Strażniczka aniołów mroku - Kim Harrison - Zlodziejka Ksiazek

niedziela, 15 maja 2011

Strażniczka aniołów mroku - Kim Harrison

TYTUŁ: Strażniczka aniołów mroku 
TYTUŁ ORYGINAŁU: Early to Death, Early to Rise
AUTOR: Kim Harrison
WYDAWNICTWO: Amber


Z reguły nie należę do grona ludzi, którzy szybko się do czegoś zniechęcają, wychodzę też z założenia, że każdemu należy się druga szansa. Być może właśnie dlatego sięgnęłam po drugą część  przygód Madison, mimo iż pierwsza raczej nie wzbudziła mojego zachwytu. Niestety za naiwność się płaci. "Strażniczka aniołów mroku" w niczym nie różni się od swojej poprzedniczki, a 240 stron były najdłuższymi jakie miałam okazje przeczytać.

Akcja drugiej części przygód o Madison Avery rozpoczyna się w chwili gdy kończą się "Umarli czasu nie liczą". Główna bohaterka jest więc wciąż tą samą, niezbyt dojrzałą dziewczyną o niespotykanych włosach i specyficznym stylu. Niestety, to co w pierwszej części wydawało się być atutem, teraz tylko niepotrzebnie drażni. Bo ile można czytać o tym, że bohaterka nosi kolczyki w kształcie czaszek ze skrzyżowanymi piszczelami?
„Gdyby łatwo było być dobrym, wszyscy by tacy byli.”  


Kolejną wadą powieści Kim Harrison jest fakt, że tak jak i w pierwszej części, tak i tutaj akcja skupia się wokół jednego wydarzenia, rozwlekającego się przez 240 stron. Tym razem Madison nie musi się już ukrywać przed strażnikiem czasu. Na jej barki spada jednak inny problem. Madison musi odnaleźć nastoletniego hakera, którego decyzja przyczyni się  do śmierci wielu ludziom w miejscowym szpitalu. Musi to zrobić zanim wyprzedzi ją w tym Ron i jego przyszły zastępca Paul. Na domiar złego jej poczynania obserwowane są przez serafinów. 


Męczące były również pojawiające się co chwilę nawiązania do poprzedniej części. To logiczne, że osoba czytającą drugą część jakiegoś cyklu, miała już okazje zapoznać się z poprzednim tomem. Książka i tak nie jest zbyt długa, a zbędne fragmenty niepotrzebnie pogłębiają wrażenie niedosytu.  Po poprzedniej części spodziewałam się również, że autorka poprowadzi wątek Josha i Madison. Tym bardziej, że na początku "Strażniczki aniołów mroku" pojawia się moment, który wyraźnie sugeruje, że pomiędzy ową dwójką iskrzy. 


Cóż, nie ukrywam, że jestem zawiedziona i z pewnością nie sięgnę już po kolejną część przygód o Madison - jeżeli takowa się pojawi, a na to wskazuje fakt, że wiele zaczętych przez panią Harrison wątków, nie znalazło zakończenia. Książkę polecam jedynie wiernym fanom Kim Harrison.   


4/10