Jeden fałszywy ruch - Harlan Coben - Zlodziejka Ksiazek

piątek, 15 lipca 2011

Jeden fałszywy ruch - Harlan Coben

TYTUŁ: Jeden fałszywy ruch 
TYTUŁ ORYGINAŁU: One False Move
AUTOR:  Harlan Coben
WYDAWNICTWO: Albatros


Myron Bolitar to człowiek o bogatym życiorysie. W przeszłości był jednym z najbardziej obiecujących koszykarzy, później pracował dla FBI. Obecnie jednak w jego życiu nie dzieje się nic niezwykłego. Związany z ukochaną kobietą, będący sam dla siebie szefem w firmie menadżerskiej, pragnie wreszcie założyć rodzinę. I właśnie wtedy w jego życiu pojawia się Brenda. 

Brenda Slaughter, czarnoskóra gwiazda żeńskiej drużyny koszykówki i jedyna córka starego przyjaciela Myrona, zwraca się do niego o pomoc. Horace  Slaughter zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach, a dziewczyna jest nękana i szantażowana. Myron musi jednak  znaleźć nie tylko starego przyjaciela, ale także matkę Brendy, która porzuciła rodzinę przed laty. Sprawa komplikuje się, gdy policja odnajduje ciało Horace'a, a o morderstwo podejrzewa Brendę. Myron ma coraz mniej czasu i coraz więcej pytań. Czy śmierć sprzed lat Elizabeth  Bradford -żony kandydata na gubernatora, ma coś wspólnego z zabójstwem Horace'a? I co naprawdę stoi za tajemniczym zniknięciem Anity Slaughter? 

Myron  Bolitar to niewątpliwie bohater ciekawy. Człowiek po przejściach, z bagażem doświadczeń, może nieco wyidealizowany. Taki facet, który rano usmaży dla ciebie jajecznicę na śniadanie, kupi bukiet ulubionych kwiatów na rocznicę, a czasami nawet i bez okazji, ale oprócz tego zachowa zimną krew w trudnej sytuacji i zrobi wszystko żeby zatroszczyć się o twoje bezpieczeństwo. Dosłownie wszystko.  

Myron Bolitar wzbudzał moją irytację. Nie dlatego, że był ideałem. Nie dlatego, że żądał czegoś od Wina, a później miał do niego pretensje. Ale dlatego że go nie rozumiałam. Mimo szczerych chęci, nie potrafiłam zapałać do niego sympatią. Irytowała mnie jego postawa, zachowanie. Wszystko. Mocną stroną książki Cobena nie stanowili również niestety inny bohaterowie. Miałam wrażenie, że ich nie znam, nawet wówczas, gdy przeczytałam już ostatnią stronę książki. 

„Gdyby Bóg obdarzył go drugim rozumem, to ten rozum umarłby z samotności.” 

Czytając "Jeden fałszywy ruch" miałam wrażenie, że poznaję tę historię od środka. Zupełnie jakby ktoś wyrwał kilka pierwszych kartek, a później jeszcze kolejne.  Ogólnie rzecz biorąc rozumiałam o co chodzi, ale wydawało mi się, że pewne kwestie nie zostały do końca wytłumaczone. Czułam pewien niedosyt. Tak jak choćby przy "ataku" Horace'a na Brendę. Wiedziałam co i jak, ale nie rozumiałam dlaczego.

Na obronę pana Cobena muszę przyznać, że w natłoku niezliczonej ilości tajemnic i pędzącej z zawrotną szybkością akcji, naprawdę przez myśl mi nie przeszło kto jest zabójcą.  Jak zawsze przy czytaniu kryminału miałam swój typ, ale okazał się on niecelny. Oprócz tego do gustu przypadł mi prolog i epilog historii, stanowiące swoją drogą całość. 

Po tylu pozytywnych opiniach na temat twórczości pana Cobena, spodziewałam się zdecydowanie czegoś innego i lepszego. Ale choć ja się zawiodłam, nie oznacza to, że komuś innemu "Jeden fałszywy ruch" nie przypadnie do gustu. Dlatego nie polecam, ale i nie mówię nie.

5/10