miasto upadłych aniołów - Cassandra Clare
4. Sto dni po ślubie - Emily Giffin
5. Poszło w diabły - Anna Mazurkiewicz
6. Jutro - John Marsden

Kolorem czerwonym oznaczone są pozycje zrecenzowane, natomiast zielonym te, które czytam w obecnej chwili. "Jutro" kusi, ale pierwszeństwo mają jednak egzemplarze recenzenckie.
Read more

niedziela, 4 września 2011

Sto dni po ślubie - Emily Giffin
września 04, 2011 4 Comments
TYTUŁ: Sto dni po ślubie
 TYTUŁ ORYGINAŁU: Love the One You're with
AUTOR: Emily Giffin
WYDAWNICTWO: Otwarte


Emily Giffin to amerykańska autorka, która dla pisarstwa porzuciła swoją karierę prawniczą. Po wyprowadzce z Nowego Jorku do Londynu udało jej się podpisać kontrakt z wydawcą na dwie książki ("Something Borrowed" oraz "Something Blue"), które odniosły zaskakujący sukces i wkrótce znalazły się na szczycie listy bestsellerów „The New York Times”. W Polsce wszystkie powieści autorki ukazały się pod nakładem wydawnictwa Otwartego. "Sto dni po ślubie" to już czwarty z kolei bestseller autorstwa Emily Giffin.

Ellen powinna być szczęśliwa. Jej życie jest dokładnym odzwierciedleniem dziecięcych marzeń; ma pracę, którą kocha, męża, który z powodzeniem może konkurować z Księciem z Bajki i rodzinę, której w czasach młodości tak bardzo jej brakowało. Jedyną skazą na jej idealnej codzienności stanowi przeszłość. Wbrew upływającemu czasu, myśli Ellen wciąż od czasu do czasu płyną w kierunku Leo - pierwszej prawdziwej miłości, która tak naprawdę nigdy się nie skończyła. Kiedy więc sto dni po ślubie, Leo znowu pojawia się w jej życiu, świat Ellen wywraca się do góry nogami. 

Wbrew silnemu uczuciu jakim darzy męża, odżywają wspomnienia. Pojawiają się również pierwsze wątpliwości - czy aby na pewno podjęła dobrą decyzję?  Czy Andy jest tą osobą przy której pragnie spędzić resztę życia? I czy tak różne światy na pewno mogą ze sobą współgrać? Ellen wie, że robi źle, mimo to pragnienie i rodzące się na nowo uczucie sprawiają, że nie myśli racjonalnie. Wystawiając na próbę miłość bliskich osób, Ellen podejmuje ryzykowną grę.  Grę, która zaważy na jej przyszłym życiu i której skutków nie będzie już w stanie zmienić.  Czy miłość - nawet ta prawdziwa - ma prawo istnieć wówczas, gdy sprawia ból bliskim Ci osobą?
„Miłość to rzeczownik oznaczający zobowiązanie.”
Muszę przyznać, że poruszenie w powieściach problemu zdrady to dosyć powszechny temat. Bez dłuższego zastanowienia byłabym w stanie ułożyć w myślach listę  powieści, których fabuła obraca się wokół tego jednego konkretnego zagadnienia, z różnym skutkiem zresztą. Dlatego też wbrew mojej entuzjastycznej opinii na temat poprzedniej pozycji pani Giffin, nękały mną pewne wątpliwości czy sięgać po "Sto dni po ślubie", które nie opuściły mnie nawet wówczas, gdy byłam już po lekturze pierwszych rozdziałów.  Nie jest wcale tajemnicą, że najlepsza książka może szybko stać się tą, którą jak najszybciej chcemy wyrzucić z głowy choćby ze względu na schematyczne, przewidywalne zakończenie.

Mimo wszystko jednak zagłębiałam się w lekturę z coraz większym zainteresowaniem. Pochłaniałam historię Ellen, Andy'ego i Leo, nie raz przeklinając w myślach poczynania głównej bohaterki. Dzieliłam z Ellen rosnące z każdą upływającą minutą wyrzuty sumienia, cierpiałam z powodu niespełnionej miłości i, wreszcie, pałałam nienawiścią do  Andy'ego za jego idealność. Co dziwniejsze choć byłam w stanie utożsamić się z bohaterką, raczej nie wzbudziła ona mojej sympatii. Denerwowało mnie jej niezdecydowanie, fakt, że  nie potrafiła docenić tego co ma. Abstrakcyjnie jednak trzymałam za nią kciuki. To zadziwiające jak sprzeczne emocje potrafiła wzbudzić autorka. Jeżeli zaś chodzi o innych bohaterów; zdecydowanie najcieplejsze uczucia wzbudził we mnie Andy. Choć początkowo jego idealność wydawała mi się nieco za mało autentyczna, z czasem to właśnie ona zaważyła na mojej pozytywnej opinii.  
„Trzymam tamten dzień głęboko w sercu, by przypominał mi, że miłość to suma wyborów, siła zaangażowania, więzi, które trzymają nas razem.”
Zdecydowanie największym plusem historii napisanej przez Emily Giffin jest jej autentyczność. Autorka w niezwykle plastyczny sposób kreśli przed nami losy trójki pozornie szczęśliwych osób, których prawdziwe życie tak naprawdę różni się od tego pozornego. Długo zastanawiałam się dlaczego spotkanie z Leo odegrało tak znaczącą rolę w życiu Ellen. Jedno spojrzenie, przypadkiem skradziony uśmiechem - z pewnością nie jest to na tyle istotny szczegół by diametralnie zmienić życie trójki ludzi. I doszłam do wniosku, że spotkanie Leo wcale nie było powodem dla którego Ellen zboczyła ze ścieżki, którą  dotąd kroczyła. W gruncie rzeczy był nim fakt, że, obawiając się odrzucenia, Ellen nie potrafiła znaleźć złotego środka między pozostaniem sobą, a przemianą w osobę, której towarzystwo byłoby odpowiednie dla jej nowej rodziny. Gdyby nie Leo, pojawiłby się ktoś inny - Nick, John, Sam... Ktokolwiek przy kim znowu mogłaby być sobą
„Ale może właśnie do tego wszystko się sprowadza. Do miłości, która nie jest falą namiętności, lecz decyzją, by poświęcić się czemuś, komuś, niezależnie od tego, jakie przeszkody stoją nam na drodze. I może podejmowanie tej decyzji wciąż, dzień po dniu, rok po roku, mówi więcej o miłości, niż gdyby w ogóle nie było trzeba stawać przed takim wyborem.”
"Sto dni po ślubie" to historia, która nauczyła mnie przede wszystkim tego, że udany związek nie może być budowany na pozorach. Trzeba najpierw pokochać siebie by później móc pokochać drugiego człowieka. Jest to prawda prosta i oczywista, ale to właśnie ten fakt sprawia, że tak wiele osób o niej zapomina i to właśnie dlatego warto sięgnąć po historię autorstwa pani Giffin. Po raz kolejny jestem oczarowana niebanalnym i wyszukanym stylem autorki. Z wytęsknieniem oczekuję również momentu, w którym będę miała znowu możliwość zetknąć się z twórczością Emily Giffin. 


10/10 
Read more