czwartek, 4 sierpnia 2011

Poszła na całość - Meg Cabot

TYTUŁ: Poszła na Całość
TYTUŁ ORYGINAŁU: She went all the way
AUTOR: Meg Cabot
WYDAWNICTWO: Amber


Można powiedzieć, że Lou Calabrese osiągnęła sukces. Mając niespełna trzydzieści lat zdobyła już popularność i powodzenie, filmy oparte na jej scenariuszach biją rekordy oglądalności, a za jeden z nich udało jej się nawet wywalczyć Oscara. Mało tego, od dziesięciu lat trwa w związku z mężczyzną, którego kocha i u boku którego pragnęłaby się zestarzeć.  Niestety, dobra passa Lou kończy się. Bruno, a właściwie Barry Kimmel, zostawia ją dla Grety - partnerki filmowej. A na domiar złego wbrew wszelkim jego poprzednim słowom o tym, że rzekomo wciąż nie jest jeszcze gotowy na małżeństwo, bierze z nią ślub.

Lou nie ma ochoty na pracę nad kolejnym filmem. Tym bardziej, że odtwórcą głównej roli jest znienawidzony przez nią Jack Potrzebna-mi-większa-spluwa Townsend, który w tak okrutny sposób porzucił jej najlepszą przyjaciółkę. Mimo to wsiada razem z nim do jednego helikoptera, a kilka chwil później ratuje go przed śmiercią.  Tyle, że to nie koniec ich kłopotów. Bo oto Lou znajduje się razem z Jackiem w samym środku alaskiej głuszy, podczas burzy śnieżnej, ścigana przez bandę morderców. Kto czyha na życie największego gwiazdora dużego ekranu? Dlaczego Lou tak bardzo go nienawidzi? I jak przy jego boku może wytrwać przy swoim postanowieniu by już nigdy więcej nie związać się z żadnym aktorem?

Meg Cabot amerykańska pisarka znana głównie z romantycznych komedii dla nastolatek tym razem stworzyła powieść kierowaną zdecydowanie ku starszym czytelnikom. Niestety, możemy to wywnioskować jedynie z kilku erotycznych scen, które pojawiają się w książce, gdyż styl autorki nie uległ zmianie. Meg Cabot w ten sam, charakterystyczny dla swojej twórczości sposób podchodzi do całej sprawy z odpowiednią dozą humoru, rezygnując jednak z narracji pierwszoosobowej. Lecz o ile w poprzednich powieściach jej pióra ten zabieg odnosi pozytywne rezultaty, o tyle teraz wydaje się nieodpowiedni i irytujący.

Główna bohaterka, Lou, sprawia wrażenie zakompleksionej, zagubionej, lecz mimo to pięknej i seksownej kobiety. Jej poczynienia są niepewne, zupełnie jakby stąpała po kruchym lodzie, ale z drugiej strony potrafi zachować zimną krew trzymając w dłoniach pistolet. Wszystko to sprawia, że jej postać wydaje się nierealna. Owszem, potrafię wyobrazić sobie ją jako bohaterkę kolejnej komedii romantycznej, ale nie jako człowieka z krwi i kości. 

Niestety, podobne odczucia towarzyszyły mi także przy drugim, głównym bohaterze - Jacku. Bogaty, niewiarygodnie przystojny mężczyzna, który dążył do swoich celów wbrew opinii rodziny. Dzięki Bogu, że przynajmniej nie pochodził z biednej, wielodzietnej  familii bo tego bym już chyba niestety nie zniosła. 

Czytając książki Meg Cabot, pomijając serię "Pośredniczka" i "Porzuconych", zawsze towarzyszy mi dziwne wrażenie, że to już było i mam do czynienia z efektem ksero. Owszem, nie mogę zaprzeczyć, że wyróżniają się oryginalną fabułą, a pierwsze kilka powieści naprawdę czyta się z zapartym tchem, ale niestety na tym się kończy. Kolejne książki pani Cabot  tracą już na swojej wartości.

Wbrew jednak wszelkim wadom, nie żałuję czasu poświęconego książce "Poszła na całość". Jest to przyjemna, lekka powieść, przy której można pozwolić sobie na to by nie myśleć, co pozwala choć na chwilę odłączyć się od rzeczywistości. Jednakże osobiście chętniej zapoznałabym się z jej wersją kinową. 

6/10 

5 komentarzy:

  1. Czytałam wiele ksiązek Meg, jednak o tej nawet nie słyszałam, a tak to jej poszukam i z chęcią przeczytam :D

    Pozdrawiam !:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam wiele książek Meg Cabot i podobały mi się dwie książki - Liceum Avalon i Porzuceni. Prócz tego ujdzie jeszcze Pośredniczka. Raczej nie przeczytam "Poszła na całość". Nie dla mnie xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopisałam ją do prezentowej listy dla siostry. Ona lubi takie klimaty:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że Meg Cabot to solidna pisarka trzymająca się równego poziomu. Nie wybitna, ale ma ciekawe, babskie książki. Lecz ja żadnej nie przeczytałem ;-/

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię Meg Cabot, ale nie wszystkie jej książki przypadły mi do gustu. Zobaczę i może spróbuję ;)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz witam z uśmiechem na ustach. Wszystkie niezmiennie stanowią dla mnie zresztą niewyczerpane źródło motywacji. Będę więc wdzięczna za każdy, nawet najmniejszy pozostawiony przez Was ślad i, w miarę możliwości, postaram się na niego odpowiedzieć.
Kala